Nerwica natręctw nerwica, depresja, objawy nerwicy, zespół natręctw, ZOK, OCD, obsesje, kompulsje

Moja historia

Pamiętam łzy w oczach mojej Mamy, kiedy wyszła z gabinetu psychologa. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem, że coś ze mną jest naprawdę “nie tak“.

Od dłuższego czasu moje życie było opanowane przez powtarzające się rytuały, natrętne myśli, szeptane dialogi z samym sobą przybierające raz to postać modlitw innym razem powtarzanych w kółko bezsensownych zaklęć. Jednak aż do tamtego dnia wydawało mi się, że nad tym wszystkim panuję. A jeśli nawet nie to przynajmniej jestem w stanie ukryć moje dziwne zachowanie przed światem.

Nie pamiętam kiedy i jak to się zaczęło? Kiedy po raz pierwszy pięć razy nacisnąłem na klamkę a potem jeszcze pięć aby upewnić się, że na pewno zamknąłem drzwi? Kiedy moje oczy przebiegły po kurkach od kuchenki licząc w myślach “raz-dwa-trzy-cztery-pięć, raz-dwa-trzy-cztery-pięć…”? Nie pamiętam też kiedy po raz pierwszy pomodliłem się przed wyjściem z domu. Pięć razy – “tak na wszelki wypadek”. Kiedy po raz pierwszy pojawiła się ta natrętna myśl, że jeśli tego nie zrobię moim bliskim stanie się jakaś krzywda?

Pamiętam jednak bardzo dobrze, że właśnie tamtego dnia, po raz pierwszy usłyszałem o nerwicy natręctw oraz o zaburzeniach obsesyjno-kompulsyjnych.

Wtedy właśnie uświadomiłem sobie, że moje natrętne myśli i dziwne zachowania nie są czymś niezwykłym. Czymś co z niewiadomych przyczyn przydarzyło się akurat mi i tylko mi! Że jest więcej, dużo więcej osób, które tak jak ja zmaga się na co dzień z tymi absurdalnymi rytuałami i dręczącymi myślami.

To był zwrotny dzień w moich zmaganiach z nerwicą natręctw!

Jeżeli Ciebie także dręczą natrętne myśli, jeżeli także czujesz przymus wykonywania wielokrotnie najprostszych czynności, jeżeli moje doświadczenia są Ci bliskie witaj na mojej stronie. Opowiem Ci o moich zmaganiach z chorobą i o tym jak udało mi się ją pokonać! Opowiem Ci jak rozpoznać nerwicę natręctw oraz jakie są jej przyczyny. Wierzę, że w ten sposób chociaż trochę pomogę Ci wygrać z nerwicą natręctw.

Zapraszam do lektury!!!


Uwaga!

Zapraszam również do przeczytania histori walki z natręctwami nadesłanej przez Joannę. Historia Joanny

Komentarze (289)

2011-07-31 19:41

Marzena

Jestem zmęczona moją nerwicą natręctw,nikt mnie nie rozumie,nie mam siły,ani celu,żeby z nią walczyć...

2011-08-04 13:58

Janek

Witaj Marzena! Ja zmagam się z tą chorobą odkąd pamiętam,dopiero niedawno dowiedziałem się co mi jest...Jeżeli chcesz o tym ze mną pogadać to tu jest mój mail \"jasiukozal@onet.pl\"

2011-08-18 13:04

pawel

podajmy sobie jakiś kontakt aby sobie pomóc

2011-08-22 21:27

magda

ja raz byłam u psychaitry ale teraz wiem co mi jest, ale jest dużo lepiej, nerwica i depresja straszne choroby

2011-08-26 21:57

alek

Ja dopiero niedawno dowiedziałem sie ze cierpie na nerwice natręctw i że jest to choroba na która również choruje wiele ludzi.Wcześnij myślałem że natrętne myśli i przymus wykonywania bezsensownych czynności dotyka tylko mnie...Mam pytanie czy ktoś mógłby polecić mi dobry lek na tę chorobe bo narazie biorę ANDEPIN ale nie czuje wyrażnej poprawy...

2011-08-29 12:16

Paulina

Ja, też niedawno się dowiedziałam, że jestem chora. Nie umiem dać sobie z tym rady. nawet, to, że chcę się leczyć powoduje, u mnie lęki, że coś się stanie. Nie daje rady.

2011-08-31 18:49

alek

Chciałbym powiedzieć o natręctwach i lękach że cierpie na to od paru lat dopiero niedawno zaczołem sie leczyć u psychiatry.Nie jest łatwo ale nie wolno sie poddawać.Mam rade dla innych najlepszy jest wysiłek fizyczny np.bieganie,choć nie mam na to ochoty to zmuszam sie na siłe i to pomaga gdy sie bardzo zmęcze napięcie opada polecam innym.

2011-09-06 20:41

maciek

ja mam ten sam problem. Dręczą mnie natręctwa bez przerwy. Już nawet nie wiem kiedy robię rytuały. Mam to od 8 roku życia. Powiem szczerze ze nie mam już nadziei że będzie lepiej. Jeszcze do tego mam depresję.

2011-09-07 02:34

marzena

Moj maz ma nerwice natrectw. Jestem zalamana. Tak bardzo chcialabym mu pomoc ale nie moge. Nie pomaga tlumaczenie i odciaganie od zlewu. Rece ma czesem biale jak trup. Rozmawiamy o czyms wesolym a on nagle pyta czy powinien umyc rece bo dotykal kranu. Jak nie zmowi pacierza to jest to dla niego ciezki grzech i nie moze nigdzie przejsc spokojnie ulica bo usuwa wszelkie kamyki lub patyki zeby sie komus cos nie stalo a wtedy mialby grzech ze to przez niego. To straszne, blagam pomozcie. Bierze lek celexa. Teraz zwiekszyli mu dawke. Mieszkamy w Kanadzie i tutaj psycholog kosztuje 14o dolarow za godzine. To dla nas za drogo. Co robic?

2011-09-07 22:47

MONIKA

Nie wiem co już robić,nawet dokładnie nie pamiętam kiedy to się zaczeło .Moje wyjście z domu lub z pracy wydłuza sie o ok 15 do 25 min bo muszę wszystko jeszcze i jeszcze raz po sprawdzać(jestem kierownikiem).Męcze się każdego dnia i boję się że ludzie mają mnie za wariatkę.Mąż jest na mnie zły bo zaczem wyjdę z domu sprawdzam okna,kontakty,żelazko wodę gaz itp.Czy jest na to skuteczne lekarstwo?Dla moich bliskich jest to chyba trudne do zrozumienia,nie mam do nich o to pretensji,ale mnie tez to męczy.Nawet po wyjściu mam obawy że czegos nie zrobiłam.Pomóżcie...

2011-09-08 22:47

bcv

Udało mi się wyjść z tego całkowicie,chociaż o mało się nie zagłodziłem!

2011-09-09 17:26

Łukasz

Ja od parunastu lat cierpie na nerwice natręctw ale dopiero niedawno poszedłem do psychiatry, dostałem leki bo wcześniej myślałem że lęki przejdą z czasem ale nie przechodzą tylko sie nasilają...Mam pytanie do Marzeny co radził psychiatra twojemu męrzowi i jakie polecił mu leki?Chciałbym sie dowiedzieć bo myśle że w Kanadzie są lepsi fachowcy niż w Polsce...Ja od siebie moge polecić mu uprawianie sportów np.granie w piłke nożną albo bieganie nawet jeśli nie ma na to ochoty to musi sie zmusić bo to pomaga rozładować napięcie polecam wszystkim.

2011-09-09 18:09

Łukasz

Mam jeszcze pytanie do bcv jak udało ci się z tego wyjść,ile czasu trwała twoja choroba i jakie mógłbyś polecić leki albo psychoterapie?

2011-09-11 18:21

xxx

Ja też mam nerwicę natręctw

2011-09-12 15:19

Łukasz

Prosiłbym o podanie przez kogoś nazwy skutecznych leków na nerwice natręctw albo formy psychoterapio...cokolwiek,cierpimy na nerwice natręctw to wymieniajmy sie sposobami walki z tą dolegliwością.Jeśli ktoś bedzie miał do mnie jakieś pytanie to jeśli bede mógł to chętnie doradze i sam prosiłbym o dobre porady...dzięki

2011-09-16 17:25

Agata

Na nerwicę natrectw choruję od dzieciństwa,przez wiele lat się leczyłam farmakologicznie i uczestniczyłam w terapii grupowej która mi wtedy pomogła z tego wyjść,po ośmiu latach ,,spokoju\" nerwica powróciła,i zmagam się z nią znowu biorę lek Asentra ,która w jakimś stopniu pomaga ale łagodzi jedynie objawy najlepsza i skuteczna metodą wyścia z tego jest psychoterapia i ignorowanie natręctw choc czasem to bardzo trudne.....

2011-09-18 01:16

Aga

Witam serdecznie. Na nn leczę się od dwóch lat, ale cierpię na nią od hoho, najstarsi górale nie pamiętają! Wielokrotne sprawdzanie, czy oby wszystkie zeszyty są w plecaku, nieustanne pacierze, powtarzane frazy słowne, liczenie, surrealistyczne przymusy i nakazy...Żałuję, że dopiero dwa lata temu zgłosiłam się do psychiatry, bo po tak długim czasie trudniej wszystko odkręcić, no ale....Biorę fevarin i pernazynę - mój stan zdecydowanie poprawił się na lepsze! Do tego psychoterapia (szczególnie dla mnie ważna, bo w domu moją nn otacza tabu) i powoli do przodu:) Przydałby mi się jeszcze jakiś wysiłek fizyczny dla rozładowania napięcia, ale ciało jest leniwe...:)Pozdrawiam miło i życzę wszystkim wielu jasnych, spokojnych myśli na niedzielę:)

2011-09-18 20:09

Ania

witam.ja tez mam nn od kilku lat.jest to dla mnie straszne utrapienie bo jestem osoba aktywna wystepuje na scenie itd. ale musze powiedziec ze pomaga mi modlitwa i dzieki temu sobie radze w codziennym zyciu i nie mam takiego strasznego napiecia od jakiegos czasu.jedynie dokuczaja mi bole glowy ale zyje z taka mysla ze jednak kiedys z tego wyjde i zycie nabierze kolorow i ide do przodu.ale zgadzam sie ze wysilek fizyczny jest rowniez skuteczna bronia na to zlo.pozdrawiam wszystkich nerwuskow i zycze wytrwalosci bo nie ma problemu nie do rozwiazania!;)

2011-09-19 19:00

maribell5

witam wszystkich! Tak czytam wasze komentarze i tez postanowilam napisac.To ze cos jest ze mna nie tak wiem juz od jakichs 12 lat,tylko nie bardzo wiem jak to nazwac,tzn to co sie ze mna dzieje.Mam od dawna natretne mysli ktore nie daja mi spokoju,ciagle mi sie wydaje ze jestem chora,mam raka,bialaczke i inne gowno,lub co gorsze-ktos z moich bliskich,np.corka.wystarczy ze cos ja zaboli,dostanie wysypki a ja juz mysle o najgorszym.boje sie odebrac telefon,bo wydaje mi sie ze to ktos dzwoni z tragiczna informacja,boje sie wlaczyc telewizor..Boje sie chorob,ale na mysl o robieniu badan czuje paniczny strach przed ich wynikiem.W glowie bez przerwy pojawiaja mi sie jakies dziwne wzory czy cos,ktore w myslach bez przerwy rysuje i bez sensu powtarzam sobie jakies glupoty ktorych nie moge przestac powtarzac!!Na dzwiek jadacej karetki MUSZE trzymac sie za wlosy(to niby nic sie wtedy nie stanie nikomu z moich bliskich),a mam juz prawie28 lat i takie dziecinne przesady sa w moim wieku nie na miejscu.Ja po prostu nie potrafie inaczej.jestem juz tym zmeczona,bardzo zmeczona.pomozcie mi bo sama nie daje juz rady...

2011-09-21 12:43

Paulina

Witam!
Wydaje mi się że mam nerwicę natręctw, robie bezsensowne ruchy tylko po to bo boję się poźniej że coś mi się stanie, że sama sobie coś zrobię bo coś mnie do tego zmusi. Nie radzę sobie z tym, potrzebuje pomocy, czasami tak często o tym myślę że nie jem ze stresu, nic kompletnie nie mogę przełknąć.
Nie pamiętam dokładnie ale zaczęłomi się to chyba jak byłam małą dziewczynką wtedy było tak że dotykałam rożne żeczy po kilka razy, nawet moja siostra to zauważała ale ja się z tym zawsze ukrywałam. Teraz mam 23 lata i zmieniało mi się to z czasem w wykonywanie jakiejś czynności parę razy np. kiedyś miałam tak że zaczęłam myśleć o tym że sama sobie uszkodzę oczy i zaczęło mi się tak że musiałam wykonywać jakieś czynności po to żeby tego nie zrobić. To jest chore ale przeszło mi. Teraz wróciło mi się znowu dlatego że ostatnio zaczęłam szyć i zaczęłam myśleć o igle że ją sama połknę i umrę od tego czasu robię rytuały które muszę wykonać aby nie stało się to o czym myślę czyli że sama wezmę igłę i ją połknę. Proszę o pomoc, gdzie mam się udać żeby to wyleczyć.

2011-09-23 15:15

Marysia

Chorowałam na nn 10 lat, brałam leki.Jednak one pomagały tylko częściowo. Od roku nie biorę Zadnych leków i jest ok.
Pomogła mi terapia eeg biofeedback, na którą uczęszczałam 2 lata. Teraz wiem, co to radość życia.Ważne jest, aby znaleźć terapeutę z doświadczeniem i wiedzą.

2011-10-02 19:36

Aniann

Witam, ja tez mam nerwicę natręctw. Najbardziej dokucza mi przymusowa modlitwa. Moje myśli kładą nacisk na modlitwe. Poprostu jak np zdąże na autobus to automatycznie uruchamia sie u mnie myśli to sie pomodle np różaniec. Chociaż tak naprawde tego nie chce. Ale jak już pomyśłałam to robie żeby nie mieć grzechu. Nie umie rozgraniczyć kiedy moje myśli wychodzą ode mnie a kiedy wychodzą niechciane. Próbuje sobie tłumaczyć ale to niewiele pomaga. Zażywam lek na tą przypadłość i niby pomaga, ale w sprawach religijnych nie bardzo. Jak to sie nie pomodlisz przecież mówiłaś ze bedzie sie modlic i wtedy nachdzą mnie wyrzuty sumienia i ide sie modlić nieraz jest to automatycznie.

2011-10-03 01:21

Mati

Witam Was wszystkich!!!

Wpadłem na tą stronę przypadkowo.
Od 14 lat choruję na nerwicę natręctw (zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne, OCD). Muszę przyznać, że to zaburzenie potrafi (naprawdę !!! a jestem tego namacalnym przykładem)zniszczyć ludzkie życie.
Dramatem wielu ludzi chorujących na to gówno jest fakt, iż bardzo późno (z wielu powodów) trafiają do gabinetu specjalisty (tj. psychiatry). Objawy (wiem to po sobie) są wstydliwe, powodują ogrom cierpienia...
14 lat...
Mam myśli obsesyjne związane z trzema rzeczami: religią, seksem i agresją.
Najbardziej doskwierają mi te ostatnie....
7 razy w szpitalu (wiadomo w jakim), wybranie masy leków, kilka terapii za sobą, zmarnowane studia w Krakowie, przejście na rentę socjalną ZUS....
To moje dramaty :(
Teraz jest lepiej, choć czasem to \"gó*no\" mnie dopada.
Chce Wam powiedzieć jedno- NIE PODDAWAJCIE SIĘ!
Nie wolno tego robić !!!
Dziękuję, że jesteście, że Was tutaj znalazłem, że nie jestem sam...

2011-10-04 19:16

Dawid

Współczuje wam, niewiele wiem o tej chorobie a podoba mi się dziewczyna która na nią cierpi. Spotykać się z nią? W ogóle jak osoba z taką chorobą się zachowuje?

2011-10-06 17:25

klaudia

3 dni temu dowiedzialam sie ze na to choruje.. nie radze sobie z tym.. chcialabym normalnie funkcjonowac.. jesli ktos ma dla mnie jakies rady to prosze o kontakt klaudusia.m@vp.pl

2011-10-07 12:26

Beata

Też to mam.Nie daje już rady,mam dwoje dzieci i boje się że zniszcze im życie.Ciągle sprzątam bo wydaje mi się że jest brudno i myje ręce .Schodzi mi cztery kostki mydła dziennie.Biore leki ale nie czuje się lepiej.Nikt mnie nie rozumie mąż mi docina i ma mnie za wariatke,nie mam już siły dalej jestem wykończona.

2011-10-07 20:50

Jabluszko

Witajcie.Ja tez cierpialam na to jakies 15 lat i naprawde bylo ciezko.Jednak jakos sama z tym dalam rade,kiedys tam pomyslalam sobie ze jak przyjdzie mi chec powtórzenia jakiejs czynnosci to sie powstrzymam.I o dziwo jakos odwyklam od tego.Naprawde.Moze i moglam to wczesniej zakonczyc ale...no wlasnie nie wiem czemu teraz to podjelam.Sluchajcie mysle ze kazdy gdy sie odpowiednio mocno przylozy to jest w stanie samemu z tym dac rade.POZDRAWIAM WAS I NIE PODDAWAJCIE SIE.

2011-10-07 21:52

smutny

Czesc wszystkim,czesc Beata ja cierpie na nerwice natrectw od parunastu lat bardzo to męczy...dopiero niedawno poszedłem sie leczyc ,ale nie wolno sie poddawać a szczególnie tobie skoro masz rodzine.Radze ci połaczć i wszystkim terapie u psychiatry i psychologa ja tak sie lecze i jest to podobno najbardziej skuteczne.Jesli bedziesz chciec pogadac to daj znać.Myśle ze rozmowa z osoba o podobnych dolegliwościach też pomaga.Narazie czesc.

2011-10-09 12:35

Beata

Wtajcie wszyscy, cześc smutny.U mnie choroba rozwineła się bardzo szybko najpierw czasem jak otarłam się o sciane to z dziwnych powodów wracałam się i ocierałam się raz jeszcze.A potem to juz odrazu zaatakowała mnie z ogromną siłą,ręce miałam pokaleczone dosłownie leciała mi krew.Jak trafiłam do lekarza to byłam w bardzo złaym stanie chciałam popełnic samobójstwo.Mam bardzo trudne życie, w ciągłym silnym stresie.Biore te leki juz ponad dwa miesiące i jest marnie nic do przodu utknełam.W dodatku tak jak pisałam mąz ma fochy widze że traktuje mnie jak idiotke zresztą wcale się z tym nie kryje.Nie mam nikogo z kim mogłabym pogadać wypłakać się tylko wy ludzie którzy wiecie o co chodzi w tej chorobie.Dołuje mnie to że mąz okazał się zwykłym draniem że zamiast mi pomuc pcha mnie w jeszcze gorsze samopoczucie. Nie wiem o czym on myslał że po dwóch miesiącach wyzdrowieje i po wszystkim?On twierdzi że ja robie to bo lubie i że się dobrze bawie a tym czasem ja jestem gotowa juz skonczyć to choć mam dzieci.Jestem wykończona tymi czynnościami i obowiązkami wdodatku wszystko mi się wali w małrzeństwie.I powiem wam że i dobrze wyszło wkoncu szydło z worka jak to mówią.Tylko jak sobie poradze sama?Nie wiem co ja mam robić gdzie można znależć taką terapie na nfz czy to w ogóle jest mozliwe jestem z Gdańska.

2011-10-09 14:25

Karolcia G.

Witajcie Serdecznie wszyscy ! również cierpię na zespół natręctw i zaburzenia obsesyjno- kompulsywne. Muszę codziennie sprzątać- nawet jak jest czysto. Rodzice tego nie rozumieją, bardzo często z tego powodu są kłótnie. Lecze się : biorę lek kventiax- minimalną dawkę, nie pomaga mi to nic- jedynym lusem jest to, że śpie w nocy.Próbuję z tym walczyć,ale jak próbuję, to mi się to jeszcze bardziej nasila... Jak z Tym się uporać? piszcie do mnie na gg:9740071,lub skype karolcia24241. Chociaż wspólną obecnością możemy się wspierać , a razem możemy zdziałać rzeczy niemożliwe. Zapraszam do rozmowy ! . Trzymajcie się, wiem że to jest cholernie trudna choroba...

2011-10-09 20:27

Paweł

Witajcie ja też mam nerwicę natręctw już 3 lata zaczęło się niewiinie ale z każdym rokiem się nasila na początku myślałem że tylko ja jestem taki dziwny ale okazuje się że to choroba.Najczęściej o liczbach że jak zrobię coś 3 razy to mama umrze a jak 6 to będzie życ że jak zrobie coś nieparzyście to będe nawiedzany a jak parzyście to normalny jak przykryje się tą stroną to ktoś mnie zabije a jak tą to będzie dobrze jeżeli ktoś chce ze mną pogadac to piszcie
e-mail pablo311043@wp.pl cholernie terudno się z tego wyleczyc

2011-10-09 21:32

Aga.priv

Witam,niestety i mnie ta choroba nie ominela,jednak sama sie z tym uporalam chociaz to cholernie ciezkie,mysle ze nie wróci...jakby ktos chcial o tym pogadac to zapraszam aga.priv@vp.pl ja sama tez takich rozmow potrzebuje.Pozdrawiam wszystkich z nn.

2011-10-09 22:15

Karolcia G.

Paweł śmiało pisz : karolina-galka7@wp.pl , lub gg: 9740071, lub skype: karolcia24241- pomogę , bo już wielę lat się z tym męczę... Trzymaj się .

2011-10-09 22:34

frezja1

Witam,ja tez mialam te chorobe.na szczescie sie wyleczylam.gdyby ktos chcial pogadac to zapraszam frezja1@autograf.pl

2011-10-09 22:40

hela

Witam tez to przechodze na szczescie leki biore.bo wczesniej byla makabra.byle wyrwac sie z tego

2011-10-09 23:39

zmęczony

To ja smutny wole pisać jednak pod pseudonimem zmeczony bo odczuwam raczej zmeczenie i flustracje niz smutek...Dobra mniejsza z tym! Radze wszystkim czytać opinie i porady w necie na temat nn. Ja tez lecze sie od paru miesięcy i nie czuje dużej poprawy...Ale znalazłem artykuł że leczenie nn trwa około 2 lat więc nabrałem cierpliwości i zobacze co bedzie po upływie tego czasu bo myśląc że już tyle czasu wytrzymałem z tym pieprz...nn to 2 lata tez dam rade i bede sie leczył a pozniej czas pokaże.Nie chce sie poddawć poniewaz jest duzo wiecej ludzi którzy maja o wiele wieksze problemy i kłopoty np.nowotwory i sie nie poddaja dlatego ja majac duzo słabsza dolegliwość tez chce walczyć choc miałem momenty załamania że nie chciałem nic robić tylko sie poddać ale nie moge tego zrobić patrząc na ludzi w tv korzy maja duzo,duzo wieksze problemy niz ja a nie poddają sie.Innym tez radze tak zaczać myslec.No dobra troche wam pomarudziłem,juz koncze.pozdrawiam.

2011-10-09 23:50

zmęczony

To znowu ja ,ale to wazne mam porade dla Beaty nie czekaj tylko idz do psychologa bo rozmowa dużo pomaga.Kontakt do nich znajdziesz w internecie albo idz do przychodni zdrowia i sie zapytaj gdzie mozesz ich znależć bo z tego co piszesz to same leki ci nie pomoga a rozmowa z kims kto cie rozumie i poradzi co robić dalej LECZY.Wiem po sobie.

2011-10-09 23:53

Jarek

Witam. Tak czytam i czytam i dochodze do wniosku ze wiekszosc szuka gotowego rozwiazania. Czesc z was po za nn ma jeszcze cos innego. Np depresje. Oooo. No wlasnie. Juz jest problem, czesc z was wlasnie zrobila sobie rachunek sumienia. \\\"czy ja czasem nie mam depresji?\\\" tak?
No wlasnie. Nn jest to nic innego jak bardzo niska samo ocena i brak wiary w siebie. Sprawdzajac to wszystko co sprawdzacie nie wierzycie w siebie. Jezeli pomyslicie logicznie ze to wszystko juz jest sprawdzone i lepiej juz tego nie da rady sprawdzic dojdziecie do wniosku ze to co robicie jest bez sensu. Trzeba zatem przestac. Bo nie da rady uniknac nieuniknionego. Na czesc rzeczy nie mamy wplywu. I tak tez jest np z teraz wymyslona depresja. Moze ja mam a moze nie. Idz do lekarza i sprawdz.
Rozwiazan jest tyle ile przypadkow z tego jak ja to rozumiem. Ja swoja rozwiazalem w taki sposob. Juz po ilus latach sprawdzania wszystkiego pojawilo sie takie cos w mojej glowie. \\\"przeciez to wszystko co robie jest bez sensu i jakby ktos mi obiecal ze nic sie nie stanie to przestane i nie sprawdze\\\". I tak tez sie stalo. Przeczytalem kilka histori nn i okazalo sie ze efektem koncowym wyleczenia byl brak sprawdzen. Po logicznej analizie zastosowalem to do siebie i przeszlo. Po prostu wstalem ktoregos dnia rano postanowilem juz nie sprawdzac i przestalem. Oczywiscie bylo ciezko jak cholera. Dalej momentami jest ciezko. Dalej bo leczenie dalej trwa. Potrwa do wtedy od kiedy przestane sie przesadnie zastanawiac. Ale juz mam na tyle spokoju z znowu moge cieszyc sie zyciem. Teraz po prostu musze byc pewnym ze sprawdzilem raz a dobrze i nie powtarzac tego bez sensu.

2011-10-09 23:54

Jarek

Druga sprawa jest unikanie nieuniknionego. Nalezy w koncu zdac sobie sprawe ze nie da rady ilus rzeczom zapobiec. Bardzo duzo nie zalezy od nas. I czy wychadzac z pracy np z biura sprawdzimy gniazdka itd dalej nie mozemy miec pewnosci ze nie wybuchnie pozar. Mozemy miec jedynie pewnosc i wiare w siebie ze my zrobilismy wszystko zeby temu zapobiec. Bo np w nocy przychodzi sprzataczka ktora jest calkowicie zdrowa, nie ma nn, i nie uszanuje tego ze my to sprawdzilismy tysiac razy rzuca palacego sie jeszcze peta na podloge przed wyjsciem do domu i wybucha pozar. To czy my sie za to mozemy obwiniac? Przeciez my o niczym nie wiemy co ona w nocy robila. Zaraz bysmy sie zastanawiali czy to nie nasza wina.
Iles rzeczy musimy po prostu odpuscic i olac. Ciagle przejmowanie sie wszystkim nie uratuje nas od zlego. Przejmujmy sie tym czym mozemy a reszte zostawmy losowi.
Nie bralem nigdy zadnych lekow, choc kiedyc bardzo chcialem. Dzis nie wierze ze moglyby pomoc bo do tego trzeba dojsc samemu.
\\\"Zdrowy\\\" jestem od niedawna i czasem mysle czy to nie wroci. Ale nie moge sie lamac tylko musze wierzyc ze nawet jak wroci to sie znowu wezme za siebie i powiem sobie jeszcze raz przed lustrem \\\"jestes zajebisty\\\" i dasz rade. I napewno dam.
Wizyta u specjalisty jest w nn bardzo wazna. Przede wszystkim zeby zdiagnozowac problem a potem zeby nauczyc sie z tym walczyc. Ja tak zrobilem. Nie proscie nikogo o tabletki bo oduzanie sie to nic innego jak przekladanie problemu na pozniej. Najpierw sprobujcie samemu dojsc do rozwiazania. Kiedy to nie pomoze to dopiero siegajcie po pomoc z zewnatrz.
Nie ma na tym swiecie rzeczy niemozliwych czasem brakuje tylko nadzieji.
Pozdrawiam i zycze zdrowia.

2011-10-10 14:45

zmeczony

Czesc Jarek no nie do konca sie zgodze z tym co piszesz bo mowisz ze trzeba nie brać leków.Oczywiście ja też nie pochwalam faszerowania sie prochami bo to do niczego nie prowadzi ale sa nerwice o róznym nasileniu jedne słabsze drugie silniejsze i czasem nawet jesli bardzo sie chce wyzwolić z fobii a nie daje sie rady to niestety trzeba iść do psychiatry i zacząć brać leki a gdy to osłabnie przestać brac.Ja tez po 2 miesiącach chciałem odrzucić leki ale lekarz powiedział mi że efekt bedzie odzuwalny po dłuzszym czasie więc biore i cierpliwie czekam na efekt.Oczywiście pracuje i w miare normalnie funkcjonuje nie leże odużony tym lekiem bo to inaczej troche działa.Biore Andepin.Pozdrawiam i zdrowia życze.

2011-10-10 18:39

Jarek

Zgadzam sie z toba Zmeczony bezwzglednie ale ja nigdzie nie napisalem zeby nie brac lekow. Jedyne co napisalem to to zeby najpierw sprobowac samemu a kiedy nie da rady dopiero siegnac po leki.
Zapomnialem rowniez dopisac ze nie jestem lekarzem specjalista i kazda moja wypowiedz oparta jest tylko i wylacznie o wlasne doswiadczenie. Takze opisuje tylko i wylacznie to co mi pomoglo i w jaki sposob sie lecze.

2011-10-10 23:15

Ania

Zszokowała mnie ta strona, bo nie spodziewałam się, że coś takiego znajdę... sama właśnie chciałam zrobić coś podobnego… gdy jak ja szukałam pomocy (2 lata temu) jej jeszcze nie było, niczego tak kompleksowego... ze swoją chorobą zmagałam się od lat, od kiedy pamiętam i pokonałam ją po 16 latach, czyli w wieku 22 lat. POKONAŁAM JĄ DEFINITYWNIE. Wiem to, bo poznałam jej mechanizmy i już ją rozumiem. I co najważniejsze już się nie boję. Chcę wam zaoferować kontakt. Piszcie na ten adres: ania.porozmawiajmy@wp.pl. Opowiem wam, jak przebiegała moja choroba, chcę wam pomóc. Możemy się spotkać, być w kontakcie. Znam świetnych specjalistów, tych samych, którzy mi pomogli. Razem z tego wyjdziemy!! Da się!! Jestem tego 100% przykładem. Zyję normalnie. Już żyję normalnie 

2011-10-11 12:12

Masia

Witajcie,
To nie jest tak, że leczenie trwa dwa lata, na bank tak NIE JEST. Jest to kwestia indywidualna.To może trwać dłużej. Nie da się wyleczyć natręctw lekami, bo leki eliminują objawy i nic poza tym. Po odstawieniu leków natręctwa czy też lęki WRACAJĄ.Przez 2 lata dzień w dzień płaciłam psychoanalitykowi za indywidualne konsultacje/ 10 lat temu to było 1000zł na m-c/. Pomogło, ale na krótko. Później była grupa, terapia indywidualna i .... d u p a. Póki byłam w terapii, wszystko było ok, teraz znów mam objawy. To wszystko mówi samo za siebie, że aby pozbyć się objawów nerwicy, trzeba zaspokajać swoje potrzeby,być asertywnym, poświęcić sporo czasu na rozładowanie napięcia, uprawiać sport i być w kontakcie z psychologiem.Moja psycholog chyba nie jest ok. Nie czuję zmian, nie mówi nic odkrywcego. Macie może kogoś sprawdzonego, kto pomaga? Pozdrawiam Was ciepło, trzymajcie się

2011-10-11 17:55

zmęczony

Mam do was pytanie. Słyszałem że nerwice leczy sie również hipnozą?Tylko jest to podobno NIEBEZPIECZNE bo jeśli trafi sie na nieodpowiedniego hipnotyzera to może on zrobić nam więcej KRZYWDY niz pomocy!...no psychiatra odradzał mi takie praktyki.A wy co o tym myślicie?Może ktos z was ma więcej informacji na ten temat albo moze korzystał z takiej terapii?Jeśli wiecie coś wiecej na ten temat to prosze piszcie.

