Nerwica natręctw nerwica, depresja, objawy nerwicy, zespół natręctw, ZOK, OCD, obsesje, kompulsje

Jaki jest wpływ choroby na codzienne życie chorego?

Nerwica natręctw wiąże się z odczuwaniem irracjonalnego lęku, który w znaczący sposób utrudnia osobom cierpiącym na tę chorobę codzienne funkcjonowanie. Chory uświadamia sobie swój stan psychiczny, jednak nie jest w stanie przeciwdziałać natrętnym myślom i kompulsjom, gdyż nakazy wysyłane przez podświadomość są znacznie silniejsze. Nerwica utrudnia spokojne i bezstresowe życie. W tym przypadku wsparcie osób najbliższych oraz akceptacja może mieć pozytywny wpływ na chorego.

Najbardziej odczuwają zmiany w kontaktach z chorym członkowie najbliższej rodziny. Dom powinien być miejscem, w którym osoba cierpiąca na nerwice może czuć się bezpiecznie. Osoby bliskie powinny wspierać i stanowić oparcie. Pamiętajmy, że lekarze, jako jeden z powodów zaburzeń, wskazują wychowanie. Dorastanie w patologicznej rodzinie może w przyszłości wiązać się z poważnymi problemami nerwowymi. Rodzina powinna więc akceptować, a nie reagować agresją czy odrzuceniem. Najważniejsze, aby wspierała i namawiała do terapii, która pomóc może w powrocie do zdrowia.

Nerwica ujawniająca się u jednego z partnerów związku, może stanowić poważny problem również w relacjach uczuciowych. Niekiedy to właśnie bliska osoba jako pierwsza wykrywa u chorego objawy nerwicy natręctw. Diagnoza jest pierwszym krokiem w podjęciu leczenia, następnym – okazywanie wsparcia i zrozumienia. Chory nie może czuć się osamotniony, gdyż wówczas jego stan się pogarsza. Spraw nie należy ani bagatelizować, ani też zbytnio wyolbrzymiać. Istnieje również pewna zależność między nerwicą a życiem seksualnym, nie jest ona jednak korzystna dla związku. W wyniku choroby obniża się libido, spada chęć na kontakty fizyczne, pojawiają się zaburzenia erekcji, trudności z osiągnięciem orgazmu. Reakcje mogą też być zupełnie przeciwstawne, czyli w związku z chorobą może wręcz objawić się prawdziwa obsesja na punkcie seksu. W każdym z przypadków jedynie odpowiedzialna postawa partnera może wpłynąć na poprawę stanu chorego podczas terapii.

Problemy mogą pojawić się również w pracy. Wykonywanie wielu natrętnych czynności może prowadzić do zaniedbań w wykonywanych obowiązkach. Obezwładniający lęk może bardzo utrudnić wywiązywanie się z otrzymanych zadań. Ponadto współpracownicy widząc dziwne zachowanie chorego mogą go zacząć traktować z dystansem i nieufnością. Oczywiście, nie oznacza to, że ludzie cierpiący na zaburzenia obsesyjno - kompulsyjne nie są zdolni do pracy. Jednak na pewno wywiązywanie się z powierzonych zadań może być utrudnione. W pracy przeszkadzać może chociażby rutynowe i bardzo częste powtarzanie pewnych czynności, np. częste mycie rąk.

Osoby uczące się również mogą odczuwać pewne problemy związane z edukacją. Dla niektórych uczniów cierpiących na zaburzenia nerwowe stresem może być już samo wyjście do szkoły, czy na uczelnię. Obawą napawa fakt, że ktoś z kolegów czy koleżanek mógłby zauważyć dziwne zachowanie chorego. Dodatkowo pojawiają się problemy z koncentracją, obsesyjne myśli, lęki, zaburzenia snu itp.

Nerwica natręctw w życiu codziennym bywa bardzo uciążliwa. Jednak nie musi wcale oznaczać zupełnej rezygnacji z normalnego życia i funkcjonowania w świecie, wśród ludzi. Osoby z najbliższego otoczenia powinny wykazać się cierpliwością i zrozumieniem dla chorego. Otoczenie osoby cierpiącej na ZOK ciepłem i zrozumieniem w znacznym stopniu może wpłynąć na poprawę jej stanu psychicznego, a także przyczynić się do decyzji o podjęciu leczenia.

