Moja historia
Pamiętam łzy w oczach mojej Mamy, kiedy wyszła z gabinetu psychologa. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem, że coś ze mną jest naprawdę “nie tak“.
Od dłuższego czasu moje życie było opanowane przez powtarzające się rytuały, natrętne myśli, szeptane dialogi z samym sobą przybierające raz to postać modlitw innym razem powtarzanych w kółko bezsensownych zaklęć. Jednak aż do tamtego dnia wydawało mi się, że nad tym wszystkim panuję. A jeśli nawet nie to przynajmniej jestem w stanie ukryć moje dziwne zachowanie przed światem.
Nie pamiętam kiedy i jak to się zaczęło? Kiedy po raz pierwszy pięć razy nacisnąłem na klamkę a potem jeszcze pięć aby upewnić się, że na pewno zamknąłem drzwi? Kiedy moje oczy przebiegły po kurkach od kuchenki licząc w myślach “raz-dwa-trzy-cztery-pięć, raz-dwa-trzy-cztery-pięć…”? Nie pamiętam też kiedy po raz pierwszy pomodliłem się przed wyjściem z domu. Pięć razy – “tak na wszelki wypadek”. Kiedy po raz pierwszy pojawiła się ta natrętna myśl, że jeśli tego nie zrobię moim bliskim stanie się jakaś krzywda?
Pamiętam jednak bardzo dobrze, że właśnie tamtego dnia, po raz pierwszy usłyszałem o nerwicy natręctw oraz o zaburzeniach obsesyjno-kompulsyjnych.
Wtedy właśnie uświadomiłem sobie, że moje natrętne myśli i dziwne zachowania nie są czymś niezwykłym. Czymś co z niewiadomych przyczyn przydarzyło się akurat mi i tylko mi! Że jest więcej, dużo więcej osób, które tak jak ja zmaga się na co dzień z tymi absurdalnymi rytuałami i dręczącymi myślami.
To był zwrotny dzień w moich zmaganiach z nerwicą natręctw!
Jeżeli Ciebie także dręczą natrętne myśli, jeżeli także czujesz przymus wykonywania wielokrotnie najprostszych czynności, jeżeli moje doświadczenia są Ci bliskie witaj na mojej stronie. Opowiem Ci o moich zmaganiach z chorobą i o tym jak udało mi się ją pokonać! Opowiem Ci jak rozpoznać nerwicę natręctw oraz jakie są jej przyczyny. Wierzę, że w ten sposób chociaż trochę pomogę Ci wygrać z nerwicą natręctw.
Zapraszam do lektury!!!
Uwaga!
Zapraszam również do przeczytania histori walki z natręctwami nadesłanej przez Joannę. Historia Joanny
Komentarze (175)
Marzena
Jestem zmęczona moją nerwicą natręctw,nikt mnie nie rozumie,nie mam siły,ani celu,żeby z nią walczyć...
Janek
Witaj Marzena! Ja zmagam się z tą chorobą odkąd pamiętam,dopiero niedawno dowiedziałem się co mi jest...Jeżeli chcesz o tym ze mną pogadać to tu jest mój mail \"jasiukozal@onet.pl\"
pawel
podajmy sobie jakiś kontakt aby sobie pomóc
magda
ja raz byłam u psychaitry ale teraz wiem co mi jest, ale jest dużo lepiej, nerwica i depresja straszne choroby
alek
Ja dopiero niedawno dowiedziałem sie ze cierpie na nerwice natręctw i że jest to choroba na która również choruje wiele ludzi.Wcześnij myślałem że natrętne myśli i przymus wykonywania bezsensownych czynności dotyka tylko mnie...Mam pytanie czy ktoś mógłby polecić mi dobry lek na tę chorobe bo narazie biorę ANDEPIN ale nie czuje wyrażnej poprawy...
Paulina
Ja, też niedawno się dowiedziałam, że jestem chora. Nie umiem dać sobie z tym rady. nawet, to, że chcę się leczyć powoduje, u mnie lęki, że coś się stanie. Nie daje rady.
alek
Chciałbym powiedzieć o natręctwach i lękach że cierpie na to od paru lat dopiero niedawno zaczołem sie leczyć u psychiatry.Nie jest łatwo ale nie wolno sie poddawać.Mam rade dla innych najlepszy jest wysiłek fizyczny np.bieganie,choć nie mam na to ochoty to zmuszam sie na siłe i to pomaga gdy sie bardzo zmęcze napięcie opada polecam innym.
maciek
ja mam ten sam problem. Dręczą mnie natręctwa bez przerwy. Już nawet nie wiem kiedy robię rytuały. Mam to od 8 roku życia. Powiem szczerze ze nie mam już nadziei że będzie lepiej. Jeszcze do tego mam depresję.
marzena
Moj maz ma nerwice natrectw. Jestem zalamana. Tak bardzo chcialabym mu pomoc ale nie moge. Nie pomaga tlumaczenie i odciaganie od zlewu. Rece ma czesem biale jak trup. Rozmawiamy o czyms wesolym a on nagle pyta czy powinien umyc rece bo dotykal kranu. Jak nie zmowi pacierza to jest to dla niego ciezki grzech i nie moze nigdzie przejsc spokojnie ulica bo usuwa wszelkie kamyki lub patyki zeby sie komus cos nie stalo a wtedy mialby grzech ze to przez niego. To straszne, blagam pomozcie. Bierze lek celexa. Teraz zwiekszyli mu dawke. Mieszkamy w Kanadzie i tutaj psycholog kosztuje 14o dolarow za godzine. To dla nas za drogo. Co robic?
MONIKA
Nie wiem co już robić,nawet dokładnie nie pamiętam kiedy to się zaczeło .Moje wyjście z domu lub z pracy wydłuza sie o ok 15 do 25 min bo muszę wszystko jeszcze i jeszcze raz po sprawdzać(jestem kierownikiem).Męcze się każdego dnia i boję się że ludzie mają mnie za wariatkę.Mąż jest na mnie zły bo zaczem wyjdę z domu sprawdzam okna,kontakty,żelazko wodę gaz itp.Czy jest na to skuteczne lekarstwo?Dla moich bliskich jest to chyba trudne do zrozumienia,nie mam do nich o to pretensji,ale mnie tez to męczy.Nawet po wyjściu mam obawy że czegos nie zrobiłam.Pomóżcie...
bcv
Udało mi się wyjść z tego całkowicie,chociaż o mało się nie zagłodziłem!
Łukasz
Ja od parunastu lat cierpie na nerwice natręctw ale dopiero niedawno poszedłem do psychiatry, dostałem leki bo wcześniej myślałem że lęki przejdą z czasem ale nie przechodzą tylko sie nasilają...Mam pytanie do Marzeny co radził psychiatra twojemu męrzowi i jakie polecił mu leki?Chciałbym sie dowiedzieć bo myśle że w Kanadzie są lepsi fachowcy niż w Polsce...Ja od siebie moge polecić mu uprawianie sportów np.granie w piłke nożną albo bieganie nawet jeśli nie ma na to ochoty to musi sie zmusić bo to pomaga rozładować napięcie polecam wszystkim.
Łukasz
Mam jeszcze pytanie do bcv jak udało ci się z tego wyjść,ile czasu trwała twoja choroba i jakie mógłbyś polecić leki albo psychoterapie?
xxx
Ja też mam nerwicę natręctw
Łukasz
Prosiłbym o podanie przez kogoś nazwy skutecznych leków na nerwice natręctw albo formy psychoterapio...cokolwiek,cierpimy na nerwice natręctw to wymieniajmy sie sposobami walki z tą dolegliwością.Jeśli ktoś bedzie miał do mnie jakieś pytanie to jeśli bede mógł to chętnie doradze i sam prosiłbym o dobre porady...dzięki
Agata
Na nerwicę natrectw choruję od dzieciństwa,przez wiele lat się leczyłam farmakologicznie i uczestniczyłam w terapii grupowej która mi wtedy pomogła z tego wyjść,po ośmiu latach ,,spokoju\" nerwica powróciła,i zmagam się z nią znowu biorę lek Asentra ,która w jakimś stopniu pomaga ale łagodzi jedynie objawy najlepsza i skuteczna metodą wyścia z tego jest psychoterapia i ignorowanie natręctw choc czasem to bardzo trudne.....
Aga
Witam serdecznie. Na nn leczę się od dwóch lat, ale cierpię na nią od hoho, najstarsi górale nie pamiętają! Wielokrotne sprawdzanie, czy oby wszystkie zeszyty są w plecaku, nieustanne pacierze, powtarzane frazy słowne, liczenie, surrealistyczne przymusy i nakazy...Żałuję, że dopiero dwa lata temu zgłosiłam się do psychiatry, bo po tak długim czasie trudniej wszystko odkręcić, no ale....Biorę fevarin i pernazynę - mój stan zdecydowanie poprawił się na lepsze! Do tego psychoterapia (szczególnie dla mnie ważna, bo w domu moją nn otacza tabu) i powoli do przodu:) Przydałby mi się jeszcze jakiś wysiłek fizyczny dla rozładowania napięcia, ale ciało jest leniwe...:)Pozdrawiam miło i życzę wszystkim wielu jasnych, spokojnych myśli na niedzielę:)
Ania
witam.ja tez mam nn od kilku lat.jest to dla mnie straszne utrapienie bo jestem osoba aktywna wystepuje na scenie itd. ale musze powiedziec ze pomaga mi modlitwa i dzieki temu sobie radze w codziennym zyciu i nie mam takiego strasznego napiecia od jakiegos czasu.jedynie dokuczaja mi bole glowy ale zyje z taka mysla ze jednak kiedys z tego wyjde i zycie nabierze kolorow i ide do przodu.ale zgadzam sie ze wysilek fizyczny jest rowniez skuteczna bronia na to zlo.pozdrawiam wszystkich nerwuskow i zycze wytrwalosci bo nie ma problemu nie do rozwiazania!;)
maribell5
witam wszystkich! Tak czytam wasze komentarze i tez postanowilam napisac.To ze cos jest ze mna nie tak wiem juz od jakichs 12 lat,tylko nie bardzo wiem jak to nazwac,tzn to co sie ze mna dzieje.Mam od dawna natretne mysli ktore nie daja mi spokoju,ciagle mi sie wydaje ze jestem chora,mam raka,bialaczke i inne gowno,lub co gorsze-ktos z moich bliskich,np.corka.wystarczy ze cos ja zaboli,dostanie wysypki a ja juz mysle o najgorszym.boje sie odebrac telefon,bo wydaje mi sie ze to ktos dzwoni z tragiczna informacja,boje sie wlaczyc telewizor..Boje sie chorob,ale na mysl o robieniu badan czuje paniczny strach przed ich wynikiem.W glowie bez przerwy pojawiaja mi sie jakies dziwne wzory czy cos,ktore w myslach bez przerwy rysuje i bez sensu powtarzam sobie jakies glupoty ktorych nie moge przestac powtarzac!!Na dzwiek jadacej karetki MUSZE trzymac sie za wlosy(to niby nic sie wtedy nie stanie nikomu z moich bliskich),a mam juz prawie28 lat i takie dziecinne przesady sa w moim wieku nie na miejscu.Ja po prostu nie potrafie inaczej.jestem juz tym zmeczona,bardzo zmeczona.pomozcie mi bo sama nie daje juz rady...
Paulina
Witam!
Wydaje mi się że mam nerwicę natręctw, robie bezsensowne ruchy tylko po to bo boję się poźniej że coś mi się stanie, że sama sobie coś zrobię bo coś mnie do tego zmusi. Nie radzę sobie z tym, potrzebuje pomocy, czasami tak często o tym myślę że nie jem ze stresu, nic kompletnie nie mogę przełknąć.
Nie pamiętam dokładnie ale zaczęłomi się to chyba jak byłam małą dziewczynką wtedy było tak że dotykałam rożne żeczy po kilka razy, nawet moja siostra to zauważała ale ja się z tym zawsze ukrywałam. Teraz mam 23 lata i zmieniało mi się to z czasem w wykonywanie jakiejś czynności parę razy np. kiedyś miałam tak że zaczęłam myśleć o tym że sama sobie uszkodzę oczy i zaczęło mi się tak że musiałam wykonywać jakieś czynności po to żeby tego nie zrobić. To jest chore ale przeszło mi. Teraz wróciło mi się znowu dlatego że ostatnio zaczęłam szyć i zaczęłam myśleć o igle że ją sama połknę i umrę od tego czasu robię rytuały które muszę wykonać aby nie stało się to o czym myślę czyli że sama wezmę igłę i ją połknę. Proszę o pomoc, gdzie mam się udać żeby to wyleczyć.
Marysia
Chorowałam na nn 10 lat, brałam leki.Jednak one pomagały tylko częściowo. Od roku nie biorę Zadnych leków i jest ok.
Pomogła mi terapia eeg biofeedback, na którą uczęszczałam 2 lata. Teraz wiem, co to radość życia.Ważne jest, aby znaleźć terapeutę z doświadczeniem i wiedzą.
Aniann
Witam, ja tez mam nerwicę natręctw. Najbardziej dokucza mi przymusowa modlitwa. Moje myśli kładą nacisk na modlitwe. Poprostu jak np zdąże na autobus to automatycznie uruchamia sie u mnie myśli to sie pomodle np różaniec. Chociaż tak naprawde tego nie chce. Ale jak już pomyśłałam to robie żeby nie mieć grzechu. Nie umie rozgraniczyć kiedy moje myśli wychodzą ode mnie a kiedy wychodzą niechciane. Próbuje sobie tłumaczyć ale to niewiele pomaga. Zażywam lek na tą przypadłość i niby pomaga, ale w sprawach religijnych nie bardzo. Jak to sie nie pomodlisz przecież mówiłaś ze bedzie sie modlic i wtedy nachdzą mnie wyrzuty sumienia i ide sie modlić nieraz jest to automatycznie.
Mati
Witam Was wszystkich!!!
Wpadłem na tą stronę przypadkowo.
Od 14 lat choruję na nerwicę natręctw (zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne, OCD). Muszę przyznać, że to zaburzenie potrafi (naprawdę !!! a jestem tego namacalnym przykładem)zniszczyć ludzkie życie.
Dramatem wielu ludzi chorujących na to gówno jest fakt, iż bardzo późno (z wielu powodów) trafiają do gabinetu specjalisty (tj. psychiatry). Objawy (wiem to po sobie) są wstydliwe, powodują ogrom cierpienia...
14 lat...
Mam myśli obsesyjne związane z trzema rzeczami: religią, seksem i agresją.
Najbardziej doskwierają mi te ostatnie....
7 razy w szpitalu (wiadomo w jakim), wybranie masy leków, kilka terapii za sobą, zmarnowane studia w Krakowie, przejście na rentę socjalną ZUS....
To moje dramaty :(
Teraz jest lepiej, choć czasem to \"gó*no\" mnie dopada.
Chce Wam powiedzieć jedno- NIE PODDAWAJCIE SIĘ!
Nie wolno tego robić !!!
Dziękuję, że jesteście, że Was tutaj znalazłem, że nie jestem sam...
Dawid
Współczuje wam, niewiele wiem o tej chorobie a podoba mi się dziewczyna która na nią cierpi. Spotykać się z nią? W ogóle jak osoba z taką chorobą się zachowuje?
klaudia
3 dni temu dowiedzialam sie ze na to choruje.. nie radze sobie z tym.. chcialabym normalnie funkcjonowac.. jesli ktos ma dla mnie jakies rady to prosze o kontakt klaudusia.m@vp.pl
Beata
Też to mam.Nie daje już rady,mam dwoje dzieci i boje się że zniszcze im życie.Ciągle sprzątam bo wydaje mi się że jest brudno i myje ręce .Schodzi mi cztery kostki mydła dziennie.Biore leki ale nie czuje się lepiej.Nikt mnie nie rozumie mąż mi docina i ma mnie za wariatke,nie mam już siły dalej jestem wykończona.
Jabluszko
Witajcie.Ja tez cierpialam na to jakies 15 lat i naprawde bylo ciezko.Jednak jakos sama z tym dalam rade,kiedys tam pomyslalam sobie ze jak przyjdzie mi chec powtórzenia jakiejs czynnosci to sie powstrzymam.I o dziwo jakos odwyklam od tego.Naprawde.Moze i moglam to wczesniej zakonczyc ale...no wlasnie nie wiem czemu teraz to podjelam.Sluchajcie mysle ze kazdy gdy sie odpowiednio mocno przylozy to jest w stanie samemu z tym dac rade.POZDRAWIAM WAS I NIE PODDAWAJCIE SIE.
smutny
Czesc wszystkim,czesc Beata ja cierpie na nerwice natrectw od parunastu lat bardzo to męczy...dopiero niedawno poszedłem sie leczyc ,ale nie wolno sie poddawać a szczególnie tobie skoro masz rodzine.Radze ci połaczć i wszystkim terapie u psychiatry i psychologa ja tak sie lecze i jest to podobno najbardziej skuteczne.Jesli bedziesz chciec pogadac to daj znać.Myśle ze rozmowa z osoba o podobnych dolegliwościach też pomaga.Narazie czesc.
Beata
Wtajcie wszyscy, cześc smutny.U mnie choroba rozwineła się bardzo szybko najpierw czasem jak otarłam się o sciane to z dziwnych powodów wracałam się i ocierałam się raz jeszcze.A potem to juz odrazu zaatakowała mnie z ogromną siłą,ręce miałam pokaleczone dosłownie leciała mi krew.Jak trafiłam do lekarza to byłam w bardzo złaym stanie chciałam popełnic samobójstwo.Mam bardzo trudne życie, w ciągłym silnym stresie.Biore te leki juz ponad dwa miesiące i jest marnie nic do przodu utknełam.W dodatku tak jak pisałam mąz ma fochy widze że traktuje mnie jak idiotke zresztą wcale się z tym nie kryje.Nie mam nikogo z kim mogłabym pogadać wypłakać się tylko wy ludzie którzy wiecie o co chodzi w tej chorobie.Dołuje mnie to że mąz okazał się zwykłym draniem że zamiast mi pomuc pcha mnie w jeszcze gorsze samopoczucie. Nie wiem o czym on myslał że po dwóch miesiącach wyzdrowieje i po wszystkim?On twierdzi że ja robie to bo lubie i że się dobrze bawie a tym czasem ja jestem gotowa juz skonczyć to choć mam dzieci.Jestem wykończona tymi czynnościami i obowiązkami wdodatku wszystko mi się wali w małrzeństwie.I powiem wam że i dobrze wyszło wkoncu szydło z worka jak to mówią.Tylko jak sobie poradze sama?Nie wiem co ja mam robić gdzie można znależć taką terapie na nfz czy to w ogóle jest mozliwe jestem z Gdańska.