2011-10-11 21:39

Daria

witam wszystkich...tez choruje...i poradzic sobie z tym nie umiem...jestem wymeczona...kazda czynnosc to natrectwo...i te obsesyjne mysli...ciagly strach i kontrola...jestem bardzo pokrzywdzona przez ta chorobe...czuje sie w niej bardzo samotna...lecze sie ale brak efektow...nie umiem mowic o sobie i o swoich potrzebach...boje sie ludzi...jestem wiezniem siebie i innych...wsciekam sie...wiele we mnie agresji...ale kieruje ja do i na siebie albo tlumie ja w sobie...chetnie porozmawiam...jesli ktos zna metody jak sobie pomoc to niech sie nimi podzieli...jesli masz podobnie albo inaczej pisz...moje gg 3807171 albo meil dar_ia1@wp.pl pozdrawiam

2011-10-12 14:57

M..

Witam, ja nie byłam u lekarza, właściwie sama sobie zdiagnozowałam tą chorobę... Jest mi wstyd przyznać się przed kimkolwiek o moich dolegliwościach... Wiem, że można to leczyć, ale tak bardzo boję się powiedzieć moim bliskim o tym.

2011-10-12 23:07

Karolcia G.

Kochani pomóżmy sobie wzajemnie, rozmowa bardzo pomaga. PISZCIE : gg-9740071, wierzę w Was wszystkich bardzo bardzo mocno! nie krępujcie się tylko piszcie:)!

2011-10-13 11:32

onlysorrow

Cześć. Tak samo jak wy doskwiera mi nerwica. Leczyłam się 4 lata i było ok. Dwa miesiące temu lekarz stwierdził, ze leczenie powinno zostać zakończone i odstawiłam leki. na początku wszystko powróciło, ale to podobno normalne jak sie odstawia leki. Przeczekałam i okazało się, ze nerwicę natręctw dalej mam. Próbowałam sie skontaktowac z moją lekarką, ale nie odbierała telefonu. Zaczynam się zastanawiać czy nie powinnam powrócić do tabletek. Było mi tak dobrze i byłam szczęśliwa. :-(
od 2 miesięcy prowadzę bloga. Zapraszam.
http://nerwica-sorrow.blogspot.com/

2011-10-13 20:35

Karolcia G.

Kochane Aniołki witajcie ! uwierzcie mi na słowo,że z tą chorobą, a właściwie zaburzeniem da się żyć. Nie wierzycie ? piszcie, chętnie z Wami wszystkimi porozmawiam ! GG: 9740071, skype : karolcia24241. Potrzebna bez wątpienia przez jakiś czas terapia i leki, ale potem już może być tylko lepiej . Piszcie, na prawdę uwierzcie mi na słowo. Jestem z Wami wszystkimi myślami !! Trzymajcie się cieplusio !

2011-10-13 21:16

Karolcia G.

Zapomniałam jeszcze o e-mailu :karolina-galka7@wp.pl - osobiście wolę gg lub skype- ale jak ktoś nie ma Tego i tego, to jakoś to przeboleje .. :)

2011-10-14 17:32

zmęczony

Czesc onlysorrow czytałem twojego bloga.Ja tez uwazam ze moje natrectwa sa glupie ale nie moge sobie z nimi poradzic ,gdy przychodza to nie mam nad nimi kontroli i bardzo,bardzo mnie to denerwuje,rozumiem Cie.

2011-10-14 17:35

zmęczony

Onlysorrow mogłabys podac nazwe leku ktory brałas bo ja od kilku miesiecy biore andepin i nic.denerwuje sie...Bardzo bym o to prosił.

2011-10-14 22:46

Karolcia G.

Zmęczony polecam Ci FEVARIN...

2011-10-16 16:42

Dr DROONE

Cześć jestem DrDrone i walcze z nerwicą natręctw od lat.
-Cześć DrDrone, tu oklaski i uśmiechy.
A teraz poważnie.

Wyeliminować stres (zaczynając od tego który daje najsilniejsze objawy). Zazwyczaj stres przed niepewnością danej sytuacji która powstała na skutek naszego jakiegoś błędu czy niedopatrzenia.

Możecie wypróbować leki ziołowe uspokajające na bazie min. chmielu.

Odstawić ALKOHOL, TYTOŃ, KOFEINĘ (napoje energetyczne, kawe, herbate) - OBOWIĄZKOWO !

Przybrać trochę na wadze (jeśli się jest szczupłym). Nie wiem jak to działa ale działa.

Życzę wam wszystkim tego co najlepsze, spokoju i radości z życia. Jestem pełen podziwu osobom które pokonały te dolegliwości w 100% oraz tym którzy mieli na tyle odwagi by pójść do lekarza :)

2011-10-16 22:42

egoista

Jestem specjalistą internetowym od walki z NN. Samozwańczym, w końcu sobie z tym poradziłem, prawda? Dam wam złoty środek, dobrą radę, nazwę leku, czas kuracji, w końcu mi to pomogło, prawda? Poradziłem sobie z tym, prawda? Choć czasem boję się że to wróci, w końcu tyle razy wracało i nasilało się. Może to jest jak opryszczka, virusa zabić się nie da, zostaje uśpiony do końca życia w ofierze i tylko czeka na chwilę słabości? Może nigdy nie wróci? Może już wraca? Może nigdy nie wróci? Już się boję ...

2011-10-17 14:13

zmęczony

Czesc egoista podaj prosze nazwe leku który ci pomógł bo mi andepin nie pomaga,nawet nie uspokaja to jaki jest sens go brac?Chyba zaden...

2011-10-17 22:25

egoista

Jestem zbyt dużym egoistą by iść do lekarza. Przecież \'sam-sobie\' z tym poradzę - prawda? Ale chyba jestem zbyt dużym egoistą by sobie z tym poradzić.

Jest coś co zawsze przynosi pozytywne efekty (zawsze i na wszystkie dolegliwości). Coś co nam egoistom się niezbyt podoba, jest dla nas niewygodne i męczące, a właściwie prawie awykonalne. Coś co poradziła pewnej dziewczynie pewna pani psycholog (a może psychiatra?) - miłość (czym jest prawdziwa miłóść?) i wyzbycie się egoizmu (czym przejawia się egoizm?), życie dla kogoś a nie dla siebie (czy żyje dla kogoś?). Ale to jest DUŻO (!) trudniejsze niż połknięcie pigułki - może dlatego tak mało popularne?
To jest trudne. Dlatego właście szukam drogie na skruty. Może jakiś lek, może jakaś terapia, może trwanie w tym obłedzie dalej, może cośtam a może internet pomoże, może ktoś kto wyzdrowiał pomoże dorą radą, może kotka se kupie, tyle możliwości - świat stoi otworem! o_O

2011-10-18 01:19

zmęczona

Witam,
od kilku lat mam nerwicę natręctw - staram się to ukryć przed innymi. Życie z tym jest naprawdę ciężkie. Po kilka razy muszę dotknąć kontaktu, pięć razy przekręcić kurki gazu itd. Nie mam już siły, nie chcę tak żyć i chcę z tym walczyć. Kiedyś udało mi się przestać na kilka dni, ale wszystko wróciło, bo myśli że coś się stanie nie dawały mi spokoju.

2011-10-18 13:32

Beata

Witam Was wszystkich.Czyatm i widze że wszyzcy jesteśmy już wyczerpani i wykończeni swoimi natręctwami.Nie dajemy rady ,prubujemy miedzy sobą znależć jakąś rade a najlepiej złoty srodek.Powiem wam że wasze szczere wypowiedzi mi pomagają bo widze że jest wiecej osób zktóre walczą i nie poddają się.Ja miałam juz załamanie chyba krancowe a ostatnie dni jakoś zaczynam chyba powoli stawać na nogi.Choć zrozumienie znalazłam tylko u lekarza i u was obcych ludzi a zarazem tak mi bliskich.Powiedzcie mi jak dochodzi do takich zaburzeń i dlaczego?Wiem że ze stresu ale dlaczego akurat w taki sposob.U mnie w ostatnich dniach następuje jakaś zmiana bo zaczynam mniej sprzątać przedtem potrafiłam sprzątać dwa dni i dwie noce.Biore Zoloft 200mg, Rispolept 2x1 i Convulex 2x1.Pozdrawiam Was serdecznie trzymajcie się !!!

2011-10-18 19:01

egoista

Jak i dlaczego? Stawiam na tą teorie (ktoś dostrzega podobieństwo?).

pigeon superstition (Mr Noobody)

http://www.youtube.com/watch?v=8uPmeWiFTIw

Może ktoś wie czy to jest genetycznie przekazywane?

2011-10-18 20:01

zmęczony

Czuje że znowu wraca mi depresja,naprawde nn potrafi zatruć życie,ale będę walczył dalej z tą kurw...

2011-10-18 22:29

KAsia

czytajac to wszystko dochodze do wniosnku ze chyba tez mam nerwice.. najgorsze jest brak wsparcia, moja mama w ogole nei zwraca uwagi na to, moj chlopak mowi ze naczytalam sie bredni i ze nic nie mam. nie wiem nawet co powiedziec lekarzowi jak do niego pojde, boje sie ze mnie wysmieje i ze tez powie ze sobie wymyslilam. moje objawy niektore moze nie sa tak silne. objawiaja sie czasami. np. kilka razy patrze czy drzwi sa zamkniete choc wiem ze zamykalam, sprawdzam zelazkom choc tez wiem , ze wylaczalam. te objawy mam rzadko. gorsze jestto, ze ostatnio pojawil mi sie nowy objaw. natretbe mruganie. ciagle musze mrugnac tak,zeby zabolalo, jak tego nie zrobie to jest mi zle. chociaz wiem ze to mi niepotrzebne, ze wzrokiem wszystko ok.. musze napinac miesnie, tez tak, zeby bolalo, wiginac palce, zeby zabolalo. czasem gdy jestem sama, potrafie sie poplakac bez powodu, bo jest mi wewnatrz jakos zle. w supermarkecie czasami gdy bioore jakis towar nigdy nie biore z brzegu bo mam wrazenie ze to ludzie dotykali i jest brudny,czasem jak siedze np. przy stole ukladam wszystkie rzeczy na nim symetrycznie.nie moge sie skoncentrowac zeby cos przeczytac, powtarzam kilka razy jedno zdanie bo mysle ze nei rozumiem go i nie moge ruszyc dalej. na nauce tez kompletnie nei moge sie skoncentrowac. zapamietanie jednej prostej regulki zabiera mi duzo czasu. masz czasem mysli, ze np. jak nie kopne tego kamyka to ktos z moich bliskich umrze. i musze to zrobic choc wiem ze to absurd. jak mowie, niektore objawy sa czasami, a niektore codziennie.,. czy wy tez powiecie ze sobie wymyslilam? moze to nie nerwica, tylko po prostu tak mam, szczegolnie ze niektore sa rzadko. napisalam taka wiazanke ze nie wiem czy to ktos przeczyta, pozdrawiam.

2011-10-19 13:56

Beata

Kasiu po tym co piszesz wydaję mi się że napewno masz depresje i nn chyba niestety też.Jednak uważam że nie powinnaś zwlekać i jak najszybciej udać się do psychiatry.Choroba ta jest bezwzględna jesli ja masz to cie zaatakuje w jakimś trudniejszym momencie dla ciebie w życiu.Leczenie jeak sama widzisz jest dość trudne to walka co dziennie samemu przeciw sobie.Wszystko co robimy to powtarzanie czynności i te myśli, które nie dają nam spokoju. Mozna się zajechać.Lekarz napewno cię zrozumie a od bliskich to ciężko oczekiwać zrozumienia.Ja mam to samo nikt mnie nie rozumie a nawet kpią ze mnie wiesz głupkowate żarty zupełnie nie na miejscu.Trudno nawet ich winić to jest trudny temat dla kogoś kto tego nie doświadczył.Prosze cię idz do lekarza niemusisz mówić tego bliskim,nik nie musi wiedzieć.Pomóż sobie puki wszystkie objawy nie są nasilone.Trzymam za ciebie nie daj się bo wyplątać się z tego jest ciężko.Każdy z nas powie ci to samo.Pozdrawiam cię mocno.

2011-10-20 14:19

Jarek

Egoista, masz ode mnie medal i zgrzewke jak pijesz. Jak nie to sam wypije. Pozdrawiam

2011-10-21 21:55

Karolcia G.

Kochani ! ja z Tego wyszłam, pokonałam nn !!!:) Teraz żyje się całkiem inaczej. Z miłą chęcią Wam wszystkim pomogę, piszcie : gg-9740071,skype:karolcia24241. Trzymajcie się ciepło i śmiało piszcie! :)

2011-10-21 22:08

Maciej

http://www.ocdchicago.org/ Ciekawa strona w jeżyku angielskim szkoda ze poradnik na tej stronie nie jest przetłumaczony na polski.strony o nerwicy eklazjonalnej.http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,6191 http://pl.wikipedia.org/wiki/Nerwica_eklezjogenna jeżeli chodzi dysmorfofobia ciekawy artykuł http://www.we-dwoje.pl/dysmorfofobia;-;czyli;uwiezieni;w;lustrze,artykul,17906.html moim zdaniem tabletki na nerwice sa przereklamowane i można sobie poradzić bez nich nerwica natręctw rytuały fizyczne czy mentalne może przechodzić tez na inne objawy jak fobie społeczna czy hipochondria.

2011-10-21 22:30

Paweł

Ja byłem u psyhiatry i wypisał mni na recepcie Asentrę ktoś z was ją bierze i czy działa?

2011-10-22 05:58

ostatni sprawiedliwy

WSPÓŁCZUJĘ WSZYSTKIM, że na to chorują. Ale takie jest niestety życie, że chyba każdy musi na coś zachorować. Ktoś choruje fizycznie np. nie widzi, inny ktoś psychicznie - jak ci ludzie na NN.
Ale pamiętajcie, żeby być SILNYMI i nie niszczyć sobie życia tymi głupimi natręctwami :-) Życie jest jedno, trzeba żyć jak najlepiej, a nie tracić czas na jakieś bezsensowne rytuały :-) Pamiętajcie, że na świecie też są ludzie, którzy cierpią na to same choroby. TO NIE JEST WASZA WINA :-) Nikt nie ma prawa was wyzywać, że takie macie objawy w zachowaniach. Ludzie powinni was wspierać i wam pomagać, a jeśli tego nie robią, to świadczy o ich marnych charakterach- o braku współczucia innym ludziom. ZDROWIA WAM WSZYSTKIM ŻYCZĘ, aby ta choroba poszła w kosmos i nigdy wam nie utrudniała normalnego funkcjonowania. A każdego kto was wyśmiewa, potraktujcie jako podłego. Bo dobrzy ludzie nie wyśmiewają innych.

2011-10-25 11:37

Paulina

Witam wszystkich ja chyba też cierpie na NN jak byłam mała miałam może 7 lat dokładnie nie pamiętam dotykałam różne rzeczy po pare razy ale przeszło mi. Później znowu mi to wróciło mam jakieś zasady których nie mogę zaburzyć to mnie męczy bardzo np.jak wyłanczam światło to nie mogę otworzyć buzi bo jak to zrobię to muszę wykonać to jeszcze raz. To jest tylko jedno z wielu czynności które muszę wykonywać. Od roku zaczełam szyć i kiedyś jak zobaczyłam igłę znowu mi to wróciło mam jakieś czynności które muszę zrobic bo jak nie to boję się że sama polknę igłę i dlatego teraz mam taki lęk przed tym. Proszę was pomóżcie mi. Chcę jakiejś porady gdzie mam się udać z tą chorobą żeby mnie już nie dręczyła. Proszę piszcie na moje gadu 7377181.

2011-10-28 15:34

gdzies obok

Nie wiedziałem że to jest takie częste wśród ludzi. Z jednej strony się cieszę że "sie jestem sam z chorobą" ale z drugiej współczuję tym wszystkim któzy na nią cierpią. Bogu dziekuje za każdy dzień.

2011-10-29 00:47

zosia

moim, punktem zwrotnym, była terapia, bo najpierw trzeba
się dowiedziec z kąd to GÓWNO się wzięłło.

ela522@interia.eu

pozdrawiam

2011-11-03 22:24

zdziwiona

Witam! kiedys slyszałam o takiej chorobie ale nie myslam ze mnie to spotka!!! nie bylam u lekarza ale sama sobie zdiagnozowałam po przeczytaniu tych wszystkich wpisów. Życie z tym to wielki dramat , obciążenie psychiczne , najgorsze jak ktos zauwazy co robisz. U mnie objaw jest mnóstwo: zanim wyjde z dou sprawdzam czy wszystko jest wylaczone(gaz , żelazko itp.)Przed wzięciem kąpieli sprawdzam pod wanna czy przypadkiem kogos tam nie ma , przed pójściem spać sprawdzam w szafie , pod łóżkiem (wszędzie gdzie mogłby się ktoś schować). Wszystkie klamki w oknach muszą być równiutko (w pionie) , firanki nie mogą być załamane , nie mogą opierać się o kwiaty itp. Z mebli nie mogą wystawać żadne ubrania bo automatycznie wstaję i poprawiam. Przed pójściem spać sprawdzam czy drzwi są zamknięte naciskając na klamke ,,x,, razy. Każdego wieczora musze sie pomodlic według ustalonego harmonogramu(za co , za kogo sie modle i o co)jeśli się nie pomodle to automatycznie wydaje mi sie ze stanie sie krzywda komuś bliskiemu. Mrygam telewizorem po to tylko zeby wyświetliła mi się godzina i tak po 3razy i jescze 3. Licze wszystkie klamki , ranty mebli , czasami schody! Czytam wyrazy od końca , jestem juz w tym tak wprawiona ze wszyscy sie dziwią.Sprawdzam po ,,x,,razy czy nastawiłam budzik w telefonie i tak z poł godziny przed zaśnieciem. Ciagle mam wrażenie że coś stanie sie mojej suni , pilnuje ją ciagle , nie pozwalam nikomu wyjsc z nia na dwor. Schodzac z klatki poprawiam wszystkie wycieraczki przed drzwiami tak zeby byly równo.Ciagle licze do 3 i spowrotem ( 1 2 3 , 3 2 1 ) Masakra!!!! na pewno o czyms zapomniałam. Prosze o odpowiedz co z tym robic , czy jest to groźne , skąd mogło się to wziąć. Do czego doprowadzić.

2011-11-06 00:22

zmęczony

Czesc jeśli ktoś chce porozmawiac o nerwicy,albo wymienic sie poradami walki z nią to moje GG 38896816.Mi takie rozmowy pomagają jeśli wam tez to piszcie...pozdrawiam

2011-11-06 10:35

fatamorgana

zdziwiona bardzo Ci współczuję. Jeśli chodzi o mnie, to schodząc po schodach zawsze muszę dotknąć barierki, ciągle patrzę się na gniazdka, klamki, zegary. Na chodniku omijam studzienki kanalizacyjne, bo jeżeli nadepnę na nią, to coś mi się stanie. Ta nn już mnie wykańcza. Rodzice mnie nie rozumieją, mają mnie za wariata. Przez nn pogorszyłem się w nauce. Nie wiem co dalej ze mną będzie. Mam 15 lat. Pozdrawiam was wszystkich.

2011-11-06 15:16

zmęczony

Czesc jesli ktos chce porozmawiac o nerwicy lub wymienic sie sposobami walki z nia...moje gg 38896816.Mi takie rozmowy pomagaja jesli komus tez to piszcie.Pozdrawiam

2011-11-07 00:27

alex

Czytam tak sobie to, a w sumie zajrzalam tu z ciekawosci :) Bo dawno nie interesowalam sie ta pie****na choroba :/
To wszystko jest bardzo smutne, co piszecie :(
Sama cierpie na to od wielu lat (o czym kiedys nie mialam pojecia,bo myslalam,ze jestem po prostu zbyt dokladna lub pedantyczna), a okazalo sie, ze praktycznie od dziecka :/
Czasami zastanawiam sie,czy ja sie juz z tym urodzilam, czy to nabylam :|
Bo odkad siegne pamiecia, zawsze robilam dziwne rzeczy, tylko,ze czasmi bylo to u mnie mniej lub bardziej nasilone.
Dzis juz wiem,ze to wszsytko jest przez stres, a w moim przypadku dlugoletni. To nie bierze sie znikad, zawsze jest jakas przyczyna, tylko,ze roznica miedzy nami polega na tym, ze kazdego cos innego dotknelo i zalezy kto jak w danej sytuacji reagowal i to przezyl.
Stlumione emocje, zlosc, przewaznie skierowana to siebie, do wewnatrz, musiala kiedys znalesc swoje tak zwane \\\\\\\"ujscie\\\\\\\", ktora doprowadzila to tej, chyba najgorszej, choroby, ktorej towarzyszy lek i niepokoj.

2011-11-07 23:51

Pełny obaw

Witam wszystkich mi też dokucza nerwica natrectw...Jesli ktoś bedzie chciał pogadac o dolegliwosci z którą sie meczymy to zapraszam gg 39100579.Braku nerwów zycze Wam i sobie.Łatwo napisać troche trudniej zrobić hehe...ale nie wolno sie poddawać.Trzymajcie sie ciepło.

2011-11-09 12:40

Anita

Witam wszystkich!
Cierpię na nn od kilku dobrych lat, a może nawet kilkunastu. Nie mam typowych natrętnych czynności, a myśli. Potrafię godzinami, dniami coś roztrząsać. To \"coś\" jest kompletnie bez znaczenia, nie do odtworzenia. A ja się nad tym zastanawiam jakby to miało zbawienną moc wszechświata. Jeśli tej myśli nie dokończę, to jest szarpanina emocjonalna, zły humor, brak skupienia, kompletne rozbicie. A niech coś lub ktoś spróbuje mi przerwać myślenie to ....mam ochotę go zabić.
Szukałam pomocy, to u psychologa, to psychiatry. Miałam wrażenie, że byłam odbierana przez niektórych z nich albo za rozpieszczoną, szukającą guza dziewczyneczkę albo słabą psychicznie. Krótko mówiąc, brak zrozumienia wśród specjalistów. Straciłam nadzieję na fachową pomoc. A wiem też, że sama nie mogę sobie z tym poradzić. Komuś umiem doradzać, wspierać. A siebie kompletnie nie potrafię okiełznać.
Myślę, że cierpiący na nn są bardzo niecierpliwi. Ale trudno się nam dziwić. Bo trudno się z tym żyje, nie można tego zaakceptować.
Fajnie, że jest ta stronka, bo widać, że nie jesteśmy odosobnieni. Pozdrawiam!

2011-11-09 21:24

mila42

Witam!Ja również choruje kilkanaście lat na NN.Ostatni taki silny atak NN miałam, jakieś 6 lat temu.w tym roku dopadło mnie z taką siłą ,że właściwie od 6 miesięcy jestem cały czas spięta z lękami, natręctwami!!!Natręctwa mam właściwie na wszystko o czym pisaliście :gaz, kurki,żelazko,jak wychodzę z domu to, to wszystko sprawdzam po kilka razy. Jak idę na zakupy i wejdę do przymierzali,zacznę przymierzać jedną rzecz,to głupio sie zachowuję. Wracam się kilka razy i zaglądam ,czy czegoś nie zostawiłam,jest to męczące i wstydliwe,bo jak ktoś mi się może przypadkiem przygląda,to co on sobie o mnie myśli. A jaki ubaw muszą mieć jeżeli są w sklepie kamery.Ale co mam zrobić jeżeli to jest silniejsze ode mnie .Jestem na lekach ,chodzę na terapię ,ale na razie jakoś nie mogę się pozbierać. Bardzo się boję jedzenia ze tam jest dużo chemii .Jak myję naczynia i płuczę je zawsze licząc do co najmniej pięciu.To wszystko mnie zamęcza i w ogóle nie cieszę się życiem. Jakby coś mi mówiło nie ciesz się bo nie wiesz jakie będzie juto. Takie zakazy ,nakazy.O Boze jak ta choroba utrudnia życie!!!Pozdrawiam wszystkich

2011-11-10 19:06

Marta18

Kurde! No nie wierze normalnie. Ja tez miałam nerwice natręctw w szkole podstawowej. Ale myslałam, ze to tylko ja tak mam.. ze nie ma takiej choroby.. az niedawno ogladałam serial \'Hotel 52\' gdzie facet równiez miał nerwice natręctw. Sprawdziłam to szybko w internecie. Byłam w szoku, ze w ogole takie cos istnieje, ale rowniez byłam zadowolona, ze to sie wyjasniło.. ze jest jakies uzasadnienie. W sumie juz o tym zapomniałam, ale ludzie! Naprawde mozna sie z tego wyleczyc! I wierze, ze Wam sie uda!
Jesli chodzi o natrectwa, to ja miałam tak, ze jak niby czegos nie zrobie to cos sie stanie, takie głupie, dziwne mysli, ubzdurałam sobie, ze musze dotykac przedmiotow np. lewa ręka, a nie prawa. Zawracałam sie wiele razy gdy szłam ulica, bo mowiłam sobie, ze musze bo inaczej...... Takze uwierzcie, wiem o czym piszecie. Trzymam kciuki i wierze, ze uda Wam sie z tego wyjsc. Pozdrawiam! A, i cieszę sie, ze jest taka stronka gdzie mozna podzielic sie swoimi natrectwami hee.. Jeszcze raz pozdrawiam gorąco!

2011-11-12 01:34

Luluconfaboulu

Witam .Ja tez sie dopisze .Jakies 27 lat cierpie na nerwice natrectw ,bo tyle mniej wiecej siegam pamiecia .Mam 36 lat i teraz dopiero zamierzam zasniegnac pomocy i psychiatry .Do tej pory myslalam ze to fobia ale niedawno uswiadomilam sobie ze to nerwica natrectw .Oprocz sprawdzania ,natretnych mysli czy snow , przerabialam juz w zyciu lek przed kuleczkami rteci ,lek przed krwia (panicznie boje sie zarazenia wirusem HCV ),mam natrectwa ze potencjalnie wszedzie moga byc skrzepy krwi ( w autobusie itp) ,oczywiscie dezynfekuje sie po powrocie do domu (tylko jak jade komunikacja miejska ) ,potem prysznic z myciem glowy koniecznie inaczej nie wejde do kuchni by sie napic chocbym umierala z pragnienia .Kiedys dezynfekowalam tylko rece przed kapiela ,teraz dezynfekuje tez uszy i wlosy .Ostatnio dolaczyl mi sie lek przed opilkami ...boje sie ze jak taki wpadnie do jedzenia to moze wrosnac w blone sluzowa przewodu pokarmowego i w tym miejscu moze zrobic sie rak .Boje sie przechodzic obok ludzi w ubraniach roboczych zwlaszcza mezczyzn z obawy przed opilkami ,ktore potencjalnie moze ktos miec na ubraniu .Oczywiscie klamek nie dotykam ,tylko przez rekaw . W sklepie nie biore koszyka ,nie biore niczego z przodu polki ani niczego co stoi krzywo ,bo jest juz dla mnie dotkniete .Owocow prawie nie jadam ,chyba ze pakowane ,z leku przed HCV (wirusa sie nie zmyje woda tylko dezynfekcja spirytusem ,a przeciez nie bede dezynfekowac owocow ) .Ciezko jest i to bardzo ,czy kiedys z tego jeszcze wyjde ?Pozdrawiam wszystkich cierpiacych na NN .

2011-11-13 08:23

Joanna

Witajcie! Witaj Anito!
Też mam nn i też głównie myśli. Czynności miałam w dzieciństwie. Teraz raczej analizowanie w kółko przeszłości. Opisałam swoją historię i została zamieszczona na głównej stonie po prawej jako Historia Joanny. Może się w niej odnajdziecie, może coś komuś pomoże. Wydaje mi się, że nie mam już tak ostrej fazy, że chyba powoli z tego wychodzę.
Pozdrawiam!

2011-11-13 10:08

Vincent

Ja juz pare lat temu kapnalem sie, ze mam nn. A mialem ja na pewno w dziecinstwie, bylem b.poboznym dzieckiem i jak szedlem do kosciola to mialem glupie mysli,ktore juz wtedy w wieku 10 lat powodowaly moj bol. Pamietam, ze jedzenie chcialem jesc zawsze w papierku, i byc moze nawet jablko zdarzylo mi sie jesc \"przez papierek\". W liceum jakby to ustapilo i to znacznie, a na studiach (l.70-te) od drugiego roku zaczelo sie imprezowanie i bylo duzo alkoholu,totez nie jestem w stanie powiedziec,czy cos mialem z nn czy nie, alkohol tlumil \"skutecznie\" leki w tym konkretnym okresie.
Po studiach jak zaczalem prace tez dlugo nie mialem problemow, 22 lata temu wyjechalem z Polski i mialem (i mam nadal) stresujaca prace ok. 10 lat pojawily sie objawy nn i gdzies od 2-3 lat juz sa b.silne. Oprocz rytualow wyjscia z domu/biura/magazynu mam teraz cos takiego, ze jak pieszy przechodzil przede mna a ja jechalem to nieraz wracam i patrze, czy go nie przejechalem, albo jak cos z \"rytualu\" nie pamietam to potrafie wrocic z drogi i sprawdzac jeszcze raz. W rodzinie zona wie o moich natrectwach,w dodatku mam te zachowania dwubiegunowe - od atakow furii do zachowania \"slodkiego\". Odkladalem wizyte u specjalisty, ale juz dluzej nie bede zwlekal, bo to dobrze nie wyglada i nie ma szans , ze samo przejdzie. Problem tylko taki, ze jestem zagranica i nie wiem ,czy mi tu pomoga. Jak jestem w Polsce to duzo z tych rzeczy mi mija i czuje sie o wiele lepiej. To sa rzeczy o ktorych czlowiek nie myslal wyjezdzajac z Polski.

2011-11-13 14:09

mila42

Witajcie! -Vincent ja mam dokładnie tak samo. Kiedy jadę autem i ktoś nagle przejdzie mi przed maską samochodu ,to również zawracam i obsesyjnie sprawdzam czy kogoś nie potrąciłam,wiedząc oczywiście ze jest wszystko ok! Myślę ze nie odkładaj tej wizyty ,bo jak NN się rozkręci to potem jest dwa razy gorzej. Lulukonfaboulu- na tyle rzeczy lęk cię ogranicza,ja również nie ufam sobie w wielu rzeczach w sklepach ,robię to samo co ty ,nie dotykam,nie biorę towaru z półki z wierzchu ,zawsze coś muszę ominąć . A od pewnego czasu już nie mam siły myśli moje krążą w wokół mycia naczyń.Mam zmywarkę ale i tak myślę zadręczając się czy dokładnie wypłukała pianę. Czy mi nie zaszkodzi .A jak sama umyj e garnek to liczę do pięciu i tak płuczę,ale i tak podczas gotowania ,mam obawy przed zjedzeniem np. zupy bo czy na pewno ten cholerny garnek był dobrze wypłukany, Jak dalej zyć?Bo przecież jeść trzeba po to aby żyć. Te myśli mnie zatruwają ,proszę może ktoś mi poradzi jak mam sobie wytłumaczyć,że wszystko robię najdokładniej jak potrafię,czy ktoś z was ma też nieraz takie absurdalne myśli?