Komentarze (19)

2012-01-13 19:33

Akin

nigdy się nie spodziewałam, że akurat mnie to dotknie.. :(

2012-02-22 00:19

alex

O ile się nie mylę, męczę się z tym jakieś 8-9 lat, jestem już na skraju wytrzymałości. Brak wsparcia, nawet ze strony psychologa, czuję że nie rozumie mnie. Myję ręce po kilkanaście razy dziennie, wyglądają na 30 lat starsze, chociaż mam dopiero 19...Marnie widzę swoją przyszłość...

2012-03-15 15:38

ringo

Mam 27 lat i wiem że przekichałem tym połowę swojego życia. Ucieka czas jak przez palce, wiem o tym i tak nie mogę tego przezwyciężyć. Są dni gdzie chce iść do przodu i jakoś leci.. ale nastaną ciemne dni, natręctwo za natręctwem, strach przed nauką praca itd. coś strasznego. W polsce trudno o porządnego psychologa. To tak jak ja mogę przeczytać kilka książek i zacząć leczyć. Pewnie i tak byłbym lepszy bo przejmowałbym się pacjentami.

2012-04-02 19:44

stanisław

tylko wiara w Boga i własna akceptacja swojej osoby zmieni podejście do choroby. ale jak to wytłumaczyć mojej kochanej córce?

2012-04-07 16:12

Karolina

na nerwicę natręctw choruje od 12stu lat.Ludzie i rodzina wogóle nie zdają sobie sprawy jakie to straszne cierpienie.Sprawy sądowe jakie wytaczali mi psychologowie i rzecznik praw pacjenta nasiliły ją kuriozalnie.Czuje ciągły lęk i ból.Najgorsze jest to,że mam racjonalne powody.Mam na myśli te toczące się sprawy sądowe itd.Czy ten dramat minie kiedyś?

2012-08-09 09:28

gosia

mam wielki problem i niewiem jak mam sobie z tym poradzic i jak zaczoc .JESTEM MEZATKO OD 8LAT MIESZKAM Z MEZEM I DZIECKIEM ALE BLISKO TESCIUW .OD KOD JAK SIE WPROWADZILAM RODZICE MOJEGO MEZA ZNECAJO SIE NA DEMNO I TRWA TA SZOPKA LADNE PARE LAT GLUWNYM PROWOKATOREM JEST TESCIOWA TO ONA MI CALE ZYCIE MUWI CO MAM ROBIC DENERWUJE MNIE TO .BYL TAKI MOMENT W ZYCIU ZE CHCIALA NAMNIE PODNIESC REKE OPOWIEDZIALAM TO MEZOWI ALE NIEMIALAM OD NIEGO WSPARCIA WOLAL BRONIC SWOJEJ MAMY JA TU MIESZKAM JAK W WIEZIENIU ZLE MNIE TRAKTUJO JA NIKOMU KZYWDY NIE ROBIE .CHODZE DO LEKARZY ABY SIE LECZYC ZEBY BYC ZDROWYM ,ALE TO NANIC.RODZINA MEZA MNIE WYZYWA OD RUZNYCH MOZNA SIE DOMYSLIC JAK JA NIEMAM ZADNEGO WSPARCIA .DZIEKUJE ZA PRZECZYTANIE MOJEGO ARTYKULU.

2012-08-20 13:21

Patrycja

Najgorsze jest to, że psycholog nie wie dokładnie, co czuje osoba chora, bo nikt nie jest w stanie tego zrozumieć. Moja mama śmieje się ze mnie, z tego, że dotykam różnych rzeczy po pare razy itp. , bo ona uważa, że każdy człowiek ma wolną wolę, a ja robię te wszystkie rzeczy dlatego, żeby zwrócić na siebie uwagę, nie mam już do tego siły. Mam 17 lat i uważa, że od kilku lat jeszcze nie znudziłoby i się zwracanie na siebie uwagi w ten sposób? Nagorsze jest to, że gdyby mnie to nie dotknęło, to myślę, że też myślałabym w ten sposób o takiej osobie ...