Karolcia G.
Witajcie Serdecznie wszyscy ! również cierpię na zespół natręctw i zaburzenia obsesyjno- kompulsywne. Muszę codziennie sprzątać- nawet jak jest czysto. Rodzice tego nie rozumieją, bardzo często z tego powodu są kłótnie. Lecze się : biorę lek kventiax- minimalną dawkę, nie pomaga mi to nic- jedynym lusem jest to, że śpie w nocy.Próbuję z tym walczyć,ale jak próbuję, to mi się to jeszcze bardziej nasila... Jak z Tym się uporać? piszcie do mnie na gg:9740071,lub skype karolcia24241. Chociaż wspólną obecnością możemy się wspierać , a razem możemy zdziałać rzeczy niemożliwe. Zapraszam do rozmowy ! . Trzymajcie się, wiem że to jest cholernie trudna choroba...
Paweł
Witajcie ja też mam nerwicę natręctw już 3 lata zaczęło się niewiinie ale z każdym rokiem się nasila na początku myślałem że tylko ja jestem taki dziwny ale okazuje się że to choroba.Najczęściej o liczbach że jak zrobię coś 3 razy to mama umrze a jak 6 to będzie życ że jak zrobie coś nieparzyście to będe nawiedzany a jak parzyście to normalny jak przykryje się tą stroną to ktoś mnie zabije a jak tą to będzie dobrze jeżeli ktoś chce ze mną pogadac to piszcie
e-mail pablo311043@wp.pl cholernie terudno się z tego wyleczyc
Aga.priv
Witam,niestety i mnie ta choroba nie ominela,jednak sama sie z tym uporalam chociaz to cholernie ciezkie,mysle ze nie wróci...jakby ktos chcial o tym pogadac to zapraszam aga.priv@vp.pl ja sama tez takich rozmow potrzebuje.Pozdrawiam wszystkich z nn.
Karolcia G.
Paweł śmiało pisz : karolina-galka7@wp.pl , lub gg: 9740071, lub skype: karolcia24241- pomogę , bo już wielę lat się z tym męczę... Trzymaj się .
frezja1
Witam,ja tez mialam te chorobe.na szczescie sie wyleczylam.gdyby ktos chcial pogadac to zapraszam frezja1@autograf.pl
hela
Witam tez to przechodze na szczescie leki biore.bo wczesniej byla makabra.byle wyrwac sie z tego
zmęczony
To ja smutny wole pisać jednak pod pseudonimem zmeczony bo odczuwam raczej zmeczenie i flustracje niz smutek...Dobra mniejsza z tym! Radze wszystkim czytać opinie i porady w necie na temat nn. Ja tez lecze sie od paru miesięcy i nie czuje dużej poprawy...Ale znalazłem artykuł że leczenie nn trwa około 2 lat więc nabrałem cierpliwości i zobacze co bedzie po upływie tego czasu bo myśląc że już tyle czasu wytrzymałem z tym pieprz...nn to 2 lata tez dam rade i bede sie leczył a pozniej czas pokaże.Nie chce sie poddawć poniewaz jest duzo wiecej ludzi którzy maja o wiele wieksze problemy i kłopoty np.nowotwory i sie nie poddaja dlatego ja majac duzo słabsza dolegliwość tez chce walczyć choc miałem momenty załamania że nie chciałem nic robić tylko sie poddać ale nie moge tego zrobić patrząc na ludzi w tv korzy maja duzo,duzo wieksze problemy niz ja a nie poddają sie.Innym tez radze tak zaczać myslec.No dobra troche wam pomarudziłem,juz koncze.pozdrawiam.
zmęczony
To znowu ja ,ale to wazne mam porade dla Beaty nie czekaj tylko idz do psychologa bo rozmowa dużo pomaga.Kontakt do nich znajdziesz w internecie albo idz do przychodni zdrowia i sie zapytaj gdzie mozesz ich znależć bo z tego co piszesz to same leki ci nie pomoga a rozmowa z kims kto cie rozumie i poradzi co robić dalej LECZY.Wiem po sobie.
Jarek
Witam. Tak czytam i czytam i dochodze do wniosku ze wiekszosc szuka gotowego rozwiazania. Czesc z was po za nn ma jeszcze cos innego. Np depresje. Oooo. No wlasnie. Juz jest problem, czesc z was wlasnie zrobila sobie rachunek sumienia. \\\"czy ja czasem nie mam depresji?\\\" tak?
No wlasnie. Nn jest to nic innego jak bardzo niska samo ocena i brak wiary w siebie. Sprawdzajac to wszystko co sprawdzacie nie wierzycie w siebie. Jezeli pomyslicie logicznie ze to wszystko juz jest sprawdzone i lepiej juz tego nie da rady sprawdzic dojdziecie do wniosku ze to co robicie jest bez sensu. Trzeba zatem przestac. Bo nie da rady uniknac nieuniknionego. Na czesc rzeczy nie mamy wplywu. I tak tez jest np z teraz wymyslona depresja. Moze ja mam a moze nie. Idz do lekarza i sprawdz.
Rozwiazan jest tyle ile przypadkow z tego jak ja to rozumiem. Ja swoja rozwiazalem w taki sposob. Juz po ilus latach sprawdzania wszystkiego pojawilo sie takie cos w mojej glowie. \\\"przeciez to wszystko co robie jest bez sensu i jakby ktos mi obiecal ze nic sie nie stanie to przestane i nie sprawdze\\\". I tak tez sie stalo. Przeczytalem kilka histori nn i okazalo sie ze efektem koncowym wyleczenia byl brak sprawdzen. Po logicznej analizie zastosowalem to do siebie i przeszlo. Po prostu wstalem ktoregos dnia rano postanowilem juz nie sprawdzac i przestalem. Oczywiscie bylo ciezko jak cholera. Dalej momentami jest ciezko. Dalej bo leczenie dalej trwa. Potrwa do wtedy od kiedy przestane sie przesadnie zastanawiac. Ale juz mam na tyle spokoju z znowu moge cieszyc sie zyciem. Teraz po prostu musze byc pewnym ze sprawdzilem raz a dobrze i nie powtarzac tego bez sensu.
Jarek
Druga sprawa jest unikanie nieuniknionego. Nalezy w koncu zdac sobie sprawe ze nie da rady ilus rzeczom zapobiec. Bardzo duzo nie zalezy od nas. I czy wychadzac z pracy np z biura sprawdzimy gniazdka itd dalej nie mozemy miec pewnosci ze nie wybuchnie pozar. Mozemy miec jedynie pewnosc i wiare w siebie ze my zrobilismy wszystko zeby temu zapobiec. Bo np w nocy przychodzi sprzataczka ktora jest calkowicie zdrowa, nie ma nn, i nie uszanuje tego ze my to sprawdzilismy tysiac razy rzuca palacego sie jeszcze peta na podloge przed wyjsciem do domu i wybucha pozar. To czy my sie za to mozemy obwiniac? Przeciez my o niczym nie wiemy co ona w nocy robila. Zaraz bysmy sie zastanawiali czy to nie nasza wina.
Iles rzeczy musimy po prostu odpuscic i olac. Ciagle przejmowanie sie wszystkim nie uratuje nas od zlego. Przejmujmy sie tym czym mozemy a reszte zostawmy losowi.
Nie bralem nigdy zadnych lekow, choc kiedyc bardzo chcialem. Dzis nie wierze ze moglyby pomoc bo do tego trzeba dojsc samemu.
\\\"Zdrowy\\\" jestem od niedawna i czasem mysle czy to nie wroci. Ale nie moge sie lamac tylko musze wierzyc ze nawet jak wroci to sie znowu wezme za siebie i powiem sobie jeszcze raz przed lustrem \\\"jestes zajebisty\\\" i dasz rade. I napewno dam.
Wizyta u specjalisty jest w nn bardzo wazna. Przede wszystkim zeby zdiagnozowac problem a potem zeby nauczyc sie z tym walczyc. Ja tak zrobilem. Nie proscie nikogo o tabletki bo oduzanie sie to nic innego jak przekladanie problemu na pozniej. Najpierw sprobujcie samemu dojsc do rozwiazania. Kiedy to nie pomoze to dopiero siegajcie po pomoc z zewnatrz.
Nie ma na tym swiecie rzeczy niemozliwych czasem brakuje tylko nadzieji.
Pozdrawiam i zycze zdrowia.
zmeczony
Czesc Jarek no nie do konca sie zgodze z tym co piszesz bo mowisz ze trzeba nie brać leków.Oczywiście ja też nie pochwalam faszerowania sie prochami bo to do niczego nie prowadzi ale sa nerwice o róznym nasileniu jedne słabsze drugie silniejsze i czasem nawet jesli bardzo sie chce wyzwolić z fobii a nie daje sie rady to niestety trzeba iść do psychiatry i zacząć brać leki a gdy to osłabnie przestać brac.Ja tez po 2 miesiącach chciałem odrzucić leki ale lekarz powiedział mi że efekt bedzie odzuwalny po dłuzszym czasie więc biore i cierpliwie czekam na efekt.Oczywiście pracuje i w miare normalnie funkcjonuje nie leże odużony tym lekiem bo to inaczej troche działa.Biore Andepin.Pozdrawiam i zdrowia życze.
Jarek
Zgadzam sie z toba Zmeczony bezwzglednie ale ja nigdzie nie napisalem zeby nie brac lekow. Jedyne co napisalem to to zeby najpierw sprobowac samemu a kiedy nie da rady dopiero siegnac po leki.
Zapomnialem rowniez dopisac ze nie jestem lekarzem specjalista i kazda moja wypowiedz oparta jest tylko i wylacznie o wlasne doswiadczenie. Takze opisuje tylko i wylacznie to co mi pomoglo i w jaki sposob sie lecze.
Ania
Zszokowała mnie ta strona, bo nie spodziewałam się, że coś takiego znajdę... sama właśnie chciałam zrobić coś podobnego… gdy jak ja szukałam pomocy (2 lata temu) jej jeszcze nie było, niczego tak kompleksowego... ze swoją chorobą zmagałam się od lat, od kiedy pamiętam i pokonałam ją po 16 latach, czyli w wieku 22 lat. POKONAŁAM JĄ DEFINITYWNIE. Wiem to, bo poznałam jej mechanizmy i już ją rozumiem. I co najważniejsze już się nie boję. Chcę wam zaoferować kontakt. Piszcie na ten adres: ania.porozmawiajmy@wp.pl. Opowiem wam, jak przebiegała moja choroba, chcę wam pomóc. Możemy się spotkać, być w kontakcie. Znam świetnych specjalistów, tych samych, którzy mi pomogli. Razem z tego wyjdziemy!! Da się!! Jestem tego 100% przykładem. Zyję normalnie. Już żyję normalnie
Masia
Witajcie,
To nie jest tak, że leczenie trwa dwa lata, na bank tak NIE JEST. Jest to kwestia indywidualna.To może trwać dłużej. Nie da się wyleczyć natręctw lekami, bo leki eliminują objawy i nic poza tym. Po odstawieniu leków natręctwa czy też lęki WRACAJĄ.Przez 2 lata dzień w dzień płaciłam psychoanalitykowi za indywidualne konsultacje/ 10 lat temu to było 1000zł na m-c/. Pomogło, ale na krótko. Później była grupa, terapia indywidualna i .... d u p a. Póki byłam w terapii, wszystko było ok, teraz znów mam objawy. To wszystko mówi samo za siebie, że aby pozbyć się objawów nerwicy, trzeba zaspokajać swoje potrzeby,być asertywnym, poświęcić sporo czasu na rozładowanie napięcia, uprawiać sport i być w kontakcie z psychologiem.Moja psycholog chyba nie jest ok. Nie czuję zmian, nie mówi nic odkrywcego. Macie może kogoś sprawdzonego, kto pomaga? Pozdrawiam Was ciepło, trzymajcie się
zmęczony
Mam do was pytanie. Słyszałem że nerwice leczy sie również hipnozą?Tylko jest to podobno NIEBEZPIECZNE bo jeśli trafi sie na nieodpowiedniego hipnotyzera to może on zrobić nam więcej KRZYWDY niz pomocy!...no psychiatra odradzał mi takie praktyki.A wy co o tym myślicie?Może ktos z was ma więcej informacji na ten temat albo moze korzystał z takiej terapii?Jeśli wiecie coś wiecej na ten temat to prosze piszcie.
Daria
witam wszystkich...tez choruje...i poradzic sobie z tym nie umiem...jestem wymeczona...kazda czynnosc to natrectwo...i te obsesyjne mysli...ciagly strach i kontrola...jestem bardzo pokrzywdzona przez ta chorobe...czuje sie w niej bardzo samotna...lecze sie ale brak efektow...nie umiem mowic o sobie i o swoich potrzebach...boje sie ludzi...jestem wiezniem siebie i innych...wsciekam sie...wiele we mnie agresji...ale kieruje ja do i na siebie albo tlumie ja w sobie...chetnie porozmawiam...jesli ktos zna metody jak sobie pomoc to niech sie nimi podzieli...jesli masz podobnie albo inaczej pisz...moje gg 3807171 albo meil dar_ia1@wp.pl pozdrawiam
M..
Witam, ja nie byłam u lekarza, właściwie sama sobie zdiagnozowałam tą chorobę... Jest mi wstyd przyznać się przed kimkolwiek o moich dolegliwościach... Wiem, że można to leczyć, ale tak bardzo boję się powiedzieć moim bliskim o tym.
Karolcia G.
Kochani pomóżmy sobie wzajemnie, rozmowa bardzo pomaga. PISZCIE : gg-9740071, wierzę w Was wszystkich bardzo bardzo mocno! nie krępujcie się tylko piszcie:)!
onlysorrow
Cześć. Tak samo jak wy doskwiera mi nerwica. Leczyłam się 4 lata i było ok. Dwa miesiące temu lekarz stwierdził, ze leczenie powinno zostać zakończone i odstawiłam leki. na początku wszystko powróciło, ale to podobno normalne jak sie odstawia leki. Przeczekałam i okazało się, ze nerwicę natręctw dalej mam. Próbowałam sie skontaktowac z moją lekarką, ale nie odbierała telefonu. Zaczynam się zastanawiać czy nie powinnam powrócić do tabletek. Było mi tak dobrze i byłam szczęśliwa. :-(
od 2 miesięcy prowadzę bloga. Zapraszam.
http://nerwica-sorrow.blogspot.com/
Karolcia G.
Kochane Aniołki witajcie ! uwierzcie mi na słowo,że z tą chorobą, a właściwie zaburzeniem da się żyć. Nie wierzycie ? piszcie, chętnie z Wami wszystkimi porozmawiam ! GG: 9740071, skype : karolcia24241. Potrzebna bez wątpienia przez jakiś czas terapia i leki, ale potem już może być tylko lepiej . Piszcie, na prawdę uwierzcie mi na słowo. Jestem z Wami wszystkimi myślami !! Trzymajcie się cieplusio !
Karolcia G.
Zapomniałam jeszcze o e-mailu :karolina-galka7@wp.pl - osobiście wolę gg lub skype- ale jak ktoś nie ma Tego i tego, to jakoś to przeboleje .. :)
zmęczony
Czesc onlysorrow czytałem twojego bloga.Ja tez uwazam ze moje natrectwa sa glupie ale nie moge sobie z nimi poradzic ,gdy przychodza to nie mam nad nimi kontroli i bardzo,bardzo mnie to denerwuje,rozumiem Cie.
zmęczony
Onlysorrow mogłabys podac nazwe leku ktory brałas bo ja od kilku miesiecy biore andepin i nic.denerwuje sie...Bardzo bym o to prosił.
Karolcia G.
Zmęczony polecam Ci FEVARIN...
Dr DROONE
Cześć jestem DrDrone i walcze z nerwicą natręctw od lat.
-Cześć DrDrone, tu oklaski i uśmiechy.
A teraz poważnie.
Wyeliminować stres (zaczynając od tego który daje najsilniejsze objawy). Zazwyczaj stres przed niepewnością danej sytuacji która powstała na skutek naszego jakiegoś błędu czy niedopatrzenia.
Możecie wypróbować leki ziołowe uspokajające na bazie min. chmielu.
Odstawić ALKOHOL, TYTOŃ, KOFEINĘ (napoje energetyczne, kawe, herbate) - OBOWIĄZKOWO !
Przybrać trochę na wadze (jeśli się jest szczupłym). Nie wiem jak to działa ale działa.
Życzę wam wszystkim tego co najlepsze, spokoju i radości z życia. Jestem pełen podziwu osobom które pokonały te dolegliwości w 100% oraz tym którzy mieli na tyle odwagi by pójść do lekarza :)
egoista
Jestem specjalistą internetowym od walki z NN. Samozwańczym, w końcu sobie z tym poradziłem, prawda? Dam wam złoty środek, dobrą radę, nazwę leku, czas kuracji, w końcu mi to pomogło, prawda? Poradziłem sobie z tym, prawda? Choć czasem boję się że to wróci, w końcu tyle razy wracało i nasilało się. Może to jest jak opryszczka, virusa zabić się nie da, zostaje uśpiony do końca życia w ofierze i tylko czeka na chwilę słabości? Może nigdy nie wróci? Może już wraca? Może nigdy nie wróci? Już się boję ...
zmęczony
Czesc egoista podaj prosze nazwe leku który ci pomógł bo mi andepin nie pomaga,nawet nie uspokaja to jaki jest sens go brac?Chyba zaden...
egoista
Jestem zbyt dużym egoistą by iść do lekarza. Przecież \'sam-sobie\' z tym poradzę - prawda? Ale chyba jestem zbyt dużym egoistą by sobie z tym poradzić.