2011-11-15 12:48

Anita

Cześć wszystkim! Cześć Joanno!
Twoją historię przeczytałam po napisaniu mojego tekstu. Tak jakbym czytała swoją historię. Też w dzieciństwie miałam bardziej natrętne czynności, od ok. 15 lat, myślowe. Mam 33 lata, prawie 34, nieułożone życie, bujam się po psychologach. Ostatnio zaczynam wątpić i coraz bardziej myśleć, że to na własne życzenie. Rodzina mówi mi, a nawet psycholog, że nic z tym nie robię, nie walczę. Psychiatra wypisał mi leki, jedne na depreche (po których mogłabym spać po 13 godzin na dobę), a drugie uspakajające, p/lękowe( Afobam ), doraźnie - a takie to musiałabym brać co chwilę, kiedy pojawi się myśl, więc nie mogłabym funkcjonować i pracować. Boję się brania leków.
Nie mam większych życiowych problemów (choć prawdopodobnie czeka mnie rozwód). Czuję wstyd. Ludzie mają takie problemy, a ja się babram w tych moich \"analizatorskich\" myślach, mając tyle lat, powinnam wychowywać dziecko. Nie wiem czy będę je miała, bo czasu coraz mniej...
Joanno, nie przeczytałam jeszcze o tej metodzie o której pisałaś. Jakbyś coś słyszała o tego typu terapiach w Poznaniu, proszę o info.
Chciałabym jeszcze Was uczulić na różnych specjalistów, ponieważ większość poradni jest teraz prywatnych. A jak prywatnych to wiadomo...można przedłużać terapię w nieskończoność. Jeśli wybieracie się do psychiatry, to wiedzcie, że psychiatra, prawie zawsze przepisze Wam leki, bo nie byłby lekarzem gdyby tego nie zrobił (takie słabe, na wszelki wypadek). Oczywiście dla niektórych leki są niezbędne, ale nie dla wszystkich. Dla wielu osób wystarczy psychoterapia. Mało który psychiatra nam to szczerze powie, i mało który psycholog odpowie nam np. \" specjalizuję się w problemach małżeńskich, nie zajmuję się NN. Polecam w tej sprawie zgłosić się...tam i tam\". To piszę z własnego doświadczenia.
Pozdrawiam i życzę powodzenia!


2011-11-15 21:11

Marta

Na wstępie powiem, że mam lat 15. Na samym początku uważałam moje zachowanie za odbiegające od normy, nietypowe, bądź sądziłam, że \'tylko ja tak mam\'. Jakby w mojej głowie istniał ktoś, kto non stop wydaje mi rozkazy. A ja się tej osoby słucham. Dentysta stwierdził u mnie bruksizm, a mniej więcej 5/6 lat temu kardiolog podsumował moje rzekome kołatanie serca, że jest to częstoskurcz serca na tle nerwowym. Bardzo szybko tracę kontrolę, można powiedzieć, że wręcz panowanie nad sobą. Jestem impulsywna, łatwo wpadam w furię. Do tego jeszcze NN.

Nie wiem,czy, moje zachowania, to na pewno objawy tej dysfunkcji. Zawsze w piórniku, torebce etc. muszę mieć wszystko starannie ułożone. Kładąc jakiekolwiek przedmioty, sprawdzam czy leżą równo, można powiedzieć, że układam je jak od linijki. Poprawiam włosy trzy razy, bo jeśli zrobię to dwa, wydaje mi się, że jakaś magiczna siła nade mną zapanuje. Drzwi zawsze muszą być zamknięte, fotele postawione na ukos, a krzesła na wprost obrazu. Wiem, że to jest idiotyczne lecz takich zachowań jest o wiele więcej, a ja mam już ich zupełnie dość.

W dodatku bardzo irytują mnie przeróżne dźwięki, takie jak odgłosy, kiedy ktoś je (przeżuwa czy gryzie jabłko), czymś stuka itp. W tym tygodniu zainwestuję w porządne stopery, bo podczas sprawdzianu zwykły szelest kartek mnie dekoncentruje. Ostatnio, kiedy mój tato spożywał posiłek, a ja leżałam obok i oglądałam tv zaczęłam płakać, po czym w łazience zniszczyłam zegar, rzucając nim, bo taki zwykły odgłos nagromadził we mnie masę negatywnych emocji.

Czuję się z tym wszystkim fatalnie. Nie zwierzałam się z tego nikomu. Jedynie moi rodzice uważają, że powinnam zapisać się do psychiatry, bo moje zachowanie nie jest normalne.

Pomocy, jak sobie z tym wszystkim poradzić?

Pozdrawiam,
Marta

2011-11-15 22:41

Joanna

Witajcie! Witaj Anito!
O terapii poznawczo-behawioralnej w Poznaniu nie słyszałam, ale to na pewno można znaleźć w internecie. To faktycznie było dość drogie i tam bliżej poznałam mechnizm nn. Natomiast jeśli chodzi o warsztat 12 kroków, o którym wspominałam i który chyba najbardziej zmienił mój sposób widzenia siebie i nn, nie wiem, czy jest w Poznaniu. Teraz właśnie go skończyłam, więc nie będę miała okazji zapytać prowadzącego, czy w Poznaniu jest. Wiem, że to się teraz rozrasta z Warszawy na okolice (tzn. mam na myśli warsztat \"12 kroków ku pełni życia\" w wydaniu chrześcijańskim, bo różnych warsztatów 12-krokowych jest bardzo dużo, np. dla alkoholików i innych nałogowców i ich rodzin). Warsztat działa też w innych miastach Polski, ale nie wiem dokładnie, w których. Myślę, że jeśli chcesz, możesz wejść na ich stronę http://www.12krokow.com.pl/ i napisać maila z zapytaniem, jak to jest w Poznaniu. Wiem też, że prowadzący planują jeździć z tym programem weekendowo w okolice, gdzie go jeszcze nikt nie prowadzi stacjonarnie, więc zawsze można zgłosić taką potrzebę. Osobą, która najbardziej to koordynuje, wg mojego rozeznania, jest Jacek Racięcki, więc jeśli byś chciała, możesz napisać do niego. Myślę, że dla osób, które chcą z tym programem zapoznawać ludzi to też może być ważna informacja, że jest na to zapotrzebowanie.
Pozdrawiam ciepło!

2011-11-15 22:56

Joanna

Anito, jeszcze chciałam dopowiezieć jedną rzecz, choć trochę zastanawiam się, czy mam prawo, bo to osobista sprawa i nie wiem, jaka jest Twoja sytuacja, ale chciałam Ci powiedzieć, żebyś może nie traciła nadziei, jeśli chodzi o małżeństwo. U mnie też było dość trudno w związku z nn, bo to było jedyne, co istniało, nn było w centrum, nie było nic poza tym i często miałam przeróżne myśli, lęki i trudności, ale to się teraz zaczyna prostować, mam nadzieję, mniej więcej sytuacja prostuje się wprost proporcjonalnie do tego, jak ja się prostuję. Szukałam kiedyś pomocy na stronie \"sychar-wspólnota trudnych małżeństw\". To mi pomogło przetrwać trudne czasy.
Pozdrawiam!

2011-11-16 00:25

Anita

Dziękuję Ci Joanno za informację. Będę szukać i dam znać.
Jeśli chodzi o moje małżeństwo to problemem jest nie tylko nn. Ona na pewno w dużym stopniu się przyczyniła. Wiele przez to zepsułam i mąż nie traktuje mnie zbyt poważnie. Zna moje wszystkie słabości z tym związane, już zna reakcje po moim zachowaniu i wie kiedy mam tzw. atak. Bo tak samo jak Ty mówiłam mężowi o tym, opowiadałam bez końca. Na początku był zainteresowany, później coraz mniej (nic dziwnego) i w pewnym momencie powiedział, ze już nie chce tego słuchać, że on tego nie rozumie, jest tym zmęczony bo w kółko gadam w taki sam sposób i to jest ten sam schemat, i że się wtedy nakręcam. Był jedyną, bliską osobą, którą tym aż tak obarczałam. To nie była dobra droga. Teraz czuję się dla niego strasznie nudna. właściwie to już jest nie do odkręcenia, tak jak ta moja przypadłość, w której zbyt długo tkwię.
Kolejnym i bardzo istotnym problemem w moim małżeństwie jest teściowa. Coraz bardziej widzę, że mąż jest do niej podobny i strasznie uzależniony. Ale to już osobny rozdział.
Pożyjemy, zobaczymy. Pozdrawiam również i życzę dużo optymizmu.

2011-11-18 12:34

Beata

Witajcie! Witaj Anito !
Jakbym czytała o sobie u mnie identyczna sytuacja małużeństwo powoli mi się rozpada. W zasadzie to sytuacja jest tak napięta że az nie do odwrucenia.Wszystko identcznie jak u ciebie.I też czuje się bardzo zawiedziona bo oczekiwałam od męża zrozumienia i wsparcia.A tymczsem otrzymuje same przykrosci.Ciągłe głupie przytyczki,wyzwiska i to jak on jest juz tym wszystkim zmeczony.A co ja mam powiedzieć?Jak to ja tkwie w tym po uszy.Mam 34 lata i dwoje dzieci kazdy dzień dla mnie to niekoncząca się walka z samą sobą.Robie co moge aby sie nie poddawać ale to jest wciąż silniejsze odemnie.Wdodatku czuję się bardzo samotna w tym wszystkim.Pozdrawiam wszystkich.

2011-11-19 18:53

Anita

Cześć wszystkim! Cześć Beato!
Beato, czy twój mąż wiedział wcześniej o twoich problemach, czy one nasiliły się w ostatnim czasie? Myślę, że twój mąż obowiązkowo, tak jak i ty, powinien iść do psychologa, osobno lub razem z tobą. Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy on zawsze był dla ciebie nie dobry, czy właśnie teraz. Jeśli to drugie, to jego zachowanie może wynikać z niezrozumienia tej choroby, agresji, złości, nawet nie na ciebie tylko na to, że nie wie jaką on ma przyjąć rolę i jak reagować. Przecież my z nn sami jesteśmy na siebie najbardziej źli, bo dręczące nas natręctwa wywołują najgorsze emocje, i taką cholerną złość. Więc co się dziwić osobom nam najbliższym, którzy spędzają z nami czas. Oni tego nie rozumieją. Dlatego, Beato, twój mąż powinien usłyszeć diagnozę od psychologa. Jeśli będzie się starał ci pomóc i tego ci życzę, to super. A jeśli nie, to znaczy, że chce cię utwierdzać w twoim błędzie, a może nawet znęcać się nad tobą. Niektórzy ludzie potrzebują innych do tzw. \"kopania\" i znajdują sobie ofiary słabsze, żeby dowartościować siebie. Przepraszam, że tak brutalnie, ale trzeba mieć świadomość, że różni są ludzie,i że nie każdy jest przyjazny.
Beato, czy zastanawiałaś się nad losem swoich dzieci, jakby ciebie nie było? Kto by się nimi zaopiekował?
Trzymaj się i nie daj się!!!!!!!

2011-11-20 22:05

Nerwus

prosze o dobra rady na adres e-mail pan.prezes.olszewski99@gmail.com
mam 13 lat.

2011-11-22 19:27

Asia 21

Ja tez mam nn jesli ktos chciałby mi poradzic jak z tym walczyc to bede wdzieczna.MojE GG 39386441

2011-11-22 21:42

Krzysztof

Też cierpię na tę chorobę m.in. liczę przedmioty, często myję ręce, śpię tylko po jednej stronie łóżka.
Sądzę też, że mam depresje (nadmierna senność, brak apatytu, ciągle występujący zły nastrój, myśli na temat śmierci).
Chciałbym też z kimś o tym porozmawiać; proszę o adresy e-mail.

2011-11-25 09:55

Mateusz

Też to mam, do tej pory nie wiedziałem co mi jest, wiedziałem że to nie jest normalne i że jestem chory, ale nie wiedziałem co mi jest, robię większość rzeczy które są tu opisane.

2011-11-28 20:45

hmm

tez to mam z tego co czytałem przechodzi przez to większość ludzi bardziej lub mniej w czasie dojrzewanie później objawy ustępują bądź zanikają całkowicie bądź zmniejszają się by kiedyś móc wypłynąć. na pewno z tego co czytałem sprzyja temu środowisko, inne choroby, sposób życia itp. jedno jest pewne różne leczenia powinny być dla różnych przypadków, na pewno pomaga wysiłek fizyczny, rekreacja ale także stabilność emocjonalna, jeśli to nie pomaga powinno się iść do specjalisty. sam to mam i kiedyś miałem później przez wiele lat nie i na nowo. na pewno trzeba odstawić kawę, alkohol, i inne używki, napoje energetyczne, czy nadmiar słodyczy nie pomaga w wyleczeniu tego. życie powinno być unormowane, starać się unikać lęków i stresów, nie oglądać mocnych filmów, dramatów bardziej komedie czy filmy przygodowe. oczywiście także modlitwa pomaga. pamiętajcie jedną radę ... leki na końcu.

2011-12-01 02:12

Magda

dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że nie tylko ja mam takie objawy. dzięki bogu ! już myślałam, że kompletnie zwariowałam. Objawy towarzyszą mi już około dwóch lat. To rujnuje moje plany, nie takie na życie tylko np. plan dnia. Przez to spóźniam się do szkoły bo 15 razy sprawdzam czy na pewno obróciłam koszulkę na odpowiednią stronę, czy aby na pewno zgasiłam światło w łazience. Wychodząc z kuchni cztery razy muszę dotknąć wszystkich kurków w kuchence aby upewnić się czy na pewno nie ulatnia się gaz. Zanim położę się spać muszę wykonać określoną ilość kroków od telewizora do łóżka inaczej nie mogę się położyć bo gnębią mnie myśli, że jeżeli tego nie zrobię to jutro przytrafi mi się coś strasznego. Wszystko liczę. Ile razy za przeproszeniem się \"podtarłam\" ile stopni mają schody w moim domu (znam już tę liczbę na pamięć lecz i tak to robię). Mam różne irracjonalne systemy, których się trzymam. Jeżeli z jakiegoś liczenia (przypominam, że liczę prawie wszystko) wyjdzie mi liczba np 34 lub 12 myślę, że wszystko pójdzie po mojej myśli. Jeżeli wyjdzie mi liczba 37, 49, 58 boję się, że coś pójdzie nie tak i liczę jeszcze raz,aby wyszło mi inaczej. mam wyznaczony system nawet podczas brania prysznica. Najpierw głowa, później szyja (nigdy odwrotnie) myję zawsze najpierw lewą pachę później prawą. jeżeli przez przypadek zrobię inaczej spłukuję z siebie pianę i zaczynam od nowa. czuję, że to postępuje. boję się zgłosić do specjalisty, ale boję się też, że kiedyś całkowicie stracę nad tym kontrolę. przez to zaczęłam się gorzej uczyć, straciłam koncentrację, chęć do robienia czegokolwiek. powoli zaczynam bać się wszystkiego, nawet siebie...

2011-12-04 20:35

Nieśmiała

Cześć, fajna strona. Ja również choruję na nerwicę natręctw od 13 lat. Właściwie to wszystko zaczęło się jeszcze kilka lat wcześniej, ale 13 lat temu dopadł mnie największy kryzys i od tego czasu nerwica towarzyszy mi codziennie.Teraz jest już dużo lepiej, chociaż nie biorę leków i nie leczę się u psychiatry,ani psychologa. Staram się z nią walczyć sama.Zawsze najbardziej bolało mnie to,że nie mogę liczyć na wsparcie moich rodziców. Obecnie staram się pamiętać ile osiągnęłam w walce z tą paskudną chorobą, ale nie zmienia to faktu, że ona zniszczyła mi życie. Straciłam wiele lat młodości na użeranie się z nerwicą, podczas gdy moi rówieśnicy cieszyli się życiem. Życzę powodzenia wszystkim chorym. Nie poddawajcie się, bo mamy tylko jedno życie. Nie jesteśmy gorsi od ludzi \"zdrowych\". My też zasługujemy na szczęście i jesteśmy w stanie wyzdrowieć, a nawet spełniać nasze marzenia.

2011-12-07 04:31

Pablo

Ja myślałem że tylko ja to mam! ;) W zasadzie najbardziej męczący jest ten motyw - \"muszę to zrobić bo cos sie komuś stanie albo mi\" - no i tak odstukuje te włączniki świateł do zeżygania, pierdylion razy patrze na kuchenke gazową, bo może mnie oko myli, kurki otwarte i wylece w powietrze! Czasem umiem tak pół godziny przekisić przy kuchence! Lub też oczy sobie nożem lub rękoma wykole ;) Mam to od dziecka, ALE BIORE TO Z HUMOREM ;]]] Co do samooceny jest nad wyraz wysoka i mam się za osobę dość inteligentną i wesołą. Po prostu jestem pie******ęty ;]

2011-12-10 13:39

Ewa

Mam pytanie do bcv,proszę napisz mi jak z tego wyszłeś?Mój mail to: nataliarosiak33@wp.pl

2011-12-10 16:46

Ędward

Nie wierzcie w hipnozę. To niebezpieczne skróty. Leki - a PRZEDE WSZYSTKIM psychoterapia, która pomoże Wam zrozumieć przyczynę dolegliwości - to jedyna droga. Długa, ale jedyna. I proszę, NIE PODDAWAJCIE SIĘ! Cieszę się, że mogłem to napisać - może komuś choć odrobinę pomogę. Wy też mi pomogliście - widzę, że nie walczę z tym cholerstwem sam. :)

Wiem co mówię, tylko szkoda że mówię to tak późno. Mam 30 lat. Leczę się od dwóch. Nie jest super, ale coraz lepiej. A jestem, cholera, lekarzem ;)

2011-12-15 12:16

Luluconfaboulu

Prosze Was o wsparcie bo warjuje .Pisalam tu juz ze boje sie panicznie opilkow metalowych ,teraz ten lek sie bardzo nasilil .Do tej pory balam sie krwi a teraz obecnosc krwi wydaje sie byc tylko malym pikusiem w porownaniu do opilkow . Jesli chodzi o krew i lek przed HCV to moglam uzywac spirytusu do dezynfekcji i wrazie czego zrobic test ,ktory by mnie uspokoil.Jesli chodzi o opilki metalowe ,to wiem ze potencjalnie moga byc przeniesione z miejsc gdzie sie wykonuje takie prace (ciecie metalu ) .Boje sie panicznie i zaznacze ze nie o siebie !Jade do rodzicow na swieta i mam straszny lek ze przywioze ze soba ...na ubraniach itp .jakies pojedyncze opilki , a tego sie nie wypierze z ubrania ,bo taki opilek potrafi sie wbic a moze wyleciec w najmniej oczekiwanym momencie .Moje mysli kraza wokol tego ze np w czasie Wigilji wpadnie taki opilek do jedzenia ...Boje sie ze z mojej winy ,ktores z rodzicow to polknie przez przypadek jedzenie z opilkiem ,ktory moze wyrzadzic szkody w przewodzie pokarmowym a nawet po latach doprowadzic do raka a najgorsze ze tego nie mozna zbadac ,ze nie mozna tego wykryc wczesnie . Jak sobie z tym poradzic ? Czy ktos tutaj moze mi racjonalnie wytlumaczyc ze taki opilek jest nie gorzny jak sie go polknie ,ze sie nigdzie nie wbije ,ze sie go poprostu wydali .Edward piszesz ze jestes lekarzem ,moze Ty mnie jakos uspokoisz . Zgory dziekuje i zycze wszystkim spokojnych Swiat .

2011-12-16 12:10

Beata

Witaj!
Jeszcze raz przeczytałam twoją chistorie dla przypomnienia.Chcę ci powiedzieć że doskonale cię rozumiem ,bo też na to choruje.(Też opisywałam tu swoje problemy).Mysle że natychmiast powinnaś udać się do psychiatry i zacząć leczenie.To czego się obawiasz,jest mało prawdopodobne,ale rozumiem że to cie dręczy.Bez leków nie dasz sobie z tym rady.Na pocieszenie powie ci że ja choruje na nn od kilku miesiecy byłam w stanie opłakanym. Mam wspaniałego lekarza i biore sporo leków wychodze z tego!!! Zaczynam powoli od nowa patrzeć na rzeczy które mnie niedawno przerazały.Tłumaczenie sobie na logike nie pomaga tylko czas i leki przynoszą dobre efekty. Nie zwlekaj bo zmarnujesz sobie zycie.Wszyzcy tutaj mamy takie same problemy,wiec dobrze sie rozumiemy , dzielimy sie doswiadczeniami, wspieramy sie nawzajem.Zacznij leczenie i daj sobie troche czasu zobaczysz ze wszystko będzie coraz mniej straszne.Trzymam kciuki za wszystkich.

2011-12-16 15:24

Luluconfaboulu

Dziekuje Beatko ze napisalas !!!Ja juz sobie zniszczylam sobie zycie ,bo choruje od dwudziestu kilku lat ,ale nie wiedzialam ze to nerwica natrectw i ze to sie leczy .Chce isc do lekarza ale niestety mieszkam za granica i tu szukalam polskiego psychiatry ale nie ma albo nie znalazlam .Do Polski lece na swieta ale chyba nie zdaze dostac sie na jakas prywatna wizyte u psychiatry , niestety niedodzwonilam sie na numer znaleziony w necie . Chyba musze sie jeszcze pomeczyc i radzic sobie samemu z tym problemem ,bo nie mam tu zadnego wsparcia ,mieszkam sama ,do tego chyba cierpie na depresje ,staram sie byc silna ale czasami juz nie daje rady . Dziekuje za slowa zrozumienia !

2011-12-16 17:33

Beata

Trzymaj się kochana nie jesteś sama! Rzeczywiscie długo się to u ciebie ciagnie ale to dlatego że nie reagowałaś. Pozwoliłas rozbujać się tej podstepnej chorobie. Ja wiem jak to jest zaczyna się zwracać uwage i mysli coraz dokładniej i szczegułowo a potem orientuje się człowiek że tak się zapętlił ze robi już wszystko ponad siły,a i tak nie czuje się pewnie i spokojnie.Napewno czytałaś moją historie byłam w bardzo złym stanie nalerzałam do najcięższego przypadku u mojej pani doktor a dotego miałam depresje bo zreguły idzie to w parze.Byłam załamana myślałam ze to już koniec. Na wszystko patrzałam oczami choroby.W ogóle nie myslałam logicznie, cały czas tylko napięcie i niepokuj sama wiesz.(tłumaczenie rozsądne nie pomaga). Musisz za wszelką cene znależć dobrego psychiatre. Sama sobie nie poradzisz i nawet nie łudz się. Nie marnuj sobie więcej życia,z pomocą specjalisty przejdziesz przez to. Mi się udaje zrobiłam ogromne postepy.Wracam powoli do normalności wiec da się to wyleczyć.(biore aż trzy leki i to duze dawki)ale efekty sa, wiec jest ok. Uwierz mi jesli ostro się weżmiesz za siebie wszystko minie.Często tu zaglądam więc pisz jakbyś chciała pogadać.Pozdrawiam cię serdecznie.

2011-12-16 20:54

Luluconfaboulu

Jeszcze raz serdecznie Ci dziekuje Beatko ze nie jestes obojetna na moja historie .Przeczytalam tez Twoja i co mnie najbardziej uderzylo to ten brak wsparcia w mezu . Ja meza nie mam ale brak wsparcia ze strony rodziny doprowadza do tego ze zyjemy w blednym kole .Ja jestem pewna ze jestem w takim stanie przez mojego ojca , to on od dziecinstwa niszczyl mi psychike a potem z pogarda krzyczal ze mam isc sie leczyc do psychiatry ...tak jakbym byla winna swojej choroby . I to poglebialo jeszcze bardziej moje natrectwa . Bogu dzieki ze udaje Ci sie walczyc z ta okrutna choroba,nie poddawaj sie .Ja tez bede przeszczesliwa jak uda mi sie dostac do jakiegos psychiatry i jak wreszcie zaczne brac leki .Mysle ze jeszcze kiedys poczuje jak to jest zyc bez roznych natrectw , jak to jest miec ochote na zycie ,czego i Tobie i wszystkim tu zycze .Pozdrawiam serdecznie .

2011-12-16 22:24

Beata

Ja też miałam ciężkie dzieciństwo,życie mnie nie rozpieszczało.Teraz też przeżywam tragedie dlatego zachorowałam. Moja pani doktor mówi że nn to najcięzsza postać nerwicy.I kazdy kto ją ma to ma jakiś powod,jakies emocje z którymi nie potrafi sobie poradzić. Znajdziesz lekarza to zobaczysz że będzie lepiej.U mnie nie było w ogóle zadnej poprawy dopiero kiedy mineło pół roku zupełnie inaczej patrze na swiat.Tylko poszukaj dobrego lekarza,poczytaj o lekarzach opinie.I pamiętaj nie jestes niczemu winna.Zobaczysz że wszystko jeszcze wruci w twoim życiu do normy. Musimy walczyć kazdego dnia i się nie poddawać.Odzywaj się jak bedzie ci smutno i cięzko wszyzcy tutaj wspieramy sie wzajemnie.Jeszcze raz cię serdecznie pozdrawiam.
Jesteś bardzo wartościowym człowiekiem i nigdy w to nie wątp.

2011-12-18 00:49

Luluconfaboulu

Dziekuje Beatko z calego serca . Bede sie tu odzywac po nowym roku ,bo jade na swieta do rodzicow w poniedzialek .SPOKOJNYCH Swiat Bozego Narodzenia .

2011-12-20 02:09

Mario

Wy to lekami leczycie? Też mam NN ale by to do głowy nie przyszło...

2011-12-23 22:04

marta

nie mam sily

2012-01-01 23:53

Samotny

Cześć mam podobne objawy byłem dwa razy u psychologa i skierował mnie do psychiatry lub na terapię. Oczywiście nie zamierzam iść nie jestem w stanie tego zaakceptowac. Najbardziej mnie boli, że mam problemy w kontaktach z ludźmi, brak poczucia własnej wartości, ludzie wyczuwają moją niepewność. Jednak pracuje, żyje nie poddaje się. Do psychiatry nie jestem w stanie pójść. chyba że ktoś podałby mi namiar (oklice Radomia). Jedynym skutecznym sposobem było spotkanie z Panem Jezusem w Eucharystii. przez okres adwentu pokonałem natręctwa kompulsje i obsesje, ale przystępowałem do Komunii codziennie na roratach. Pozdrawiam wszystkich w 2012(;

2012-01-03 21:34

- . Wytrwam .

Cześć ! . Parę miesięcy temu zaczęło się zemną dziać coś dziwnego , wręcz mogę powiedzieć idiotycznego :c . Czego nie mogłam sobie wyjaśnić w żaden sposób , do dziś od kiedy odkryłam , że inni też cierpią na tą chorobę zrobiło mi się raźniej , choć ta choroba psuje mi psychikę . A zaczęło się to kilka miesięcy temu , Od kiedy zrozumiałam że mam osobę którą na prawdę kocham , czyli mojego chłopaka ... Zaczęłam wtedy robić bardzo dziwne rzeczy i nadal je robie , czyli na przykład zawszę przed snem muszę popatrzyć przez okno bo w moich myślach jest tak ze jak nie popatrzę , to stanie się coś mojemu chłopakowi , lub mnie .. albo jak Piję herbatę to muszę ją wypić do ostatniego łyka , bo inaczej przechodzą mnie przeraźliwe myśli .... Od jakiegoś tygodnia mam nawet tak że jak jest ciemno ( noc + zazwyczaj chodzę o późnych porach spać ) to gdy wychodzę z łazienki , to nie zamknę drzwi , nie mogę po protu .. boję się że coś się wydarzy moim bliskim złego przez to .. ta choroba mnie na prawdę przeraża , jest okropna .Moi znajomi mówią że się zmieniłam że teraz chodzę bardziej smutna iwgl ...
Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić , nie powiem tego moim bliskim bo , boję się ze mnie nie z rozumią i wyśmieją ... a to wcale śmieszne nie jest i wiecie o tym najlepiej . GG : 31461215 .

2012-01-05 12:53

Grzegorz Gdynia

Witam Was serdecznie. Dla mnie również ta strona jest zaskoczeniem, acz bardzo miłym. Choruję na NN od ok. 17 lat, mam więc doświadczenie z terapiami, lekarzami, różnorodnymi lekami, walką indywidualną, istnieniem w grupie i samotności..wszelkich aspektach życiowych. Brakuje mi kogoś, kto również ma takie doświadczenia, z kim mógłbym porozmawiać..to chyba najlepsze terapia. Mieszkam w Gdyni..zapraszam serdecznie do konktaktu. Grzegorz gg 5659018 :)

2012-01-05 13:15

Iza

Witam wszystkich serdecznie\\.Na NN cierpię od prawie 30 lat,od 7 latleczę się specjalistycznie-psychoterapia,farmakoterapia,12 tyg.terapia w szpitalu psych. w Komorowie.Obecnie biorę lek Setaloft i czujępoprawę.Natężenie moich natręctw iobsesji się zmniejszyło chociaż rytuał do 5 pozostał[musi być5].Na razie kończę-obowiązki wzywają,mam trójkę dzieci.Do zobaczenia.

2012-01-05 19:30

onlysorrow

Cześć @Wytrwam. Kochana bardzo dobrze Cię rozumiem. Obawy przed rodziną czy powiedzieć czy nie. Masz typowe zaburzenia kompulsyjne. Z całego serca radzę Ci skontaktować się z psychiatrą, który pomoże Ci wyjść z tego. Im wcześniej zaczniesz się leczyć tym lepiej dla Cienie i masz większą szanse, że z tego wyjdziesz i nie będzie nawrotu. Nie czeka i nie katuj się własnymi myślami i obawami.
Zapraszam Cię na mojego bloga albo napisz do mnie jeśli chcesz papilon@onet.eu
http://nerwica-sorrow.blogspot.com/

Pozdrawiam gorąco :-)

2012-01-06 12:11

nie mam juz siły...