2012-10-15 12:21

monika

moje marzenie, chore marzenie to mieć idealnie czysty dom....wiele razy już sie za to brałam, ale zawsze przerywałam prawie na samym początku bo zawsze było za mało idealnie. Wygląda to mniej wiecej tak że zaczynam z dużym optymizmem, ciesze się że wkońcu bedzie czysto, ale potem w chorym mózgu pojawiają się myśli że jest za mało dokładnie, znowu zaczynam od początku, potem znowu kolejny raz i kolejny, aż wkońcu łeb chce mi pęknąć...po jakimś czasie daje spokój ze sprzątaniem , ból potem ustaje, ale ja wiecznie żyje w brudzie (jeszcze wiekszym niz normalni ludzie maja, a tak chciałam być od nich lepsza) i nigdy nie czuje zadowolenia....a cholerne ręce też ciągle myję

2012-10-15 12:23

tomek

ta nerwica to koszmar

2012-11-09 14:49

nie chcę pisać imienia;)

Drodzy.. również mam nerwicę. Od dziecka, właściwie jak dorastałam i robiłam się coraz bardziej świadomym dzieckiem - choroba była. I jest. Już jakieś 14 (?) lat.
Psycholog ani żaden psychiatra nie zrozumie chorego, sam musiałby byc chory. Lecz na drodze ku zrozumieniu samego siebie - można dojść do \"punktu\", w którym owo zrozumienie rozwiąże problemy w taki sposób, że one znikną. Chciałabym to jasno wytłumaczyć.. i pomóc tym którzy sa na tym etapie, na którym ja byłam wcześniej.
I prawdziwie - wiara w Boga; lub dla tych którzy twierdzą, że nie wierzą - podążanie za sercem, (tym co czujesz, czego chcesz naprawdę) mogą być najpotężniejszym źródłem uwolnienia siebie z przeróżnych form ujawniania się tej choroby.
Odwagi! Warto walczyć i być upartym.;)

2012-11-24 17:07

Magda

Dokładnie. Ja byłam ostatnio u psychologa i to było straszne, bo żyję w ciągłym stresie i popłakałam się przy nim, za bardzo nawet nie umiałam wyrazić tego co czuję. Facet dał mi skierowanie do DDA, ale ja nie czuję że powinnam tam chodzić. W piątek mam wizytę u psychiatry i pewnie tam też się popłaczę bo od paru miesięcy widzę świat w szarych barwach i cały czas chce mi się płakać bo świat wydaje mi się straszny. Naprawdę chciałabym się już wyleczyć, bo studiuję i muszę być aktywna każdego dnia a ta choroba mnie wykańcza i zaczynam już nawet uciekać przed znajomymi bo nie chce mi się z nimi gadać.

2013-01-08 21:28

underground

też mam nerwice ntręctw. czasami już nie wytrzymuję z ty. Czasami mam ochote zniknac, bo nie mam siły. mam wrażenie, ze jak czegos nie zrobie, nie posprzątam, nie bedzie idealnie, przez to sie denerwuje.

2013-03-14 13:41

Beata

Witajcie kochani. Równiez jestem mężatką i mam dwoje dzieci choruje na nn od ponad dwuch lat.Jestem juz zmeczona tym wszystkim ,bo to nie jest zycie to WALKA !!! Brak mi sił raz jest lepiej a tak jak i u was nagle jak grom pogorszenie.Muj mąz dręczy mnie i obrzuca obelgami.Moje małuzenstwo własnie sie konczy. Jestem w tym nieszczęsciu sama,oprucz mojej Pani psychiatry nie mam nikogo.

2013-04-11 21:16

Ola

Ja przez pięć lat brałam leki. teraz już nie biorę, chociaż wiem od mojej pani psychiatry , że choroba może wrócić. jeszcze czasami zdaża mi się miec natrętne myśli, lub leciec do łazienki myć ręce, ale znalazłam sposób na siebie. powtarzam sobie, ze to sa czynności chore. oczywiscie nie przyszlo to od razu. oprócz terapi farmakologicznej chodziłasm do psychologa i tam uczyłam sie przełamywac wszystkie swoje lęki - terapia behawioralną. wiem jak sie czuje czlowiek osaczony przez mysli i lęki. Ja NA SZCZĘŚCIE mam to za sobą. MOŻNA WYZDROWIEĆ.

2013-07-13 10:58

Ania

Witam, jestem w szoku że istnieje choroba, której objawy są identyczne z tymi, z którymi borykam się od 3 lat. Nie jestem jednak pewna czy to choroba czy zwyczajnie chora zazdrośc. Czy jeśli codziennie budzę się z myślą dotyczącą telefonu kochanej osoby i chęcią przeskanowania jego tak dokładnie jak tylko się da i codzienna walka z tym - bo skoro jestem z nim musze mu ufac - to już choroba czy tylko popaprane lęki związane z niską oceną samej siebie... ? Okropnie mnie to męczy i powoli delikatnie niszczy nasz związek.