Jest coś co zawsze przynosi pozytywne efekty (zawsze i na wszystkie dolegliwości). Coś co nam egoistom się niezbyt podoba, jest dla nas niewygodne i męczące, a właściwie prawie awykonalne. Coś co poradziła pewnej dziewczynie pewna pani psycholog (a może psychiatra?) - miłość (czym jest prawdziwa miłóść?) i wyzbycie się egoizmu (czym przejawia się egoizm?), życie dla kogoś a nie dla siebie (czy żyje dla kogoś?). Ale to jest DUŻO (!) trudniejsze niż połknięcie pigułki - może dlatego tak mało popularne?
To jest trudne. Dlatego właście szukam drogie na skruty. Może jakiś lek, może jakaś terapia, może trwanie w tym obłedzie dalej, może cośtam a może internet pomoże, może ktoś kto wyzdrowiał pomoże dorą radą, może kotka se kupie, tyle możliwości - świat stoi otworem! o_O
zmęczona
Witam,
od kilku lat mam nerwicę natręctw - staram się to ukryć przed innymi. Życie z tym jest naprawdę ciężkie. Po kilka razy muszę dotknąć kontaktu, pięć razy przekręcić kurki gazu itd. Nie mam już siły, nie chcę tak żyć i chcę z tym walczyć. Kiedyś udało mi się przestać na kilka dni, ale wszystko wróciło, bo myśli że coś się stanie nie dawały mi spokoju.
Beata
Witam Was wszystkich.Czyatm i widze że wszyzcy jesteśmy już wyczerpani i wykończeni swoimi natręctwami.Nie dajemy rady ,prubujemy miedzy sobą znależć jakąś rade a najlepiej złoty srodek.Powiem wam że wasze szczere wypowiedzi mi pomagają bo widze że jest wiecej osób zktóre walczą i nie poddają się.Ja miałam juz załamanie chyba krancowe a ostatnie dni jakoś zaczynam chyba powoli stawać na nogi.Choć zrozumienie znalazłam tylko u lekarza i u was obcych ludzi a zarazem tak mi bliskich.Powiedzcie mi jak dochodzi do takich zaburzeń i dlaczego?Wiem że ze stresu ale dlaczego akurat w taki sposob.U mnie w ostatnich dniach następuje jakaś zmiana bo zaczynam mniej sprzątać przedtem potrafiłam sprzątać dwa dni i dwie noce.Biore Zoloft 200mg, Rispolept 2x1 i Convulex 2x1.Pozdrawiam Was serdecznie trzymajcie się !!!
egoista
Jak i dlaczego? Stawiam na tą teorie (ktoś dostrzega podobieństwo?).
pigeon superstition (Mr Noobody)
http://www.youtube.com/watch?v=8uPmeWiFTIw
Może ktoś wie czy to jest genetycznie przekazywane?
zmęczony
Czuje że znowu wraca mi depresja,naprawde nn potrafi zatruć życie,ale będę walczył dalej z tą kurw...
KAsia
czytajac to wszystko dochodze do wniosnku ze chyba tez mam nerwice.. najgorsze jest brak wsparcia, moja mama w ogole nei zwraca uwagi na to, moj chlopak mowi ze naczytalam sie bredni i ze nic nie mam. nie wiem nawet co powiedziec lekarzowi jak do niego pojde, boje sie ze mnie wysmieje i ze tez powie ze sobie wymyslilam. moje objawy niektore moze nie sa tak silne. objawiaja sie czasami. np. kilka razy patrze czy drzwi sa zamkniete choc wiem ze zamykalam, sprawdzam zelazkom choc tez wiem , ze wylaczalam. te objawy mam rzadko. gorsze jestto, ze ostatnio pojawil mi sie nowy objaw. natretbe mruganie. ciagle musze mrugnac tak,zeby zabolalo, jak tego nie zrobie to jest mi zle. chociaz wiem ze to mi niepotrzebne, ze wzrokiem wszystko ok.. musze napinac miesnie, tez tak, zeby bolalo, wiginac palce, zeby zabolalo. czasem gdy jestem sama, potrafie sie poplakac bez powodu, bo jest mi wewnatrz jakos zle. w supermarkecie czasami gdy bioore jakis towar nigdy nie biore z brzegu bo mam wrazenie ze to ludzie dotykali i jest brudny,czasem jak siedze np. przy stole ukladam wszystkie rzeczy na nim symetrycznie.nie moge sie skoncentrowac zeby cos przeczytac, powtarzam kilka razy jedno zdanie bo mysle ze nei rozumiem go i nie moge ruszyc dalej. na nauce tez kompletnie nei moge sie skoncentrowac. zapamietanie jednej prostej regulki zabiera mi duzo czasu. masz czasem mysli, ze np. jak nie kopne tego kamyka to ktos z moich bliskich umrze. i musze to zrobic choc wiem ze to absurd. jak mowie, niektore objawy sa czasami, a niektore codziennie.,. czy wy tez powiecie ze sobie wymyslilam? moze to nie nerwica, tylko po prostu tak mam, szczegolnie ze niektore sa rzadko. napisalam taka wiazanke ze nie wiem czy to ktos przeczyta, pozdrawiam.
Beata
Kasiu po tym co piszesz wydaję mi się że napewno masz depresje i nn chyba niestety też.Jednak uważam że nie powinnaś zwlekać i jak najszybciej udać się do psychiatry.Choroba ta jest bezwzględna jesli ja masz to cie zaatakuje w jakimś trudniejszym momencie dla ciebie w życiu.Leczenie jeak sama widzisz jest dość trudne to walka co dziennie samemu przeciw sobie.Wszystko co robimy to powtarzanie czynności i te myśli, które nie dają nam spokoju. Mozna się zajechać.Lekarz napewno cię zrozumie a od bliskich to ciężko oczekiwać zrozumienia.Ja mam to samo nikt mnie nie rozumie a nawet kpią ze mnie wiesz głupkowate żarty zupełnie nie na miejscu.Trudno nawet ich winić to jest trudny temat dla kogoś kto tego nie doświadczył.Prosze cię idz do lekarza niemusisz mówić tego bliskim,nik nie musi wiedzieć.Pomóż sobie puki wszystkie objawy nie są nasilone.Trzymam za ciebie nie daj się bo wyplątać się z tego jest ciężko.Każdy z nas powie ci to samo.Pozdrawiam cię mocno.
Jarek
Egoista, masz ode mnie medal i zgrzewke jak pijesz. Jak nie to sam wypije. Pozdrawiam
Karolcia G.
Kochani ! ja z Tego wyszłam, pokonałam nn !!!:) Teraz żyje się całkiem inaczej. Z miłą chęcią Wam wszystkim pomogę, piszcie : gg-9740071,skype:karolcia24241. Trzymajcie się ciepło i śmiało piszcie! :)
Maciej
http://www.ocdchicago.org/ Ciekawa strona w jeżyku angielskim szkoda ze poradnik na tej stronie nie jest przetłumaczony na polski.strony o nerwicy eklazjonalnej.http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,6191 http://pl.wikipedia.org/wiki/Nerwica_eklezjogenna jeżeli chodzi dysmorfofobia ciekawy artykuł http://www.we-dwoje.pl/dysmorfofobia;-;czyli;uwiezieni;w;lustrze,artykul,17906.html moim zdaniem tabletki na nerwice sa przereklamowane i można sobie poradzić bez nich nerwica natręctw rytuały fizyczne czy mentalne może przechodzić tez na inne objawy jak fobie społeczna czy hipochondria.
Paweł
Ja byłem u psyhiatry i wypisał mni na recepcie Asentrę ktoś z was ją bierze i czy działa?
ostatni sprawiedliwy
WSPÓŁCZUJĘ WSZYSTKIM, że na to chorują. Ale takie jest niestety życie, że chyba każdy musi na coś zachorować. Ktoś choruje fizycznie np. nie widzi, inny ktoś psychicznie - jak ci ludzie na NN.
Ale pamiętajcie, żeby być SILNYMI i nie niszczyć sobie życia tymi głupimi natręctwami :-) Życie jest jedno, trzeba żyć jak najlepiej, a nie tracić czas na jakieś bezsensowne rytuały :-) Pamiętajcie, że na świecie też są ludzie, którzy cierpią na to same choroby. TO NIE JEST WASZA WINA :-) Nikt nie ma prawa was wyzywać, że takie macie objawy w zachowaniach. Ludzie powinni was wspierać i wam pomagać, a jeśli tego nie robią, to świadczy o ich marnych charakterach- o braku współczucia innym ludziom. ZDROWIA WAM WSZYSTKIM ŻYCZĘ, aby ta choroba poszła w kosmos i nigdy wam nie utrudniała normalnego funkcjonowania. A każdego kto was wyśmiewa, potraktujcie jako podłego. Bo dobrzy ludzie nie wyśmiewają innych.
Paulina
Witam wszystkich ja chyba też cierpie na NN jak byłam mała miałam może 7 lat dokładnie nie pamiętam dotykałam różne rzeczy po pare razy ale przeszło mi. Później znowu mi to wróciło mam jakieś zasady których nie mogę zaburzyć to mnie męczy bardzo np.jak wyłanczam światło to nie mogę otworzyć buzi bo jak to zrobię to muszę wykonać to jeszcze raz. To jest tylko jedno z wielu czynności które muszę wykonywać. Od roku zaczełam szyć i kiedyś jak zobaczyłam igłę znowu mi to wróciło mam jakieś czynności które muszę zrobic bo jak nie to boję się że sama polknę igłę i dlatego teraz mam taki lęk przed tym. Proszę was pomóżcie mi. Chcę jakiejś porady gdzie mam się udać z tą chorobą żeby mnie już nie dręczyła. Proszę piszcie na moje gadu 7377181.
gdzies obok
Nie wiedziałem że to jest takie częste wśród ludzi. Z jednej strony się cieszę że "sie jestem sam z chorobą" ale z drugiej współczuję tym wszystkim któzy na nią cierpią. Bogu dziekuje za każdy dzień.
zosia
moim, punktem zwrotnym, była terapia, bo najpierw trzeba
się dowiedziec z kąd to GÓWNO się wzięłło.
ela522@interia.eu
pozdrawiam
zdziwiona
Witam! kiedys slyszałam o takiej chorobie ale nie myslam ze mnie to spotka!!! nie bylam u lekarza ale sama sobie zdiagnozowałam po przeczytaniu tych wszystkich wpisów. Życie z tym to wielki dramat , obciążenie psychiczne , najgorsze jak ktos zauwazy co robisz. U mnie objaw jest mnóstwo: zanim wyjde z dou sprawdzam czy wszystko jest wylaczone(gaz , żelazko itp.)Przed wzięciem kąpieli sprawdzam pod wanna czy przypadkiem kogos tam nie ma , przed pójściem spać sprawdzam w szafie , pod łóżkiem (wszędzie gdzie mogłby się ktoś schować). Wszystkie klamki w oknach muszą być równiutko (w pionie) , firanki nie mogą być załamane , nie mogą opierać się o kwiaty itp. Z mebli nie mogą wystawać żadne ubrania bo automatycznie wstaję i poprawiam. Przed pójściem spać sprawdzam czy drzwi są zamknięte naciskając na klamke ,,x,, razy. Każdego wieczora musze sie pomodlic według ustalonego harmonogramu(za co , za kogo sie modle i o co)jeśli się nie pomodle to automatycznie wydaje mi sie ze stanie sie krzywda komuś bliskiemu. Mrygam telewizorem po to tylko zeby wyświetliła mi się godzina i tak po 3razy i jescze 3. Licze wszystkie klamki , ranty mebli , czasami schody! Czytam wyrazy od końca , jestem juz w tym tak wprawiona ze wszyscy sie dziwią.Sprawdzam po ,,x,,razy czy nastawiłam budzik w telefonie i tak z poł godziny przed zaśnieciem. Ciagle mam wrażenie że coś stanie sie mojej suni , pilnuje ją ciagle , nie pozwalam nikomu wyjsc z nia na dwor. Schodzac z klatki poprawiam wszystkie wycieraczki przed drzwiami tak zeby byly równo.Ciagle licze do 3 i spowrotem ( 1 2 3 , 3 2 1 ) Masakra!!!! na pewno o czyms zapomniałam. Prosze o odpowiedz co z tym robic , czy jest to groźne , skąd mogło się to wziąć. Do czego doprowadzić.
zmęczony
Czesc jeśli ktoś chce porozmawiac o nerwicy,albo wymienic sie poradami walki z nią to moje GG 38896816.Mi takie rozmowy pomagają jeśli wam tez to piszcie...pozdrawiam
fatamorgana
zdziwiona bardzo Ci współczuję. Jeśli chodzi o mnie, to schodząc po schodach zawsze muszę dotknąć barierki, ciągle patrzę się na gniazdka, klamki, zegary. Na chodniku omijam studzienki kanalizacyjne, bo jeżeli nadepnę na nią, to coś mi się stanie. Ta nn już mnie wykańcza. Rodzice mnie nie rozumieją, mają mnie za wariata. Przez nn pogorszyłem się w nauce. Nie wiem co dalej ze mną będzie. Mam 15 lat. Pozdrawiam was wszystkich.
zmęczony
Czesc jesli ktos chce porozmawiac o nerwicy lub wymienic sie sposobami walki z nia...moje gg 38896816.Mi takie rozmowy pomagaja jesli komus tez to piszcie.Pozdrawiam
alex
Czytam tak sobie to, a w sumie zajrzalam tu z ciekawosci :) Bo dawno nie interesowalam sie ta pie****na choroba :/
To wszystko jest bardzo smutne, co piszecie :(
Sama cierpie na to od wielu lat (o czym kiedys nie mialam pojecia,bo myslalam,ze jestem po prostu zbyt dokladna lub pedantyczna), a okazalo sie, ze praktycznie od dziecka :/
Czasami zastanawiam sie,czy ja sie juz z tym urodzilam, czy to nabylam :|
Bo odkad siegne pamiecia, zawsze robilam dziwne rzeczy, tylko,ze czasmi bylo to u mnie mniej lub bardziej nasilone.
Dzis juz wiem,ze to wszsytko jest przez stres, a w moim przypadku dlugoletni. To nie bierze sie znikad, zawsze jest jakas przyczyna, tylko,ze roznica miedzy nami polega na tym, ze kazdego cos innego dotknelo i zalezy kto jak w danej sytuacji reagowal i to przezyl.
Stlumione emocje, zlosc, przewaznie skierowana to siebie, do wewnatrz, musiala kiedys znalesc swoje tak zwane \\\\\\\"ujscie\\\\\\\", ktora doprowadzila to tej, chyba najgorszej, choroby, ktorej towarzyszy lek i niepokoj.
Pełny obaw
Witam wszystkich mi też dokucza nerwica natrectw...Jesli ktoś bedzie chciał pogadac o dolegliwosci z którą sie meczymy to zapraszam gg 39100579.Braku nerwów zycze Wam i sobie.Łatwo napisać troche trudniej zrobić hehe...ale nie wolno sie poddawać.Trzymajcie sie ciepło.
Anita
Witam wszystkich!
Cierpię na nn od kilku dobrych lat, a może nawet kilkunastu. Nie mam typowych natrętnych czynności, a myśli. Potrafię godzinami, dniami coś roztrząsać. To \"coś\" jest kompletnie bez znaczenia, nie do odtworzenia. A ja się nad tym zastanawiam jakby to miało zbawienną moc wszechświata. Jeśli tej myśli nie dokończę, to jest szarpanina emocjonalna, zły humor, brak skupienia, kompletne rozbicie. A niech coś lub ktoś spróbuje mi przerwać myślenie to ....mam ochotę go zabić.
Szukałam pomocy, to u psychologa, to psychiatry. Miałam wrażenie, że byłam odbierana przez niektórych z nich albo za rozpieszczoną, szukającą guza dziewczyneczkę albo słabą psychicznie. Krótko mówiąc, brak zrozumienia wśród specjalistów. Straciłam nadzieję na fachową pomoc. A wiem też, że sama nie mogę sobie z tym poradzić. Komuś umiem doradzać, wspierać. A siebie kompletnie nie potrafię okiełznać.
Myślę, że cierpiący na nn są bardzo niecierpliwi. Ale trudno się nam dziwić. Bo trudno się z tym żyje, nie można tego zaakceptować.
Fajnie, że jest ta stronka, bo widać, że nie jesteśmy odosobnieni. Pozdrawiam!
mila42
Witam!Ja również choruje kilkanaście lat na NN.Ostatni taki silny atak NN miałam, jakieś 6 lat temu.w tym roku dopadło mnie z taką siłą ,że właściwie od 6 miesięcy jestem cały czas spięta z lękami, natręctwami!!!Natręctwa mam właściwie na wszystko o czym pisaliście :gaz, kurki,żelazko,jak wychodzę z domu to, to wszystko sprawdzam po kilka razy. Jak idę na zakupy i wejdę do przymierzali,zacznę przymierzać jedną rzecz,to głupio sie zachowuję. Wracam się kilka razy i zaglądam ,czy czegoś nie zostawiłam,jest to męczące i wstydliwe,bo jak ktoś mi się może przypadkiem przygląda,to co on sobie o mnie myśli. A jaki ubaw muszą mieć jeżeli są w sklepie kamery.Ale co mam zrobić jeżeli to jest silniejsze ode mnie .Jestem na lekach ,chodzę na terapię ,ale na razie jakoś nie mogę się pozbierać. Bardzo się boję jedzenia ze tam jest dużo chemii .Jak myję naczynia i płuczę je zawsze licząc do co najmniej pięciu.To wszystko mnie zamęcza i w ogóle nie cieszę się życiem. Jakby coś mi mówiło nie ciesz się bo nie wiesz jakie będzie juto. Takie zakazy ,nakazy.O Boze jak ta choroba utrudnia życie!!!Pozdrawiam wszystkich
Marta18
Kurde! No nie wierze normalnie. Ja tez miałam nerwice natręctw w szkole podstawowej. Ale myslałam, ze to tylko ja tak mam.. ze nie ma takiej choroby.. az niedawno ogladałam serial \'Hotel 52\' gdzie facet równiez miał nerwice natręctw. Sprawdziłam to szybko w internecie. Byłam w szoku, ze w ogole takie cos istnieje, ale rowniez byłam zadowolona, ze to sie wyjasniło.. ze jest jakies uzasadnienie. W sumie juz o tym zapomniałam, ale ludzie! Naprawde mozna sie z tego wyleczyc! I wierze, ze Wam sie uda!