Witajcie ja tez borykam sie z nerwicą natręctw...Prosze o rozmowe z kims kto tez ma nerwice.Mysle ze dzieki rozmowie z osobą o podobnych dolegliwosciach człowiekowi jest troche lżej.Moj numer gg 40280327

2012-01-07 02:01

Ania

Bardzo dziękuję autorowi za tę stronę, dziękuję także komentującym, bo wiele dowiedziałam się także z Waszych komentarzy. Już kilka lat wcześniej odkryłam u siebie NN, jednak dzięki tej stronie uświadomiłam sobie, że niektóre zachowania, które do tej pory uważałam za normalne, także są objawami tej choroby.
Podjęłam decyzję o leczeniu, w przyszłym tygodniu zapisuję się na pierwszą wizytę.
Pozdrawiam:)

2012-01-09 18:28

Alicja

Witam wszystkich :)Moja \"przygoda\" z natręctwami zaczęła się całkiem dawno. Początkowo myślałam ,ze to normalne,te czynności ,które obsesyjnie wykonuję ,jednak się myliłam. Pewnego dnia,na lekcji biologii omawialiśmy temat natręctw. Wtedy po raz pierwszy uświadomiłam sobie co mi jest,jednak nie zdecydowałam się na leczenie. Wydawało mi się ,ze potrafię to pokonać,i rzeczywiście w jakimś stopniu to się zmniejsza. Jednak nadal nie umiem zapanować nad tym wśród ludzi,to bardzo krępujące.Chciałabym się dowiedzieć ,czy mimo tego ,że w jakimś stopniu poradziłam sobie z chorobą ,to czy nadal muszę wybrać się do specjalisty ? Czy to konieczne,kiedy powoli mi się udaje przezwyciężać tą chorobę ? Bardzo proszę o odpowiedź,to dla mnie bardzo ważne :)

2012-01-10 14:30

JGOR

witam chciałbym wam powiedzieć o moich dziwnych myślach mam takie że żyje że to się niee wyleczy że jestem sam na tym świecie i że tylko ja żyje w sęsie że nie czuję jak ktoś inny żyję że nigdy nie będzie dobrze że zawsze będe miał te myśli pomocy!!!!!!

2012-01-10 21:41

Alicja

Drogi Igorze,to rzeczywiście dosyć dziwne o czym mówisz. Nie wiem czy dobrze zrozumiałam,ale chyba masz na myśli ,że czujesz się sam na tym świecie,nie potrafisz zidentyfikować się z ludźmi na tyle,aby stali Ci się kimś bliskim. Prawdopodobnie po prostu taki jesteś . Moim zdaniem najlepszym wyjściem z tej sytuacji będzie rozmowa z psychologiem. Oczywiście w zależności ile masz lat,jak możesz napisz :) Postaram się w jakiś sposób pomóc .

2012-01-11 14:46

Jola

Witam mam 30 lat na nn cierpięË od 4 miesięcy obecnie jestem w 13 tygodniu ciazy. Na początku myśłałam że wariuję , ale teraz wiem że to nerwica natrectw, po woli oswajam się z ta chorobą, leków nie mogę brać ratuję się tylko melisą. W ciągu dnia daję sobie rade dobrze najgorsze są noce kiedy nie moge spać.Dwa lata temu miałam pierwsze pronienie, pożniej trudną operacje proktologiczną.A od roku z mężem staramy się o dziecko po raz kolejny niestety do niedawna bezskutecznie.Ten bagaz doswiadczeń spowodował u mnie pojawienie się zaburzeń nerwcy natręctw idącej w stronę deperesji.Zdecydowałam się na wizytę u lekarza i rozpoczełam farmakoterapie jednak zaledwie po 10 dniach brania leków okazało sie że jednak jestem w ciazy.Zaprzestałam farmakoterapi, nastrój się poprawił, jednak nie na długo.Obecnie jestem w 13 tygodniu ciazy, po woli zaczynaja wracać mysśli natrętne, zabuzenia nastroju, bezzsenne noce, drżenie w klatce piersiowej.Mam śawiadomosć że jest to jest niezdrowe dla dzidziusia, ale niew iem jak moge sobie sama pomóc.Jak ktoś chciałby ze mna pogadać to moje gg 9498437.

2012-01-16 18:03

anonimowa.

BARDZO PROSZĘ WSZYSTKICH Z NN O KONTAKT NA MEJL: eukariotyczna@interia.pl. SZCZEGÓLNIE PAULINĘ, MIRABELL I AGĘ. TO DLA MNIE BARDZO WAŻNE. PRZEPRASZAM ZA CAPS LOCKA.

2012-01-18 02:32

mrówa

mam nn od 8 roku życia,w tej chwili mam 27 lat,jestem zmęczona,wyczerpana,moje życie nie ma sensu.wychowałam sie w rodzinie patologicznej,wielkim stresie i odpowiedzialności.uważam że nn powstaje u osób wrażliwych które nie maja wsparcia,miłości,poczucia bezpieczeństwa kiedy najbardziej tego potrzebują.najczęściej ofiarami tej choroby padaja małe dzieci które są pozostawione same sobie,bez dobrego wychowania.pisze tak dlatego że mnie właśnie to spotkało.sama musiałam sobie radzić ze złymi emocjami,stresem,problemami.mam ojca alkoholika,tyrana,zniszczył naszą rodzinę,pogwałcił wszystkie normy społeczne,moralne.musiałam patrzeć jak doprowadza nas do nędzy,sami musielismy martwic się o swój byt.jako dziecko słyszałam jak gwałci mamę,w nocy awantury,bicie,grożenie,wyzywanie.przeżyliśmy koszmar.w tych trudnych chwilach nie mieliśmy w rodzinie oparcia,czuliśmy się gorsi,nikt nam nie pomógł.od zawsze mam niską samoocenę,uważam że jestem nic nie warta,nie wierzę ludziom,nie ufam nikomu,zawsze widzę zło.nn opanowywała mnie stopniowo,mam za sobą kilka epizodów ciężkiej depresji,myśli samobójcze,pobyt w szpitalu.ciagle czuję smutek,apatię,zero motywacji do zycia.a tak bardzo chciałabym być szczęśliwa.zażywam obecnie paxtin od pół roku lecz niewiele skutkuje,chodziłam na psychoterapię lecz przestałam bo byłam ciagle zmęczona.teraz widze nadzieję w miłości,hipnoterapii i autoterapii.od kilku dni walczę starając się unikac wykonania czynności natrętnych,myslenie negatywne zastępuję pozytywnym.duzo rozmyslam nad tą hcorobą i szukam najlepszego wyjścia z niej,ale jest naprawdę cięzko.lęki wracają ze zdwojoną siłą,nie chce sie poddać

2012-01-18 10:40

Jola

Małe sprostowanie moje gg 8437949. Prosze o kontakt jak ktoś chce pogadac z ciężarną z nn.

2012-01-19 21:09

Słoneczko

Mrówa odezwij się do mnie na GG - 9740071, trzymaj się .

2012-01-25 12:13

Joanna

Jolu,
chętnie pogadam z ciężarną z NN, bo sama jestem w ciąży i mam NN:) Niestety nie mogę na gg, bo niedawno miałam naprawiany komputer i chyba już nie wytrzyma instalowania gg na nowo, więc mogę tutaj. Opisałam swoją historię na tej stronie, została zamieszczona w linku \"Historia Joanny\" na lewym marginesie. Jestem teraz w połowie ciąży mniej więcej i też się czasem martwię, że te myśli mogą wpływać negatywnie na dziecko. Teraz, jak trochę znów poczytałam tę stronę, tak jakby nabrałam odrobiny dystansu do swoich myśli i myślę sobie, że to, o czym ostatnio rozmyślam i próbuję rozwikłać to takie samo g..., jak myśli które mam od prawie 20 lat i zawsze udają prawdziwy \"problem\".
Pozdrawiam Ciebie i wszystkich czytających;)

2012-01-28 17:50

zośka

witam ,ja od kilku lat leczę sie na zawroty głowy a jak się okazało przyczyną zawrotów jest nerwica czy to może być prawda?

2012-01-29 22:49

Pati

Ja cierpię na nn już 20lat, gdy miałm 17 lat dowiedziałam się że mój przymus sprawdzania jest chorobą, to było straszne, po dwuch latach leczenia objawy złagodziły się. Potem z okresami remisji miałam jeszcze dwie terapie.przez kolejne 10 lat choroba zmieniła trochę postać, przymus sprawdzania odpuścił a wjego miejsce pojawiły się natrętne myśli.
nasiliły się gdy urodziłam mojego synka. Ciągle myśle że coś mu się stanie, albo ja umrę na nieuleczalną chorobę, a mój mąż zginie w wypadku. Cały czas wracają do mnie złe wspomnienia z przeszłości. Tak mnie to dręczy, że czasem płaczę pół nocy w poduszkę. Objawy nasilają się gdy przez długi czas żyje w stresie. Też tak macie?
Mam pytanie, czy ktoś z was odczuwa przymus ciągłego jedzenia? Może brzmi to śmiesznie, ale lekarz powiedział mi że w moim przypadku może to być jedno z natrenctw.
Staram się panować nad chorobą i o ilę nad sprawdzaniem w dużej części mi się udało tak nad koszmarnymi myślami nie.

2012-01-30 00:37

Asia

Witam ; D
Tez zawsze myślałam, ze coś zemną jest nie tak ,ze jestem jaks wariatką itp.
zaczeło sie dawno nawet nie wiem kiedy i z czasem sie zmienia na przykład
kiedyś wydawało mi sie ze jak nie założę razy bluzki to w szkole bede sie zle czuła czy nawet umre ;/ teraz jest gorzej nie moge normalnie popatrzeć w lusterko bo muszę klika razy tak samo kilka razy zgasić światło czy wyjąc cos z półki musze sie modlic przed ubraniem rano i przed kąpielą wieczorem i przed snem i jeszcze potem jak już idę spać przed snem wprawdzie się modle ale nigdy dotąd przed kąpielą ;/
wiem ze te czynności sa bez sensu ale mimo to boje sie ze jak czegos nie zrobie to stanie sie zemną cos strasznego ;/
juz nie wiem co mam robic boje sie komus powiedziec ;( wiem ze powinnam sie leczyć . musze cos z tym zrobić .ale dobrze ze nie jestem z tym sama
pozdrawiam wszytkich i życzę powrotu do zdrowia !

2012-01-30 13:07

agata

witam wszystkich ja nie mam tej choroby ale moj kolega ja ma i weszlam tu zeby uzyskac jakies informacje czy ja moge jemu podac wasze numery gg i te mejle on potrzebuje z kims o tym pogadac a ja bardzo chce mu pomoc
dzieki wielkie odpiszcie

2012-01-31 18:54

dawcio

Witam moja sytuacja wyglada jak wiekszosc tu opsianych.ok 4 lat temu lekarz stwierdził NN przedtem nie pamietam ile lat sie nie leczylem.Po wizycie u lekarza byly tabletki pomogly,bralem regularnie ponad rok(sam przerwalem leczenie).W miedzy czasie urodzila sie córka,byl slub,praca wszystko bylo ok,przestalem brac leki.Nie caly rok temu wyjechalem do Niemczech za chlebem,i ta choroba zaczyna mnie znowu dopadac,pojawia sie mysli czy napewno wylaczylem piec(jestem cukiernikiem)a wiem ze go wylaczylem,i ciagle ta mysl ze cos sie stanie albo mojej rodzinie albo mi,straszne.Mam pytanie czy jest w srod nas ktos z niemiec konkretnie bremen chcem isc do lekarza ale nie znam za bardzo jezyka.Pozdrawiam.

2012-02-02 20:51

Joanna

Witajcie,
przy okazji porządków znalazłam \"Poradnik dla chorych na zespół natręctw\", który dostałam kiedyś od psychiatry. Nie wiem, gdzie go można dostać, ale są namiary na autora i wydawnictwo, więc może tam. Ja mam wydanie 2, poszerzone z 2010 r.

Autor:
dr Maciej Żerdziński
Szpital Centrum Psychiatrii, Oddział Psychiatrii II
40-340 Katowice, ul. Korczaka 27
tel. (032) 603 84 00
avalone@wp.pl

Wydawnictwo:
Kangur
02-784 Warszawa, ul. Janowskiego 11/2
tel./fax: (022) 644 27 66, 644 04 34
www.kangur.com.pl
Pozdrawiam!

2012-02-03 23:25

Natalia

witam wszystkich! mam 15 lat, a na nerwicę natręctw choruję już od małego. wszystko zaczęło się kiedy miałam 5-6 lat, zaczęłam wtedy myć dłonie tak bardzo, że popękała mi skóra, ale to nie wszystko. powtarzałam sobie w myślach i mówiłam na głos różne rzeczy po kilka razy, bo sądziłam, że powiedziałam je niezrozumiale i ktoś, lub coś (sama nie wiem dlaczego tak sądziłam ponieważ mówiłam do siebie, a nie do kogoś) może mnie nie zrozumieć. potem mi przeszło na jakiś czas i znów wróciło kiedy miałam 8-9 lat, ale tym razem moim natręctwem było ciągłe poprawianie majtek. po jakimś czasie natręctwo to ustało i miałam spokój lecz nie na długo. kiedy po raz trzeci dopadło mnie zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne nie było tak łatwo jak na początku. byłam w stanie ubierać się do szkoły godzinę, lub nawet dwie. jeśli prostowałam włosy to prostowałam je mimo, że już były proste. w pokoju na \\\\\\\"układanie\\\\\\\" mebli schodziło mi 2 godziny, a wszystko po to, żeby meble były równo poustawiane. czytałam, że przez tą chorobę ma się złe samopoczucie i łatwo wpaść w złość. w moim życiu częściej jest tych gorszych dni niż lepszych, a jeśli coś pójdzie nie po mojej myśli wpadam w szał i jedyne co mnie kiedyś uspokajało to cięcie się. zwykła kłótnia z rodzicami wywoływała u mnie chęć samookaleczenia w celu uspokojenia się. aktualnie już tego nie robię, ale bardzo często zdarza mi się mocno zdenerwować i mam chęć zrobienia sobie czegoś bardzo poważnego by w końcu przestań cierpieć z tego powodu. zawsze wtedy kiedy zauważyłam, że coś w moim pokoju jest poprzestawiane krzyczałam na rodziców ze złości, że robią mi to po złości, a dobrze wiedzą, że jest mi ciężko z tą chorobą. brałam leki, chodziłam do psychologa i psychiatry przez 2 lata, ale nie pomogło. leczenie zakończyłam 2 lata temu.
CDN

2012-02-03 23:26

Natalia

obecnie moimi najczęstszymi rytuałami są:
1. pisanie czegoś na kartce, a jeśli nawet przecinek będzie źle postawiony to wyrzucam całą kartkę i zaczynam pisać od nowa.
2. prostowanie włosów chociaż są proste.
3. od czasu do czasu ustawianie mebli, żeby były \\\\\\\"po mojemu\\\\\\\" ustawione.
4. mycie rąk, żeby mieć je czyste.
5. czesanie włosów po 3 razy prawą stronę, lewą stronę, tył głowy i grzywkę.
6. jeśli nie jestem pewna, czy postawiłam jedną spację to usuwam tą lukę między wyrazami i wyraz przed tą luką.
7. częste powtarzanie sobie w myślach, lub mówienie do siebie różnych rzeczy.
8. jeśli coś do kogoś mówię to powtarzam mu to kilka razy, bo boję się, że mógł mnie źle zrozumieć, lub mnie nie wysłuchał do końca.
9. no i wiele innych natręctw.
CDN

2012-02-03 23:26

Natalia

do pewnego czasu wszystko było dobrze dopóki nie dostałam nowego dotykowego telefonu. nie używałam go przez prawie 2 miesiące, bo nie poustawiałam sobie w nim ustawień \"po swojemu". kiedy zdecydowałam się na rozpoczęcie użytkowania to spędziłam nad nim 5 godzin, żeby to wszystko poustawiać, a i tak przez kolejne dni mnie męczyły inne ustawienia z nim związane. teraz męczy mnie pisownia, ubzdurałam sobie, że muszę nauczyć się z czym pisze się \"nie\" łącznie, a z czym oddzielnie i kiedy pisać przecinki, a jeśli się tego nie nauczę to nie mogę wysyłać smsów i w pełni korzystać z telefonu. nikt mnie nie potrafi zrozumieć. jedni mówią, żebym starała się przestać, ale to nie jest takie łatwe, a drudzy się śmieją. męczy mnie ciągłe zmaganie się z tą chorobą, mam dość. z jednej strony cieszy mnie, że nie jestem z tym problemem, ale z drugiej szkoda mi ludzi którzy przeżywają to samo co ja. straciłam jakiekolwiek nadzieje na to, że mogę z tego wyjść, ale mimo wszystko jeśli macie jakieś skuteczne sposoby na pozbycie się tego, jakieś rady co powinnam zrobić, lub chcecie popisać i wymienić się zdaniem na ten temat to piszcie na natalia-anna@wp.pl
pozdrawiam Was i życzę Wam jak najszybszego wyleczenia się z tego :)

2012-02-05 15:53

Gratussny

Witam. Mam 26 lat i jestem z Poznania. Zaburzenia obsesyjno-kompulsywne towarzyszą mi w życiu od dawna i są dość niestandardowe. Na szczęście nie są skrajne i póki co nie widzę sensu leczenia.

Chętnie jednak poznałbym dziewczynę z Poznania, która wie na czym polega nerwica natręctw. Możesz mieć zarówno 16, jak i 36 lat - wiek nie ma dla mnie znaczenia :).

Mój mail: gratussny@gmail.com

2012-02-09 09:17

Anka

Witam,
ja dla odmiany jestem matką 15-letniej dziewczynki cierpiącej na nn. Co do leków to bardzo jej pomógł Rispolept. Dodatkowo bierze jeszcze Fevarin ale on jest na poprawę nastroju a nie na natręctwa. Niestety przy Rispolepcie skutkiem ubocznym jest zwiększenie masy ciała. Chodzenie do psychologów nic nie dało. W tej chwili jesteśmy cały czas na ww. lekach. Dodatkowo zdecydowałyśmy się na akupunkturę która jeśli jest dobrze zrobiona naprawdę pomaga. Bardzo ważne jest mieć właściwego lekarza - my miałyśmy dwóch zanim wreszcie trafiłyśmy na cudowną panią doktor. Jeśli chcecie pogadać podaję swoje gg 6769694 lub maila; agabab@op.pl. Pozdrawiam Was wszystkich.

2012-02-15 20:39

Ola

Witajcie! Jestem dziennikarką i wlaśnie przygotowuję program telewizyjny o osobach, które borykają się z nerwicą natręctw. Jeżeli ktoś z Was byłby zainteresowany niezobowiązującą rozmową na ten temat, bardzo Was proszę o kontakt na adres e-mail: a.stefanska@tvn.pl
Pozdrawiam!

2012-02-17 09:44

Jola

Asiu W nawiązaniu do ponizszego postu pzgodnie z twoją prośba proszę odewij się do mnie na meila ja.jankowska@wp.pl
Jolu,
chętnie pogadam z ciężarną z NN, bo sama jestem w ciąży i mam NN:) Niestety nie mogę na gg, bo niedawno miałam naprawiany komputer i chyba już nie wytrzyma instalowania gg na nowo, więc mogę tutaj. Opisałam swoją historię na tej stronie, została zamieszczona w linku \\\"Historia Joanny\\\" na lewym marginesie. Jestem teraz w połowie ciąży mniej więcej i też się czasem martwię, że te myśli mogą wpływać negatywnie na dziecko. Teraz, jak trochę znów poczytałam tę stronę, tak jakby nabrałam odrobiny dystansu do swoich myśli i myślę sobie, że to, o czym ostatnio rozmyślam i próbuję rozwikłać to takie samo g..., jak myśli które mam od prawie 20 lat i zawsze udają prawdziwy \\\"problem\\\".
Pozdrawiam Ciebie i wszystkich czytających;)

2012-02-22 04:22

Paweł k

Część.ja mam taki problem bardzo podobny to Natali i jeszcze powiem wam że nigdy nie byłem u Lekarza a rodzina nic otym niewie że jestem chory a mam 22lat i boję się co będzie dalej co dzieńie mam do samo tylko dotknę jakieś rzeczy już muszę umyć ręce ciągle coś mi nie bazuje a ja myślałem że tylko ja mam tą chorobę dlateko że jest bardzo dziwna fajnie że znalazłem tą stronę pozdrawiam dzięki że jesteście i Natalia będzie OK pa

2012-02-22 09:43

Ewa

Witajcie!

Ja również mam nerwicę natręctw. Niestety jak narazie nic z tym nie robię, nie chodzę do lekarza ani na żadne terapie. Nie biorę żadnych leków. Wmawiam sobie, że sama umiem sobie z tym poradzić, ale jednocześnie wiem, że to nieprawda :( Nerwica nie niszczy mi jak narazie życia, potrafię z nią w miarę normalnie żyć - już się przyzwyczaiłam ;) , ale na pewno trochę to życie utrudnia i to jest dosyć uciążliwe niestety :/ Sama nie wiem jak mi się to wszystko zaczęło, skąd się wzięło, jakie były tego przyczyny... Nie mam zielonego pojęcia. Chyba zaczęło się samo z siebie, ot tak - po prostu. Jakieś 1,5 roku temu. Dziwna sprawa... I jednocześnie bardzo krępująca i ogromnie wstydliwa :( Staram się za wszelką cenę ukryć to przed innymi, żeby nie widzieli moich dziwnych i nienaturalnych zachowań, żeby się nie śmiali, jednak rodzina już zauważa i się niestety śmieje :((( Ja też się śmieje, bo co mi innego pozostaje?! Udaję, że mnie to bawi, że mam dystans do siebie i potrafię się sama z siebie śmiać, że to nie jest jakiś wielki problem. Ale tak naprawdę czuję i wiem, że jest ze mną coś nie w porządku i to bardzo nie w porządku :( Ale nie dopuszczam do siebie myśli choroby psychicznej :( Chciałabym być normalna, a nie chora psychicznie i wylądować w wariatkowie - a obawiam się, że prędzej czy później to się może tak właśnie skończyć ;(((

Mam 20 lat. I jestem z okolicy Warszawy.

Gdyby ktoś chciał pogadać, zwierzyć się, to mój mail: evcia123@poczta.fm
Zapraszam do rozmowy!
Na każdego maila na pewno odpowiem :) Bo mi również zależy na rozmowie.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie! Trzymajcie się! Będzie dobrze! :) ♥

2012-02-22 19:45

Paweł55

Czemu ta choroba jest taka dziwna mam już dosyć tej choroby ciągle myje ręce i jak coś zrobię źle to myślę że coś mnie złego spotka i będę miał bardzo zły dzień powiem wam że mam to co Natalia dzisiaj miałem zły dzień i dlateko więcej mówię do siebie i robię dziwne rzeczy mam deko dość nawet myślałem żeby się zabić ale nie zrobię deko rodzinie a nikt u mnie w rodzinie niewie że jestem chory tylko wam otym mówię po jesteście tacy jak ja pozdrawiam wszystkich.

2012-02-23 12:43

Beata

Witam wszystkich
Paweł trzymaj sie nie rób głupstw.Wiem co przeżywasz mamy podobny problem,wiem jak trudno z tym życ.Ile nas kosztuje wykonanie najprostrzych rzeczy.Nie jestes sam zawsze mozesz tu pogadać wszyscy cię rozumieją i nikt sie nie smieje.Znajdziesz tu wsparcie,nie poddawaj sie jesli jestes w stanie zgłos sie do psychiatry otrzymasz tam pomoc inaczej sobie nie poradzisz.Odzywaj sie ,jeszcze wszystko sie poukłada zobaczysz,tylko zacznij działac chłopie...

2012-02-23 21:25

Paweł55

Dzięki Beata i wam bardzo dziękuję że jesteście na naszej stronie zawsze będę z wami dzisiaj nawet był dobry dzień tylko że metalik położyłem to pudełka i myślę że go niema a jest na swoim miejscu a jak dotknę czerwoneko to muszę szybko umyć ręce.pozdrawiam i dziękuję że jesteście pa

2012-02-24 17:52

Aga

Witam,
także sądzę ,że choruje na to zaburzenie . Nie dawno zapisałam się do psychologa,żeby to potwierdzić i czekam na wizytę.Choć prześladuje mnie to bardzo długo dopiero nie dawno odważyłam sie powiedzieć o tym mojej mamie i odważyłam się zapisać na wizytę Nie wytrzymuje już ze swoimi myślami ,kiedyś nie były tak natarczywe i nie były takie jak teraz .Mam wielkie poczucie winy. Teraz do tego ciągle chce mi się płakać i poza tym nic mi sie nie chce. Boje się,że w końcu nie będe mogła normalnie funkcjonować. Pozdrawiam wszystkich.

2012-02-25 18:01

zdziwiona

Hej! mial ktos kontakt ze zeczonym???? nie odywa sie nic....zastanawiam sie czy nie zlapala go znowu depresja;/

2012-02-26 23:21

Kamila

Witam wszystkich,
czy macie też obawy przed byciem homoseksualistą, podczas gdy wcześniej byliście hetero? A jeśli wam się udało pozbyć tej natrętnej myśli to jak długo wam to zajęło? Ciężko mi z tym, mieszkam z chłopakiem i czuję się fatalnie w stosunku do niego....
Dzięki

2012-02-28 09:37

Piotrek

Czy ktoś z was próbował poskromić niegrzeczne myśli za pomocą medytacji,
(chociażby najprostszej jaka jest czyli liczenie oddechów ?) jogi, siłowni lub jakiś innych ćwiczeń umysłu i ciała ? ćwiczeń relaksacyjnych ?
Jeśli tak to z jakim skutkiem ?

ja choruje co jakiś czas na depresje i nerwice/ szczególnie zimą

kiedyś było ze mną ciężko i wiem że każdy musi sobie znaleźć jakiś patent na odsunięcie się od swojej choroby i popatrzenie na siebie z dystansu, wiem że nie jest z tym lekko a czasami wręcz nas to miażdży
ja przykładowo pod wieczór powtarzałem sobie codziennie że jutro będzie lepszy dzień i że na dzisiaj już starczy tego wariactwa
a czasami gdy mnie dopadały jakieś myśli mówiłem sobie w prost \"pierd... to\" i starałem się być totalnym olewatorem w tym momencie
z czasem taki patent przestaje mieć taką samą siłę i trzeba znaleźć coś nowego do puki człowiek nie dotrze do sedna i czym jest dana choroba spowodowana

pamiętajcie że nikt się nie rodzi dobry ani zły a ta choroba jest nabyta i możecie się jej pozbyć, musicie tylko znów wyobrazić sobie ten dzień gdy było wszystko z wami ok i starać się go przytrzymać za wszelką cenę jednocześnie zastanawiając się co takiego musiało się wydarzyć w moim życiu abym zachorował

pozdrawiam

2012-02-29 15:37

Powtórka?

Jezu, ludzie dobrze, że jest taka strona, gdzie można zobaczy, że jest nas więcej :)
Miałam tak, że ciągle wszystko sprawdzałam. Czy mam telefon, portfel, dokumenty przy sobie, czy poprawnie zapisałam dane w formularzu, czy we wpisie nie zrobiłam błędu :) I tak co chwila. Myślałam, że zwariuję. Trudno było cokolwiek zrobić czasem do końca. Normalnie żyć mi się chwilami nie chciało. I jeszcze jak ktoś to zobaczył, chciałam się schować do własnej kieszeni. Teraz ze mną lepiej, czasem mam taką myśl, żeby sprawdzić, ale rzadko to robię.
Zaczęłam się leczyć na psychoterapii. I to jest sposób, tylko trzeba dobrze trafić. Piszcie jak wam źle. wiewiurzynska1@onet.pl

2012-03-01 23:44

nikt

Witam Wszystkich. Nie wiem jak wy ale ja mam już dość...nie umiem sobie poradzić. Powtarzam czynności po kilkanaście razy np. muszę sprawdzić czy zgasiłem światło ( potrafię włączać i wyłączać kilkanaście razy)...ręce myję tak że aż są czerwone..i system że muszę 5 razy dotknąć mydła bo inaczej coś tam złego. Jak zamykam piec centralnego ogrzewania-zajmuje mi to czasami pół godziny - SPRAWDZANIE CZY ZAMKNĄŁEM!Po 10 razy to samo. U mnie w rodzinie widzą że sprawdzam po kilkanaście razy...\"przyzwyczaili\" się..ale ja nie umiem. Czasami wydaje mi się że zwariowałem. Nie wiedzą że to jest choroba..nie wiem już co robić...wymyślanie w mojej chorej wyobraźni. Już nie mogę.Czasami myśli mnie nachodzą że lepiej by było gdyby.....Nie wiem do kogo się udać i co zrobić...Strasznie utrudnia to życie.

2012-03-02 23:01

nikt

Witam wszystkich. Już nie mam siły....już nie mogę. Mam dość sprawdzania po kilkanaście razy tego czy zamknąłem drzwi, czy zgasiłem światło czy wyłączyłem gaz w kuchence gazowe, czy zamknąłem piec centralnego ogrzewania. I czy umyłem ręcę dotykając mydła odpowiednią ilość razy. czy zakręciłem kran itd itd itd....już nie mogę...proszę o pomoc! W domu widzą że po kilka razy sprawdzam czy zamknięte..czy zgaszone ale nie wiedzą o mojej chorobie.Sam do niedawna nie wiedziałem że to choroba.Mam żonę i dwójkę dzieciaków-oni nie wiedzą o mojej chorobie. Żona by nie zrozumiała..byłoby jeszcze gorzej. Czasami mam już myśli najgorsze...oby się już to skończyło.

2012-03-03 01:13

t.a.k.

POLECAM WAM TAKĄ METODĘ tzn. wiadomo, że każdy kiedyś umrze, więc NIE przejmujcie się tym, że coś np. jest niepoukładane, że czegoś nie sprawdziliście kolejny raz, że ręce znów trzeba być itp. OLEJCIE te rytuały, bo macie TYLKO JEDNO życie i NIC wam się nie stanie, że nie powtórzycie tych czynności. Owszem to jest choroba, ale można z tym całkowicie wygrać stosując tę metodę. Pomaga też branie witaminy B6 i B12, ale Z UMIAREM!!! tzn. góra 100 % dziennego zapotrzebowania na te witaminy, wtedy będzie Wam się lepiej myśleć i oddychać. Ponadto jak macie np. przymus umycia rąk, to zignoruj to np. szybko się ubierz i wyjdź z domu, wróć dopiero za 2 godziny- a udowodnisz samemu sobie, że NIC się nie stało z tego powodu, że ręce są nieumyte :-)))) WIERZCIE MI, że stosując metodę olewania tych przymusów- WYGRACIE z tym. A np. jeśli macie natręctwo liczenia- to zróbcie tak: powiedzcie sobie na głos: nie liczę, bo to GŁUPIE :-) I NIE myślcie o tym, że niepoliczone, zajmijcie się czymś innym.
To nie jest Wasza wina, że los dał Wam tę okrutną CHOROBĘ, której większość ludzi nie rozumie, bo oni jej nie mają. Ja wiem, jak macie ciężko :-))))) Ale WYGRAĆ z tym można całkowicie poprzez ignorowanie tych natręctw. Mówicie sobie przy każdym natręctwie: po co mam robić bezsensowną czynność? :-) Tylko raz wystarczy np. coś położyć, wymyć ręce itd. Więcej to NIC nie daje :-) Jesteście normalni, to nie Wasza wina, że stwórca tego świata Wam to podarował w organizmach. Ale ZAUFAJCIE mi, stosujcie tę metodę + 100 % dziennej dawki witamin B6 i B12, a pokonacie tę chorobę. Życzę Wam powodzenia dobrzy ludzie, skrzywdzeni przez los. :-) Bądźcie silni.