2013-07-18 13:52

Krystian

Czytając te wszystkie artykuły mam wrażenie, że też to mam, najgłupszym przykładem jest to, że nie mogę znieść jak np. w radiu w domu czy w samochodzie ustawiam głośność i jeśli nie ma vol. 10/15/20 tylko jest np 16 albo 17 to nie mogę wytrzymać i muszę ustawić na równą liczbę. I denerwuje mnie że ludzie tutaj piszący w 70% nie chodzili do szkoły i nie znają poprawnej ortografii oraz polszczyzny.

2014-01-24 00:04

Agnieszka

Witam!od jakiegos czasu cierpie na nerwice natrectw.Pierwszy raz zauważyłam to jak wydawało mi sie że udusze sie w busie jak wracałam z pracy,zamartwiałam sie rowniez tym ze bus moze miec w kazdej chwili wypadek.Pozniej było troche spokoju ale po kilku latach powtocilo ze zdwojona silą tydzien przed moim slubem.Siedzialam wtedy na balkonie i pomyslałam co by bylo jakbym skoczyła-to mnie strasznie przeraziło i plakałam do konca dnia.Jestem juz pare lat po slubie i bardzo czesto towarzysza mi niechciane ,glupie mysli.Ostatnio miałam operacje i musiałam przez tydzien lezec w domu-t-miałam za duzo czasu na myslenie i znow sie zaczeło.Ciagle glup[ie mysli,leki nie pozwalaja mi normalnie funkcjonowac-wszystkiego sie boje.Musze skontaktowac sie z lekarzem bo teraz jest naprawde ciezko.Czesto sie zastanawiam dlaczego ja,dlaczego to nnie spotkalo i mysle ze wiele rzeczy sie do tego przyczyniło ;wrażliwosc,brak pracy,udawanie ze wszystko jest ok,wstyd przed otwarciem sie przed rodzina,zbyt duza ambicja zyciowa....Mam nadzieje ze uda mi sie powrocic do normalnosci i radosci z zycia .Trzymam kciuki za wszystkich borykajacych się z nerwica natrectw!!!

2014-04-21 12:23

ewela

Witajcie. Też mam nerwice natręctw teraz jest już ze mną lepiej ale na początku było ze mną koszmarnie.Ludzie najczęściej nie rozumieją tej choroby. Moje natrętne myśli polegały na tym że ustawicznie nasuwały mi się bluźnierstwa na rzeczy święte, jak tylko weszłam do kościoła albo spojrzałam na krzyż od razu jakaś obca siła uderzała we mnie było to powiązane z ludźmi i z rzeczami ale najgorsze były te bluźnierstwa i myśli na tle seksualnym. W tamtym czasie nikt nie był mi w stanie pomóc żyłam w innym wymiarze w wymiarze cierpienia nie pomógł mi żaden ksiądz,żaden egzorcysta a lekarze których odwiedziłam dokładali mi tylko cierpienia chciałam umrzeć miałam pretensje do Boga jak może tak mnie doświadczać aż przyszedł dzień kiedy postanowiłam że się nie poddam że będę żyć tak jak wszyscy i o dziwo UDAŁO MI SIĘ są dni że wogóle tego nie mam owszem czasami mi się zdarzają ale to nie jest to co było wcześniej.Kiedyś się tego bałam dzisiaj wiem że Bóg nie da mi zrobić krzywdy i nic nie jest w stanie mnie od niego oderwać. Pisze to aby ci wszyscy którzy cierpią w ten sposób nie poddawali się MIEJCIE NADZIEJE jak dzień przychodzi po nocy tak ukojenie i radość przychodzi po cierpieniu gorąco was pozdrawiam

2014-09-15 18:07

Xxx

Mam nerwice natręctw od 12 roku życia, w tej chwili mam 19 lat. Początkowo nie wiedziałam ,że jestem chora, myślałam,że coś jest ze mną nie tak-że jestem nienormalna. Nikomu nie przyznawałam sie do moich obsesji,fobii. W końcu nastąpił wybuch, nie chciałam żyć, bo nie mogłam normalnie funkcjonować. Tylko ludzie, którzy przeżyli coś takiego sa wstanie mnie zrozumieć. Blisko roczna terapia u psychiatry dała efekt lecz w moim przypadku fobie nie zniknęły do końca. Do dnia dzisiejszego o mojej chorobie wie tylko najbliższa rodzina- boje powiedzieć o tym znajomym , boje sie ,że nie zrozumeija.

Dodaj komentarz