Jesli chodzi o natrectwa, to ja miałam tak, ze jak niby czegos nie zrobie to cos sie stanie, takie głupie, dziwne mysli, ubzdurałam sobie, ze musze dotykac przedmiotow np. lewa ręka, a nie prawa. Zawracałam sie wiele razy gdy szłam ulica, bo mowiłam sobie, ze musze bo inaczej...... Takze uwierzcie, wiem o czym piszecie. Trzymam kciuki i wierze, ze uda Wam sie z tego wyjsc. Pozdrawiam! A, i cieszę sie, ze jest taka stronka gdzie mozna podzielic sie swoimi natrectwami hee.. Jeszcze raz pozdrawiam gorąco!
Luluconfaboulu
Witam .Ja tez sie dopisze .Jakies 27 lat cierpie na nerwice natrectw ,bo tyle mniej wiecej siegam pamiecia .Mam 36 lat i teraz dopiero zamierzam zasniegnac pomocy i psychiatry .Do tej pory myslalam ze to fobia ale niedawno uswiadomilam sobie ze to nerwica natrectw .Oprocz sprawdzania ,natretnych mysli czy snow , przerabialam juz w zyciu lek przed kuleczkami rteci ,lek przed krwia (panicznie boje sie zarazenia wirusem HCV ),mam natrectwa ze potencjalnie wszedzie moga byc skrzepy krwi ( w autobusie itp) ,oczywiscie dezynfekuje sie po powrocie do domu (tylko jak jade komunikacja miejska ) ,potem prysznic z myciem glowy koniecznie inaczej nie wejde do kuchni by sie napic chocbym umierala z pragnienia .Kiedys dezynfekowalam tylko rece przed kapiela ,teraz dezynfekuje tez uszy i wlosy .Ostatnio dolaczyl mi sie lek przed opilkami ...boje sie ze jak taki wpadnie do jedzenia to moze wrosnac w blone sluzowa przewodu pokarmowego i w tym miejscu moze zrobic sie rak .Boje sie przechodzic obok ludzi w ubraniach roboczych zwlaszcza mezczyzn z obawy przed opilkami ,ktore potencjalnie moze ktos miec na ubraniu .Oczywiscie klamek nie dotykam ,tylko przez rekaw . W sklepie nie biore koszyka ,nie biore niczego z przodu polki ani niczego co stoi krzywo ,bo jest juz dla mnie dotkniete .Owocow prawie nie jadam ,chyba ze pakowane ,z leku przed HCV (wirusa sie nie zmyje woda tylko dezynfekcja spirytusem ,a przeciez nie bede dezynfekowac owocow ) .Ciezko jest i to bardzo ,czy kiedys z tego jeszcze wyjde ?Pozdrawiam wszystkich cierpiacych na NN .
Joanna
Witajcie! Witaj Anito!
Też mam nn i też głównie myśli. Czynności miałam w dzieciństwie. Teraz raczej analizowanie w kółko przeszłości. Opisałam swoją historię i została zamieszczona na głównej stonie po prawej jako Historia Joanny. Może się w niej odnajdziecie, może coś komuś pomoże. Wydaje mi się, że nie mam już tak ostrej fazy, że chyba powoli z tego wychodzę.
Pozdrawiam!
Vincent
Ja juz pare lat temu kapnalem sie, ze mam nn. A mialem ja na pewno w dziecinstwie, bylem b.poboznym dzieckiem i jak szedlem do kosciola to mialem glupie mysli,ktore juz wtedy w wieku 10 lat powodowaly moj bol. Pamietam, ze jedzenie chcialem jesc zawsze w papierku, i byc moze nawet jablko zdarzylo mi sie jesc \"przez papierek\". W liceum jakby to ustapilo i to znacznie, a na studiach (l.70-te) od drugiego roku zaczelo sie imprezowanie i bylo duzo alkoholu,totez nie jestem w stanie powiedziec,czy cos mialem z nn czy nie, alkohol tlumil \"skutecznie\" leki w tym konkretnym okresie.
Po studiach jak zaczalem prace tez dlugo nie mialem problemow, 22 lata temu wyjechalem z Polski i mialem (i mam nadal) stresujaca prace ok. 10 lat pojawily sie objawy nn i gdzies od 2-3 lat juz sa b.silne. Oprocz rytualow wyjscia z domu/biura/magazynu mam teraz cos takiego, ze jak pieszy przechodzil przede mna a ja jechalem to nieraz wracam i patrze, czy go nie przejechalem, albo jak cos z \"rytualu\" nie pamietam to potrafie wrocic z drogi i sprawdzac jeszcze raz. W rodzinie zona wie o moich natrectwach,w dodatku mam te zachowania dwubiegunowe - od atakow furii do zachowania \"slodkiego\". Odkladalem wizyte u specjalisty, ale juz dluzej nie bede zwlekal, bo to dobrze nie wyglada i nie ma szans , ze samo przejdzie. Problem tylko taki, ze jestem zagranica i nie wiem ,czy mi tu pomoga. Jak jestem w Polsce to duzo z tych rzeczy mi mija i czuje sie o wiele lepiej. To sa rzeczy o ktorych czlowiek nie myslal wyjezdzajac z Polski.
mila42
Witajcie! -Vincent ja mam dokładnie tak samo. Kiedy jadę autem i ktoś nagle przejdzie mi przed maską samochodu ,to również zawracam i obsesyjnie sprawdzam czy kogoś nie potrąciłam,wiedząc oczywiście ze jest wszystko ok! Myślę ze nie odkładaj tej wizyty ,bo jak NN się rozkręci to potem jest dwa razy gorzej. Lulukonfaboulu- na tyle rzeczy lęk cię ogranicza,ja również nie ufam sobie w wielu rzeczach w sklepach ,robię to samo co ty ,nie dotykam,nie biorę towaru z półki z wierzchu ,zawsze coś muszę ominąć . A od pewnego czasu już nie mam siły myśli moje krążą w wokół mycia naczyń.Mam zmywarkę ale i tak myślę zadręczając się czy dokładnie wypłukała pianę. Czy mi nie zaszkodzi .A jak sama umyj e garnek to liczę do pięciu i tak płuczę,ale i tak podczas gotowania ,mam obawy przed zjedzeniem np. zupy bo czy na pewno ten cholerny garnek był dobrze wypłukany, Jak dalej zyć?Bo przecież jeść trzeba po to aby żyć. Te myśli mnie zatruwają ,proszę może ktoś mi poradzi jak mam sobie wytłumaczyć,że wszystko robię najdokładniej jak potrafię,czy ktoś z was ma też nieraz takie absurdalne myśli?
Anita
Cześć wszystkim! Cześć Joanno!
Twoją historię przeczytałam po napisaniu mojego tekstu. Tak jakbym czytała swoją historię. Też w dzieciństwie miałam bardziej natrętne czynności, od ok. 15 lat, myślowe. Mam 33 lata, prawie 34, nieułożone życie, bujam się po psychologach. Ostatnio zaczynam wątpić i coraz bardziej myśleć, że to na własne życzenie. Rodzina mówi mi, a nawet psycholog, że nic z tym nie robię, nie walczę. Psychiatra wypisał mi leki, jedne na depreche (po których mogłabym spać po 13 godzin na dobę), a drugie uspakajające, p/lękowe( Afobam ), doraźnie - a takie to musiałabym brać co chwilę, kiedy pojawi się myśl, więc nie mogłabym funkcjonować i pracować. Boję się brania leków.
Nie mam większych życiowych problemów (choć prawdopodobnie czeka mnie rozwód). Czuję wstyd. Ludzie mają takie problemy, a ja się babram w tych moich \"analizatorskich\" myślach, mając tyle lat, powinnam wychowywać dziecko. Nie wiem czy będę je miała, bo czasu coraz mniej...
Joanno, nie przeczytałam jeszcze o tej metodzie o której pisałaś. Jakbyś coś słyszała o tego typu terapiach w Poznaniu, proszę o info.
Chciałabym jeszcze Was uczulić na różnych specjalistów, ponieważ większość poradni jest teraz prywatnych. A jak prywatnych to wiadomo...można przedłużać terapię w nieskończoność. Jeśli wybieracie się do psychiatry, to wiedzcie, że psychiatra, prawie zawsze przepisze Wam leki, bo nie byłby lekarzem gdyby tego nie zrobił (takie słabe, na wszelki wypadek). Oczywiście dla niektórych leki są niezbędne, ale nie dla wszystkich. Dla wielu osób wystarczy psychoterapia. Mało który psychiatra nam to szczerze powie, i mało który psycholog odpowie nam np. \" specjalizuję się w problemach małżeńskich, nie zajmuję się NN. Polecam w tej sprawie zgłosić się...tam i tam\". To piszę z własnego doświadczenia.
Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Marta
Na wstępie powiem, że mam lat 15. Na samym początku uważałam moje zachowanie za odbiegające od normy, nietypowe, bądź sądziłam, że \'tylko ja tak mam\'. Jakby w mojej głowie istniał ktoś, kto non stop wydaje mi rozkazy. A ja się tej osoby słucham. Dentysta stwierdził u mnie bruksizm, a mniej więcej 5/6 lat temu kardiolog podsumował moje rzekome kołatanie serca, że jest to częstoskurcz serca na tle nerwowym. Bardzo szybko tracę kontrolę, można powiedzieć, że wręcz panowanie nad sobą. Jestem impulsywna, łatwo wpadam w furię. Do tego jeszcze NN.
Nie wiem,czy, moje zachowania, to na pewno objawy tej dysfunkcji. Zawsze w piórniku, torebce etc. muszę mieć wszystko starannie ułożone. Kładąc jakiekolwiek przedmioty, sprawdzam czy leżą równo, można powiedzieć, że układam je jak od linijki. Poprawiam włosy trzy razy, bo jeśli zrobię to dwa, wydaje mi się, że jakaś magiczna siła nade mną zapanuje. Drzwi zawsze muszą być zamknięte, fotele postawione na ukos, a krzesła na wprost obrazu. Wiem, że to jest idiotyczne lecz takich zachowań jest o wiele więcej, a ja mam już ich zupełnie dość.
W dodatku bardzo irytują mnie przeróżne dźwięki, takie jak odgłosy, kiedy ktoś je (przeżuwa czy gryzie jabłko), czymś stuka itp. W tym tygodniu zainwestuję w porządne stopery, bo podczas sprawdzianu zwykły szelest kartek mnie dekoncentruje. Ostatnio, kiedy mój tato spożywał posiłek, a ja leżałam obok i oglądałam tv zaczęłam płakać, po czym w łazience zniszczyłam zegar, rzucając nim, bo taki zwykły odgłos nagromadził we mnie masę negatywnych emocji.
Czuję się z tym wszystkim fatalnie. Nie zwierzałam się z tego nikomu. Jedynie moi rodzice uważają, że powinnam zapisać się do psychiatry, bo moje zachowanie nie jest normalne.
Pomocy, jak sobie z tym wszystkim poradzić?
Pozdrawiam,
Marta
Joanna
Witajcie! Witaj Anito!
O terapii poznawczo-behawioralnej w Poznaniu nie słyszałam, ale to na pewno można znaleźć w internecie. To faktycznie było dość drogie i tam bliżej poznałam mechnizm nn. Natomiast jeśli chodzi o warsztat 12 kroków, o którym wspominałam i który chyba najbardziej zmienił mój sposób widzenia siebie i nn, nie wiem, czy jest w Poznaniu. Teraz właśnie go skończyłam, więc nie będę miała okazji zapytać prowadzącego, czy w Poznaniu jest. Wiem, że to się teraz rozrasta z Warszawy na okolice (tzn. mam na myśli warsztat \"12 kroków ku pełni życia\" w wydaniu chrześcijańskim, bo różnych warsztatów 12-krokowych jest bardzo dużo, np. dla alkoholików i innych nałogowców i ich rodzin). Warsztat działa też w innych miastach Polski, ale nie wiem dokładnie, w których. Myślę, że jeśli chcesz, możesz wejść na ich stronę http://www.12krokow.com.pl/ i napisać maila z zapytaniem, jak to jest w Poznaniu. Wiem też, że prowadzący planują jeździć z tym programem weekendowo w okolice, gdzie go jeszcze nikt nie prowadzi stacjonarnie, więc zawsze można zgłosić taką potrzebę. Osobą, która najbardziej to koordynuje, wg mojego rozeznania, jest Jacek Racięcki, więc jeśli byś chciała, możesz napisać do niego. Myślę, że dla osób, które chcą z tym programem zapoznawać ludzi to też może być ważna informacja, że jest na to zapotrzebowanie.
Pozdrawiam ciepło!
Joanna
Anito, jeszcze chciałam dopowiezieć jedną rzecz, choć trochę zastanawiam się, czy mam prawo, bo to osobista sprawa i nie wiem, jaka jest Twoja sytuacja, ale chciałam Ci powiedzieć, żebyś może nie traciła nadziei, jeśli chodzi o małżeństwo. U mnie też było dość trudno w związku z nn, bo to było jedyne, co istniało, nn było w centrum, nie było nic poza tym i często miałam przeróżne myśli, lęki i trudności, ale to się teraz zaczyna prostować, mam nadzieję, mniej więcej sytuacja prostuje się wprost proporcjonalnie do tego, jak ja się prostuję. Szukałam kiedyś pomocy na stronie \"sychar-wspólnota trudnych małżeństw\". To mi pomogło przetrwać trudne czasy.
Pozdrawiam!
Anita
Dziękuję Ci Joanno za informację. Będę szukać i dam znać.
Jeśli chodzi o moje małżeństwo to problemem jest nie tylko nn. Ona na pewno w dużym stopniu się przyczyniła. Wiele przez to zepsułam i mąż nie traktuje mnie zbyt poważnie. Zna moje wszystkie słabości z tym związane, już zna reakcje po moim zachowaniu i wie kiedy mam tzw. atak. Bo tak samo jak Ty mówiłam mężowi o tym, opowiadałam bez końca. Na początku był zainteresowany, później coraz mniej (nic dziwnego) i w pewnym momencie powiedział, ze już nie chce tego słuchać, że on tego nie rozumie, jest tym zmęczony bo w kółko gadam w taki sam sposób i to jest ten sam schemat, i że się wtedy nakręcam. Był jedyną, bliską osobą, którą tym aż tak obarczałam. To nie była dobra droga. Teraz czuję się dla niego strasznie nudna. właściwie to już jest nie do odkręcenia, tak jak ta moja przypadłość, w której zbyt długo tkwię.
Kolejnym i bardzo istotnym problemem w moim małżeństwie jest teściowa. Coraz bardziej widzę, że mąż jest do niej podobny i strasznie uzależniony. Ale to już osobny rozdział.
Pożyjemy, zobaczymy. Pozdrawiam również i życzę dużo optymizmu.
Beata
Witajcie! Witaj Anito !
Jakbym czytała o sobie u mnie identyczna sytuacja małużeństwo powoli mi się rozpada. W zasadzie to sytuacja jest tak napięta że az nie do odwrucenia.Wszystko identcznie jak u ciebie.I też czuje się bardzo zawiedziona bo oczekiwałam od męża zrozumienia i wsparcia.A tymczsem otrzymuje same przykrosci.Ciągłe głupie przytyczki,wyzwiska i to jak on jest juz tym wszystkim zmeczony.A co ja mam powiedzieć?Jak to ja tkwie w tym po uszy.Mam 34 lata i dwoje dzieci kazdy dzień dla mnie to niekoncząca się walka z samą sobą.Robie co moge aby sie nie poddawać ale to jest wciąż silniejsze odemnie.Wdodatku czuję się bardzo samotna w tym wszystkim.Pozdrawiam wszystkich.
Anita
Cześć wszystkim! Cześć Beato!
Beato, czy twój mąż wiedział wcześniej o twoich problemach, czy one nasiliły się w ostatnim czasie? Myślę, że twój mąż obowiązkowo, tak jak i ty, powinien iść do psychologa, osobno lub razem z tobą. Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy on zawsze był dla ciebie nie dobry, czy właśnie teraz. Jeśli to drugie, to jego zachowanie może wynikać z niezrozumienia tej choroby, agresji, złości, nawet nie na ciebie tylko na to, że nie wie jaką on ma przyjąć rolę i jak reagować. Przecież my z nn sami jesteśmy na siebie najbardziej źli, bo dręczące nas natręctwa wywołują najgorsze emocje, i taką cholerną złość. Więc co się dziwić osobom nam najbliższym, którzy spędzają z nami czas. Oni tego nie rozumieją. Dlatego, Beato, twój mąż powinien usłyszeć diagnozę od psychologa. Jeśli będzie się starał ci pomóc i tego ci życzę, to super. A jeśli nie, to znaczy, że chce cię utwierdzać w twoim błędzie, a może nawet znęcać się nad tobą. Niektórzy ludzie potrzebują innych do tzw. \"kopania\" i znajdują sobie ofiary słabsze, żeby dowartościować siebie. Przepraszam, że tak brutalnie, ale trzeba mieć świadomość, że różni są ludzie,i że nie każdy jest przyjazny.
Beato, czy zastanawiałaś się nad losem swoich dzieci, jakby ciebie nie było? Kto by się nimi zaopiekował?
Trzymaj się i nie daj się!!!!!!!
Nerwus
prosze o dobra rady na adres e-mail pan.prezes.olszewski99@gmail.com
mam 13 lat.
Asia 21
Ja tez mam nn jesli ktos chciałby mi poradzic jak z tym walczyc to bede wdzieczna.MojE GG 39386441
Krzysztof
Też cierpię na tę chorobę m.in. liczę przedmioty, często myję ręce, śpię tylko po jednej stronie łóżka.
Sądzę też, że mam depresje (nadmierna senność, brak apatytu, ciągle występujący zły nastrój, myśli na temat śmierci).
Chciałbym też z kimś o tym porozmawiać; proszę o adresy e-mail.