2012-03-07 01:34

emila

Ja też mam już dosyć tego wszystkiego. Obecnie mam 21 lat i wszystko robię po kilka razy:( Wychodzę z łazienki sprawdzam kilka razy, czy wszystko wyłączyłam, ale to niestarczy, bo wrócę jeszcze raz sprawdzić, bo sobie zaczynam myśleć, co się stanie jak to będzie nie wyłączone. Wszystko powtarzam. Sprawdzam, czy mam klucz i portfel w torebce tyle razy, że się liczyć nie chcę, niby wiem że on tam jest bo sprawdzałam przed chwilą, ale muszę...To męczy, i tak mam już kilka lat. Czasami potrafię wrócić i sprawdzić coś, lub się zadręczam i myślę, czy coś zrobiłam. Próbowałam sprawdzać raz i wmawiać sobie, że jak sprawdzę jeszcze raz to coś się stanie, ale to nie działa. 10 razy sprawdzać, czy się komputer wyłączyło, światło zgasiło, dom zamknęło. Jak tego nie sprawdzę to nie mogę funkcjonować bo ciągle o tym myślę. Natomiast jak już sprawdzę tyle ile trzeba (nie wiem od czego to zależy ile razy muszę to sprawdzić) jest ok i mogę się zajmować dalej moimi czynnościami. Musiałam się wygadać. U lekarza nie byłam, ja to ukrywam. Np. jak coś sprawdzę, a ktoś jest w kuchni , sprawdzam znowu , potem poczekam jak ktoś wyjdzie i znowu sprawdzę....;( Ja mam w głowie zakodowane, że muszę sprawdzać to tyle razy i już.. Tylko zastanawia mnie to, od czego zależy ilość tych razy które muszę czynność powtórzyć, aż się zakoduje dana rzecz.Każdy ma inne problemy takie życie...

2012-03-13 12:56

Beata

Witajcie !!!
Pisze do Was bo tak naprawde tylko tu moge znalezć zrozumienie i wsparcie.Jakis czas temu powoli zaczeło mi się znacząco poprawiać(brałam duze dawki leków i to drogich),niestety zaprzestałam leczenia gdyz w styczniu po tej reformie w nfz wszystkie ceny bardzo sie pozmieniały i nie stać mnie było na wykupienie tak drogich leków.Sprawy się tak zle poukładały że z powodu moich natręctw na sprzatanie nabiłam ogromne rachunki za prad i wode.W dodatku w ciagu 6 miesiecy przytyłam 10 kg przez leki (wcześniej byłam za chuda)ale zle się z tym poczułam wolałam siebie taką jak wcześniej.Od zapadnięcia na nn nie układało mi sie z mężem,wysmiewał mnie ,dokuczł, gnębił psychicznie.Potem zaczą się czepiać ze zle wygladam,że powinnam coś z soba zrobic bo jestem za gruba i znowu mi dokuczł do tego stopnia ze jak coś jadłam to kazał mi odłozyc i spojrzec w lustro.Przestałam jeśc schudłam prawie do takiej wagi jak wcześniej (zrobiłm to dla siebie).Jednak choroba nn wruciła nasilona,nie moge sobie dać rady,nienawidze siebie za to jaka jestam.Mąż rozlicza mnie z mydła,proszków wody robiąc codziennie awanture ile to ja marnuje pieniędzy.Wyzywa mnie od najgorszych,jestem juz wrakiem psychicznym człowieka. Najgorsze to to ze uwierzyłam że nie jestem nic warta ze jestem psychiczna i nie powinnam zyć.Uwazam ze nie zasługuje na to by zyć i zaczynam mysleć o tym ze choroba wygrała ze nie ma juz dla mnie ratunku i lepiej byłoby jakbym znikneła.Nie moge juz na siebie patrzec mam dość,jestem bardzo zmęczona.Dziękuje Was za to ze jestescie, bardzo bym chciała usciskac Was wszystkich.

2012-03-15 15:38

XXXX

Czesc wszystkim,czesc Beata ja tez mam nerwice.Nie słuchaj tego co mówi ci twój maż.Skoro on wie ze masz nerwice i tak ci przygaduje to raczej on jest psychiczny a nie ty.Jesli chcesz porozmawiac albo ktos z was to moje gg40280327 albo poczta optimus454@interia.pl

2012-03-16 23:20

Basia 45

Witajcie,
czytam wpisy i z dzisiejszego punktu widzenia wiem, jaki to ogrom- nie boję się powiedzieć -tragedii osobistej, rodzinnej przezywać te natręctwa codziennie, co godzinę , co minutę, co sekundę.
Emilko, czytając twój wpis poczułam twój ból. Po prostu wiem jak to dławi i nie pozwala funkcjonwać..człowiek skupia się tylko na swoich natrętnych myślach, sam dokłada kazdą nową, a każda nowa myśl prowokuje do kolejnej i zaczyna się drązenie, powtarzanie coraz dłuższe i dłuższe liczenie sprawdzanie, mycie rak, zapisywanie i potwierdzanie kazdej powtórzonej czynności (np. \" wszystko jest w porządku-O.K. koniec tematu) i zaczynanie po chwili od nowa i tak w kółko az do zmęczenia bez rezultatu.
Dzisiaj wiem, ze natręctwa towarzyszyły mi od dzieciństwa ale wtedy wszyscy mowili jaka ja poukładana, czysta, to tak jak z tym sprzataniem pokoju -posprzatane i nikt tam nie może wejść, nabrudzić.
6 lat temu wzięło mnie na dobre. Krzyczałam \"ratunku\"!
Opiszę to w skrócie w następnym komentarzu co się działo, jak reagowala rodzina dzieci otoczenie.
Oczywiście leczenie jest ważne.


2012-03-19 17:27

:):):) J

Witam was. Zmagałam się z nerwicą natręctw bardzo długo. Już nawet dokładnie nie pamiętam kiedy i jak to się zaczęło. Mam obecie 26 lat i mogę powiedzieć że sobie z tym radzę, choć nigdy nie myslalam ze tak będzie. Natręctwa pojawiają się bardzo rzadko. Ostatnio zmarł mój tata i chyba w wyniku tego co w związku z tym się wydarzyło natręctwa chwilowo powróciły. Zaczęło się to już napewno w podstawówce i nasilało z czasem. W liceum było najgorzej. Brałam różne leki, już nie pamiętam ich wszystkich. Jeździłam do psychiatry całe liceum, czy mi pomagał? Lekarstwa napewno tak, łagodziły natręctwa, zmniejszały je, niektóre strasznie otumaniały. Na początku o mojeje chorobie nikt nie wiedział, też nie zdawałam sobie sprawy z niej, dopiero zwróciłam uwagę na nią gdy zobaczyłam przypadek nerwicy natręctw w jakimś serialu. Było mi tak ciężko że w koncu musiałam powiedzieć o tym mamie i wtedy zaczęłam tez terapie. Mama zauważala także moje \"powtórki\". Często się spóźniałam z tego powodu do szkoły. Wyjście z domu czasami trwało wieki, ale starałam się to ukrywać przed wszystkimi na ile mogłam. Wszystkie te natręctwa zawsze wiązały się ze strachem przed czyms. Wiem ze ta choroba to jest koszmar dla każdego z was. Utrudnia życie, zaczyna liczyc sie tylko to i walka z nia. Myśle ze takze ona miala wplyw na to ze wtedy moj dlugoletni chlopak mnie zostawil, nie wytrzymal juz ze mna, choć nigdy do konca nie wiedzial co mi dolega. ciesze sie ze moge powiedziec ze chyba mam to za soba (ze kontroluje to w jakims sensie) jesli chce ktos pogadac piszcie justyna26xxx@gmail.com moze uda mi sie jakos pomoc

2012-03-19 21:17

Paweł55

Witajcie.ja bym chciał to wkońcu wyleczyć mam dość deko życia jak to zrobić bez brania leków bez chodzenia po lekarzach dlateko tak myślę po nie chcem żeby rodzina się dowiedziała o mojej chorobie ani znajomi po itak by deko nie zrozumieli tylko by się śmiali a jeszcze bowiem wam że gram w piłkę i sport mi nie pomaga tak jak ktoś stąd napisał że sport pomaga może itak ale nie mi pozdrawiam pa

2012-03-19 21:34

Paweł55

Beata dziękuję ci zato że wtedy napisałas że bym się nie poddawał dzięki życzę ci wspaniałych wszystkich dni pozdro dla wszystkich pa

2012-03-25 11:19

Sajma

WItam, też kiedyś chorowałam na ta straszna chorobe i wyleczyłam ją! nie ma nawrotów i znów ciesze się życiem bez leków, zobowiązań typu ze musze coś zrobic po x razy! Ignorujcie te myśli, nie powtarzajcie czynnosci po x razy ( bo jeden raz w zupelnosci wystarcza) i walczcie o to by wyzdrowiec i o to byscie to Wy kontrolowali swoje zycie a nie glupie natrectwa! pozdrawiam i zycze wszystkim sily i wiary w to ze sie uda!

2012-03-25 11:22

Sajma

Najważniejsze by przestać powtarzać czynności - jedno wykonanie czynności w zupełności wystarcza!

2012-03-26 13:00

Beata

Hej, to co tu czytam utwierdza mnie w przekonaniu, że nie jestem sama, ale centralnie mam dość tego cholerstwa...Jeśli o mnie chodzi to jest to głównie nerwica natręctw na tle religijnym.....Nie chce się nic,czasem nawet już gubię się, bo jaki to wszystko ma sens i po co to do mnie się przyczepiło....Jedyne czego pragnę to mieć wolną od tego głowę, bo mam wrażenie, że to jest jakieś błędne koło, sytuacja bez wyjścia i szans na normalne życie i uśmiech zamiast łez i ciągle obciążonego sumienia do granic możliwości. Czuję się jak ta najgorsza....i zazdroszczę innym spokoju....głównie tego wewnętrznego, bo ja go nie mam....Pozdrawiam...Moje gg 432813

2012-03-31 02:05

Paweł55

Witajcie ja już mam dość raz mam dni w miarę spokojne a częściej mam bardzo złe dni ciągle liczę różne rzeczy po kilkanaście razy patrzę czy to jest na miejscu bo myślę że deko niema a jest na swoim miejscu patrzę na różne rzeczy kiedy już nie patrzę to wychodzę ale bo jakimś czasie wracam i znów patrzę na to samo bo kilka razy tak robię i jeszcze jak coś robię na podwórku drzewo nie może być skrzyżowane na znak krzyża bo myślę że będę miał zły dzień czyli więcej razy będę powtarzał różne czynności więcej będę mówił to siebie koniec ja już nie wytrzymuje deko wszystkiego dość tej choroby jeszcze trochę i na prawdę koniec koniec mam dość pa

2012-04-03 17:08

Akacja

Witam wszystkich serdecznie;) rozumiem każdego z Was, cierpię na tą chorobę od prawie 10 lat ,nigdy nie było mi łatwo nigdy też nie byłam u lekarza jedyną osobą ktora mnie wspiera jest moja mama bo ona jedynie zna moje wszytskie objawy i to rozumie caly czas ze mna rozmawia i mozna powiedziec ze dzieki niej udaje mi sie z tym walczyc dlatego prosze szczegolnie ludzi zdrowych a czytajacych takie strony w celu dowiedzenia sie czegeos o tej chorobie ,prosze o wsparcie ,wyrozumialosc, pomoc zrozumienie i akceptacje bo to jet tak jak Ktoś tutaj juz napisal jestesmy normalnymi ludzmi cierpiacymi podobnie jak osoby niewidome niepelnosprawne czy sparalizowane cierpimi umyslem ,nasz mozg nie pracuje prawidlowo i najczesciej musimy cierpiec w osamotnieniu z dala od wszystkich z poczuciem wstydu i braku pomocy. A dla wszystkich chorych moc odwagi ,siły radosci i ZDROWIA ktore tak dla nas cenne niech garsciami da się brac;*

2012-04-05 19:24

:):):) J

Kiedy mysle o tym co było, to moje zycie jako nastolatki bylo koszmarem. Czasami lepiej, czasami mialam dosc i myslalam ze to sie nigdy nie skonczy. Wszystkie natrectwa ktore powtarzalam byly zmienieniem tego o czym w danej chwili pomyslalam, jesli to bylo cos zlego a przewaznie o to chodzilo powtorzenie czynnosci mialo to \"naprawic\". Balam sie strasznie ze stanie sie tak jak nie chce jesli nie powtorze danej czynnosci. To bylo jak koszmar. Po paru latach starałam sie, probowalam wmowic sobie ze to nic nie zmieni jesli powtorze cos jeszcze raz, ze nic sie nie stanie. Paweł55 nie chcesz zeby rodzina dowiedziala sie o twoeje chorobie, ale mysle ze trzymanie tego w sobie i duszenie nic nie da. Ja tez nie chcialam, wie tylko moja mama i siostra i tyle wystarczylo. Gdyby nie mama i jej wsparcie nie wiem czy by sie udalo zmoc z ta choroba. Mysle tez ze w momencie kiedy zostawic mnie moj byly, pozwolilo mi odwlec mysli od natrectw na troche. Nie myslalam ze bede mogla kiedys po prostu wykonywac normalne codziennie czynnosci bez ich powtarzania. Bylo to wtedy najwiekszym moim marzeniem i udalo sie w jakims stopniu.

2012-04-08 17:24

Karolina muzyk

Witam wszystkich.Na nerwicę natręctw choruje już 12lat.Początki przypadły na okres szkoły podstawowej.Zaczęłam obsesyjnie zwracać uwagę na kurz.Stopniowo coraz dłużej sprzątałam mieszkanie.Okna były pootwierane ponieważ musiałam trzepać ścierkę po każdym wytartym fragmencie mebla.Ludzie śmiali się z tego i rówieśnicy drwili ze mnie w szkole.Musiałam zmienić miejsce zamieszkania.Z upływem czasu zaczęły dochodzić coraz to dziwniejsze przymusy.Natręctwa symetrii przedmiotów,liczenie określoną ilość razy produktów spożywczych,podczas kąpieli mycie danej części ciała w określonej kolejności,sprawdzanie czy drzwi są zamknięte itd.Żadna terapia nie dała mi rezultatu.Brałam wiele leków stimuloton,anafranil,fevarin,witaminy.Po lekach moja sylwetka uległa deformacji.Znajomi śmieją się,że wyglądam jak słoń.Rodzina nie zdaje sobie sprawy jaka to okrótna choroba.Stres nasila za każdym razem te objawy.Moje życie jest całkowicie zdezorganizowane.Lekarze nie potrafią pomóc.Jestem zdania,że do końca nie są świadomi istoty tej choroby.Jestem umęczona.Wiem,że wiele z tych czynności jest irracjonalne,ale jak z tym walczę to nasila się,a jak wykonam te rytuały na jakiś czas przynosi mi to ulgę.Pozdrawiam wszystkich co cierpią jak ja,oby kiedyś to zmalało.

2012-04-08 20:42

Kuba

Witam.Ja też zmagam sie z tą CHOLERNĄ nerwicą natręctw od paru lat. Bardzo to mnie męczy a moje rytuały są niemalże podobne do tych z filmu \"Detektyw Monk\". Moje rytuały które zaczynają mnie męczyć:
-jeżeli konkretna lampka w kuchni sie pali, to muszę wchodzic i wychodzić z kuchni 64 (!!) razy (podobna sprawa ma sie z konkretnymi filmami, wtedy przełączam 64 razy kanał)
-w łazience boję się dotknąć wanny ,zlewu i całego wyposażenia (wiem że to głupie ale używam foliowych rękawiczek)
-są miejsca, do których za wszelką cenę staram się nie chodzić,często (np.konkretne sklepy,miasta itp.)
-kiedy jestem spokojny zaczynają mnie nękać myśli że jest ZA SPOKOJNIE I FAJNIE i wtedy dopada mnie deprecha i rozstrzęsienie
To kilka moich fobii i mam nadzieje ze kiedyś z tego wyjdę

2012-04-13 22:19

Paweł55

Witam kochani. Miałem badania i szkolenie to pracy ale się bardzo boję bo jutro będzie mój pierwszy dzień pracy boję się że będę w nowej pracy robił różne czynności bo kilka razy a nawet bo kilkanaście razy to samo i będ patrzył na różne rzeczy bo kilka razy te same przedmioty bardzo się boję że może Szef to zobaczyć i co wtedy zwolni mnie z pracy co ja mam robić kochani tylko wy mnie rozumiecie musimy się na wzajem spierać bo my wszyscy mamy tą chorobę pozdrawiam was serdecznie o byśmy wszyscy zwalczyli tą chorobę pozdrawiam:-(

2012-04-13 22:39

tracę nadzieje

Ja też cierpie na nerwice natręctw, juz od 9 lat. Lecze sie od 4 bo wczesniej nie wiedziałam ze to jest choroba. Brałam juz kilka różnych leków, ciągle mam zmieniane bo nie pomagają. teraz biore sertraline i kwetaplex. ale jest tylko coraz goorzej. Na psychoterapie tez chodze, od 2.5 roku, ale nie widze poprawy. Nawet byłam 2 miesiace w szpitalu i nic. Staram sie to wszystko sobie racjonalnie tłumaczyc ale nie daje sobie z tym rady. Lęk przed zakażeniem się jest tak duzy ze nie potrafie go powstrzymac. Wiecznie tylko myje rece, piore ubrania, wszystko wokół dezynfekuje, a w torebce zawsze mam spirytus do dezynfekcji rąk. To jest paranoja i to wiem ale nie moge przestac. Może ktos mógłby mi cos poradzic. w-poszukiwaniu-normalnego-zycia.blog.pl

2012-04-14 09:25

ratunku

ja nie daje juz rady, objawy są nie do zniesienia, jak ktos mógłby udzielic rad jak sobie radzic to prosze o kontakt: zbuntowana7@gmail.com

2012-04-17 18:21

Akacja

Ja również obawiałam się że wśród tłumu, ludzi bede powtarzac rozne czynnosci i rytuały tak niestety się tez stało w pracy często zdarza mi się cos sprawdzic kilka razy dotknac czasem chyba to nawet widac ale caly czas probuje nad tym zapanowac jedyny ratujacy mnie sposob to powiedzeie sobie w myslach :to jest choroba , nic zlego sie nie dzieje, uspokoj sie i wracaj do obowiazkow do tego dolaczam powiedzenie kobieto dasz rade juz kilkanascie lat z tym zyjesz to tylko choroba jestes nad nia silniejsza i poradzisz sobie i wtedy daje rade powtarzam to raz i wierze w to bo to moje lekarstwo czasem fakt jest cholernie cięzko ale nastepnego dnia juz staram sie nie dac;)pozdrawiam

2012-04-19 09:13

Pola

witam widze ,żę dużo z was juz nie ma sily na to wszystko pragienicie by te wszystkie najgorsze mysli sie juz skonczyly ... walcze z ta choroba juz 10 lat , ale nie zwracalam uwagi na to ze musze wykonywac jakies powtarzające sie czynności to bylo dla mnie normalne pragne zauwazyc ze zaczelo sie to kiedy bylam malym dzieckiem ok.8 lat . i nie zdawalam sobie sprawy ze to cos powaznego, myslalam ze to moje wymysly , koloryzowanie sobie zycia urozmaicanie go , ponad pol roku temu uslyszalam o nerwicy natrectw przeczytalam objawy i wybralam sie do psychiatry on tylko utwierdzil mnie w posiadaniu tej choroby . Obecnie sie lecze i staram sie zyc normalnie , kazdy dzien jest dla mnie strasznie meczacy chociaz mam radosc zycia i wsrod ludzi nie wykonuje swoich rytuałów bo boje sie ich reakcji to w domu przezywam horror .Jestem juz strasznie wyczerpana ciagla walka z ta choroba dlatego odwiedzilam te strone zeby poczytac jak wy sobie pomagacie i jakie jest najlepsze rozwiązanie,jak mam sie tego pozbyc ? ja poprostu nie umiem nad tym zapanowac gdy jestem sama !!!! co mam zrobic zeby o tych strasznych glupotach nie myslec ;/

2012-04-19 09:31

pola

jeszcze chcialam opisac swoje objawy bo czytam , ze niekotorzy ludzie muszą wykonywac cos 64 razy . bardzo wspolczuje bo jest to ogromna liczba i meczace zajecie , naszczescie moja liczba ogranicza sie do 24 . i najlepsza jest 6 , non stop myje rece boje sie ze moja mama nie zarobi niedlugo na wode ,leje sie ona litrami , gdy ktos ze znajomych dotknie mojego pedzla do nalozenia pudru,grzebienia czy tez spinki do wlosow odrazu przychodze do domu i te rzeczy dezynfekuje , ostatnio pojawila mi sie nowy objaw gdy siedze spokojnie jest mi dobrze i uslysze czy przeczytam o jakiejs tragedii lub poprostu o czyms złym musze isc natychmiast umyc rece i twarz woda czasem plus mydlo , bo jak tego nie zrobie boje sie ze to mi sie przytrafi lub komus z mojej rodziny . moje rece sa w fatalnym stanie skore to mam taka sucha ze boje sie ze niedlugo bedzie wygladac tak moja twarz , nie wspomne o skakaniu i strzepaniu tez strasznej mysli , czasem na myszke od komputera klade chusteczke zeby te straszne rzeczy fakty normalne zyciowe sprawy ktore sa w komputerze nie przeszly na mnie . ostatnio tez ciagle wycieram kurze i przy tym musze myslec o pozytywnych rzeczach bo gdy wycierajac kurze pomysle o czyms zlym musze na nowo wyplukac szmatke i wytrzec jeszcze raz , czasami robie to az 12 razy az wkoncu mi sie uda ;/ caly czas pojawiaja mi sie nowe pomysly na pogarszanie sobie zycia ... gdy konczy sie jedna meczarna przychodzi pomysl na druga i tak w kolko . musze z tym walczyc bo jak tego nie zrobie to albo zwariuje albo wyladuje w psychiatryku . naprawde wspolczuje ludziom , ktorzy maja ta chorobe bo jest ona jedna z najgorszych , wykonczenie psychiczne jest duzo gorsze od fizycznego , ale my tzw. natrecniacy jestesmy sliny i wierze ze kazdemu z nas uda sie to pokonac i wyjsc z tej zakletej choroby ! musimy to zrobic zeby bylo nam lepiej bo wiem ze kazdego z was najwiekszym marzeniem jest poprostu zyc normalnie .

2012-04-20 08:42

Adriana - bardzo się boję

Witajcie . Jestem mamą 17 letniej córki. Już od ponad 6 lat cierpi na NN. Na początku nie wiedziałam co ona robi , że \"coś\" sobie wymyśla żeby mnie denerwować swoim zachowaniem. Byłyśmy u psychologa - porażka na całej linii. Pani psycholog w ogóle nie zrozumiała problemu, który jej naświetliłam i po rozmowie z córką stwierdziła, że mam cudowne dziecko , które mnie bardzo kocha a to co robi to dlatego, żeby zwrócić na siebie uwagę. Sami widzicie kochani jak trudno trafić na dobrego psychologa. Obecnie córcia jest na lekach - wizyta u psychiatry ale mój lęk mimo, że na początku wydawało mi się że jest lepiej , nasila się gdyż nic nie mija tylko jedno natręctwo myśli a co za tym idzie wykonywanie rytuałów przeradza się w inne. Bardzo się o nią boję jest taka młoda , śliczna i mądra a tak się bardzo męczy. Widzę,że nie może się skupić na nauce , na czytaniu książek ( myślałam, że ją to zrelaksuje ) ale nic z tego. Kochani pomóżcie mi proszę. Jak można zastosować terapię u osoby, która ma natręctwa tak różne i lęków tak wiele.....

2012-04-20 16:44

Paweł P

Ech mam podobny problem nerwica natręctw już czasem nie daje sobie rady w ekstremalnych przypadkach mam bardzo złe myśli, może to dziwnie zabrzmi ale u mnie ta nerwica przejawia się częstym robieniem danej żeczy ostatnio od roku mam bardzo nietypowo musze naprzykład 4 razy przeinstalować w komputerze windowsa żeby wszysko było ok bo jak tego nie zrobie to mam wrazenie że wszytsko wokul mnie sie wali koledzy sie odwracają itp. a gdy naprzykład zmienie system 4 razy na nowy wszystko niby jest ok ale wytrzymałem maksymalnie 2 tygodnie pużniej znowu musze zmienić bo mam wraenie ze kiedys zmieniłem 3 razy a nie 4 i musze dobrze działający system zmienić jeszcze raz wiem że trudno w to uwierzyc ale dużo pracuje na komputerze i mam z nim styczność na codzień mam wrażenie że własnie to wszystko się przeniosło na moją manie.

2012-05-14 15:50

Anita

Ku pokrzepieniu serc dla wszystkich nerwusów!


Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą czułość w nieczułości świata, za niepewność – wśród jego pewności
za to, że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem
za lęk przed światem, jego ślepą pewnością, która nie ma dna
za potrzebę oczyszczania rąk z niewidzialnego nawet brudu ziemi
bądźcie pozdrowieni.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za wasz lęk przed absurdem istnienia
i delikatność niemówienia innym tego co w nich widzicie
za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością
za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego,
za nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno
za to co nieskończone – nieznane – niewypowiedziane
ukryte w was.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą twórczość i ekstazę
za wasze zachłanne przyjaźnie, miłość i lęk
że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami.

Bądźcie pozdrowieni
za wasze uzdolnienia – nigdy nie wykorzystane -
(niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli
poznać wielkości tych, co przyjdą po was)
za to, że chcą was zmieniać zamiast naśladować
że jesteście leczeni zamiast leczyć świat
za waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę
za niezwykłość i samotność waszych dróg
bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi.

Kazimierz Dąbrowski

2012-05-16 00:06

nikt

Witam. Może to dziwnie zabrzmi ale czasami jak już nie mogę sobie poradzić -czytam komentarze. Również choruję na Nerwicę Natręct. Próbuję sobie sam poradzić ale to nie jest łatwe-kto nie ma tej choroby chyba nas nie zrozumie albo przynajmniej będzie miał baardzo ciężko nas zrozumieć. W komentarzach szukam porad i często mi pomagają. Niestety nadal nie wiem co zrobić aby całkowicie(a przynajmniej prawie całkowicie) się wyleczyć. Proszę....pomóżcie. Przychodzą chwilę że wydaje mi się iż zwariowałem. Wówczas myśli również...różne. Na szczęście mam dwójkę wspaniałych dzieciaków więc mam dla kogo się nie poddawać. DOBRZE ŻE JEST TA STRONA gdzie można się wygadać i poczytać o sposobach walki z tą straszną chorobą. Pozdrawiam wszystkich którzy dodali swoje komentarze i porady na tej stronie. Dziękuję Wam.

2012-05-17 11:37

Klara

Witajcie. widze ze nie jestem jedyna osoba ktora zmaga sie z tym natrectwem. Jestem tym juz bardzo zmeczona czasami sprawdzajac kurki od kuchenki po raz ktorys z kolei poprostu wybucham placzem bo mam juz tego dosc. Dotyczy to rowniez sprawdzania czy zakrecilam kran, czy zamknelam drzwi, czy zablokowalam telefon, czy ustawilam budzik. Czasem sa to naprawde glupie rzeczy bo sprawdzam np kilka razy czy zasunelam torebke lub czy zgasilam swiatlo. Naprawde mam juz tego wszystkiego dosyc czasami ukratkiem placze i mysle dlaczego ja?? drecza mnie mysli czy napewno cos zrobilam i musze wstac i znow to sprawdzic. Czesto mam tez tak ze nie licze np. kurkow od kuchenki tylko poprostu potrafie sie w nie wpatrywac dobre 10 minut i niby jestem pewna ze to zrobilam a kiedy sie klade znowu musze wstac i to sprawdzic bo nie jestem w stanie uwierzyc sama sobie dreczy mnie mysl ze musze to sprawdzic. nie bylam jeszcze u lekarza poprostu sie wstydze i nie wiem do jakiego mam pojsc. Blagam was pomozcie mi bo nie daje juz rady.

2012-05-17 11:44

Klara

To moj email gdyby ktos mogl ze mna porozmawiac na ten wstydliwy temat
Carolina1221@wp.pl

2012-05-18 16:25

Joanna

Adriano,
pisałam trochę o wychodzeniu z natręctw w linku \"Historia Joanny\". To jest 4 od dołu link w Menu, po lewej stronie na stronie głównej, w samej historii i trochę w komentarzach. Może tam znajdziesz coś, co Ci pomoże. Trzymam kciuki;)

2012-05-23 21:58

Natalia

Choruje na tę chorobę od dawna. Boje się że jak czegoś nie zrobie ,,po mojej myśli,, to stanie mi się coś czego nie chce lub będe głupia. Robie różne rzeczy aby wierzyć żę wszystko w przyszłości było po mojej myśli. Aktualnie lecze się u psyhiatry i psychologa. Mam nadziej że można z tego wyjść. Pozdrawiam

2012-05-28 20:08

Karol

Mam brata bliźniaka chorego na nerwicę natręctw. Takie lekkie objawy były widoczne już od około 5-6 lat, od 2 lat to już przypadek kliniczny... Niedawno brat trafił po raz drugi na oddział zamknięty szpitala psychiatrycznego, od 2 lat jest na różnych lekach i nic to nie daje. Żeby poddać się leczeniu musiałby odstawić leki, co cały czas nie jest możliwe. Brat nie chce się także poddawać żadnemu leczeniu, podejmować żadnej aktywności. Bywał wożony po różnych psychiatrach. Wszystko trzeba z nim załatwiać \"na siłę\". Bywa agresywny, a czasami nie ma z nim kontaktu. Czasami, rzadko bywa też w dosyć dobrym stanie. Nie chcę, żeby był natrętnym warzywem całe życie, ale nie wiem co zrobić, żeby mu nawet na siłę, ale pomóc. Wiem, że leczenie to proces, ale obawiam się, że bez woli zmian z jego strony, same leki tylko powierzchownie powstrzymują objawy, a nie leczą przyczyn nerwicy (urojonych stanów lękowych). Przez to, ze to mój brat bliźniak, bardzo negatywnie emocjonalnie odbieram całą sytuację. Wiele razy rozmawiałem z bratem, ale to nic nie daje. Bywam na siebie zły, że nie potrafiłem/ę mu pomóc. Pozdrawiam. Walczcie z chorobą własną i bliskich. Nie poddawajcie się!

2012-06-03 14:20

ZUZA

Bardzo prosze o kontakt Joanne
Szukam wspracia, pomocy, dla bliskiej osoby chorej na NN od 4 lat.
zuz_a965@wp.pl

2012-06-03 14:44

zuza

Bardzo prosze o kontakt Joanne
usiłuję pomóc komuś bliskiemu, choremu od 4 lat NN i trace nadzieję
moj mail
zuz_a65@wp.pl

2012-06-08 21:44

Ala

Jestem terapeutka metody EEG Biofeedback. Nie reklamuję swojego gabinetu, tylko metodę, której przy nerwicach, natręctwach, depresjach warto sprobóbowac. Znajdź terapeutę z doświadczeniem, który podejmie się terapii Twojego brata. Po 20-30 treningach powinno byc lepiej i brat powinien się wyciszyc. Każdy przypadek jest inny i nalezy byc cierpliwym i czekac na efekty. Jednak bez chęci współpracy ze strony pacjenta nic sie nie da zrobic. Minusem wszystkich terapii jest ich powolne działanie i koszty, które w przypadku EEG biofeedback to co najmniej 50 zł za godzię.
Żczę powodzenia.

2012-06-08 21:47

Ala

Spróbuj terapii EEG Biofeedback. Znajdź terapeutę z doświadczeniem. jednak bez woli współpracy ze strony brata nic sie nie da zrobic.

2012-06-13 05:10

Kasia

Cześć mam 19 lat i na nn choruje chyba od 5 lat chociaż już sama nie wiem.. chciałabym zrobić coś z tą chorobą wiem że dużo ludzi ją ma i miewa gorsze stany niż, ja jednak już nie daję rady natręctwa towarzyszą mi na każdym kroku, gdy tylko mój umysł nie jest czymś bardzo zainteresowany od razu powtarzam czynności, mówię sama do siebie, liczę, robię coś tak długo dopóki mój mózg nie uzna, że tyle wystarczy. NN towarzyszy mi w każdej minucie i jest tak absorbujące że nic nie mogę zrobić żeby nie powtarzać, a do tego stany lękowe -całe szczęście nie powtarzają się często jednak nie potrafię się uspokoić i mama nie potrafi mi pomóc... Co mam zrobić boję się powiedzieć komuś w oczy że jestem na to chora... To i tak duży postęp, że odważyłam się tu napisać... boję się leczenia ale chyba bardziej tego że mogłoby to trwać dłużej...

2012-06-15 17:02

Justyna

Jestem w gimnazjum i zauważyłam u siebie objawy tej choroby, heeelp!

2012-06-19 09:46

Ewa- mama Natalki

Jestem mamą, która bardzo się martwi , nie potrafię pomóc mojej 12-letniej córce,która ma stwierdzoną nerwicę natręctw.Były momenty lepsze, teraz jest gorzej. Córka rozmawia ze sobą, wykonuje mnóstwo powtarzanych czynności, przejście z pokoju do kuchni to tor przeszkód. Chciałabym bardzo porozmawiać z rodzicami, będącymi w podobnej sytuacji. Jak można pomóc dziecku? A może podpowie ktoś, kto już poradził sobie z tą chorobą. Życzę wszystkim dużo siły w jej zwalczaniu.

2012-06-26 14:22

gość

hej pisze na tym forum bo chce wam powiedziec co mi pomaga na ta przypadlosc, powiem wam ze tez takie cos mam i nie bede tu opisywac jakie mnie konkretnie mysli dopadaja ale powiem wam szczerze ze juz myslalam ze zwariowałam, ale najwarzniejsze jest to iz trzeba o tym co w waszej glowie sie dzieje powiedziec komus bliskiemu czy to zona czy maz czy rodzice czy komu kolwiek komu ufacie i zwierzac sie za kazdym razem, a po drugie modlic sie i zawierzyc te mysli Bogu ja jestem osoba wierzaca i poprosilam Boga ze codziennie bede odmawiac rozaniec azeby On zabral te mysli i to mi pomaga wiadomo ze czasami jest ciezko ale im bardziej mam te natretne mysli tym bardziej sie modle i jest coraz lepiej. Ja o tym pisze bo wiem jak te mysli dzialaja na czlowieka i jak to utrudnia zycie. pozdrawiam i powodzenia.

2012-06-28 15:44

Kkk

cześć wam fajnie wiedzieć że nie jestem sama bo do tej pory tak myślałam :( mam to samo co wszyscy. zaczelo sie chyba jak mialam 6 albo 7 lat a teraz mam 18 ... nie daje sobie rady, caly czas musze odpukiwac cos w drewno i wypluwac w lewa strone bo jak tego nie zrobie to wydaje sie mi ze to sie spelni.... albo wracać sie na jakies miejsce, ciagle powtarzac te same rzeczy, oczy dawac do góry ze az mnie bola :( mam juz dosc...Trace nadzieje ze to kiedys przejdzie ...

2012-06-30 00:10

ewa-mama Tomka

moj syn ma 30lat.ma stwierdzona newice natrectw,ma dziwne obsesje na ,tle mycia ,narzadow rodnych,podmywa sie jak kobieta,,wszystko,robi na godziny,po załatwieniu sie w toalecie musi odrazu sie myc ,szczegolnie uzywa duzo ,mydła,i jak zalozy slipki to wzystko mu przesiaka ,woda z mydlem,przez spodnie,leczy sie juz 10lat i bez zadnych efektow, w dodatku bierzy nowe leki fevarin i depresit i czasami jest nie do wytrzymania,tylko lezy ,nigdzie nie wyjdzie, czasami jest taki pobudzony, ze juz niedam chyba rady,nieusmiecha sie ,nic go niebchodzi, tylko pilnuje zeby wejsc do łazienki i namoczc i namydlic tylek,pomozcie ,czy ma ktos z was takie natrectwa jak moj syn,

2012-07-07 02:11

Marcin

Przez swoją chorobę stałem się niewolnikiem własnego umysłu. Od dwudziestu sześciu lat zmagam się z paranoją którą wytworzył mój umysł i przegrywam walkę .Obsesyjne myśli i wyobrażenia doprowadzają mnie do szału uniemożliwiając skupienie się na czymkolwiek innym .Dodatkowe objawy wbijają mi gwóźdź do trumny [ depersonalizacja i derealizacja ]Ludzie, którzy znają temat wiedzą o czym mówię .Studiuję fizjoterapię ale cały ten świat jest tak nierealny jakby był bańką mydlaną która zaraz pryśnie , nawet moja osoba w lustrze wydaje się nieznana. 24 czerwca o mało co nie zostałbym potrącony przez pędzący samochód a jedyne co krążyło w moim umyśle to obsesja religijna .

2012-07-09 18:04

hono

ta choroba mnie męczy sama nie wiem od jak dawna . najgorsze są te myśli ,że jeśli czegoś nie zrobię ,to stanie się coś złego . nie umiem sobie z tym poradzić :(

2012-07-17 01:09

Ada - mama Jakuba

Witam. Ja również jestem mamą dziecka z nn. Mój 11- letni syn zmaga się z tą nerwicą od 7 roku życia - wtedy to zauważyłam pierwsze dziwne symptomy - powtarzanie słów, częste mycie rąk, ciągłe oglądanie się za siebie itd...Od tego czasu raz bywa lepiej, raz gorzej, zmienia sie rodzaj natrectw i częstość ich występowania. Od dwóch lat syn jest na lekach przeciwdepresyjnych ( asentra). Obsesje nie zniknęły ale też nie nasiliły się, zdaję sobie sprawę, że do trwałej remisji konieczna jest dobra psychoterapia, niestety w miescie, w którym mieszkam o specjalistę w tej dziedzinie trudno. Byłabym skłonna dojeżdzać z synem do najbliżego dużego miasta ( Poznań - 100 km), gdybym miała namiary na dobrego psychoterapeutę. Może ktoś z Was leczy się w Poznaniu i może polecić psychoterapię dla mojego jedynego dziecka? Będę bardzo wdzięczna...

2012-07-20 22:58

martiene

Zabawne, bo dopiero rok temu dowiedziałam się, że mam nerwicę natręctw, wpisując w wyszukiwarce \"sprawdzanie kurków...\". Najgorzej jest wieczorami przed pójściem spać i jakimkolwiek wyjściem. Czasami nawet ponad godzinę czasu marnuję na wszystkie rytuały, co znacznie utrudnia mi życie. Mam obsesję na punkcie czystości i ładu. Wmawiam sobie, że jeśli nie wykonam wszystkich rytuałów, to mojej rodzinie przytrafi się coś złego. Zawsze wszystko wykonuję parę razy, stronię przed liczbą 3, 6 i 9. Czasami tak bardzo się zirytuję, sprawdzając czy gaz jest wyłączony, że wpadam w histerię, płacz a przy tym staję się strasznie nerwowa. Ta cholerna nerwica po prostu doprowadza mnie do szaleństwa... i po prostu niszczy mi życie.
Jestem świadoma, że moje zachowanie jest nielogiczne, więc dzisiaj powiedziałam sobie STOP. Zobaczymy czy uda mi się osiągnąć cel. A za Was wszystkich trzymam kciuki!

2012-07-21 00:17

Paweł

Witam, też mam nn.Choruje na to od 8 lat.Nie mam siły juz żyć, to badziewie mnie dobija.Na poczatku robiłem dziwne zeczy z przedmiotami,różne rytuały,dotykanie po kilkadziesiat razy przedmiotów.Teraz mam obsesje na punkcie czystosci.Gdy czegos dotkne albo ktos mnie dotkie musze szybko to miejsce umyć, do tego mam natretne mysli, rytuały i kompulsje.Nie daje sobie z tym rady.Przez nn nieskonczyłem szkoły (3 razy niezdałem).Nie wychodze z domu od ok.6 lat bo sie boje,nie spotykam sie ze znajomymi od kilku lat bo tez sie boje.Nikt z rodziny nie wie ze jestem chory bo wstydze sie powiedzieć.Do psychologa nie ide bo mam lęki.Nie wiem co mam robić.

2012-07-26 13:42

Kasia27

Cześć!Mam 27 lat i od 1,5 choruję na nerwicę natręctw!Prawie wogóle nie wychodzę z domu, bo boję się dotknąć klamki od dzwi, ciąle tylko myję ręce, po kilka razy wogóle długo siedzę w łazience!Jak mam wziąść coś do ręki (np. książki, jakieś produkty spożywcze itp.) to widzę tylko, że inny ludzie tego dotykali i zaraz potem myję ręce!Moje życie ostatnio to jedna wielka męka!Czasami nie mam już siły.Od czterech miesięcy chodzę do psychologa na terapię, ale nie wiem czy jest lepiej.Leków żadnych nie biorę na razie, bo się boję skutków ubocznych, albo że się uzależnie!Mieszkam z rodzicami i prawie cały czas są kłotnie o to że siedzę tyle w łazience!Czuję się w tym wszystkim strasznie samotna, nikt z mojego otoczenia nie rozumie tego co robię!Nigdy bym nie pomyślała, że będę musiała chodzić do psychologa i to jeszcze z czymś takim! Bardzo bym chciała się tego pozbyć!pozdrawiam

2012-07-26 21:56

ztejstronyja

Od dzieciaka to mam, do tego dochodzi paraliż senny. Rok temu miałam wypadek samochodowy, przytyłam po zrzuceniu 21 kg - tyle samo wróciło, rodzinny wysłał mnie do psychologa. POTRZEBUJĘ określenia co mi jest, nazwania mojej choroby, która bez wątpienia we mnie jest. i choć wiem, że to nerwica natręctw, to i tak chcę, żeby w końcu powiedział mi to lekarz, żeby zaczął mnie leczyć. ale mój psycholog nawet nie użył takich słów, kiedy ja mu mówiłam, że o tym czytałam. To okropne, przed pójściem spać sprawdzam kilka-kilkanaście razy, czy zgasiłam światło, zakręciłam wodę, czy rodzina oddycha, a mimo to czuję, jakbym czegoś nie zrobiła, jakby coś miało się stać. kilka razy czytam ten sam fragment w książce z dokładnością akcentowania \\\"ę/ą\\\" itp., BO COŚ MI GROZI. nie zasnę jeśli się nie pomodlę, czasami - kiedy nikt nie widzi - klękam gdzieś i zaczynam się modlić, to jest straszne, bo ja nawet do kościoła nie chodzę. cały czas czuję jakiś niedosyt. moje niektóre natręctwa z dzieciństwa ustąpiły, ale na ich miejsce weszły inne, może nawet i gorsze. kiedyś robiąc coś prawą ręką, musiałam też lewą, później na zmianę i tak w kółko, żeby było sprawiedliwie, akceptowałam tylko czynności powtarzane parzyście, teraz niektórych tylko liczb nie akceptuję. tego jest wiele, wiele więcej, liczenie słupków, sprawdzanie napisów gdzieś na jadących samochodach, konieczność zapamiętywania niektórych zwrotów, czasami dzwonię do rodziny i proszę aby sprawdzili, czy wyłączyłam to i tamto, bo boję się, że tego nie zrobiłam. (cdn)

2012-07-26 21:57

ztejstronyja

CD: . a to mogłoby - wg mojego uznania - przynieść katastrofalne skutki. do tego cały czas się jakoś dziwnie stresuję, nie potrafię się wyluzować, na siłę tłumaczę sobie wiele rzeczy, chcąc koniecznie określić wszystko dosłownie, boję się horrorów i zaskoczenia, zamartwiam się często, chociaż ponoć jestem wiecznie uśmiechniętą osobą. bardzo często myślę a nawet jestem przekonana, że to ja mam rację. czasami tak bardzo chcę określić to, co mam na myśli, chcę żeby ludzie mnie zrozumieli, że gubię się w tym, co mówię i zaczynam się plątać, zapominam co chciałam powiedzieć. często też wybucham bez powodu, małe rzeczy mnie irytują. czasami myślę sobie, co by było gdybym np. kogoś zabiła lub zrobiła mu krzywdę, chociaż wiem, że w rzeczywistości NIGDY tego nie zrobię. boję się często np. mówić lub myśleć, że jest dobrze, bo obawiam się, że będzie źle i wszystko się popsuje. i wiele, wiele innych, ale to naprawdę uciążliwe i boję się o siebie i bliskich. mój psycholog nazwał to przypisywaniem sobie magicznych mocy, to mnie nie zadowala. to bez wątpienia nerwica natręctw, prawda?

2012-08-02 13:40

Sabina

Cześć!

Ja też choruję... I mam pytanie, czy jest ktoś, kto chciałby o tym pogadać szerzej? Jakieś maile, spotkanie? Strasznie chciałabym poznać osobę podobną do mnie.

Cierpię na NN od dziecka, a mam 23 lata. W tym roku pierwszy raz poszłam do psychiatry - TO NIC STRASZNEGO! Nie ma się czego wstydzić, a uwierzcie mi, na początku dla mnie to był absurd - ja psychiatra? Przecież sama sobie poradzę. - po co się męczyć skoro ktoś może pomóc? Powiedz o tym najbliższej osobie, zrzuć z siebie choć trochę ten ciężar. Nie bądź z tym sam, bo nie musisz!

O mojej chorobie wie rodzina, chłopak, kilka bliskich osób i pewien ksiądz. Pomocy zaczęłam szukać dopiero w tym roku. Do grudnia 2011 nikt o mojej chorobie nie wiedział. Bardzo chcę z kimś pogadać, kto jest podobny do mnie. Czasem jest lepiej czasem gorzej. Czasem śmieję się z tej choroby, częściej płaczę. Ale musimy walczyć!

2012-08-09 03:01

Marta G.

Witam wszystkich, czytajac te wszystkie wypowiedzi widzę że nie tylko ja mam problem z natręctwami.W moim przypadku od jakiegoś czasu borykam się z ciągłym sprawdzaniem urzadzeń elektrycznych, gniazdek, kuchenki gazowej przed każdorazowym wyjściem z domu. Oczywiście też odliczam , powtarzam sobie w głowie regółki, itp. Do tego dokucza mi ciągły lęk przed utratą najbliższych. Boję się za kazdym razem jak mój chłopak jedzie samochodem, że może mu się coś stać. Umieram wtedy ze strachu. Wszystko przechodzi w momencie kiedy wiem, że wszystko jest ok. boje się że może mu się coś stać jak przez dłuższą chwile nie odbiera telefonu. Za kazdym razem jak odczówam stres to idę do łazienki i wyciskam syfki, albo się drapię. Pewnie jakbym się głębiej zastanowiła to doszukałabym się wiecej nienormalnych zachowań. Jak wszyscy którzy tu pisali o swoich problemach, mam dość takiego życia. Jest mi źle bo wiem że to utrudnia też innym relacje ze mną.
Ciesze się bardzo że udało mi się trafić na tą stronę bo wkońcu wiem jak mogę sobie pomóc. Najwyzsza pora udac się do poradni i walczyć z tym cholerstwem. Do Sabiny, z miłą chęcią nawiaże kontakt, bo nikt lepiej cię nie zrozumie jak ktoś kto przeżywa to samo co ty.Pozdrawiam

2012-08-09 03:02

Marta G.

Mój mail: sarenka01@o2 pl
:)

2012-08-10 22:08

Paweł

Jedno jest pewne,wszyscy mamy czyste ręce.Nie poddawajcie się, jest ciężko ale damy rade.

2012-08-10 22:09

Paweł

Ssbina skąd jesteś?

2012-08-11 17:54

xxxx

Sabina jesli chcesz pogadac to pisz na gg 40280327.Ja tez mam nn pisałem kiedys na tej stronie i powiem ze mi jest lzej jak rozmawiam z osobami z ta sama dolegliwoscia...pozdrawiam

2012-08-14 01:17

Ewa

Witam. Również cierpię na NN.Mam 26 lat, choruję od kiedy pamiętam lecz zdałam sobie sprawę z choroby stosunkowo niedano a właśnie tej nocy upewniłam się na 100%, że to co mi dolega to właśnie NN. Czasem są okresy lepsze gdzie mogę funkcjonować w miarę normalnie ale bywa i tak, że jest bardzo bardzo ciężko. Muszę powtarzać bezsensowne czynności po 4 razy bo inaczej na pewno coś złego sie stanie. Nawet przy ludziech nie mogę nad tym zapanować chociaż wstydzę się, że ktoś zauważy i pomyśli \"ona jest nienormalna\". Moim problemem jest także stres, nad którym nie mogę zapanować. Gdy się stresuję wychodzą mi czerwone plamy na szyi i dekoldzie( podobno to nerwica naczyniowo-sercowa czy jakoś tak ), co powoduje jeszce większą panikę bo zdaje sobie sprawę z tego, że ludzie widzą jak wyglądam. Często nawet pytają czy to uczulenie a może wysypka. Wtedy już wogóle oblewa mnie fala gorąca i mam ochotę zapaść sie pod ziemię. Stresuje mnie prawie wszystko. Jak dotąd nie myślałam o leczeniu bo przecież jakoś daje radę ale czytając wasze komentarze zaczynam zdawać sobie sprawę jak wiele tracę przez NN i jakie piękne by było życie gdybym nie zakręcała 4 razy tego samego kremy czy butekli gdyby moje kapcie mogły być porozżucane po pokoju zamiast stać na baczność przed łóżkiem a przejeżdżająca karetka nie powodowałaby mojego dziwnego zachowania przy obcych ludziach. Muszę to wszystko dokładnie przemyśleć. Pozdrawiam wszystkich, których największym marzeniem jest być niepoukładanym;)

2012-08-14 19:30

Krzysztof

Cierpię na nerwicę natręctw bodajże od ok. 3 lata, i dopiero niedawno zdałem sobie o tym sprawę.
Całe moje życie składa się z różnego rodzaju rytuałów, a do tego ciągle w myślach mam wiele irracjonalnych myśli, np. zmagam się z ablutomanią (częste mycie rąk), wstaje zawsze o godzinach zakończonych na 0 lub 5, ciągle kontroluje symetrię przedmiotów, denerwuje mnie szczekanie psów, śmiech i płacz ludzi, ciągle sprawdzam czy nie popełniłem jakiegoś błędu np. w pisowni, jem tylko w domu, tylko prawą ręką, sprawdzam czy przedmioty są prosto ustawione, czy są odpowiednio zamknięte, ciągle liczę pieniądze, liczby zaokrąglam do pełnych wartości, itd.
Ta choroba niszczy moje życie, a każdy kolejny dzień jest coraz gorszy, często w moich myślach snuje się wizja samobójstwa, rozważam nawet w jaki sposób je przeprowadzić.
Pomimo tego, że mam niewiele lat, jestem cyniczny i zgorzkniały, uwielbiam tylko swoje towarzystwo.
Jakiś czas temu oglądałem film ,,Dzień Świra\", po obejrzeniu owego filmu zdałem sobie sprawę, że główny bohater, którego gra Marek Kondrat (świetna pierwszoplanowa rola), to moje alter ego, mój odpowiednik na ,,szklanym ekranie\'\'.
Do serca trafiła mi szczególnie scena, gdy będąc na plaży, na której ma zamiar wypocząć, spotyka swojego sąsiada, granego przez Andrzeja Grabowskiego, który rozpoczyna z Nim rozmowę, lecz nie może usłyszeć słów swojego rozmówcy, który w kilku zdaniach opowiada Mu historię całego życia (smutnego i gorzkiego życia).
Dziękuje.

2012-08-26 02:33

Aleksandra

Witam wszystkich forumowiczów
Muszę podzielić się z Wami moją chorobą i zapytać o radę, bo wiem że nikt nie zrozumie mnie lepiej niż osoby będące w mojej sytuacji. Czuję się strasznie zagubiona, moja rodzina niby wie że jestem chora, ale mimo wszystko ma do mnie ciągłe pretensje. Mam obsesję na punkcie brudu, we własnym domu, ponieważ ktoś np. skorzysta z toalety, nie umyje rąk i zachowuje się jak gdyby nigdy nic, a ja nie mogę dotknąć rzeczy której on dotknie lub kiedy to zrobię muszę umyć ręce...to nie dotyczy tylko i wyłącznie rąk ale każdego skrawka ciała czy ubrania, nie ma opcji dotykania np. przez rękaw...nie potrafię nad tym zapanować i normalnie żyć, ponieważ nie zależy to tylko ode mnie, nie mogę upominać za każdym razem o umyciu rąk, niektórzy nawet celowo tego nie robią, aby mnie rozzłościć. Mam ochotę w kółko siedzieć i płakać, bo kiedy już jestem\\\" skażona\\\" nie mogę się na niczym skupić, przede wszystkim na nauce, ale najgorsze jest to że mam problemy z wysławianiem się, przełykaniem i oddychaniem, dochodzą różnego rodzaju triki nerwowe..chciałam zapytać, czy Wy czujecie coś podobnego? W każdym

2012-08-26 02:34

Aleksandra

artykule pisze o napięciu, ale czy ono przybiera taką właśnie formę?
Moim drugim niewidzialnym brudem o w zasadzie to dwa dla mnie najgorsze są zwierzęta..ale znowu nie chodzi tylko o mnie...kiedy dotknie mnie jakieś zwierzę, dostaję natychmiastowego paraliżu ciała..brzydzę się wszelkiego rodzaju sierści..choćby nie wiem jak pies czy kot był czysty dla mnie jest skażony.Ja mało tego czuję się niekomfortowo, kiedy osoba stojąca tuż przy mnie dotyka zwierzaka..wiem ze zaraz dotknie rzeczy, którą ja dotknę po niej i już będę brudna...Mam 20 lat, pierwsze objawy zauważyłam około 12..wtedy wielokrotnie wchodziłam na łóżko i schodziłam, zapalałam światło i gasiłam..to samoistnie minęło, ale obsesji czystości nie da się wykorzenic. Byłam u psychologa, a ten skierował mnie do psychiatry w poradni zdrowia psychicznego. Pani stwierdziła, że powinnam brać leki na depresję. Nie zrobiłam tego, ponieważ wiem co jest przyczyną mojego bólu. Chciałabym podjąć jaką terapię, farmakologiczną i psychologiczną, wymierzoną właśnie w moje absurdalne działania. Czuję się bezradna, nie wiem gdzie mam się zgłosić, żeby skorzystać z darmowej porady lekarza. Liczę na jakieś wsparcie.
Dzięki za przeczytanie i pozdrawiam

2012-08-31 22:37

Asia

Witajcie! Muszę was prosić o pomoc. Nie wiem, czy sam autor będzie w stanie odpowiedzieć mi na dręczące mnie pytania, dlatego pytam o to was wszystkich. Nie wiem, czy mam nerwicę natręctw, a nawet jeżeli, to nie tak rozwiniętą jak wy. Nie mam jeszcze obsesji ciągłego porządku, ale np. książki na półce muszą być poukładane odpowiednio od największej do najmniejszej. Nawet jeżeli różnią się milimetrami, to muszą stać w odpowiednim miejscu, bo jak nie to się denerwuję. Kuzyn udawał kiedyś, że strzepuje coś na kartkę papieru. I ja, choć wiedziałam, że udaje, musiałam to \"coś\" wytrzeć. On miał ubaw i to powtarzał. Ja za każdym razem musiałam to \"coś\" wytrzeć. To było dziwne, ale nie mogłam się powstrzymać. Poza tym np. kładąc się spać czasami sprawdzam pokój a najbardziej okolice łóżka, czy nie ma nigdzie pająków. Czasami mam wrażenie, że boję się ciemności i ciasnych pomieszczeń. Nienawidzę, kiedy nie mogę ściągnąć bluzki. Żeby to zrobić muszę wziąć głęboki oddech, wziąć się w garść i spróbować jeszcze raz. W sumie jak nie mogę wyjść z jakiejś bluzki to mam wrażenie, że zaczynam się dusić. Boję się siedzieć sama w domu. Cały czas mam wrażenie, że ktoś w nim jest i ten ktoś chce mi zrobić krzywdę. Idąc po mieście boję się każdego rogu budynku, bo przecież może zza niego ktoś wyskoczyć. I często mam w ogóle te nie uzasadnione lęki, które są na tej stronie opisane. Do psychoterapeuty chodziłam, ale z innego powodu. I ta pani chyba nic nie zauważyła. W każdym razie nie mogłam się przed nią otworzyć, bo bałam się, że mnie wyśmieje. Któregoś dnia powiedziała, żebym zadzwoniła, jak będę potrzebowała rozmowy. To było jakieś 5 miesięcy temu. Do tej pory nie zadzwoniłam. Mam dopiero 16 lat, więc ciężko jest mi uwierzyć, ze choruję na coś takiego. Czy to jest nerwica natręctw? Co mam robić?

2012-09-03 20:35

Wiola

Witam, ja też choruję już 2 lata, odkąd wiem że to choroba:) Dziś postanowiłam się nie poddawać. W końcu kto jest górą? Choroba czy my? Obejrzyj się dookoła i zobacz jak ludzie mogą być szczęśliwi!!! Kiedyś też nie dotykałam niczego! Nawet nie było mowy! Wszystko przez papierek. Nie kupowałam razem chemi razem z rzeczami spożywczymi, bo coś się z chemi przedostanie i to zjem.

Wszyscy już podejrzewam mają dosyć mojej choroby, chociaż wiem, że mi pomagają. Sama staram sobie uświadamiać, że to tylko choroba. Zarazki są wszędzie i chociaż mamy czyste ręce to i tak one tam są. Bez tego byśmy nie żyli!!! One są w naszym organiźmie. Samej mi trudno to zrozumieć., ale się staram. Poprostu nie myślmy o tym! Pomyśl sobie jak tą chorobą rozwalasz swoje życie! Naprawdę nie jest źle:)

2012-09-05 23:09

Beata

Mi bardzo pomogła terapia EEG Biofeedback, chodzę na nią od roku i jest coraz lepiej. Może i Ty mogłabys sprobować.

2012-09-17 17:32

Wojtek

chyba uratowałeś mi życie
. Dzięki

2012-09-26 20:25

Wojtek

Witam wszystkich, moje objawy są bardzo podobne do Waszych, mam kompulsywne myśli, którym nie potrafię się oprzeć, chodzi o myśli, że wszystko musi być zrobione perfekcyjnie, we wszystkim musi być sens, kiedy prowadzę dialog z np. kolegą , bądź nawet teraz, pisząc to, muszę pisać wszystko zrozumiale, często rozmowę przenoszę na wyższy poziom intelektualny, choć mi to nie wychodzi, bo nie potrafię się skupić. zastanawiam się czasem około 10 minut nad jednym prostym zdaniem, póki go w pełni nie zrozumie, jak prowadzę rozmowę, i powiem coś wbrew moim myślą, muszę wszystko od początku analizować. Proszę o kontakt z osobą też cierpiącą na takową nerwicę natręctw.. mam jeszcze wiele objawów tej choroby, choć ten moim zdaniem jest jednym z najcięższych. moje gadu 41231110

2012-09-30 22:31

Żaneta

Witam. Również cierpię na nerwicę natręctw, od około 7 lat.
Raz jest gorzej raz lepiej, różnie bywa. Przyjmuję leki od około 5,5 - 6 lat. Życie z tą chorobą to udręka, to jedyne co mi przychodzi do głowy by to opisać. Moim natręctwem jest notoryczne dbanie o czystość sobie i rzeczy wkoło, a także sprawdzanie czy zamknięte drzwi, zamknięty balkon, równo papucie ułożone, telefon czy dobrze leży - czy nie za blisko krawędzi, czy budzik nastawiłam i czy napewno na dobrą godzinę, przeżegnywanie się przed snem przed obrazkiem z komunii po kilka razy, w kościele po mszy rytualna moja własna modliwa, jak nie pomodlę się o zdrowie bliskich mi osób wydaje mi się , że im się coś stanie, albo jak przejde za blisko lumpa to zaraże się jakimś syfem, HIVem czy czymkolwiek.. masakra. Najgorsze jest to, że zdaje sobie sprawę z tego że to jest bezsensu, ale choroba bierze górę. Myślę, że to wszystkie takie moje \"ubytki\" w normalnym funkcjonowaniu.

Leczyłam się w świetnej pani doktor ;-) lecz gdy skończyłam 18 lat musiałam przejść do innej poradni ( takie przepisy ) a tam - nowa lekarka - od nowa wszystko opowiadać trzeba - mało sympatyczna.
Pozdrawiam.;D

2012-10-11 00:13

zakurz29

Hej. też mam NN- myśli które nie dają mi żyć. które powodują dysfunkcję mojego życia. myśli, że ktoś jest na mnie o coś zły (znajomy, koleżanka, koledzy z pracy). wiem, że to irracjonalne. wystarczy że ktoś odezwie się do mnie nie tym tonem głosu,który ja bym chciał i następne 5h analizuje, przypominam sobie w głowie ową sytuacje,zastanawiam się czy aby na pewno ta osoba nie jest na mnie zła. Udowadniałem sobie dziesiątki już razy-że tak nie jest jak myśle...a mimo to za każdym razem rwę włosy z głowy.leczę się u pdoobno dobrego psychiatry. pozdrawiam i nie dajcie się zwariować.

2012-10-12 10:38

ANNA

Witam ja zmagam się z nerwicą nie koniecznie natręctw i chyba depresją. Strasznie źle się czuję nic mi sie nie chce. Mogłabym nic nie robić, nie jeść, nie zadbać o siebie. Cigle bym płakała. W głowie, w myślach dzieją się różne rzeczy. Boję się wszystkiego. Najbardziej chorób. Jak tylko mnie cośc zaboli odrazu wyobrażam sobie rózne historie. W głowie haos uczucie jakby \"zwariowania\". Nie mogę spać w nocy. W dzień się trzęsę, dławi mnie w przełyku mdli mnie. Poprostu fatalnie. Chciałam iść na psychoterapię. Na początku wstydziałm się iść a teraz jak się zdecydowałam to na spotkanie jest odległy termin. Prosze niech mi ktoś pomoże. Niech ktoś napisze coś na zasadzie internetowej psychoterapii.