Mateusz
Też to mam, do tej pory nie wiedziałem co mi jest, wiedziałem że to nie jest normalne i że jestem chory, ale nie wiedziałem co mi jest, robię większość rzeczy które są tu opisane.
hmm
tez to mam z tego co czytałem przechodzi przez to większość ludzi bardziej lub mniej w czasie dojrzewanie później objawy ustępują bądź zanikają całkowicie bądź zmniejszają się by kiedyś móc wypłynąć. na pewno z tego co czytałem sprzyja temu środowisko, inne choroby, sposób życia itp. jedno jest pewne różne leczenia powinny być dla różnych przypadków, na pewno pomaga wysiłek fizyczny, rekreacja ale także stabilność emocjonalna, jeśli to nie pomaga powinno się iść do specjalisty. sam to mam i kiedyś miałem później przez wiele lat nie i na nowo. na pewno trzeba odstawić kawę, alkohol, i inne używki, napoje energetyczne, czy nadmiar słodyczy nie pomaga w wyleczeniu tego. życie powinno być unormowane, starać się unikać lęków i stresów, nie oglądać mocnych filmów, dramatów bardziej komedie czy filmy przygodowe. oczywiście także modlitwa pomaga. pamiętajcie jedną radę ... leki na końcu.
Magda
dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że nie tylko ja mam takie objawy. dzięki bogu ! już myślałam, że kompletnie zwariowałam. Objawy towarzyszą mi już około dwóch lat. To rujnuje moje plany, nie takie na życie tylko np. plan dnia. Przez to spóźniam się do szkoły bo 15 razy sprawdzam czy na pewno obróciłam koszulkę na odpowiednią stronę, czy aby na pewno zgasiłam światło w łazience. Wychodząc z kuchni cztery razy muszę dotknąć wszystkich kurków w kuchence aby upewnić się czy na pewno nie ulatnia się gaz. Zanim położę się spać muszę wykonać określoną ilość kroków od telewizora do łóżka inaczej nie mogę się położyć bo gnębią mnie myśli, że jeżeli tego nie zrobię to jutro przytrafi mi się coś strasznego. Wszystko liczę. Ile razy za przeproszeniem się \"podtarłam\" ile stopni mają schody w moim domu (znam już tę liczbę na pamięć lecz i tak to robię). Mam różne irracjonalne systemy, których się trzymam. Jeżeli z jakiegoś liczenia (przypominam, że liczę prawie wszystko) wyjdzie mi liczba np 34 lub 12 myślę, że wszystko pójdzie po mojej myśli. Jeżeli wyjdzie mi liczba 37, 49, 58 boję się, że coś pójdzie nie tak i liczę jeszcze raz,aby wyszło mi inaczej. mam wyznaczony system nawet podczas brania prysznica. Najpierw głowa, później szyja (nigdy odwrotnie) myję zawsze najpierw lewą pachę później prawą. jeżeli przez przypadek zrobię inaczej spłukuję z siebie pianę i zaczynam od nowa. czuję, że to postępuje. boję się zgłosić do specjalisty, ale boję się też, że kiedyś całkowicie stracę nad tym kontrolę. przez to zaczęłam się gorzej uczyć, straciłam koncentrację, chęć do robienia czegokolwiek. powoli zaczynam bać się wszystkiego, nawet siebie...
Nieśmiała
Cześć, fajna strona. Ja również choruję na nerwicę natręctw od 13 lat. Właściwie to wszystko zaczęło się jeszcze kilka lat wcześniej, ale 13 lat temu dopadł mnie największy kryzys i od tego czasu nerwica towarzyszy mi codziennie.Teraz jest już dużo lepiej, chociaż nie biorę leków i nie leczę się u psychiatry,ani psychologa. Staram się z nią walczyć sama.Zawsze najbardziej bolało mnie to,że nie mogę liczyć na wsparcie moich rodziców. Obecnie staram się pamiętać ile osiągnęłam w walce z tą paskudną chorobą, ale nie zmienia to faktu, że ona zniszczyła mi życie. Straciłam wiele lat młodości na użeranie się z nerwicą, podczas gdy moi rówieśnicy cieszyli się życiem. Życzę powodzenia wszystkim chorym. Nie poddawajcie się, bo mamy tylko jedno życie. Nie jesteśmy gorsi od ludzi \"zdrowych\". My też zasługujemy na szczęście i jesteśmy w stanie wyzdrowieć, a nawet spełniać nasze marzenia.
Pablo
Ja myślałem że tylko ja to mam! ;) W zasadzie najbardziej męczący jest ten motyw - \"muszę to zrobić bo cos sie komuś stanie albo mi\" - no i tak odstukuje te włączniki świateł do zeżygania, pierdylion razy patrze na kuchenke gazową, bo może mnie oko myli, kurki otwarte i wylece w powietrze! Czasem umiem tak pół godziny przekisić przy kuchence! Lub też oczy sobie nożem lub rękoma wykole ;) Mam to od dziecka, ALE BIORE TO Z HUMOREM ;]]] Co do samooceny jest nad wyraz wysoka i mam się za osobę dość inteligentną i wesołą. Po prostu jestem pie******ęty ;]
Ewa
Mam pytanie do bcv,proszę napisz mi jak z tego wyszłeś?Mój mail to: nataliarosiak33@wp.pl
Ędward
Nie wierzcie w hipnozę. To niebezpieczne skróty. Leki - a PRZEDE WSZYSTKIM psychoterapia, która pomoże Wam zrozumieć przyczynę dolegliwości - to jedyna droga. Długa, ale jedyna. I proszę, NIE PODDAWAJCIE SIĘ! Cieszę się, że mogłem to napisać - może komuś choć odrobinę pomogę. Wy też mi pomogliście - widzę, że nie walczę z tym cholerstwem sam. :)
Wiem co mówię, tylko szkoda że mówię to tak późno. Mam 30 lat. Leczę się od dwóch. Nie jest super, ale coraz lepiej. A jestem, cholera, lekarzem ;)
Luluconfaboulu
Prosze Was o wsparcie bo warjuje .Pisalam tu juz ze boje sie panicznie opilkow metalowych ,teraz ten lek sie bardzo nasilil .Do tej pory balam sie krwi a teraz obecnosc krwi wydaje sie byc tylko malym pikusiem w porownaniu do opilkow . Jesli chodzi o krew i lek przed HCV to moglam uzywac spirytusu do dezynfekcji i wrazie czego zrobic test ,ktory by mnie uspokoil.Jesli chodzi o opilki metalowe ,to wiem ze potencjalnie moga byc przeniesione z miejsc gdzie sie wykonuje takie prace (ciecie metalu ) .Boje sie panicznie i zaznacze ze nie o siebie !Jade do rodzicow na swieta i mam straszny lek ze przywioze ze soba ...na ubraniach itp .jakies pojedyncze opilki , a tego sie nie wypierze z ubrania ,bo taki opilek potrafi sie wbic a moze wyleciec w najmniej oczekiwanym momencie .Moje mysli kraza wokol tego ze np w czasie Wigilji wpadnie taki opilek do jedzenia ...Boje sie ze z mojej winy ,ktores z rodzicow to polknie przez przypadek jedzenie z opilkiem ,ktory moze wyrzadzic szkody w przewodzie pokarmowym a nawet po latach doprowadzic do raka a najgorsze ze tego nie mozna zbadac ,ze nie mozna tego wykryc wczesnie . Jak sobie z tym poradzic ? Czy ktos tutaj moze mi racjonalnie wytlumaczyc ze taki opilek jest nie gorzny jak sie go polknie ,ze sie nigdzie nie wbije ,ze sie go poprostu wydali .Edward piszesz ze jestes lekarzem ,moze Ty mnie jakos uspokoisz . Zgory dziekuje i zycze wszystkim spokojnych Swiat .
Beata
Witaj!
Jeszcze raz przeczytałam twoją chistorie dla przypomnienia.Chcę ci powiedzieć że doskonale cię rozumiem ,bo też na to choruje.(Też opisywałam tu swoje problemy).Mysle że natychmiast powinnaś udać się do psychiatry i zacząć leczenie.To czego się obawiasz,jest mało prawdopodobne,ale rozumiem że to cie dręczy.Bez leków nie dasz sobie z tym rady.Na pocieszenie powie ci że ja choruje na nn od kilku miesiecy byłam w stanie opłakanym. Mam wspaniałego lekarza i biore sporo leków wychodze z tego!!! Zaczynam powoli od nowa patrzeć na rzeczy które mnie niedawno przerazały.Tłumaczenie sobie na logike nie pomaga tylko czas i leki przynoszą dobre efekty. Nie zwlekaj bo zmarnujesz sobie zycie.Wszyzcy tutaj mamy takie same problemy,wiec dobrze sie rozumiemy , dzielimy sie doswiadczeniami, wspieramy sie nawzajem.Zacznij leczenie i daj sobie troche czasu zobaczysz ze wszystko będzie coraz mniej straszne.Trzymam kciuki za wszystkich.
Luluconfaboulu
Dziekuje Beatko ze napisalas !!!Ja juz sobie zniszczylam sobie zycie ,bo choruje od dwudziestu kilku lat ,ale nie wiedzialam ze to nerwica natrectw i ze to sie leczy .Chce isc do lekarza ale niestety mieszkam za granica i tu szukalam polskiego psychiatry ale nie ma albo nie znalazlam .Do Polski lece na swieta ale chyba nie zdaze dostac sie na jakas prywatna wizyte u psychiatry , niestety niedodzwonilam sie na numer znaleziony w necie . Chyba musze sie jeszcze pomeczyc i radzic sobie samemu z tym problemem ,bo nie mam tu zadnego wsparcia ,mieszkam sama ,do tego chyba cierpie na depresje ,staram sie byc silna ale czasami juz nie daje rady . Dziekuje za slowa zrozumienia !
Beata
Trzymaj się kochana nie jesteś sama! Rzeczywiscie długo się to u ciebie ciagnie ale to dlatego że nie reagowałaś. Pozwoliłas rozbujać się tej podstepnej chorobie. Ja wiem jak to jest zaczyna się zwracać uwage i mysli coraz dokładniej i szczegułowo a potem orientuje się człowiek że tak się zapętlił ze robi już wszystko ponad siły,a i tak nie czuje się pewnie i spokojnie.Napewno czytałaś moją historie byłam w bardzo złym stanie nalerzałam do najcięższego przypadku u mojej pani doktor a dotego miałam depresje bo zreguły idzie to w parze.Byłam załamana myślałam ze to już koniec. Na wszystko patrzałam oczami choroby.W ogóle nie myslałam logicznie, cały czas tylko napięcie i niepokuj sama wiesz.(tłumaczenie rozsądne nie pomaga). Musisz za wszelką cene znależć dobrego psychiatre. Sama sobie nie poradzisz i nawet nie łudz się. Nie marnuj sobie więcej życia,z pomocą specjalisty przejdziesz przez to. Mi się udaje zrobiłam ogromne postepy.Wracam powoli do normalności wiec da się to wyleczyć.(biore aż trzy leki i to duze dawki)ale efekty sa, wiec jest ok. Uwierz mi jesli ostro się weżmiesz za siebie wszystko minie.Często tu zaglądam więc pisz jakbyś chciała pogadać.Pozdrawiam cię serdecznie.
Luluconfaboulu
Jeszcze raz serdecznie Ci dziekuje Beatko ze nie jestes obojetna na moja historie .Przeczytalam tez Twoja i co mnie najbardziej uderzylo to ten brak wsparcia w mezu . Ja meza nie mam ale brak wsparcia ze strony rodziny doprowadza do tego ze zyjemy w blednym kole .Ja jestem pewna ze jestem w takim stanie przez mojego ojca , to on od dziecinstwa niszczyl mi psychike a potem z pogarda krzyczal ze mam isc sie leczyc do psychiatry ...tak jakbym byla winna swojej choroby . I to poglebialo jeszcze bardziej moje natrectwa . Bogu dzieki ze udaje Ci sie walczyc z ta okrutna choroba,nie poddawaj sie .Ja tez bede przeszczesliwa jak uda mi sie dostac do jakiegos psychiatry i jak wreszcie zaczne brac leki .Mysle ze jeszcze kiedys poczuje jak to jest zyc bez roznych natrectw , jak to jest miec ochote na zycie ,czego i Tobie i wszystkim tu zycze .Pozdrawiam serdecznie .
Beata
Ja też miałam ciężkie dzieciństwo,życie mnie nie rozpieszczało.Teraz też przeżywam tragedie dlatego zachorowałam. Moja pani doktor mówi że nn to najcięzsza postać nerwicy.I kazdy kto ją ma to ma jakiś powod,jakies emocje z którymi nie potrafi sobie poradzić. Znajdziesz lekarza to zobaczysz że będzie lepiej.U mnie nie było w ogóle zadnej poprawy dopiero kiedy mineło pół roku zupełnie inaczej patrze na swiat.Tylko poszukaj dobrego lekarza,poczytaj o lekarzach opinie.I pamiętaj nie jestes niczemu winna.Zobaczysz że wszystko jeszcze wruci w twoim życiu do normy. Musimy walczyć kazdego dnia i się nie poddawać.Odzywaj się jak bedzie ci smutno i cięzko wszyzcy tutaj wspieramy sie wzajemnie.Jeszcze raz cię serdecznie pozdrawiam.
Jesteś bardzo wartościowym człowiekiem i nigdy w to nie wątp.
Luluconfaboulu
Dziekuje Beatko z calego serca . Bede sie tu odzywac po nowym roku ,bo jade na swieta do rodzicow w poniedzialek .SPOKOJNYCH Swiat Bozego Narodzenia .
Mario
Wy to lekami leczycie? Też mam NN ale by to do głowy nie przyszło...
marta
nie mam sily
Samotny
Cześć mam podobne objawy byłem dwa razy u psychologa i skierował mnie do psychiatry lub na terapię. Oczywiście nie zamierzam iść nie jestem w stanie tego zaakceptowac. Najbardziej mnie boli, że mam problemy w kontaktach z ludźmi, brak poczucia własnej wartości, ludzie wyczuwają moją niepewność. Jednak pracuje, żyje nie poddaje się. Do psychiatry nie jestem w stanie pójść. chyba że ktoś podałby mi namiar (oklice Radomia). Jedynym skutecznym sposobem było spotkanie z Panem Jezusem w Eucharystii. przez okres adwentu pokonałem natręctwa kompulsje i obsesje, ale przystępowałem do Komunii codziennie na roratach. Pozdrawiam wszystkich w 2012(;
- . Wytrwam .
Cześć ! . Parę miesięcy temu zaczęło się zemną dziać coś dziwnego , wręcz mogę powiedzieć idiotycznego :c . Czego nie mogłam sobie wyjaśnić w żaden sposób , do dziś od kiedy odkryłam , że inni też cierpią na tą chorobę zrobiło mi się raźniej , choć ta choroba psuje mi psychikę . A zaczęło się to kilka miesięcy temu , Od kiedy zrozumiałam że mam osobę którą na prawdę kocham , czyli mojego chłopaka ... Zaczęłam wtedy robić bardzo dziwne rzeczy i nadal je robie , czyli na przykład zawszę przed snem muszę popatrzyć przez okno bo w moich myślach jest tak ze jak nie popatrzę , to stanie się coś mojemu chłopakowi , lub mnie .. albo jak Piję herbatę to muszę ją wypić do ostatniego łyka , bo inaczej przechodzą mnie przeraźliwe myśli .... Od jakiegoś tygodnia mam nawet tak że jak jest ciemno ( noc + zazwyczaj chodzę o późnych porach spać ) to gdy wychodzę z łazienki , to nie zamknę drzwi , nie mogę po protu .. boję się że coś się wydarzy moim bliskim złego przez to .. ta choroba mnie na prawdę przeraża , jest okropna .Moi znajomi mówią że się zmieniłam że teraz chodzę bardziej smutna iwgl ...
Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić , nie powiem tego moim bliskim bo , boję się ze mnie nie z rozumią i wyśmieją ... a to wcale śmieszne nie jest i wiecie o tym najlepiej . GG : 31461215 .
Grzegorz Gdynia
Witam Was serdecznie. Dla mnie również ta strona jest zaskoczeniem, acz bardzo miłym. Choruję na NN od ok. 17 lat, mam więc doświadczenie z terapiami, lekarzami, różnorodnymi lekami, walką indywidualną, istnieniem w grupie i samotności..wszelkich aspektach życiowych. Brakuje mi kogoś, kto również ma takie doświadczenia, z kim mógłbym porozmawiać..to chyba najlepsze terapia. Mieszkam w Gdyni..zapraszam serdecznie do konktaktu. Grzegorz gg 5659018 :)
Iza
Witam wszystkich serdecznie\\.Na NN cierpię od prawie 30 lat,od 7 latleczę się specjalistycznie-psychoterapia,farmakoterapia,12 tyg.terapia w szpitalu psych. w Komorowie.Obecnie biorę lek Setaloft i czujępoprawę.Natężenie moich natręctw iobsesji się zmniejszyło chociaż rytuał do 5 pozostał[musi być5].Na razie kończę-obowiązki wzywają,mam trójkę dzieci.Do zobaczenia.
onlysorrow
Cześć @Wytrwam. Kochana bardzo dobrze Cię rozumiem. Obawy przed rodziną czy powiedzieć czy nie. Masz typowe zaburzenia kompulsyjne. Z całego serca radzę Ci skontaktować się z psychiatrą, który pomoże Ci wyjść z tego. Im wcześniej zaczniesz się leczyć tym lepiej dla Cienie i masz większą szanse, że z tego wyjdziesz i nie będzie nawrotu. Nie czeka i nie katuj się własnymi myślami i obawami.
Zapraszam Cię na mojego bloga albo napisz do mnie jeśli chcesz papilon@onet.eu
http://nerwica-sorrow.blogspot.com/
Pozdrawiam gorąco :-)
nie mam juz siły...
Witajcie ja tez borykam sie z nerwicą natręctw...Prosze o rozmowe z kims kto tez ma nerwice.Mysle ze dzieki rozmowie z osobą o podobnych dolegliwosciach człowiekowi jest troche lżej.Moj numer gg 40280327
Ania
Bardzo dziękuję autorowi za tę stronę, dziękuję także komentującym, bo wiele dowiedziałam się także z Waszych komentarzy. Już kilka lat wcześniej odkryłam u siebie NN, jednak dzięki tej stronie uświadomiłam sobie, że niektóre zachowania, które do tej pory uważałam za normalne, także są objawami tej choroby.