2012-11-05 21:14

Paulina

hej,jestem dwudziestolatką i na nn jak mi się wydaję choruję od 1 klasy liceum, wcześniej sp i gimnazjum miałam pod nosem i aż sama się teraz dziwię potrafiłam wyrobic sie z wyjsciem w czasie pięciu minut teraz zajmuje mi to o wiele więcej, a to czy laptop wyłączony,na kuchni gazowej czy nic nie ma, w kontakcie,woda czy jest zakręcona no i oczywiście zamykanie drzwi.. nieraz stoję jak wariatka pod drzwiami i mimo,że wiem,że zamknęłam je to podświadomośc podpowiada mi,że może jednak nie,że jak nie sprawdzę icj ten- nty raz to nas okradną, czy w przypadku wody gazu..zalejemy sąsiadów, udusimy się w nocy.. do niedawna myślałam,że tak po prostu jest trudno przemęczę się z tym ale mam już dośc zdarza mi się nie wyjśc gdzies z domu y teg uniknac a nie chce byc wiezniem we wlasnym domu.. rodzice moi tego nie rozumieja, a moze to ja za szybko sie poddalam i nie chcialam im tego wytlumaczyc?! Wyszukalam pare poradni psychologiczno-pedagogicznych i chyba sie do nich zglosze. ale najgorsze jest to,ze mimo iz mam bliskich,przyjaciol to boje sie, wstydze im o tym powiedziec.. wspolczuje wszystkim tym,ktorzy borykaja sie z tym z czym ja. Pozdrawiam :)

2012-11-07 21:05

Grzesiek

Mam 27 lat. Cierpie na nerwice natrectw nn, skrót jak nasza klasa he.
Zaczelo sie to od robienia czegos po dwa razy. Ogladniecie sie w lewo prawo za siebie. W sredniej szkole bylo ciezko. Mielem problemy z kolegami dokuczali mi. Bylem kozlem ofiarnym. Szkoda pisac. Zawsze myslalem jak to mozna byc slabym psychicznie. Fizcznie to rozumiem a psychicznie. A tu prosze nie dalem sobie rady . Mam natrętne mysli, dotyczące rodziny, gdy uslysze zobacze cos złego myśle, żę to spotka moich bliskich.Powtarzam formułki aby wszystko było dobrze. Byłem u psychologa, psychiatry. Myśle, że bardziej rozmowa mi pomagala niz leki. Kilkakrotnie chodzilem na leczenie potem gdy bylo ju lepiej przerywalem. To byl blad wiem. Teraz nie chodze. Chce wyjechac zza granice zmienic otoczenie, w domu nie czuje sie dobrze. Ryzk fizyk. Bedzie oki. 11721141

2012-11-16 19:11

nivea

Witam, ja też mam podobne objawy co Wy. Zaczeło sie 3 lata temu jak mialam 17 lat. Zaczęła ogarniać mnie myśl, że zrobię komuś krzywdę. Gdy na stole leżał noż kuchenny oblatywał mnie strach, że mogę kogos nim skrzywdzic, mimo ze nigdy bym nikogo nie skrzywdziła. jak jadę samochodem i ktos przechodzi przez pasy, sprawdzam w lusterku, czy go nie potrąciłam. Jestem osobą bardzo wrażliwą, gdy ktoś z mojej bliskiej rodziny jedzie w podróż panicznie boje sie ze stanie mu się cos złego, wypadek itp. Moj narzeczony jak gdzies wyjezdza i prowadzi! samochód jest zmuszony co 10 minut dzwonic do mnie bo ogarnia mnie paniczny strach utraty jego. Mam tez cos takiego, że muszę wykonywac codziennie te same czynności, bo jeśli tego nie zrobię, cos stanie się mi lub komuś bliskiemu. Staram się o tym nie myśleć, nikomu o tym nie mowię, ale boję się, że bedzie coraz gorzej.. Jeśli jestem czyms zajeta, np. uprawianiem sportu, nauką, wówczas natrętne myśli nie przychodzą mi na myśl, ale kiedy tylko w głowie bede miala przebłysk myśli: \"czemu moje natretne myśli zniknely\", wszystko zaczyna się od nowa.. Nie wiem juz co robic!!

2012-11-24 17:46

Magdalena

Ja do tej pory łudziłam się że to minie- ale żyję z tym w sumie już pół roku i pogarsza się z dnia na dzień. Na początku zaczęło się od rzeczy związanych z wiarą. Później przeszło na co innego. Prześladują mnie bardzo brutalnie wizje znęcania się nad zwierzętami, czuję że cały czas muszę robić coś w tym kierunku. Boję się, że w końcu sobie coś zrobię, więc zdecydowałam się pójść do psychologa. Ogólnie jestem osobą wrażliwą i kłębkiem nerwów, więc chcąc nie chcąc na wizycie się popłakałam. Na psychoterapię okazało się za późno (\"Może niedługo się do Pani odezwiemy itp...\"), dostałam skierowanie do DDA, ale ja nie czuję że powinnam tam chodzić. W ten piątek mam wizyte u psychiatry i liczę, że dostanę jakieś leki na wyciszenie bo obecnie unikam ludzi, nie chodzę w niektóre miejsca (np. tam gdzie sprzedają futra, bo naczytałam się, że są one z psów i kotów). Naczytałam się o takiej brutalności ludzkiej, że przestałam wierzyć w człowieka i cały świat wydaje mi się zły. Czytając tu wypowiedzi zauważyłam, że też sprawdzam parę razy czy zamknęłam drzwi, zakręciłam gaz, czasem myję wszystko wokół po kontakcie tego miejsca z jakąś osobą. Ale to mi się wydaje niczym w porównaniu z tym co obecnie przeżywam i jakim przygnębieniem napawa mnie ten świat. Chciałabym normalnie żyć i zachodzę w głowę, kiedy zachorowałam, bo ja kiedyś byłam normalnie funkcjonującą osobą i życie moje zupełnie inaczej wyglądało a teraz mam czasem wrażenie że jedyną ucieczką jest śmierć...

2012-11-24 18:50

Joanna

Witam,
Jestem studentką psychologii i bardzo proszę o pomoc w pisaniu pracy magisterskiej. Czy znalazłby się ktoś chorujący na nerwicę natręctw związaną z czystością, higieną chętny do przeprowadzenia anonimowego badania dot. procesu pamięciowego? Bardzo proszę o pomoc, najlepiej osoby z Lublina lub okolic meil karczmarczyk1@op.pl

2012-11-30 14:42

mam dosyć

Witajcie mam nerwice natręctw i chcę sie poddac hipnoterapii tylko mam pewne obawy czy to bezpieczne i czy jest w stanie pomóc,wyleczyć nerwice i fobie???????????????
Jesli ktos z was korzystał z hipnoterapii albo ma zamiar na nią iść bardzo prosze o kontakt moje GG 40280327

2012-12-11 22:04

IGA

Moja nerwica natręctw polega na wyrywaniu włosów, denerwują mnie kiedy się nie układają, lub są rozdwojone, za głube. Mam bardzo gęste włosy. MASAKRA

2012-12-18 20:17

Akacja

Witam wszystkich.Dawno nie odwiedzałam tej strony ale obecnie nie jest mi łatwo bardzo ciężko radze sobie z moimi objaami nawet jak tu weszłam na strone i czytam wasze wpisy przeglądam cały czas czy czasem nie napisałam Wam czegoś głupiego .Nie jest łatwo pomimo mojego sposobu radzenia sobie z chorobą( który opisywałam już wcześniej).Czasem wydaje mi się że objawy nasilają się i kolejne natręctwa odbieram jak koljeny rzut choroby.Nie lecze się nie biorę leków cały czas radze sobie sama ale cholernie mi ciężko dużo pomaga rozmowa z kimś kto o tym wie.Nie poddawajcie się bo pomimo że cały czas wydaje mi się że tu napisze coś głupigo to na siłe pisze bo wiem że to choroba kto może niech jakoś wykrzesa wiare i nadzieje z tym trzeba jakośżyć

2012-12-23 16:55

rolo

no to witamy w piekle :) jestem jednym zwas

2012-12-31 23:34

Maggie

ja niestety też choruję na nn ... od 16 lat. Mam obsesję czystości siebie i rzeczy których dotykam. We własnym domu często brzydzę się przedmiotów które pochodzą z \\\"zewnątrz\\\" a więc były dotykane przez wiele osób. Gdy muszę czegoś dotknąć, zastanawiam się jak to zneutralizować. I odkażam, myję lub używam jednorazowych rękawiczek (moje przyjaciółki, gdyby nie one, nie wiem jak udało by mi się \\\"normalnie\\\" funkcjonować. Wiem, że to co piszę teraz jest zaburzeniem, ale nie umiem inaczej żyć.) Gdy nagle ktoś zapuka do drzwi, szybko ubieram rękawiczkę i otwieram jakby nigdy nic. Często jestem sama w domu i muszę załatwiać sprawy typu listonosz,kurier, kominiarz- kontrola itp. Bardzo lubię jesień i zimę bo wtedy wychodzę na dwór w płaszczu i rękawiczkach czyli jestem dokładnie oddzielona od ludzi i rzeczy. Też nienawidzę gdy ktoś pcha się, przepycha, dotyka mnie, zwłaszcza w okolicach głowy, twarzy. Po takim fakcie myślę tylko o tym, że powrót do domu zacznę od mycia głowy a ubrania od razu piorę :(((. Klamek klasycznie chyba, się brzydzę, nie wyobrażam sobie np. na polu poprawić włosy czy dotknąć siebie w ramię itp. po tym jak dotykałam kluczy, klamek, pieniędzy.
Bardzo tego pilnuję. Moja córka ma reżim pod względem mycia rąk tzn. pogodziła się ze wymagam aby po dotknięciu pieniędzy lub podłogi, umyła ręce bo przecież gdyby \\\"brudnymi\\\" rękami dotknęła uchwytu czajnika, klawiatury komputera, to ja już nie mogłabym tych rzeczy dotykać. Wszystko ma logiczne usprawiedliwienie wg mojej choroby.

cdn. ;-)

2013-01-24 17:09

grazyna

witam
wydaje mi się że także choruję na nerwicę natręctw.... przed snem każdego dnia sprawdzam po 10 razy drzwi gaz, drzwi od pokoju, czy szafa zamknięta, czy sprzęty pochowane ( w moim pokoju nie może być żaden widoczny kabel) dopiero niedawno zdałam sobie sprawę ze mogę być chora... boje się ze kiedyś zwariuje... zaczęło się od drzwi, potem gaz, potem okna, teraz wszystko razem, nawet ręczniki w łazience muszą wisieć tak jak ja chce... nie mówiąc już o ostrych narzędziach w pokoju np nóż, nożyczki... wszystko mam pochowane... nawet każdego dnia laptopa poprawiam przed snem by był równo ułożony... był okres gdy nawet robiłam zdjęcia np kuchenki, żeby wiedzieć ze tam już sprawdzałam:( mam pytanie- czy da się to na własną rękę wyleczyć bez pomocy specjalisty?

2013-02-10 16:48

Maciek Mojżesz

W centrum tej naszej przeklętej choroby jest brak wiary. Z tego braku wiary wyrasta nerwica. Jak byłem na modlitwach wstawienniczych wspólnoty mamre, to pewna Charyzmatyczka powiedziała mi takie słowa \"Bóg mi pokazał ptaka zamkniętego w klatce chce, żebyś powierzał Mu wszystkie swoje sprawy\" mówcie że już mi totalnie odbiło, ale taka jest o nas prawda...

2013-02-21 09:56

damian

dotarło do mnie, że też to mam myślałem, że to normalne, że z czasem dorosne i to minie ale jednak nie chciałbym o tym z kimś pogadać jeśli bo rozumiem tylko to ten kto ma z tym do czynienia i wie jakie to ciężkie proszę pisać damian394@onet.pl

2013-02-21 22:35

Marcin

Wydaje mi sie po przeczytaniu calej strony ze mam nerwice natrectw..
Jestem w zwiazku kocham swoja dziewczyne ona kocha mnie z jednej strony jej ufam a zdrugiej jak tylko rozmawia z innym mezczyzna to w moim umysle tworzy sie 1.000.000 obrazow co moga robic ze soba... Zmienia sie to w podejrzliwosc z mojej strony, wpadam w agresje, mam stany depresyjne a na nastepny dzien stan euforii.. Jej kontakt z kazdym mezczyzna jest dla mnie jak wbijanie noza w moje cialo..z jednej strony wiem ze nie robi nic zlego ze to tylko rozmowa a. Drugiej moj chory obraz sytuacji....jakby tego bylo malo zawsze kiedy wychodze na miasto szczegolnie kiedy jestem otoczony duza iloscia ludzi czuje sie zle przechodza mnie okropne mysli zeby kazdego z nich tak po prostu... Na prawde utrudnia mi to normalne funkcjonowanie... Moj zwiazek wisi na wlosku poszukuje pomocy.

2013-03-24 20:26

Aleksandra

Hej
Ja mam chyba najgorszy z rodzajów nerwicy natręctw o ile to jest nerwica natręctw tak mi się wydaje.
Zaczeło się tak że miałam związek z chłopakiem którego wykończyłam nerwowo przez moją zazdrość. Nie umiałam z nim ani z żadnym facetem być szczęśliwa bo ciągle nachodziły mnie wredne natrętne myśli którtch nie chciałam na temat jego byłych itp. To wszystko powodowało że moje związki kończyły się z beznadziejnych powodów (moich ciągłych myśli o byłych kobietach i ciągle też pytałam o nie)
Jednak to jeszcze nie było najgorsze. 3 mies temu urodziła mi się córeczka i stało się coś okropnego. Trzymając ją na rękach nachodziły mnie jakieś głupie myśli o zrzuceniu jej, o skaleczeniu jej itp Nie wiedziałam co się ze mną dzieje i dostałam takiego lęku że ciągle płakałąm i zaczełam błagać rodzinę o pomoc żeby ktoś zabrał moją córkę zajmował się nią bo ja mogę jej zrobić coś złego. Ludzie byli w szoku i ja sama.
Teraz się leczę, borę leki i jest troszkę lepiej jednak te myśli wracają :( Niekiedy jest tak jakby zaraz to się miało stać (to co mam na myśli) A póżniej mam takiego doła... Mam dość, chyba mnie spodkało najgorsze co może być :(
Jeżeli ktoś chciałby mi pomóc to proszę o kontakt, pani psychiatra powiedziała mi że to depresja poporodowa. Ja się boję że coś zrobię mojej córeczce :(
AleksandraEBlondi@interia.pl

2013-03-28 15:58

Anula

Ja zmagam się z tą chorobą od 10 roku życia, a obecnie mam 41 lat.
Wiem, że to jest choroba i staram się sobie to tłumaczyć.Nie zawsze jednak wychodzi. Oprócz tego spotkać dzisiaj prawdziwego przyjaciela nie jest możliwe.Wszyscy mają wszystko i wszystkich w dupie. Mam męża i kochanego Syna i to mi dodaje otuchy w tym paskudnym świecie. Mam takie wrażenie, że świat pomału zbliża się ku końcowi, a ja zastanawiam się co ja tu właściwie robię.Jestem punktualna, grzeczna, lojalna, i po cholerę. Ufać mogę jedynie mojej rodzinie, ale i oni nie zawsze wszystko rozumieją...

2013-03-31 21:40

Seba8813

Witam . Też mam natretne mysli tak od 12 roku życia dzis mam 25 lat . To gówno zniszczylo mi życie i nadal niszczy . Gdybym wam powiedział co wyczyniam pewnie byscie nie uwiezyli ile razy w dniu można splunąc lub modlic sie czy czegos dotknąc juz sie pogodziłem z losem ze zostane sam . Nigdy nie mialem dziewczyny itp.. a mówią że nawet przystojny jestem ale mniejsza z tym byłem u psychologów , uzdrowicieli itp ... nic nie pomogło nawracało . Co moge wam doradzic najgorzej jest jak sie jest samemu i nie ma co do roboty i sie zaczyna myślec wtedy to przychodzi ale jest na to sposób (praca) wteczas sie nie mysli za dużo a najlepiej wziąsć 2 etaty zyby mysli były czym innym zajete . Ja obecnie zrobiłem prawo jazdy na tira i zamierzam jezdzic wiem ze to droga do samotnosci ale nie mam wyboru niechce niszczyc mojej rodziny moją chorobą . Pozdrawiam i życze zdrowia wszystkim pamietajcie najlepiej mysli jest zajać pracą . Pozdrawiam

2013-04-05 10:01

ula

cześć.mój bliski kolega cierpi na nerwice natręctw,po kilka razy sprawdza zawsze czy zamknął drzwi do domu,po kilka razy sprawdza czy zamknięte są wszystkie zamki w aucie,to wygląda dosyć dziwnie jak chodzi dookoła auta i sprawdza za każdym razem wszystkie klamki od auta,a jak zmywa podłogę mopem to tak ciśnie nim zmywając że metalowy kijek jest w stanie złamać od mopa.ja staram się go zrozumieć,choć to trudne jak widzę jak on z tym się męczy.najgorsze to jest to że on ma świadomość tej swojej choroby wie że na nią cierpi a nic z tym nie robi.staram się go namówić do pójścia do lekarza ale on uważa że jak spóźnia się o 25min zawsze i wszędzie mimo tego że w domu ma zegarki przyśpieszone o te 25min do przodu że to normalne.nie to nie jest normalne.szkoda mi go, cierpi..a jak np kupi coś w promocji to mówi że już mu lepiej a jak nic nie kupi to się dołuje i denerwuje,zamyka się w sobie i nie chce rozmawiać...co mam zrobić żeby namówić go do wizyty u lekarza...wątpię że on zechce kiedykolwiek pójść do lekarza...

2013-05-10 00:36

tomek

to jest okropne odwiedzać te same miejsca muszę to muszę tamto,i wyżuty sumienia:(

2013-05-19 18:25

karolina

na nerwice natrectw lecze sie 15 lat przez 5 lat bylo ok na lexapro niestety znow powrocila- nie wiem co o tym sadzicie ale ja mysle ze z tego nie da sie zupelnie wyleczyc

2013-06-21 20:20

Ki90

Witam. Szukam kogoś z kim mogłabym pomówić o nerwicy natręctw. Kto mógłby podzielić się ze mną swoim doświadczeniem. Jeśli czytasz ten wpis, pewnie nie trafiłeś tu bez powodu. Zostaw kontakt a odezwę się. Nie chcę być już więcej sama ze swoim problemem, a widzę, że jest nas wielu.

2013-06-24 18:08

Romek

Dobrą metodą pozbywania się natręctw jest logiczne uzasadnianie sobie, że nasze zachowanie jest niepotrzebne, nielogiczne, nie ma sensu. Gdzieś czytałem, że gdy pojawi się myśl lub rytuał to należy sobie to wytłumaczyć na spokojnie i logicznie i dopiero porzucić, bardzo się postarać do skutku. Czytałem również, że zwykłe odcięcie się od czynności lub próba nagłego przerwania nerwicowej myśli jedynie pogarsza sytuację i \"nakręca\" umysł. Zatem ważne wydaje się, aby racjonalizować sobie myśli i rytuały. Podobno będąc wytrwałym z czasem można się tak pozbyć natręctw.

2013-06-25 20:59

lena

też mam manię natręctw, mam 27 lat i czuję się jakbym co najmniej miała 100, a najlepsze, że wszyscy mają mnie za optymistkę, musimy pokonać te głupie myśli, to forum bardzo mnie podbudowało!!! Dziękuję Wam wszystkim za Wasze opinie :) Nie jestem sama z tą okropną psychozą :)

2013-07-02 11:28

Bea

Kochani, ja jestem chora na nerwicę natręctw od chyba 10 lat. Wraca ona okresowo, zwłaszcza w zimie. Kiedyś, jako mała dziewczynka, dostawałam leki: Anafranil a potem Asertin. Zawsze mi pomagały po jakichś dwóch tygodniach, ale musiałam je brać około trzech miesięcy. Jak to lekarz powiedział, ja mam małe natężenie tej nerwicy. Ale uwierzcie, że w moim odczuciu, to najgorszy krzyż, jaki mnie spotkał w życiu. Mam wiele lęku, że ktoś mnie odepchnie, jak się dowie, że cierpię na takie zaburzenie.
Do czego zmierzam...?
POLECAM Z CAŁEGO SERCA PSYCHOTERAPIĘ. To jest trudne, ale naprawdę pomaga. U mnie efekty widzę dopiero teraz... Zaczynam powoli rozumieć, że nerwica natręctw jest u mnie przykrywką PRAWDZIWYCH ODCZUĆ, które gdzieś tam wypieram ze swojego życia. Na psychoterapii można dowiedzieć się niesamowicie ciekawych rzeczy o samym sobie i... NIE WIERZĘ, ŻE TO POWIEM, BO KIEDYŚ W ŻYCIU BYM SIĘ TEGO NIE SPODZIEWAŁA.... PSYCHOTERAPIA naprawdę jest fascynująca!


Kochani,
nie bójcie się zawalczyć z nerwicą natręctw!
Ja nie wiem, czy kiedykolwiek wyzdrowieję, ale wiem, że jestem na dobrej drodze, by nauczyć się sobie radzić z natręctwami, które zazwyczaj pojawiają się w jakichś stresowych i trudnych sytuacjach w życiu.

God, bless you all!!

2013-07-24 13:48

Magda M.

Cześć wszystkim. Mam 18 lat i podobne objawy do niektórych z wyżej opisanych. Sprawdzanie kilka razy np. czy dźwi są zamknięte . Strach o bliskich, myśli że pod łóżkiem ktoś jest i sprawdzanie tego. Modlitwa obowiązkowa bo może się coś stać złego. Myśli że znajomi są źli choć tak nie jest. Ścieranie stołu choć dopiero to robiłam. Boję się że mogę mieć tą chorobę.

2013-08-17 02:57

Jakub

Ludzie, miałem podobne problemy i dolegliwości, nie byłem w stanie normalnie funkcjonować i czułem się wobec tego bezsilny. Psychoterapia i przyjmowanie leków może trwać nawet do 10 lat(lub dłużej) a i tak nie ma gwarancji ze wam to pomoże, to dlatego ze roztrzepywanie negatywnych uczuć daje w większości przypadków negatywne skutki. Wielu ludzi zaczyna nawet \"nosić swoje natręctwa jak kosztowne szaty\" Terapeuci wam tego nie powiedzą( chyba nie musze pisać czemu). HIPNOTERAPIA: Już pierwsza sesja daje uczucie maksymalnego spokoju(odrodzenia). W tym stanie nie ma czegoś takiego jak nerwica, nie ma nawet najmniejszych natrętnych impulsów, zupełnie jakby tego tam nigdy nie było. To brzmi banalnie ale to jest prawda, szczególnie u ludzi z nerwicami różnica jest ogromna. Późniejsze sesje utrwalają ten stan. Trzeba w trakcie leczenia oraz po wykonywać pewnego rodzaju trening(cos w rodzaju medytacji)zajmuje do 1 godziny dziennie ale uwierzcie mi, jest WARTO.
W Łodzi polecam Dr Paciorka(można sprawdzić w Google), ten człowiek posiada niemalże boskie zdolności.

2013-09-26 14:42

Piotr

Jakie leki stosujecie? Byłem u 2 psychiatrów i polecili mi rózne leki i nie wiem na który się zdecydować, jeśli chodzi o lekarzy to mi wszystko jedno, obie to miłe panie koło 40-tki.

2013-09-30 16:37

nieszczęśliwa

Witam.Ja również cierpię na tą chorobę i wiem jak strasznie to jest uporczywe.Zaczęło się od niewinnych czynności typu:częste mycie rąk,poprawianie jakiś rzeczy.Teraz jest coraz gorzej,ponieważ do natrętnych czynności dołączyły myśli,które są o wiele gorsze.Myśli typu:jak by było,jakbym np.nie miała psa i czy na niego zasłużyłam i wyobrażanie sb różnych sytuacji.Ja chcę żyć normalnie i w spokoju.Co byście mi doradzili?Pozdrawiam wszystkich.

2013-10-23 03:43

Izabella

Hej, chętnie z kimś poklikam na gg, mój nr 11008635

2013-11-02 12:22

Estera

Hej, cieszę się, że w końcu trafiłam na tą stronę. Z nerwicą natręctw zmagam się od trzech lat, a mam dopiero czternaście. Nie chcę, żeby choroba zmarnowała mi życie. Może jak sobie trochę poczytam, to dowiem się, jak z nią walczyć, bo na rodziców nie mogę liczyć.

2013-11-05 11:40

245

Witam. jutro wybieram się do psychoterapeuty gdyż właśnie sobie uświadomiłam, że w dzieciństwie miałam nerwicę natręctw a teraz powróciła. Polegało to na nieustannym liczeniu do 10, liczeniu kostek brukowych, lęk przed czymś złym-na który wymyśliłam specjalną \\\"modlitwę\\\" którą do tej pory powtarzam jak coś złego pomyślę. Dodam, że wymawiam ją dwa razy. Jak byłam mała to ze złości-może nawet nie uzasadnionej rwałam sobie włosy z głowy. Sprawdzanie gazu, klamek itd to u mnie rutyna.

Teraz jestem matką i żoną oraz studentką. Jakoś w połowie września pojawiły się nasilone objawy dotyczące różnych obrazów. Wymiotowałam, nie mogłam nic jeść no i z odwodnieniem trafiłam do szpitala. Oczywiście wyniki bdb. Ja wiedziałam, że to ma związek bardziej z moją psychiką. Zaczęłam się rozczytywać w objawach. W sumie uznałam, że to niedobór magnezu i biorę magnez, byłam również u ginekologa, bo myślałam, że jestem w ciąży. Nie chciało mi się życ. Budziłam się rano z waleniem serca i poczuciem niepokoju, nic mi się nie chciało. Bałam się ataku, że komuś coś zrobię. nie chciałam nawet przeglądać stron o depresji i nerwicy, ale w końcu to zrobiłam i tak w tym tyg. natrafiłam na nerwicę natręctw. Uświadomiłam sobie, że ją przecież miałam, a teraz tylko te rytuały, które mi tak naprawdę nie przeszkadzają. Najgorszy był ten chyba atak- z odwodnieniem w konsekwencji.
teraz to się uspokoiło....ale idę do psychoterapeuty. Pozdrawiam

2013-11-05 22:22

lidka

Ja miałam to samo w dzieciństwie- oczywiście nie zdiagnozowane. Po przeczytaniu paru stron doszłam do wniosku, że to właśnie było to. dwa miesiące temu wróciło i przez natrętne myśli wymiotowałam i przestałam jeść...trafiłam do szpitala z odwodnieniem. Nic nie zdiagnozowano bo wyniki dobre. rozczytując się w internecie przeczytałam, że to może być z powodu niedoboru magnezu. Zaczęłam go brać i czuję się na prawawde dobrze. Miałam już stan depresyjny( nie mogłam spać, byłam zrezygnowana, serce mi rano waliło i taki niepokój). Najgorsze, że nie wiedziałam co mi jest. Teraz już wiem-zrozumiałam to. I tak po nitce do kłębka przypomniałam sobie dawne objawy( ciagłe liczenie-obsesja itd). teraz też sprawdzam klamki itd. Wybieram się do psychoterapeuty i Wam też polecam. Napiszę tylko tyle, że te myśli i lęk to najgorsza rzecz jaka mi się przytrafiła i myślę, że taka rozmowa z psychoterapeutą pomoże zrozumieć skąd to się wzięło i jak sobie to \"wybić z głowy\"

2013-11-06 15:56

geddes

witam mam wlasciwie identyczne objawy jak w tym artykule i wlasciwie to jak na razie jestem w szoku bo to tak jakbym czytala o sobie

2013-11-19 22:58

anna

tyle tu ludzi podobnych do mnie, z pewnością też mam te zaburzenia: bardzo przykre powtarzanie jakichś bezsensownych zaklęć, mówienie do siebie, w sytuacjach zaostrzonych rozmawiam ze sobą tzn.rozmawiam jakby z kimś bardzo długo, myśli bluźniercze szczególnie mnie osłabiające, ponieważ jestem osobą wierzącą i czuje się winna, cały czas mam nerwicowe ruchy nóg, jestem często bardzo osłabiona, nic nie biorę, nigdy nie byłam u psychiatry

2013-11-22 17:23

marcia

Witam Was.Trafilam tu przypadkiem.
ale chyba w koncu zrozumialam ze jestem chora.Kilka razy sprawdzam czy wylaczylam gaz i tp.Najgorsxym objawem jest,ze mam raka..teraz tez:(bylam u kilku lekarzy ale i tak im nie wierze..wciaz czegos sie boje.Niszczy mi to zycie,zwiazek
Myslicie,ze cierpie na nn...pozdrawiam

2013-11-29 23:30

mam nerwice poradze jak walczyć

Witajcie wiem co to znaczy jak nerwica wykańcza człowieka lęki,przymus,wstręt,natrętne mysli...
Podpowiem co mi pomaga w walce z tym mam nadzieje ze komus to pomoże.
-najsilniesze lekarstwo to bieganie lub inny wysiłek fizyczny poniewaz wtedy w mózgu wydzielają sie endorfiny tzw.hormony szczęscia
-stosuje równiez syrop Hydroxyzinum mnie uspokaja
-jest specjalny zestaw ćwiczeń antynerwicowych opracowany przez pewną psycholog nazywa się,,metoda 1000 kroków,,.
Pozdrawiam życząc wam i sobie pokonania nerwicy natręctw!

2013-12-02 10:41

Wiktoria

Nie traćcie nadziei. Można z tego wyjść i poradzić sobie. Ja miałam nerwicę przez lata. Ale przekonała się, że psycholog a psycholog to nie znaczy to samo i nawet jak nie pomógł ten i dziesiąty to nie znaczy, że inny nie pomoże. Mi pomógł psycholog Dariusz Rudaś z Krakowa. I teraz wiem i jestem przekonana, że można z tego wyjść. Jest niekwestionowanym specjalistą od leczenia nerwic. Pracuje w PSPP w Krakowie www.pspp.pl

2013-12-08 14:52

Wiola

Również mam NN. Cierpię na to już od kilkunastu lat. To jest tak uciążliwa choroba, że nie jestem w stanie normalnie funkcjonować. Ciągle mi się wydaje, że jak czegoś nie zrobię to komuś w mojej rodzinie stanie się coś złego. Notoryczne powtarzanie prostych czynności, czytanie wielokrotnie jednego zdania, pisanie od nowa jakiegoś słowa, układanie w odpowiedniej pozycji jakieś przedmioty.. bo za blisko, nierówno itp. Jest to tak męczące, że już nie mogę... Porozmawiałabym z kimś kto ma podobne objawy, natrętne myśli związane z przemocą. Nie mam problemów z kolei z wielokrotnym myciem rąk czy natrętnych myśli związanych z religią. Mój mail: bloodmary@poczta.onet.pl. Może ktoś będzie chciał o tym pogadać. Jestem z Krakowa. Może leczycie się u dobrego psychologa, który NAPRAWDĘ Wam pomaga? Jest ich wielu, ale czuję, że potrzebuję pomocy jak najszybciej... Trzymajcie się i życzę nam, żeby udało nam się pokonać to cholerstwo raz na zawsze, by w końcu cieszyć się życiem.

2013-12-17 01:02

daria

Przerazilam sie czytajac to.. mam to samo. Zrozumialam to ostatnio . Oja rodzina czesto powtarzala mi, ze to co robie jest nienormalne. Zaczelo sie, jak bylam w ciazy. Liczylam lampy, samochody, szafki, wszystko. Choc tego nie chcialam, to moj mozg liczy za mnie. Gdy widze noz lub cos innego, czym mozna by bylo zrobic krzywde, zaraz mam obraz tego.. obsesyjnie sprzatam. Myje podlogi, odkurzam, a za chwile zamiatam.. ukladam bez sensu rzeczy, czyszcze kibel, jak pojebana, ze mozna juz z niego jesc doslownie. Brzydze sie kurzu. Brudnych garow. Zmieniam skarpety po 5 razy dziennie, bo czuje, ze roznosze brud po domu z innych miejsc w ktorych bylam. Mam dosyc..