Podjęłam decyzję o leczeniu, w przyszłym tygodniu zapisuję się na pierwszą wizytę.
Pozdrawiam:)
Alicja
Witam wszystkich :)Moja \"przygoda\" z natręctwami zaczęła się całkiem dawno. Początkowo myślałam ,ze to normalne,te czynności ,które obsesyjnie wykonuję ,jednak się myliłam. Pewnego dnia,na lekcji biologii omawialiśmy temat natręctw. Wtedy po raz pierwszy uświadomiłam sobie co mi jest,jednak nie zdecydowałam się na leczenie. Wydawało mi się ,ze potrafię to pokonać,i rzeczywiście w jakimś stopniu to się zmniejsza. Jednak nadal nie umiem zapanować nad tym wśród ludzi,to bardzo krępujące.Chciałabym się dowiedzieć ,czy mimo tego ,że w jakimś stopniu poradziłam sobie z chorobą ,to czy nadal muszę wybrać się do specjalisty ? Czy to konieczne,kiedy powoli mi się udaje przezwyciężać tą chorobę ? Bardzo proszę o odpowiedź,to dla mnie bardzo ważne :)
JGOR
witam chciałbym wam powiedzieć o moich dziwnych myślach mam takie że żyje że to się niee wyleczy że jestem sam na tym świecie i że tylko ja żyje w sęsie że nie czuję jak ktoś inny żyję że nigdy nie będzie dobrze że zawsze będe miał te myśli pomocy!!!!!!
Alicja
Drogi Igorze,to rzeczywiście dosyć dziwne o czym mówisz. Nie wiem czy dobrze zrozumiałam,ale chyba masz na myśli ,że czujesz się sam na tym świecie,nie potrafisz zidentyfikować się z ludźmi na tyle,aby stali Ci się kimś bliskim. Prawdopodobnie po prostu taki jesteś . Moim zdaniem najlepszym wyjściem z tej sytuacji będzie rozmowa z psychologiem. Oczywiście w zależności ile masz lat,jak możesz napisz :) Postaram się w jakiś sposób pomóc .
Jola
Witam mam 30 lat na nn cierpięË od 4 miesięcy obecnie jestem w 13 tygodniu ciazy. Na początku myśłałam że wariuję , ale teraz wiem że to nerwica natrectw, po woli oswajam się z ta chorobą, leków nie mogę brać ratuję się tylko melisą. W ciągu dnia daję sobie rade dobrze najgorsze są noce kiedy nie moge spać.Dwa lata temu miałam pierwsze pronienie, pożniej trudną operacje proktologiczną.A od roku z mężem staramy się o dziecko po raz kolejny niestety do niedawna bezskutecznie.Ten bagaz doswiadczeń spowodował u mnie pojawienie się zaburzeń nerwcy natręctw idącej w stronę deperesji.Zdecydowałam się na wizytę u lekarza i rozpoczełam farmakoterapie jednak zaledwie po 10 dniach brania leków okazało sie że jednak jestem w ciazy.Zaprzestałam farmakoterapi, nastrój się poprawił, jednak nie na długo.Obecnie jestem w 13 tygodniu ciazy, po woli zaczynaja wracać mysśli natrętne, zabuzenia nastroju, bezzsenne noce, drżenie w klatce piersiowej.Mam śawiadomosć że jest to jest niezdrowe dla dzidziusia, ale niew iem jak moge sobie sama pomóc.Jak ktoś chciałby ze mna pogadać to moje gg 9498437.
anonimowa.
BARDZO PROSZĘ WSZYSTKICH Z NN O KONTAKT NA MEJL: eukariotyczna@interia.pl. SZCZEGÓLNIE PAULINĘ, MIRABELL I AGĘ. TO DLA MNIE BARDZO WAŻNE. PRZEPRASZAM ZA CAPS LOCKA.
mrówa
mam nn od 8 roku życia,w tej chwili mam 27 lat,jestem zmęczona,wyczerpana,moje życie nie ma sensu.wychowałam sie w rodzinie patologicznej,wielkim stresie i odpowiedzialności.uważam że nn powstaje u osób wrażliwych które nie maja wsparcia,miłości,poczucia bezpieczeństwa kiedy najbardziej tego potrzebują.najczęściej ofiarami tej choroby padaja małe dzieci które są pozostawione same sobie,bez dobrego wychowania.pisze tak dlatego że mnie właśnie to spotkało.sama musiałam sobie radzić ze złymi emocjami,stresem,problemami.mam ojca alkoholika,tyrana,zniszczył naszą rodzinę,pogwałcił wszystkie normy społeczne,moralne.musiałam patrzeć jak doprowadza nas do nędzy,sami musielismy martwic się o swój byt.jako dziecko słyszałam jak gwałci mamę,w nocy awantury,bicie,grożenie,wyzywanie.przeżyliśmy koszmar.w tych trudnych chwilach nie mieliśmy w rodzinie oparcia,czuliśmy się gorsi,nikt nam nie pomógł.od zawsze mam niską samoocenę,uważam że jestem nic nie warta,nie wierzę ludziom,nie ufam nikomu,zawsze widzę zło.nn opanowywała mnie stopniowo,mam za sobą kilka epizodów ciężkiej depresji,myśli samobójcze,pobyt w szpitalu.ciagle czuję smutek,apatię,zero motywacji do zycia.a tak bardzo chciałabym być szczęśliwa.zażywam obecnie paxtin od pół roku lecz niewiele skutkuje,chodziłam na psychoterapię lecz przestałam bo byłam ciagle zmęczona.teraz widze nadzieję w miłości,hipnoterapii i autoterapii.od kilku dni walczę starając się unikac wykonania czynności natrętnych,myslenie negatywne zastępuję pozytywnym.duzo rozmyslam nad tą hcorobą i szukam najlepszego wyjścia z niej,ale jest naprawdę cięzko.lęki wracają ze zdwojoną siłą,nie chce sie poddać
Jola
Małe sprostowanie moje gg 8437949. Prosze o kontakt jak ktoś chce pogadac z ciężarną z nn.
Słoneczko
Mrówa odezwij się do mnie na GG - 9740071, trzymaj się .
Joanna
Jolu,
chętnie pogadam z ciężarną z NN, bo sama jestem w ciąży i mam NN:) Niestety nie mogę na gg, bo niedawno miałam naprawiany komputer i chyba już nie wytrzyma instalowania gg na nowo, więc mogę tutaj. Opisałam swoją historię na tej stronie, została zamieszczona w linku \"Historia Joanny\" na lewym marginesie. Jestem teraz w połowie ciąży mniej więcej i też się czasem martwię, że te myśli mogą wpływać negatywnie na dziecko. Teraz, jak trochę znów poczytałam tę stronę, tak jakby nabrałam odrobiny dystansu do swoich myśli i myślę sobie, że to, o czym ostatnio rozmyślam i próbuję rozwikłać to takie samo g..., jak myśli które mam od prawie 20 lat i zawsze udają prawdziwy \"problem\".
Pozdrawiam Ciebie i wszystkich czytających;)
zośka
witam ,ja od kilku lat leczę sie na zawroty głowy a jak się okazało przyczyną zawrotów jest nerwica czy to może być prawda?
Pati
Ja cierpię na nn już 20lat, gdy miałm 17 lat dowiedziałam się że mój przymus sprawdzania jest chorobą, to było straszne, po dwuch latach leczenia objawy złagodziły się. Potem z okresami remisji miałam jeszcze dwie terapie.przez kolejne 10 lat choroba zmieniła trochę postać, przymus sprawdzania odpuścił a wjego miejsce pojawiły się natrętne myśli.
nasiliły się gdy urodziłam mojego synka. Ciągle myśle że coś mu się stanie, albo ja umrę na nieuleczalną chorobę, a mój mąż zginie w wypadku. Cały czas wracają do mnie złe wspomnienia z przeszłości. Tak mnie to dręczy, że czasem płaczę pół nocy w poduszkę. Objawy nasilają się gdy przez długi czas żyje w stresie. Też tak macie?
Mam pytanie, czy ktoś z was odczuwa przymus ciągłego jedzenia? Może brzmi to śmiesznie, ale lekarz powiedział mi że w moim przypadku może to być jedno z natrenctw.
Staram się panować nad chorobą i o ilę nad sprawdzaniem w dużej części mi się udało tak nad koszmarnymi myślami nie.
Asia
Witam ; D
Tez zawsze myślałam, ze coś zemną jest nie tak ,ze jestem jaks wariatką itp.
zaczeło sie dawno nawet nie wiem kiedy i z czasem sie zmienia na przykład
kiedyś wydawało mi sie ze jak nie założę razy bluzki to w szkole bede sie zle czuła czy nawet umre ;/ teraz jest gorzej nie moge normalnie popatrzeć w lusterko bo muszę klika razy tak samo kilka razy zgasić światło czy wyjąc cos z półki musze sie modlic przed ubraniem rano i przed kąpielą wieczorem i przed snem i jeszcze potem jak już idę spać przed snem wprawdzie się modle ale nigdy dotąd przed kąpielą ;/
wiem ze te czynności sa bez sensu ale mimo to boje sie ze jak czegos nie zrobie to stanie sie zemną cos strasznego ;/
juz nie wiem co mam robic boje sie komus powiedziec ;( wiem ze powinnam sie leczyć . musze cos z tym zrobić .ale dobrze ze nie jestem z tym sama
pozdrawiam wszytkich i życzę powrotu do zdrowia !
agata
witam wszystkich ja nie mam tej choroby ale moj kolega ja ma i weszlam tu zeby uzyskac jakies informacje czy ja moge jemu podac wasze numery gg i te mejle on potrzebuje z kims o tym pogadac a ja bardzo chce mu pomoc
dzieki wielkie odpiszcie
dawcio
Witam moja sytuacja wyglada jak wiekszosc tu opsianych.ok 4 lat temu lekarz stwierdził NN przedtem nie pamietam ile lat sie nie leczylem.Po wizycie u lekarza byly tabletki pomogly,bralem regularnie ponad rok(sam przerwalem leczenie).W miedzy czasie urodzila sie córka,byl slub,praca wszystko bylo ok,przestalem brac leki.Nie caly rok temu wyjechalem do Niemczech za chlebem,i ta choroba zaczyna mnie znowu dopadac,pojawia sie mysli czy napewno wylaczylem piec(jestem cukiernikiem)a wiem ze go wylaczylem,i ciagle ta mysl ze cos sie stanie albo mojej rodzinie albo mi,straszne.Mam pytanie czy jest w srod nas ktos z niemiec konkretnie bremen chcem isc do lekarza ale nie znam za bardzo jezyka.Pozdrawiam.
Joanna
Witajcie,
przy okazji porządków znalazłam \"Poradnik dla chorych na zespół natręctw\", który dostałam kiedyś od psychiatry. Nie wiem, gdzie go można dostać, ale są namiary na autora i wydawnictwo, więc może tam. Ja mam wydanie 2, poszerzone z 2010 r.
Autor:
dr Maciej Żerdziński
Szpital Centrum Psychiatrii, Oddział Psychiatrii II
40-340 Katowice, ul. Korczaka 27
tel. (032) 603 84 00
avalone@wp.pl
Wydawnictwo:
Kangur
02-784 Warszawa, ul. Janowskiego 11/2
tel./fax: (022) 644 27 66, 644 04 34
www.kangur.com.pl
Pozdrawiam!
Natalia
witam wszystkich! mam 15 lat, a na nerwicę natręctw choruję już od małego. wszystko zaczęło się kiedy miałam 5-6 lat, zaczęłam wtedy myć dłonie tak bardzo, że popękała mi skóra, ale to nie wszystko. powtarzałam sobie w myślach i mówiłam na głos różne rzeczy po kilka razy, bo sądziłam, że powiedziałam je niezrozumiale i ktoś, lub coś (sama nie wiem dlaczego tak sądziłam ponieważ mówiłam do siebie, a nie do kogoś) może mnie nie zrozumieć. potem mi przeszło na jakiś czas i znów wróciło kiedy miałam 8-9 lat, ale tym razem moim natręctwem było ciągłe poprawianie majtek. po jakimś czasie natręctwo to ustało i miałam spokój lecz nie na długo. kiedy po raz trzeci dopadło mnie zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne nie było tak łatwo jak na początku. byłam w stanie ubierać się do szkoły godzinę, lub nawet dwie. jeśli prostowałam włosy to prostowałam je mimo, że już były proste. w pokoju na \\\\\\\"układanie\\\\\\\" mebli schodziło mi 2 godziny, a wszystko po to, żeby meble były równo poustawiane. czytałam, że przez tą chorobę ma się złe samopoczucie i łatwo wpaść w złość. w moim życiu częściej jest tych gorszych dni niż lepszych, a jeśli coś pójdzie nie po mojej myśli wpadam w szał i jedyne co mnie kiedyś uspokajało to cięcie się. zwykła kłótnia z rodzicami wywoływała u mnie chęć samookaleczenia w celu uspokojenia się. aktualnie już tego nie robię, ale bardzo często zdarza mi się mocno zdenerwować i mam chęć zrobienia sobie czegoś bardzo poważnego by w końcu przestań cierpieć z tego powodu. zawsze wtedy kiedy zauważyłam, że coś w moim pokoju jest poprzestawiane krzyczałam na rodziców ze złości, że robią mi to po złości, a dobrze wiedzą, że jest mi ciężko z tą chorobą. brałam leki, chodziłam do psychologa i psychiatry przez 2 lata, ale nie pomogło. leczenie zakończyłam 2 lata temu.
CDN
Natalia
obecnie moimi najczęstszymi rytuałami są:
1. pisanie czegoś na kartce, a jeśli nawet przecinek będzie źle postawiony to wyrzucam całą kartkę i zaczynam pisać od nowa.
2. prostowanie włosów chociaż są proste.
3. od czasu do czasu ustawianie mebli, żeby były \\\\\\\"po mojemu\\\\\\\" ustawione.
4. mycie rąk, żeby mieć je czyste.
5. czesanie włosów po 3 razy prawą stronę, lewą stronę, tył głowy i grzywkę.
6. jeśli nie jestem pewna, czy postawiłam jedną spację to usuwam tą lukę między wyrazami i wyraz przed tą luką.
7. częste powtarzanie sobie w myślach, lub mówienie do siebie różnych rzeczy.
8. jeśli coś do kogoś mówię to powtarzam mu to kilka razy, bo boję się, że mógł mnie źle zrozumieć, lub mnie nie wysłuchał do końca.
9. no i wiele innych natręctw.
CDN
Natalia
do pewnego czasu wszystko było dobrze dopóki nie dostałam nowego dotykowego telefonu. nie używałam go przez prawie 2 miesiące, bo nie poustawiałam sobie w nim ustawień \"po swojemu". kiedy zdecydowałam się na rozpoczęcie użytkowania to spędziłam nad nim 5 godzin, żeby to wszystko poustawiać, a i tak przez kolejne dni mnie męczyły inne ustawienia z nim związane. teraz męczy mnie pisownia, ubzdurałam sobie, że muszę nauczyć się z czym pisze się \"nie\" łącznie, a z czym oddzielnie i kiedy pisać przecinki, a jeśli się tego nie nauczę to nie mogę wysyłać smsów i w pełni korzystać z telefonu. nikt mnie nie potrafi zrozumieć. jedni mówią, żebym starała się przestać, ale to nie jest takie łatwe, a drudzy się śmieją. męczy mnie ciągłe zmaganie się z tą chorobą, mam dość. z jednej strony cieszy mnie, że nie jestem z tym problemem, ale z drugiej szkoda mi ludzi którzy przeżywają to samo co ja. straciłam jakiekolwiek nadzieje na to, że mogę z tego wyjść, ale mimo wszystko jeśli macie jakieś skuteczne sposoby na pozbycie się tego, jakieś rady co powinnam zrobić, lub chcecie popisać i wymienić się zdaniem na ten temat to piszcie na natalia-anna@wp.pl
pozdrawiam Was i życzę Wam jak najszybszego wyleczenia się z tego :)
Gratussny
Witam. Mam 26 lat i jestem z Poznania. Zaburzenia obsesyjno-kompulsywne towarzyszą mi w życiu od dawna i są dość niestandardowe. Na szczęście nie są skrajne i póki co nie widzę sensu leczenia.
Chętnie jednak poznałbym dziewczynę z Poznania, która wie na czym polega nerwica natręctw. Możesz mieć zarówno 16, jak i 36 lat - wiek nie ma dla mnie znaczenia :).
Mój mail: gratussny@gmail.com
Anka
Witam,
ja dla odmiany jestem matką 15-letniej dziewczynki cierpiącej na nn. Co do leków to bardzo jej pomógł Rispolept. Dodatkowo bierze jeszcze Fevarin ale on jest na poprawę nastroju a nie na natręctwa. Niestety przy Rispolepcie skutkiem ubocznym jest zwiększenie masy ciała. Chodzenie do psychologów nic nie dało. W tej chwili jesteśmy cały czas na ww. lekach. Dodatkowo zdecydowałyśmy się na akupunkturę która jeśli jest dobrze zrobiona naprawdę pomaga. Bardzo ważne jest mieć właściwego lekarza - my miałyśmy dwóch zanim wreszcie trafiłyśmy na cudowną panią doktor. Jeśli chcecie pogadać podaję swoje gg 6769694 lub maila; agabab@op.pl. Pozdrawiam Was wszystkich.
Ola
Witajcie! Jestem dziennikarką i wlaśnie przygotowuję program telewizyjny o osobach, które borykają się z nerwicą natręctw. Jeżeli ktoś z Was byłby zainteresowany niezobowiązującą rozmową na ten temat, bardzo Was proszę o kontakt na adres e-mail: a.stefanska@tvn.pl
Pozdrawiam!
Jola
Asiu W nawiązaniu do ponizszego postu pzgodnie z twoją prośba proszę odewij się do mnie na meila ja.jankowska@wp.pl
Jolu,
chętnie pogadam z ciężarną z NN, bo sama jestem w ciąży i mam NN:) Niestety nie mogę na gg, bo niedawno miałam naprawiany komputer i chyba już nie wytrzyma instalowania gg na nowo, więc mogę tutaj. Opisałam swoją historię na tej stronie, została zamieszczona w linku \\\"Historia Joanny\\\" na lewym marginesie. Jestem teraz w połowie ciąży mniej więcej i też się czasem martwię, że te myśli mogą wpływać negatywnie na dziecko. Teraz, jak trochę znów poczytałam tę stronę, tak jakby nabrałam odrobiny dystansu do swoich myśli i myślę sobie, że to, o czym ostatnio rozmyślam i próbuję rozwikłać to takie samo g..., jak myśli które mam od prawie 20 lat i zawsze udają prawdziwy \\\"problem\\\".
Pozdrawiam Ciebie i wszystkich czytających;)
Paweł k
Część.ja mam taki problem bardzo podobny to Natali i jeszcze powiem wam że nigdy nie byłem u Lekarza a rodzina nic otym niewie że jestem chory a mam 22lat i boję się co będzie dalej co dzieńie mam do samo tylko dotknę jakieś rzeczy już muszę umyć ręce ciągle coś mi nie bazuje a ja myślałem że tylko ja mam tą chorobę dlateko że jest bardzo dziwna fajnie że znalazłem tą stronę pozdrawiam dzięki że jesteście i Natalia będzie OK pa
Ewa
Witajcie!
Ja również mam nerwicę natręctw. Niestety jak narazie nic z tym nie robię, nie chodzę do lekarza ani na żadne terapie. Nie biorę żadnych leków. Wmawiam sobie, że sama umiem sobie z tym poradzić, ale jednocześnie wiem, że to nieprawda :( Nerwica nie niszczy mi jak narazie życia, potrafię z nią w miarę normalnie żyć - już się przyzwyczaiłam ;) , ale na pewno trochę to życie utrudnia i to jest dosyć uciążliwe niestety :/ Sama nie wiem jak mi się to wszystko zaczęło, skąd się wzięło, jakie były tego przyczyny... Nie mam zielonego pojęcia. Chyba zaczęło się samo z siebie, ot tak - po prostu. Jakieś 1,5 roku temu. Dziwna sprawa... I jednocześnie bardzo krępująca i ogromnie wstydliwa :( Staram się za wszelką cenę ukryć to przed innymi, żeby nie widzieli moich dziwnych i nienaturalnych zachowań, żeby się nie śmiali, jednak rodzina już zauważa i się niestety śmieje :((( Ja też się śmieje, bo co mi innego pozostaje?! Udaję, że mnie to bawi, że mam dystans do siebie i potrafię się sama z siebie śmiać, że to nie jest jakiś wielki problem. Ale tak naprawdę czuję i wiem, że jest ze mną coś nie w porządku i to bardzo nie w porządku :( Ale nie dopuszczam do siebie myśli choroby psychicznej :( Chciałabym być normalna, a nie chora psychicznie i wylądować w wariatkowie - a obawiam się, że prędzej czy później to się może tak właśnie skończyć ;(((
Mam 20 lat. I jestem z okolicy Warszawy.
Gdyby ktoś chciał pogadać, zwierzyć się, to mój mail: evcia123@poczta.fm
Zapraszam do rozmowy!
Na każdego maila na pewno odpowiem :) Bo mi również zależy na rozmowie.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie! Trzymajcie się! Będzie dobrze! :) ♥
Paweł55
Czemu ta choroba jest taka dziwna mam już dosyć tej choroby ciągle myje ręce i jak coś zrobię źle to myślę że coś mnie złego spotka i będę miał bardzo zły dzień powiem wam że mam to co Natalia dzisiaj miałem zły dzień i dlateko więcej mówię do siebie i robię dziwne rzeczy mam deko dość nawet myślałem żeby się zabić ale nie zrobię deko rodzinie a nikt u mnie w rodzinie niewie że jestem chory tylko wam otym mówię po jesteście tacy jak ja pozdrawiam wszystkich.
Beata
Witam wszystkich
Paweł trzymaj sie nie rób głupstw.Wiem co przeżywasz mamy podobny problem,wiem jak trudno z tym życ.Ile nas kosztuje wykonanie najprostrzych rzeczy.Nie jestes sam zawsze mozesz tu pogadać wszyscy cię rozumieją i nikt sie nie smieje.Znajdziesz tu wsparcie,nie poddawaj sie jesli jestes w stanie zgłos sie do psychiatry otrzymasz tam pomoc inaczej sobie nie poradzisz.Odzywaj sie ,jeszcze wszystko sie poukłada zobaczysz,tylko zacznij działac chłopie...
Paweł55
Dzięki Beata i wam bardzo dziękuję że jesteście na naszej stronie zawsze będę z wami dzisiaj nawet był dobry dzień tylko że metalik położyłem to pudełka i myślę że go niema a jest na swoim miejscu a jak dotknę czerwoneko to muszę szybko umyć ręce.pozdrawiam i dziękuję że jesteście pa
Aga
Witam,
także sądzę ,że choruje na to zaburzenie . Nie dawno zapisałam się do psychologa,żeby to potwierdzić i czekam na wizytę.Choć prześladuje mnie to bardzo długo dopiero nie dawno odważyłam sie powiedzieć o tym mojej mamie i odważyłam się zapisać na wizytę Nie wytrzymuje już ze swoimi myślami ,kiedyś nie były tak natarczywe i nie były takie jak teraz .Mam wielkie poczucie winy. Teraz do tego ciągle chce mi się płakać i poza tym nic mi sie nie chce. Boje się,że w końcu nie będe mogła normalnie funkcjonować. Pozdrawiam wszystkich.
zdziwiona
Hej! mial ktos kontakt ze zeczonym???? nie odywa sie nic....zastanawiam sie czy nie zlapala go znowu depresja;/
Kamila
Witam wszystkich,
czy macie też obawy przed byciem homoseksualistą, podczas gdy wcześniej byliście hetero? A jeśli wam się udało pozbyć tej natrętnej myśli to jak długo wam to zajęło? Ciężko mi z tym, mieszkam z chłopakiem i czuję się fatalnie w stosunku do niego....
Dzięki
Piotrek
Czy ktoś z was próbował poskromić niegrzeczne myśli za pomocą medytacji,
(chociażby najprostszej jaka jest czyli liczenie oddechów ?) jogi, siłowni lub jakiś innych ćwiczeń umysłu i ciała ? ćwiczeń relaksacyjnych ?
Jeśli tak to z jakim skutkiem ?
ja choruje co jakiś czas na depresje i nerwice/ szczególnie zimą
kiedyś było ze mną ciężko i wiem że każdy musi sobie znaleźć jakiś patent na odsunięcie się od swojej choroby i popatrzenie na siebie z dystansu, wiem że nie jest z tym lekko a czasami wręcz nas to miażdży
ja przykładowo pod wieczór powtarzałem sobie codziennie że jutro będzie lepszy dzień i że na dzisiaj już starczy tego wariactwa
a czasami gdy mnie dopadały jakieś myśli mówiłem sobie w prost \"pierd... to\" i starałem się być totalnym olewatorem w tym momencie
z czasem taki patent przestaje mieć taką samą siłę i trzeba znaleźć coś nowego do puki człowiek nie dotrze do sedna i czym jest dana choroba spowodowana
pamiętajcie że nikt się nie rodzi dobry ani zły a ta choroba jest nabyta i możecie się jej pozbyć, musicie tylko znów wyobrazić sobie ten dzień gdy było wszystko z wami ok i starać się go przytrzymać za wszelką cenę jednocześnie zastanawiając się co takiego musiało się wydarzyć w moim życiu abym zachorował
pozdrawiam
Powtórka?
Jezu, ludzie dobrze, że jest taka strona, gdzie można zobaczy, że jest nas więcej :)
Miałam tak, że ciągle wszystko sprawdzałam. Czy mam telefon, portfel, dokumenty przy sobie, czy poprawnie zapisałam dane w formularzu, czy we wpisie nie zrobiłam błędu :) I tak co chwila. Myślałam, że zwariuję. Trudno było cokolwiek zrobić czasem do końca. Normalnie żyć mi się chwilami nie chciało. I jeszcze jak ktoś to zobaczył, chciałam się schować do własnej kieszeni. Teraz ze mną lepiej, czasem mam taką myśl, żeby sprawdzić, ale rzadko to robię.
Zaczęłam się leczyć na psychoterapii. I to jest sposób, tylko trzeba dobrze trafić. Piszcie jak wam źle. wiewiurzynska1@onet.pl
nikt
Witam Wszystkich. Nie wiem jak wy ale ja mam już dość...nie umiem sobie poradzić. Powtarzam czynności po kilkanaście razy np. muszę sprawdzić czy zgasiłem światło ( potrafię włączać i wyłączać kilkanaście razy)...ręce myję tak że aż są czerwone..i system że muszę 5 razy dotknąć mydła bo inaczej coś tam złego. Jak zamykam piec centralnego ogrzewania-zajmuje mi to czasami pół godziny - SPRAWDZANIE CZY ZAMKNĄŁEM!Po 10 razy to samo. U mnie w rodzinie widzą że sprawdzam po kilkanaście razy...\"przyzwyczaili\" się..ale ja nie umiem. Czasami wydaje mi się że zwariowałem. Nie wiedzą że to jest choroba..nie wiem już co robić...wymyślanie w mojej chorej wyobraźni. Już nie mogę.Czasami myśli mnie nachodzą że lepiej by było gdyby.....Nie wiem do kogo się udać i co zrobić...Strasznie utrudnia to życie.
nikt
Witam wszystkich. Już nie mam siły....już nie mogę. Mam dość sprawdzania po kilkanaście razy tego czy zamknąłem drzwi, czy zgasiłem światło czy wyłączyłem gaz w kuchence gazowe, czy zamknąłem piec centralnego ogrzewania. I czy umyłem ręcę dotykając mydła odpowiednią ilość razy. czy zakręciłem kran itd itd itd....już nie mogę...proszę o pomoc! W domu widzą że po kilka razy sprawdzam czy zamknięte..czy zgaszone ale nie wiedzą o mojej chorobie.Sam do niedawna nie wiedziałem że to choroba.Mam żonę i dwójkę dzieciaków-oni nie wiedzą o mojej chorobie. Żona by nie zrozumiała..byłoby jeszcze gorzej. Czasami mam już myśli najgorsze...oby się już to skończyło.
t.a.k.
POLECAM WAM TAKĄ METODĘ tzn. wiadomo, że każdy kiedyś umrze, więc NIE przejmujcie się tym, że coś np. jest niepoukładane, że czegoś nie sprawdziliście kolejny raz, że ręce znów trzeba być itp. OLEJCIE te rytuały, bo macie TYLKO JEDNO życie i NIC wam się nie stanie, że nie powtórzycie tych czynności. Owszem to jest choroba, ale można z tym całkowicie wygrać stosując tę metodę. Pomaga też branie witaminy B6 i B12, ale Z UMIAREM!!! tzn. góra 100 % dziennego zapotrzebowania na te witaminy, wtedy będzie Wam się lepiej myśleć i oddychać. Ponadto jak macie np. przymus umycia rąk, to zignoruj to np. szybko się ubierz i wyjdź z domu, wróć dopiero za 2 godziny- a udowodnisz samemu sobie, że NIC się nie stało z tego powodu, że ręce są nieumyte :-)))) WIERZCIE MI, że stosując metodę olewania tych przymusów- WYGRACIE z tym. A np. jeśli macie natręctwo liczenia- to zróbcie tak: powiedzcie sobie na głos: nie liczę, bo to GŁUPIE :-) I NIE myślcie o tym, że niepoliczone, zajmijcie się czymś innym.
To nie jest Wasza wina, że los dał Wam tę okrutną CHOROBĘ, której większość ludzi nie rozumie, bo oni jej nie mają. Ja wiem, jak macie ciężko :-))))) Ale WYGRAĆ z tym można całkowicie poprzez ignorowanie tych natręctw. Mówicie sobie przy każdym natręctwie: po co mam robić bezsensowną czynność? :-) Tylko raz wystarczy np. coś położyć, wymyć ręce itd. Więcej to NIC nie daje :-) Jesteście normalni, to nie Wasza wina, że stwórca tego świata Wam to podarował w organizmach. Ale ZAUFAJCIE mi, stosujcie tę metodę + 100 % dziennej dawki witamin B6 i B12, a pokonacie tę chorobę. Życzę Wam powodzenia dobrzy ludzie, skrzywdzeni przez los. :-) Bądźcie silni.
emila
Ja też mam już dosyć tego wszystkiego. Obecnie mam 21 lat i wszystko robię po kilka razy:( Wychodzę z łazienki sprawdzam kilka razy, czy wszystko wyłączyłam, ale to niestarczy, bo wrócę jeszcze raz sprawdzić, bo sobie zaczynam myśleć, co się stanie jak to będzie nie wyłączone. Wszystko powtarzam. Sprawdzam, czy mam klucz i portfel w torebce tyle razy, że się liczyć nie chcę, niby wiem że on tam jest bo sprawdzałam przed chwilą, ale muszę...To męczy, i tak mam już kilka lat. Czasami potrafię wrócić i sprawdzić coś, lub się zadręczam i myślę, czy coś zrobiłam. Próbowałam sprawdzać raz i wmawiać sobie, że jak sprawdzę jeszcze raz to coś się stanie, ale to nie działa. 10 razy sprawdzać, czy się komputer wyłączyło, światło zgasiło, dom zamknęło. Jak tego nie sprawdzę to nie mogę funkcjonować bo ciągle o tym myślę. Natomiast jak już sprawdzę tyle ile trzeba (nie wiem od czego to zależy ile razy muszę to sprawdzić) jest ok i mogę się zajmować dalej moimi czynnościami. Musiałam się wygadać. U lekarza nie byłam, ja to ukrywam. Np. jak coś sprawdzę, a ktoś jest w kuchni , sprawdzam znowu , potem poczekam jak ktoś wyjdzie i znowu sprawdzę....;( Ja mam w głowie zakodowane, że muszę sprawdzać to tyle razy i już.. Tylko zastanawia mnie to, od czego zależy ilość tych razy które muszę czynność powtórzyć, aż się zakoduje dana rzecz.Każdy ma inne problemy takie życie...
Beata
Witajcie !!!
Pisze do Was bo tak naprawde tylko tu moge znalezć zrozumienie i wsparcie.Jakis czas temu powoli zaczeło mi się znacząco poprawiać(brałam duze dawki leków i to drogich),niestety zaprzestałam leczenia gdyz w styczniu po tej reformie w nfz wszystkie ceny bardzo sie pozmieniały i nie stać mnie było na wykupienie tak drogich leków.Sprawy się tak zle poukładały że z powodu moich natręctw na sprzatanie nabiłam ogromne rachunki za prad i wode.W dodatku w ciagu 6 miesiecy przytyłam 10 kg przez leki (wcześniej byłam za chuda)ale zle się z tym poczułam wolałam siebie taką jak wcześniej.Od zapadnięcia na nn nie układało mi sie z mężem,wysmiewał mnie ,dokuczł, gnębił psychicznie.Potem zaczą się czepiać ze zle wygladam,że powinnam coś z soba zrobic bo jestem za gruba i znowu mi dokuczł do tego stopnia ze jak coś jadłam to kazał mi odłozyc i spojrzec w lustro.Przestałam jeśc schudłam prawie do takiej wagi jak wcześniej (zrobiłm to dla siebie).Jednak choroba nn wruciła nasilona,nie moge sobie dać rady,nienawidze siebie za to jaka jestam.Mąż rozlicza mnie z mydła,proszków wody robiąc codziennie awanture ile to ja marnuje pieniędzy.Wyzywa mnie od najgorszych,jestem juz wrakiem psychicznym człowieka. Najgorsze to to ze uwierzyłam że nie jestem nic warta ze jestem psychiczna i nie powinnam zyć.Uwazam ze nie zasługuje na to by zyć i zaczynam mysleć o tym ze choroba wygrała ze nie ma juz dla mnie ratunku i lepiej byłoby jakbym znikneła.Nie moge juz na siebie patrzec mam dość,jestem bardzo zmęczona.Dziękuje Was za to ze jestescie, bardzo bym chciała usciskac Was wszystkich.
XXXX
Czesc wszystkim,czesc Beata ja tez mam nerwice.Nie słuchaj tego co mówi ci twój maż.Skoro on wie ze masz nerwice i tak ci przygaduje to raczej on jest psychiczny a nie ty.Jesli chcesz porozmawiac albo ktos z was to moje gg40280327 albo poczta optimus454@interia.pl
Basia 45
Witajcie,
czytam wpisy i z dzisiejszego punktu widzenia wiem, jaki to ogrom- nie boję się powiedzieć -tragedii osobistej, rodzinnej przezywać te natręctwa codziennie, co godzinę , co minutę, co sekundę.
Emilko, czytając twój wpis poczułam twój ból. Po prostu wiem jak to dławi i nie pozwala funkcjonwać..człowiek skupia się tylko na swoich natrętnych myślach, sam dokłada kazdą nową, a każda nowa myśl prowokuje do kolejnej i zaczyna się drązenie, powtarzanie coraz dłuższe i dłuższe liczenie sprawdzanie, mycie rak, zapisywanie i potwierdzanie kazdej powtórzonej czynności (np. \" wszystko jest w porządku-O.K. koniec tematu) i zaczynanie po chwili od nowa i tak w kółko az do zmęczenia bez rezultatu.
Dzisiaj wiem, ze natręctwa towarzyszyły mi od dzieciństwa ale wtedy wszyscy mowili jaka ja poukładana, czysta, to tak jak z tym sprzataniem pokoju -posprzatane i nikt tam nie może wejść, nabrudzić.
6 lat temu wzięło mnie na dobre. Krzyczałam \"ratunku\"!
Opiszę to w skrócie w następnym komentarzu co się działo, jak reagowala rodzina dzieci otoczenie.
Oczywiście leczenie jest ważne.