2014-01-09 00:13

Kasia

Hej,widze,ze sporo osob ma ten problem moja nn polega na czestym myciem rak, 2 mydla w aplikatorze na dzien, czy ktos mial podobny problem i wyszedl z tego :((( ???

2014-01-24 20:23

Beata

Nie moge sobie z tym poradzic. to calkiem zapanowalo nad moim zyciem. chce mi sie tylko siedziec i plakac. nie moge robic tego na co mam ochote. te mysli mowia mi co mam robic. ja juz nie moge :( to sie ciagnie juz jakies 2 lata. pomocy :(

2014-01-28 17:47

Gosia

Witajcie,ja choruję na tą chorobę od niepamiętnych czasów.

2014-01-31 19:54

iwona

Witajcie.Pomocy,cierpie na NN tak jak wy,tylko ze ja podcinam sobie kilka razy dziennie włosy,jak jest dobrze jeden bok to znów widze ze drugi rózni się i nigdy nie jest dobrze .ja juz niemam siły ,miałam długie włosy a już są do ramion,niewiem co mam robic ,
czuje ze zwariuje,zaniedbuje dom ,dziecko itd.partner mnie nie rozumiei tylko sytuacja sie zaognia a ja potrzebuje pomocy!

2014-02-10 22:15

kaki

ja chyba też na to cierpie nie mam pojęcią co się zemną dzieje np. zamykam kilkakrotnie pudelko od okularów musze miec spakowaną idealnie ładowarke do tlefonu czy idealnie ulozona koldre na lozku. bo jesli tego nie zrobie dreczą mnie zle mysli ze stanie sie cos zlego .pomocy !!!

2014-02-23 18:52

Mej

Przypadkowo weszłam na stronę o tej chorobie i po prostu mnie zamurowało. To co się działo dwa lata temu ze mną pokrywa się z tym co tu pisze. Nie maiłam świadomości, że jestem chora. Teraz boję się, że po takim szoku to się nawróci.

2014-02-23 23:30

Dorota

trafilam tu przypadkowo. Was niepokoi nerwica natrectw, a ja wlasnie mialam natrectwa i tez stany w ktorych szantazowalam sie, ze jak czegos nie zrobie, to cos mi sie stanie. Ale tez i mialam bardzo kreatywne, bogate mysli. Wybralam sie do hipnoterapeuty Andrzeja Kaczorowskiego z Wroclawia i on ZABLOKOWAL NATRETNE MYSLI, poczulam sie jak niezapisana kartka papieru i ten stan trwa jakies 10 lat. Mysle, ze to jest przegiecie w druga strone, jakos sobie radze, ale natrectw nie mam. Mysle, ze on w hipnozie powinien cos dodac, ze np. od teraz nie masz natrectw myslowych, ale za to docieraja do ciebie kreatywne, bogate mysli czy cos w tym stylu. Nie wiem czy powinnam sie do niego znowu wybrac, aby cos poprawil. Bo tak naprawde normalnie funkcjonuje. Jednak u hipnoterapeuty PEZBEDZIECIE SIE NATRECTW. Ja pamietam, ze w dziecinstwie mialam mysli, ze jak nie zrobie jakiejs idiotycznej czynnosci, np nie zlapie sie teraz przy rodzinie za noge to cos sie im stanie, i patrzyli sie pozniej na mnie jak na wariatke, a ja nic nie wytlumaczylam dlaczego tak robie. Chyba nie warto oduzac sie lekami, a moze uswiadomic siebie dlaczego Wam sie przytrafily natrectwa, i np. we wnetrzu znalezc odpowiedz oraz swiadomie sobie z nimi radzic. Ja teraz jestem w takim stanie, ze moge patrzec sie w sciane i o niczym przez godzine nie myslec, chyba, ze o czyms pomysle to wtedy pojawiaja sie normalne mysli. To trudny temat i z nikim sie tym jeszcze nie podzielilam, ale widze, ze mamy podobny problem, wiec moze w czyms pomoge.

2014-03-05 16:31

Aneta

Też mam NN ,chciałabym porozmawiać z Kimś i wymienić się swoimi doświadczeniami.

2014-03-25 15:58

Sylwia

Mimo że mam tylko 14 lat, też mam problem z tą chorobą, czasem po prostu nie mam siły już wykonywać tych wszystkich czynności, ale nie mogę, w szkole mam przez to problem \' z towarzystwem \' :c Bardzo chcę wygrać z tą chorobą, dlatego dołożę największych starań ;) Cieszę się że powstają takie strony :)

2014-04-05 15:35

kaśka

Ja też choruje na to co wy. Jestem młoda a już myślałam nawet o samobójstwie, nie mogę już wytrzymać. Dodatkowo nie mam żadnego wsparcia u rodziców. I jeszcze wiadomo jak każda dziewczyna chciałabym mieć chłopaka ale jaki chłopak by zaakceptował moje rytuały!? Stwierdziła, że najlepiej byłoby poznać jakiegoś chłopaka, który choruje na to co ja, ale gdzie takiego poznać? Nikt nie mówi otwarcie o swojej chorobie tylko każdy się ukrywa...chciałabym zaprzyjaźnić się z osobami takimi jak ja,

2014-04-05 23:08

Ania

Pisze poniewasz miesiac temu zycie przewrocilo mi sie do gory nogami a mianowicie dostalam natretne mysli ze moge zrobic krzywde swojej corce tak sie przestraczylam przestalam jesc, cala sie trzeslam nie widzialam co sie dzieje okazalo sie ze to NN I depresja .Wylodowalam w szpitalu tam okazalo sie ze NN mam od dawna sprawadzanie drzwi,korkow od gazu liczenie. Biore tabletki troche mnie uspokoily .Jestem za granica opieke mam dobra tylko te mysli sa okropne boie sie kazdego dnia mysle ze jestem zla matko skoro mam takie mysli.Czy idzie sie z tego wyleczyc?Szukam kogos kto wie co przechodze

2014-04-15 10:33

Jasiek

Hej. Ania mam bardzo podobnie jak ty. Tylko do tego dochodzą jeszcze sprawy seksualne że coś złego zrobiłem i zadręczam się tymi myślami. Trudne to jest. Taki stan mam już od kilku lat i jest coraz gorzej. Chodziłem do psychologa i psychiatry , dostałem mnóstwo leków które mnie ogłupiały tak że w ogóle nie byłem w stanie normalnie funkcjonować i pracować. Po lekach nie myślałem o niczym..... było niby lepiej jeśli chodzi o psychikę ale nie dało se tak dłużej żyć.
Teraz próbuję jakoś przetrwać , budzę się rano i myślę żeby tylko nie wkręcać sobie żadnych bzdur które będą mi chodzić po głowie przez cały dzień. Biedna jest moja żona bo ciągle musi słuchać te moje bzdury i dziwne myśli. Boję się że nasze małżeństwo przez to może się rozsypać...
Tak naprawdę czuję się przegranym

2014-04-18 23:30

Klara17

Witam. Mam 17 lat, chciałabym prosić o radę; nie wiem, czy moje objawy to nerwica natręctw czy też nie. Nie mam natrętnych myśli, że jak czegoś nie zrobię to komuś się coś stanie, nie mam żadnych lęków. Ostatnio jednak bardziej niż zwykle dbam o porządek. Wciąż mi się wydaje, że wszędzie jest brudno. Nie pójdę spać zanim w pokoju wszystko będzie na swoim miejscu. Denerwuje mnie, gdy jakiś przedmiot, np. dywan leży krzywo i zaraz muszę go poprawiać, wszystko musi być na swoim miejscu, najlepiej ułożone symetrycznie. Gdy słyszę jakieś słowa często piszę je palcem w powietrzu i nie mogę skończyć, dopóki nie napiszę wszystkiego. Czasami mam też tak, że jak się czegoś dotknę lewą ręką to muszę dotknąć też prawą. Jakiś czas temu źle się czułam; u lekarza przepisali mi po prostu tabletki uspokajające, nerwicy jako takiej nie stwierdzili ale lekarz powiedział, że są wyraźne objawy. Nie wiem, czy powiedzieć o tych moich zachowaniach rodzicom czy też nie ma sensu ich nadmiernie martwić.

2014-04-24 13:49

Paulina 21

Czesc Aniu ja mam dokladnie to samo mysli zwiazane z dziecmi biore lekii jest lepiej musisz sobie uswiadomic ze to tylko mysli ze nie wcielisz ich w czyn i nie myslec o tym lekcewazyc je wiem ze to bardzo trudne ale nie ma nic gorszego jak zaglebianie sie w to i nakrecanie sie... napewno jestes wspaniala matka i jest nas wiele ktore tak jak po porodzie wystepuje burza hormonow i tez to powoduje. uratuje nas tylko wiara w to ze bedzie dobrze i codzienna praca nad soba. nie wariujesz nic sie nie dzieje i tak musisz myslec. planuj sobie podstawowe rzeczy mysl o tym co zrobisz na obiad co masz kupic co sobie ubierzesz a nie mysl ze jestes chora bo to jest najgorsze. musimy sami sobie pomoc!!!! zycze Ci kochana powodzenia i jak mozesz napisz

2014-04-29 23:08

Kuba

Witam mam na imię Kuba. Nie mam zaburzeń obsesujno-kompulsywnych, lecz samą obsesję/myśli natrętne, moje kompulsje są tak niewielkie, że specjalista uznał, że mam po prostu obsesję. Właściwie całe życię męcze się walcząc z myślami, ale dopiero rok temu nasiliły się tak bardzo, że udałem się do specjalisty. Mam dopiero 14 lat i nie ukrywam, że choroba popsuła mi plany mojej przyszłości... Moje myśli mają charakter agresywny i czasem seksualny. Boje się, że w nocy pójdę do kuchni po nóż i zrobię krzywdę, a nawet zabiję swoją rodzinie. Jestem na bierząco ze specjalistą i mam dużę wsparcie ze strony mojej rodziny. Jeśli znacie jakieś sposoby na pokonanie/uspokojenie myśli natrętnych to piszcie proszę na mój e-mail goralFL@wp.pl
Pozdrawiam wszystkich i życzę powodzenia w walce z chorobą.

2014-05-04 17:54

Alicja

Witajcie. Ja chorowałam na to długo bo zaczęlo cos ze mna sie dziac w 3 kl szkoly podstawowej, pozniej byla przerwa w tej chorobie i silnie powrocilo to w 1 gimnazjum. Bralam leki, chodzilam do psychiatry. Długo pozniej jeszcze mialam jakies pozostalosci tej choroby bo musialam sobie powtorzyc pewne zdanie i wtedy lepiej sie czulam, tak ze nic sie nei stanie zlego. Lecz szkoda ze nikt mi nie powiedzial wtedy prosto w oczy ze to tylko choroba i ze nic zlego sie nie stanie a lekarze truli mnie lekami. Pomagaly lecz tylko na chwile. Z wyczerpania postanowilam sie sama za siebie wziąć i staralam sie odrzucać te mysli, wychodzic ze znajomymi, wtedy to pomaga a najwazniejsze jest to aby sobie powiedziec ze to tylko nasza glupota i nie ma czym sie przejmowac i po prostu takie mysli olewac i sie z nich smiac nie brac na powaznie. Dzis mam prawie 19 lat bylo dobrze od kilku lat z malymi wyjatkami lecz boje sie ze znow cos moze powrcoc poniewaz zmarl moj chlopak, ale wiem ze sie nie poddam i bede walczyc.

2014-05-07 20:42

mika

Cześć! Klara17 - tez mam 17 lat. Mam swoje rozne rytualy, od jakiegos czasu tez zaczelam nadmiernie sprzatac . W moim pokoju wszystko musi byc tak jak ja ustawie. Od kilku tygodni czuje silny scisk brzucha.Jakis czas temu trafilam na infornacje o nerwicy natrectw. Tak samo jak Ty nie wiem czy na to cierpie czy nie. Uznalam jednak, ze dalsze ciagniecie tego jest bez sensu i moze przyniesc jeszcze gorszy rezultat. Sprobuje to zwalczyc. Mam nadzieje, ze sie uda. Silna wola to podstawa. Tobie i wszystkim rowniez zycze zebyscie sie od tego uwolnili. Trzymajcie sie! Mika
ps mam jeszcze pytanie. Znacue moze jakis naturalny sposob na rozluznienie? (procz melisy) gg 45799347

2014-05-14 20:00

kasia

Tez mam takie objawy, natretne mysli,lek, bylam w mlodosci u wrozki czase mysle ze to jak dreczenie, nie wiem juz co myslec

2014-05-16 20:02

Maciek

Witajcie,

z dolegliwościami męczę się na poważnie od pierwszej klasy gimnazjum. Strach, lęk , ból, głowa uruchomiona na pełnych obrotach nie przestająca myśleć. Problemy, których nie ma, wymyślanie przyczyn, wizualizowanie sytuacji, których nigdy nie było. Cierpię i czuję się fatalnie. Od wrześnie 2013 chodzę na terapię oraz stosuję leki. Działało na początku, teraz jest znowu ciężko, trudny nawrót. Pozdrawiam i życzę siły każdemu!

2014-05-27 12:55

blondynka

Witam wszystkich serdecznie! Niezmiernie się cieszę, że trafiłam na tę strone. W przyszłym roku czeka mnie matura i żyje nadzieja, że ten koszmar się skończy. Za 3 dni idę do psychologa po raz pierwszy. Nie potrafię się skupić, cierpię na nieustanne migreny, stałam się placzliwa a w chwilach leku całe ciało drży. Moje myśli krążą wokół jednego tematu, kiedyś wydawało mi się ze da się to kontrolować - prawda jest jednak inna. Obsesje myslowe to największy koszmar jaki spotkał mnie w życiu. Wszystko zaczęło się gdy stałam się bardzo samotna. Teraz Mogłoby się wydawać ze sprawy codzienne wracają do normy, jednak choroba pozostaje i niszczy spokój, kontakty z ludźmi i możliwość zdobywania wiedzy.. Ale pamiętajcie uśmiech czyni cuda! Cokolwiek dzieje się w waszych głowach pamiętajcie NIC SIE NIE STANIE, WASZA MYŚL NIE JEST W STANie PRZESUNĄĆ NAWET KAMYCZKA. Jesteśmy wrażliwymi ludźmi w niewrazliwym świecie , to jjest smutne ale czyni nas wyjątkowymi! Cieszy nas najdrobniejsza rzecz, ale najdrobniejsza też smuci. Moi nadwrażliwcy! Trzymam za was kciuki i z całego serduszka życzę powrotu do zdrowia. To piekło kiedyś będzie dla nas tylko przykrym wspomnieniem, powodzenia!

2014-06-09 12:34

OLGA

Witajcie! Nawet nie wiem kiedy u mnie się to zaczęło :/. Zawsze myślałam, że to przez moją ostrożność sprawdzam te wszystkie sprzęty :(. To jest tzw. rytuał nocny bo zawsze kiedy mam się położyć zaczynam wędrówkę po domu i po drodze sprawdzam wszystko jak leci, a nie daj Boże wrócę się np. napić wody to zaczynam wszystko od początku. Potrafię po 20 razy domykać lodówkę lub wpatrywać się w kurki od gazówki. Niedawno doszły mi inne czynności takie jak sprawdzanie czy za drzwiami wszystkich pokoi nikt ani nic nie stoi to mnie przeraża ;). Pomijając te natręctwa mam jeszcze inne lęki i coraz bardziej odsuwam się od ludzi chodź kiedyś byłam duszą towarzystwa tak teraz zamykam się w sobie i nie potrafię nawet normalnie rozmawiać z nimi bez ciągłego lęku, że ktoś się na mnie krzywo spojrzy lub lekko podniesie głos albo mnie skrytykuje :(

2014-06-10 17:53

Toti

Mam to samo, jestem na skraju, sprawdzanie to jeszcze nic, przy tym można normalnie funkcjonować, ja przestałem funkcjonować, nic mnie nie interesuje, nic nie cieszy, cały czas tylko moja fobia, że coś źle zrobiłem, ale tylko ja to widzę, wycofałem się z życia, a zawsze bylem energiczny, pełny pasji, teraz porzuciłem wszystko i zapadam się w moim bólu, nie bawię się z synem, oddalam od córki, żona stara się zrozumieć, poszedłem do lekarza i Wam radzę, trzeba się leczyć, bo życie jest za krótkie, aby je marnować.

2014-06-21 15:10

Maciek_Deelay

Ja mam natręctwa religijne i to naprawdę nasilone. Na to choróbsko cierpię od dziecka. Kiedyś miałem natręctwa związane z moimi rodzicami. Jak wyjeżdżali gdzieś samochodem to miałem lęki, że nie wrócą, mnóstwo natrętnych myśli związanych z ich śmiercią. Potem zaczęły pojawiać się przymusowe czynności. Na ławce w szkole wszystkie książki, piórnik itd. Musiały być poukładane równo w rogu ławki inaczej czułem dyskomfort, irytację, mdliło mnie itd. W wyznaczonych miejscach po powrocie ze szkoły musiałem szorować butami po chodniku, w innym wypadku znowu czułem ten dyskomfort i dziwne myśli mi nachodziły, których się bałem. Dziś mam 25 lat i od 4 lat jestem osobą religijną i takich złych myśli, takich natręctw nie miałem nigdy. Bluźnierstwa na Boga, uczucie nienawiści do Niego, do kościoła, do Chrześcijan. Wszystko mi mówi, że pójdę do piekła jak nie zrobię tego czy tego. Wcześniej miałem coś takiego, że musiałem się modlić publicznie koniecznie na różańcu i koniecznie tak żeby wszyscy widzieli, bo inaczej będzie grzech niewybaczalny. Nic nie dają prawdy wiary o odkupieniu grzechów przez Chrystusa, świadectwa miłości Bożej. Rozum znajduje setki myśli które podważają to i nie jestem w stanie się wybronić przed nimi. Do spowiedzi się boję iść, boję się przebywać z innymi chrześcijanami, bo zaraz mnie łapie gniew na nich, boję się wchodzić w jakikolwiek związek... Chociaż chciałbym mieć dziewczynę. Mój mail - mpawlak89@o2.pl jestem z Warszawy.

2014-06-24 21:04

:))

PROSZĘ TO PRZECZYTAĆ! Dzisiaj byłam u psychiatry - mam nerwicę natręctw myślowych z powodu stresującej sytuacji, ktora wydarzyła się dawno temu a dopiero co życie przede mną. Niestety jestem w takiej sytuacji, z której wy byście nie wybrnęli i Pani, u której byłam dała mi taką nadzieję, leki będę przyjmować długo. Nie będę tu tej sytuacji opisywać. Mam 292409093 razy gorzej od was. A teraz słuchajcie. Wiele osób które znam przechodziły w jakimś etapie swojego życia te rytuały itd - nawet ja, kiedy byłam bardzo mała. Liczyłam i robiłam inne rzeczy, musiałam dotknąć się symetrycznie na ciele, a nie dochodziło to do skutku. Miałam też inne natręctwa związane z mięśniami. To przeszło! Samo z siebie. Walczyłam z tym, ale przeszło. (Miałam kilka lat, kiedy to się działo i byłam nieświadoma że to własnie nerwica natręctw. Ten problem pojawił się 4 razy w moim życiu właśnie i trwał ze 2 tygodnie). Nie traktujcie tej choroby na poważnie i po prostu przestańcie. Weźcie leki, wiem, że to trudne. Kiedyś nie wiedziałam, że to nerwica natręctw. Miałam wielokrotnie natrętne myśli o czymś, czego nie chciałam i uważałam, że to złe. KAZDY przechodzi taki etap w życiu. Prawie. Miałam wielokrotnie takie coś z łopatkami, teraz mam nawet z palcami - najmniejszymi ale jets to dla mnie bez znaczenia. Po prostu nie walczcie z tym. Uwierzcie w siebie, to nie jest choroba. To jest praca układu nerwowego. Dajcie sobie z tym życ, zaakceptujcie to. To nie choroba a reakcja na bodźce.

2014-07-28 14:54

monika

Ania, Jasiek, Paulina21 mam dokładnie to samo. Myśli związane głównie z moim dzieckiem. To już się staje nie do zniesienia. Cały czas myślę że coś jej się stało albo coś jej zrobiłam i tego nie pamiętam. Ostatnio już nawet myślę że to już nie natręctwa a jakieś urojenia. Odtwarzam w myślach sytuacje i potrafię sobie wmówić, że jak się na nią zezłościłam to pewnie coś jej zrobiłam, np. popchnęłam i uderzyła głową o podłogę, zrzuciłam ze schodów, itp. Coraz trudniej jest mi się zmierzyć z każdym kolejnym dniem. Perspektywa nowego dnia przytłacza mnie do tego stopnie że mam ochotę usiąść na łóżku i płakać. Wiem że znowu będzie to samo, czyli droga przez mękę. Do tego doszło jeszcze że pytam córkę czy aby na pewno nić jej się nie stało, czy nie upadła na głowę, i pytam tak po kilka razy jakbym nie wierzyła temu co słyszę. Boję się że takimi pytaniami i u niej wywołam z czasem jakąś nerwicę. Nie mam już siły z tym walczyć. Niby powinnam mieć motywację bo mam małe - 4 letnie dziecko, ale już sił mi brakuje. Chodzę na psychoterapię, przez pół roku brałam leki ale mam wrażenie że to wszystko nic nie warte. Szukam już jak widać ratunku w internecie, chociaż nie mam przekonania że to dobra droga. Może rozmowa z kimś o podobnym problemie mi co nieco pomoże ??

2014-08-14 23:37

Paulina

hej :) mam 18 lat. przeczytałam ten artykuł, a także sporo waszych komentarzy. mam nadzieję, że mi pomożecie. czy to nn? mam tak codziennie, prawie cały czas, że każdy przedmiot który odkładam/który leży już na stole, biurku musi być ułożony prosto symetrycznie, potrafię poprawiać coś 5 minut :(( ostatnio zaczęłam też układać przedmioty (oczywiście symetrycznie) na brzegu stołu/biurka/lady. wszystko - czy to talerz, czy pilot do tv musi być ułożone na brzegu stołu, dokładnie na brzegu, ani milimetr wcześniej. często liczę różne rzeczy, np. jak zasuwam rolety to kilka razy liczę czy wszystkie zasunęłam ;/ mam także problem z nauką - nie mogę się na niczym skupić, jedno zdanie w podręczniku czytam po kilka razy a i tak nic nie rozumiem, bo nie mogę się skoncentrować. na sprawdzianie tracę kupę czasu na sprawdzenie (kilka razy!) czy oby na pewno dobrze się podpisałam, czy nie zrobiłam błędu w imieniu, nazwisku :( dociskam ręką drzwi, bo mimo, że są zamknięte ja sprawdzam czy oby na pewno są zamknięte... jak zjem to czego nie planowałam albo opcham się śmieciowym żarciem (a odchudzam się) to zawsze nawet jakby mi bolał mnie brzuch z przejedzenia to czuję jakby mój brzuch był jak balon, ale pusty, mam taką manię w głowie, że wszystko zaprzepaściłam, że tyję, a brzuch jest \\\"pusty\\\" ;/ męczy mnie to wszystko strasznie, szczególnie to że nie potrafię się uczyć normalnie, a za dwa tygodnie spowrotem szkoła :( tracę bezsensownie czas na tych wszystkich czynnościach, czasem chcę już iść w nocy spać, a robię te swoje \\\"rytuały\\\" aż czuję się głodna, zmęczona a raczej wyczerpana. co powinnam zrobić?

2014-08-14 23:43

Paulina

dodam jeszcze, że nigdy nie byłam u psychologa ani psychiatry. żyję z tym sama. do tego jeszcze często czuję się ociężała, senna, smutna... chyba mam depresję. prawie codziennie płaczę w poduszkę. boję się o swoją przyszłość, wiem, że chcę wyprowadzić się po liceum z domu, urwać kontakt z \"rodziną\". nie wiem czy iść na studia czy do szkoły policealnej albo co innego robić... na pewno muszę iść do jakiejś pracy, żeby się utrzymać, żeby mieć na wynajem mieszkania z chłopakiem. chciałabym mieć pierwsze dziecko w wieku 23 lat. mam wiele planów, i boję się o nie, to mnie przygnębia. kiedyś samookaleczałam się, teraz to już przeszłość. i chyba mam fobię społeczną... strasznie boję się rozmowy z kimkolwiek, zwykłe załatwienie czegoś w sklepie strasznie mnie stresuje, często mam wrażenie, że ktoś chce mnie oszukać, drożej mi coś sprzedać albo coś. stronię od ludzi, wszędzie zauważam chamstwo (ale to akurat jest prawdą), nie mam żadnych przyjaciółek, koleżanek, jedynie mam chłopaka. aha i ciągle myślę o tym, że zachowałam się głupio albo coś, że brzydko wyglądam, i że inni pewnie się ze mną w myślach śmieją itp. nie mam już dużo kompleksów tak jak kiedyś, więc nie wiem do końca czym to jest spowodowane :( ehh musiałam się wygadać...

2014-08-14 23:48

Paulina

myślicie, że to wszystko może być spowodowane moimi dość wstydliwymi kompleksami (z tymi \"widocznymi gołym okiem\" się oswoiłam, ale inne ciągle dają mi się we znaki :( mogę się przed wami otworzyć więc powiem wam, że chodzi o miejsca intymne i jeszcze mam problem z niechcianymi włoskami na ciele, muszę się wybrać do endokrynologa, bo już tak dłużej nie mogę ;( i do seksuologa albo chirurga medycyny estetycznej ;((( ) czy to wszystko może jest spowodowane raczej nagromadzonym stresem? ja nie potrafię się nie stresować

2014-10-01 22:45

Mariusz

Kocham symetrię jako perfekcjonista, solniczka zawsze musi stać idealnie napisami do przodu tak aby przednia ścianka była idealnie rownolegle do boku tacki na której solniczka stoi. Czasami uciekam przed psem bo włącza mi się, że to potwór który mnie goni. Mrugałem też dziwacznie powiekami w rytm jakiegoś utworu w telewizji czy czegokolwiek co dało się wymrugać.

Kocham liczyć, umysłowi ścisłemu takiemu jak mój w sumie się to przyda ale czasami to denerwuje. Jeżeli mam w pomieszczeniu jakiś mały przedmiot którego wymiary znam to muszę policzyc powierzchnię czy objętość tego pomieszczenia szacując na podstawie tego przedmiotu, liczę ile razy się gdzieś zmieści ten przedmiot, sumuję, wyobrażam sobie ile tego tutaj wejdzie i ile ten pokój ma metrów ^2 lub ^3 a wszystko na podstawie tego jednego przedmiotu.

Stresu w życiu nie mam, raczej go sam wytwarzam przez co mam tą nerwicę. Znaleźć podłoże ... a jeżeli się nie da bo taki jestem to zostaje po prostu znalezienie pozytywów nerwicy i wykorzystanie ich. Akurat natrętne liczenie bardzo mi rozwinęło zmysły matematyczne, to samo z pomiarami czy czymkolwiek gdzie trzeba szybko myśleć i coś obliczyć.

Pozdrawiam.

2014-10-16 00:57

Lucky Luck

Siemanooo

Pierwszy raz jak trafiłem na tą stronę nawet nie przeszło mi przez myśl że coś tutaj napiszę :D. Tak czytam i czytam i myślę co mi szkodzi. A więc nazywam się Łukasz. Pierwsze objawy choroby miałem w wieku 6-7 lat. Pamiętam że każdą zabawkę musiałem mieć ułożoną dokładnie tak jak ją ustawiłem, każdy samochodzik klocek musiał być perfekcyjnie ułożony. Choroba z czasem się uspokoiła i powróciła dopiero w gimnazjum. Wtedy dopiero zaczęły się pojawiać natrętne myśli. Z początku pojawiły się pojedyńcze myśli po których wypowiedzeniu sobie ich w myślach odczuwałem ulgę, ale z czasem nagromadziło się ich więcej i nie dawały mi one spokoju nawet przez chwilę. Gdy byłem na skraju wytrzymałości poszedłem do psychiatry, który przepisał mi leki. Miałem bardzo dużo leków zmienianych bo były efekty uboczne zawroty głowy i takie tam :P W końcu dobrali mi leki na których jestem już chyba z rok i nie powiem nie męczę się tak bardzo jak wtedy. Myśli natrętne nadal występują ale nie są one tak męczące. Przedmioty które ustawiam równiutko nie sprawdzam po tysiąc razy czy są one ustawione tak jak mają być. Jeśli chodzi o moje życie towarzyskie to na razie go nie mam. Byłem osobą otwartą, towarzyską wzbudzającą sympatię, ale zamknąłem się w sobie i zacząłem bać się ludzi. Jedynie, gdzie wyjdę to wyrzucić śmieci i do sklepu który jest w pobliżu, a tak to cały dzień siedzę w domu i boję się z niego wychodzić. Gdy mam gdzieś wyjść do ludzi to ze stresu jest mi niedobrze, czasem nawet wymiotuję i cały się trzęsę. To jest jakiś horror, ale jakoś trzeba z tym żyć. Doskonale was wszystkich rozumiem i wiem jaka ta choroba jest okrutna. No nic życzę wam wszystkim powodzenia :D

2014-10-24 21:16

jula

Proszę kogoś o pomoc bo sama nie daje rady, nerwice mam od kilku lat teraz nasilila się po stersujacej sytuacji ktora ja sama spowodowalam, narobilam problemow przez co prawe rozwalil sie moj zwiazek ktory jest dla mnie najwazniejszy od zawsze i zzwyczaj od tego braly sie natrectwa robilam wszytsko bo mysli mi podpowiadaly ze jesli nie zrobie to chlopa nie bedzie ze mna sczzesliwy, poszlam do nowej szkoly zaczelam miec kryzys z chlopakiem przestalam za nim latac odpuscilam na chwile i wtedy wlasnie narobilam sobiwe problemow, moje uczucia oczywsicie po czasie wrocily i teraz znow boje sie wsyztskiego boje sie ludzi na ulicy brzydze sie chodzic do szkoly bo preciez od niej sie zaczelo, szukam ciagle pretekstu aby unikac lekcji, po powrocie do domu szybko sie przebiram rzeczy rzucam do prania maluje sie od nowa, rzeczy ktore ubieram do szkoly sa brzydkie i jak najgorsze tak samo jak moj wyglad, bierze sie to z tego ze nie chce nikomu sie podobac, sama zadaje sobie taka pokute ze nikim nie chce rzmawiac a jesli w ciagu dnia smieje sie plotkuje z kolezankami z klasy to zaraz mam wyrzuty sumienia zamykam sie i siadam sama gdzies bez ludzi, prosze pomocy bo ja juz nie moge, moge znosic te natrectwa liczbowe ktore mam od tylu lat, literowe itd ale tego nie moge zniesc bo do szkoly musze chodzic mam dopiero 17 lat jetsem w drugiej liceum, po wakacjach myslalam ze zaczne od nowa ale znow to wsyztsko wraca pomocy

2014-10-28 16:29

Martyna

Tez mialam nerwice natręctw juz mialam dość tych rytualow ktore musiaalm zrobić zeby poczuć się chwilę dobrze. Najlepiej umówić sie do lekarza . Ja dwa lata chodziłam do psychiatry i psychologa bralam codziennie leki. Od 4 miesięcy nic nie biorę i jest juz dobrze. Zależy tez to od nasilenia moje były naprawdę nasilone.

Dodaj komentarz