:):):) J
Witam was. Zmagałam się z nerwicą natręctw bardzo długo. Już nawet dokładnie nie pamiętam kiedy i jak to się zaczęło. Mam obecie 26 lat i mogę powiedzieć że sobie z tym radzę, choć nigdy nie myslalam ze tak będzie. Natręctwa pojawiają się bardzo rzadko. Ostatnio zmarł mój tata i chyba w wyniku tego co w związku z tym się wydarzyło natręctwa chwilowo powróciły. Zaczęło się to już napewno w podstawówce i nasilało z czasem. W liceum było najgorzej. Brałam różne leki, już nie pamiętam ich wszystkich. Jeździłam do psychiatry całe liceum, czy mi pomagał? Lekarstwa napewno tak, łagodziły natręctwa, zmniejszały je, niektóre strasznie otumaniały. Na początku o mojeje chorobie nikt nie wiedział, też nie zdawałam sobie sprawy z niej, dopiero zwróciłam uwagę na nią gdy zobaczyłam przypadek nerwicy natręctw w jakimś serialu. Było mi tak ciężko że w koncu musiałam powiedzieć o tym mamie i wtedy zaczęłam tez terapie. Mama zauważala także moje \"powtórki\". Często się spóźniałam z tego powodu do szkoły. Wyjście z domu czasami trwało wieki, ale starałam się to ukrywać przed wszystkimi na ile mogłam. Wszystkie te natręctwa zawsze wiązały się ze strachem przed czyms. Wiem ze ta choroba to jest koszmar dla każdego z was. Utrudnia życie, zaczyna liczyc sie tylko to i walka z nia. Myśle ze takze ona miala wplyw na to ze wtedy moj dlugoletni chlopak mnie zostawil, nie wytrzymal juz ze mna, choć nigdy do konca nie wiedzial co mi dolega. ciesze sie ze moge powiedziec ze chyba mam to za soba (ze kontroluje to w jakims sensie) jesli chce ktos pogadac piszcie justyna26xxx@gmail.com moze uda mi sie jakos pomoc
Paweł55
Witajcie.ja bym chciał to wkońcu wyleczyć mam dość deko życia jak to zrobić bez brania leków bez chodzenia po lekarzach dlateko tak myślę po nie chcem żeby rodzina się dowiedziała o mojej chorobie ani znajomi po itak by deko nie zrozumieli tylko by się śmiali a jeszcze bowiem wam że gram w piłkę i sport mi nie pomaga tak jak ktoś stąd napisał że sport pomaga może itak ale nie mi pozdrawiam pa
Paweł55
Beata dziękuję ci zato że wtedy napisałas że bym się nie poddawał dzięki życzę ci wspaniałych wszystkich dni pozdro dla wszystkich pa
Sajma
WItam, też kiedyś chorowałam na ta straszna chorobe i wyleczyłam ją! nie ma nawrotów i znów ciesze się życiem bez leków, zobowiązań typu ze musze coś zrobic po x razy! Ignorujcie te myśli, nie powtarzajcie czynnosci po x razy ( bo jeden raz w zupelnosci wystarcza) i walczcie o to by wyzdrowiec i o to byscie to Wy kontrolowali swoje zycie a nie glupie natrectwa! pozdrawiam i zycze wszystkim sily i wiary w to ze sie uda!
Sajma
Najważniejsze by przestać powtarzać czynności - jedno wykonanie czynności w zupełności wystarcza!
Beata
Hej, to co tu czytam utwierdza mnie w przekonaniu, że nie jestem sama, ale centralnie mam dość tego cholerstwa...Jeśli o mnie chodzi to jest to głównie nerwica natręctw na tle religijnym.....Nie chce się nic,czasem nawet już gubię się, bo jaki to wszystko ma sens i po co to do mnie się przyczepiło....Jedyne czego pragnę to mieć wolną od tego głowę, bo mam wrażenie, że to jest jakieś błędne koło, sytuacja bez wyjścia i szans na normalne życie i uśmiech zamiast łez i ciągle obciążonego sumienia do granic możliwości. Czuję się jak ta najgorsza....i zazdroszczę innym spokoju....głównie tego wewnętrznego, bo ja go nie mam....Pozdrawiam...Moje gg 432813
Paweł55
Witajcie ja już mam dość raz mam dni w miarę spokojne a częściej mam bardzo złe dni ciągle liczę różne rzeczy po kilkanaście razy patrzę czy to jest na miejscu bo myślę że deko niema a jest na swoim miejscu patrzę na różne rzeczy kiedy już nie patrzę to wychodzę ale bo jakimś czasie wracam i znów patrzę na to samo bo kilka razy tak robię i jeszcze jak coś robię na podwórku drzewo nie może być skrzyżowane na znak krzyża bo myślę że będę miał zły dzień czyli więcej razy będę powtarzał różne czynności więcej będę mówił to siebie koniec ja już nie wytrzymuje deko wszystkiego dość tej choroby jeszcze trochę i na prawdę koniec koniec mam dość pa
Akacja
Witam wszystkich serdecznie;) rozumiem każdego z Was, cierpię na tą chorobę od prawie 10 lat ,nigdy nie było mi łatwo nigdy też nie byłam u lekarza jedyną osobą ktora mnie wspiera jest moja mama bo ona jedynie zna moje wszytskie objawy i to rozumie caly czas ze mna rozmawia i mozna powiedziec ze dzieki niej udaje mi sie z tym walczyc dlatego prosze szczegolnie ludzi zdrowych a czytajacych takie strony w celu dowiedzenia sie czegeos o tej chorobie ,prosze o wsparcie ,wyrozumialosc, pomoc zrozumienie i akceptacje bo to jet tak jak Ktoś tutaj juz napisal jestesmy normalnymi ludzmi cierpiacymi podobnie jak osoby niewidome niepelnosprawne czy sparalizowane cierpimi umyslem ,nasz mozg nie pracuje prawidlowo i najczesciej musimy cierpiec w osamotnieniu z dala od wszystkich z poczuciem wstydu i braku pomocy. A dla wszystkich chorych moc odwagi ,siły radosci i ZDROWIA ktore tak dla nas cenne niech garsciami da się brac;*
:):):) J
Kiedy mysle o tym co było, to moje zycie jako nastolatki bylo koszmarem. Czasami lepiej, czasami mialam dosc i myslalam ze to sie nigdy nie skonczy. Wszystkie natrectwa ktore powtarzalam byly zmienieniem tego o czym w danej chwili pomyslalam, jesli to bylo cos zlego a przewaznie o to chodzilo powtorzenie czynnosci mialo to \"naprawic\". Balam sie strasznie ze stanie sie tak jak nie chce jesli nie powtorze danej czynnosci. To bylo jak koszmar. Po paru latach starałam sie, probowalam wmowic sobie ze to nic nie zmieni jesli powtorze cos jeszcze raz, ze nic sie nie stanie. Paweł55 nie chcesz zeby rodzina dowiedziala sie o twoeje chorobie, ale mysle ze trzymanie tego w sobie i duszenie nic nie da. Ja tez nie chcialam, wie tylko moja mama i siostra i tyle wystarczylo. Gdyby nie mama i jej wsparcie nie wiem czy by sie udalo zmoc z ta choroba. Mysle tez ze w momencie kiedy zostawic mnie moj byly, pozwolilo mi odwlec mysli od natrectw na troche. Nie myslalam ze bede mogla kiedys po prostu wykonywac normalne codziennie czynnosci bez ich powtarzania. Bylo to wtedy najwiekszym moim marzeniem i udalo sie w jakims stopniu.
Karolina muzyk
Witam wszystkich.Na nerwicę natręctw choruje już 12lat.Początki przypadły na okres szkoły podstawowej.Zaczęłam obsesyjnie zwracać uwagę na kurz.Stopniowo coraz dłużej sprzątałam mieszkanie.Okna były pootwierane ponieważ musiałam trzepać ścierkę po każdym wytartym fragmencie mebla.Ludzie śmiali się z tego i rówieśnicy drwili ze mnie w szkole.Musiałam zmienić miejsce zamieszkania.Z upływem czasu zaczęły dochodzić coraz to dziwniejsze przymusy.Natręctwa symetrii przedmiotów,liczenie określoną ilość razy produktów spożywczych,podczas kąpieli mycie danej części ciała w określonej kolejności,sprawdzanie czy drzwi są zamknięte itd.Żadna terapia nie dała mi rezultatu.Brałam wiele leków stimuloton,anafranil,fevarin,witaminy.Po lekach moja sylwetka uległa deformacji.Znajomi śmieją się,że wyglądam jak słoń.Rodzina nie zdaje sobie sprawy jaka to okrótna choroba.Stres nasila za każdym razem te objawy.Moje życie jest całkowicie zdezorganizowane.Lekarze nie potrafią pomóc.Jestem zdania,że do końca nie są świadomi istoty tej choroby.Jestem umęczona.Wiem,że wiele z tych czynności jest irracjonalne,ale jak z tym walczę to nasila się,a jak wykonam te rytuały na jakiś czas przynosi mi to ulgę.Pozdrawiam wszystkich co cierpią jak ja,oby kiedyś to zmalało.
Kuba
Witam.Ja też zmagam sie z tą CHOLERNĄ nerwicą natręctw od paru lat. Bardzo to mnie męczy a moje rytuały są niemalże podobne do tych z filmu \"Detektyw Monk\". Moje rytuały które zaczynają mnie męczyć:
-jeżeli konkretna lampka w kuchni sie pali, to muszę wchodzic i wychodzić z kuchni 64 (!!) razy (podobna sprawa ma sie z konkretnymi filmami, wtedy przełączam 64 razy kanał)
-w łazience boję się dotknąć wanny ,zlewu i całego wyposażenia (wiem że to głupie ale używam foliowych rękawiczek)
-są miejsca, do których za wszelką cenę staram się nie chodzić,często (np.konkretne sklepy,miasta itp.)
-kiedy jestem spokojny zaczynają mnie nękać myśli że jest ZA SPOKOJNIE I FAJNIE i wtedy dopada mnie deprecha i rozstrzęsienie
To kilka moich fobii i mam nadzieje ze kiedyś z tego wyjdę
Paweł55
Witam kochani. Miałem badania i szkolenie to pracy ale się bardzo boję bo jutro będzie mój pierwszy dzień pracy boję się że będę w nowej pracy robił różne czynności bo kilka razy a nawet bo kilkanaście razy to samo i będ patrzył na różne rzeczy bo kilka razy te same przedmioty bardzo się boję że może Szef to zobaczyć i co wtedy zwolni mnie z pracy co ja mam robić kochani tylko wy mnie rozumiecie musimy się na wzajem spierać bo my wszyscy mamy tą chorobę pozdrawiam was serdecznie o byśmy wszyscy zwalczyli tą chorobę pozdrawiam:-(
tracę nadzieje
Ja też cierpie na nerwice natręctw, juz od 9 lat. Lecze sie od 4 bo wczesniej nie wiedziałam ze to jest choroba. Brałam juz kilka różnych leków, ciągle mam zmieniane bo nie pomagają. teraz biore sertraline i kwetaplex. ale jest tylko coraz goorzej. Na psychoterapie tez chodze, od 2.5 roku, ale nie widze poprawy. Nawet byłam 2 miesiace w szpitalu i nic. Staram sie to wszystko sobie racjonalnie tłumaczyc ale nie daje sobie z tym rady. Lęk przed zakażeniem się jest tak duzy ze nie potrafie go powstrzymac. Wiecznie tylko myje rece, piore ubrania, wszystko wokół dezynfekuje, a w torebce zawsze mam spirytus do dezynfekcji rąk. To jest paranoja i to wiem ale nie moge przestac. Może ktos mógłby mi cos poradzic. w-poszukiwaniu-normalnego-zycia.blog.pl
ratunku
ja nie daje juz rady, objawy są nie do zniesienia, jak ktos mógłby udzielic rad jak sobie radzic to prosze o kontakt: zbuntowana7@gmail.com
Akacja
Ja również obawiałam się że wśród tłumu, ludzi bede powtarzac rozne czynnosci i rytuały tak niestety się tez stało w pracy często zdarza mi się cos sprawdzic kilka razy dotknac czasem chyba to nawet widac ale caly czas probuje nad tym zapanowac jedyny ratujacy mnie sposob to powiedzeie sobie w myslach :to jest choroba , nic zlego sie nie dzieje, uspokoj sie i wracaj do obowiazkow do tego dolaczam powiedzenie kobieto dasz rade juz kilkanascie lat z tym zyjesz to tylko choroba jestes nad nia silniejsza i poradzisz sobie i wtedy daje rade powtarzam to raz i wierze w to bo to moje lekarstwo czasem fakt jest cholernie cięzko ale nastepnego dnia juz staram sie nie dac;)pozdrawiam
Pola
witam widze ,żę dużo z was juz nie ma sily na to wszystko pragienicie by te wszystkie najgorsze mysli sie juz skonczyly ... walcze z ta choroba juz 10 lat , ale nie zwracalam uwagi na to ze musze wykonywac jakies powtarzające sie czynności to bylo dla mnie normalne pragne zauwazyc ze zaczelo sie to kiedy bylam malym dzieckiem ok.8 lat . i nie zdawalam sobie sprawy ze to cos powaznego, myslalam ze to moje wymysly , koloryzowanie sobie zycia urozmaicanie go , ponad pol roku temu uslyszalam o nerwicy natrectw przeczytalam objawy i wybralam sie do psychiatry on tylko utwierdzil mnie w posiadaniu tej choroby . Obecnie sie lecze i staram sie zyc normalnie , kazdy dzien jest dla mnie strasznie meczacy chociaz mam radosc zycia i wsrod ludzi nie wykonuje swoich rytuałów bo boje sie ich reakcji to w domu przezywam horror .Jestem juz strasznie wyczerpana ciagla walka z ta choroba dlatego odwiedzilam te strone zeby poczytac jak wy sobie pomagacie i jakie jest najlepsze rozwiązanie,jak mam sie tego pozbyc ? ja poprostu nie umiem nad tym zapanowac gdy jestem sama !!!! co mam zrobic zeby o tych strasznych glupotach nie myslec ;/
pola
jeszcze chcialam opisac swoje objawy bo czytam , ze niekotorzy ludzie muszą wykonywac cos 64 razy . bardzo wspolczuje bo jest to ogromna liczba i meczace zajecie , naszczescie moja liczba ogranicza sie do 24 . i najlepsza jest 6 , non stop myje rece boje sie ze moja mama nie zarobi niedlugo na wode ,leje sie ona litrami , gdy ktos ze znajomych dotknie mojego pedzla do nalozenia pudru,grzebienia czy tez spinki do wlosow odrazu przychodze do domu i te rzeczy dezynfekuje , ostatnio pojawila mi sie nowy objaw gdy siedze spokojnie jest mi dobrze i uslysze czy przeczytam o jakiejs tragedii lub poprostu o czyms złym musze isc natychmiast umyc rece i twarz woda czasem plus mydlo , bo jak tego nie zrobie boje sie ze to mi sie przytrafi lub komus z mojej rodziny . moje rece sa w fatalnym stanie skore to mam taka sucha ze boje sie ze niedlugo bedzie wygladac tak moja twarz , nie wspomne o skakaniu i strzepaniu tez strasznej mysli , czasem na myszke od komputera klade chusteczke zeby te straszne rzeczy fakty normalne zyciowe sprawy ktore sa w komputerze nie przeszly na mnie . ostatnio tez ciagle wycieram kurze i przy tym musze myslec o pozytywnych rzeczach bo gdy wycierajac kurze pomysle o czyms zlym musze na nowo wyplukac szmatke i wytrzec jeszcze raz , czasami robie to az 12 razy az wkoncu mi sie uda ;/ caly czas pojawiaja mi sie nowe pomysly na pogarszanie sobie zycia ... gdy konczy sie jedna meczarna przychodzi pomysl na druga i tak w kolko . musze z tym walczyc bo jak tego nie zrobie to albo zwariuje albo wyladuje w psychiatryku . naprawde wspolczuje ludziom , ktorzy maja ta chorobe bo jest ona jedna z najgorszych , wykonczenie psychiczne jest duzo gorsze od fizycznego , ale my tzw. natrecniacy jestesmy sliny i wierze ze kazdemu z nas uda sie to pokonac i wyjsc z tej zakletej choroby ! musimy to zrobic zeby bylo nam lepiej bo wiem ze kazdego z was najwiekszym marzeniem jest poprostu zyc normalnie .
Adriana - bardzo się boję
Witajcie . Jestem mamą 17 letniej córki. Już od ponad 6 lat cierpi na NN. Na początku nie wiedziałam co ona robi , że \"coś\" sobie wymyśla żeby mnie denerwować swoim zachowaniem. Byłyśmy u psychologa - porażka na całej linii. Pani psycholog w ogóle nie zrozumiała problemu, który jej naświetliłam i po rozmowie z córką stwierdziła, że mam cudowne dziecko , które mnie bardzo kocha a to co robi to dlatego, żeby zwrócić na siebie uwagę. Sami widzicie kochani jak trudno trafić na dobrego psychologa. Obecnie córcia jest na lekach - wizyta u psychiatry ale mój lęk mimo, że na początku wydawało mi się że jest lepiej , nasila się gdyż nic nie mija tylko jedno natręctwo myśli a co za tym idzie wykonywanie rytuałów przeradza się w inne. Bardzo się o nią boję jest taka młoda , śliczna i mądra a tak się bardzo męczy. Widzę,że nie może się skupić na nauce , na czytaniu książek ( myślałam, że ją to zrelaksuje ) ale nic z tego. Kochani pomóżcie mi proszę. Jak można zastosować terapię u osoby, która ma natręctwa tak różne i lęków tak wiele.....
Paweł P
Ech mam podobny problem nerwica natręctw już czasem nie daje sobie rady w ekstremalnych przypadkach mam bardzo złe myśli, może to dziwnie zabrzmi ale u mnie ta nerwica przejawia się częstym robieniem danej żeczy ostatnio od roku mam bardzo nietypowo musze naprzykład 4 razy przeinstalować w komputerze windowsa żeby wszysko było ok bo jak tego nie zrobie to mam wrazenie że wszytsko wokul mnie sie wali koledzy sie odwracają itp. a gdy naprzykład zmienie system 4 razy na nowy wszystko niby jest ok ale wytrzymałem maksymalnie 2 tygodnie pużniej znowu musze zmienić bo mam wraenie ze kiedys zmieniłem 3 razy a nie 4 i musze dobrze działający system zmienić jeszcze raz wiem że trudno w to uwierzyc ale dużo pracuje na komputerze i mam z nim styczność na codzień mam wrażenie że własnie to wszystko się przeniosło na moją manie.
Dodaj komentarz