Jak rozpoznać nerwicę natręctw?
Nerwica natręctw jest chorobą uleczalną, w niektórych przypadkach objawy mogą wręcz zupełnie ustąpić. Najważniejsze, aby zidentyfikować objawy i rozpocząć leczenie. Powrót do prawidłowego funkcjonowania zapewnia zarówno odpowiednio dobrana farmakologia, jak również psychoterapia. Zarówno od chorego, jak również od jego bliskich zależy powodzenie stosowanej terapii. Podstawą rozpoznania zaburzeń obsesyjno – komuplsyjnych jest przeprowadzana przez lekarza specjalistę diagnostyka różnicowa. Dokonuje się jej na podstawie wskazania objawów. Oprócz szczegółowego wywiadu z pacjentem, niezbędny jest również wywiad środowiskowy. Ponadto uwzględniane są przez lekarza również informacje uzyskane podczas obserwacji pacjenta, w skład tych objawów wchodzi m.in. mimika, zachowanie, ton głosu. Rozpoznanie choroby odbywa się przez co najmniej miesiąc od pierwszej wizyty w gabinecie specjalisty.
W przypadku zaburzeń nerwicowych oprócz dolegliwości na tle psychicznym, można zaobserwować różnego rodzaju somatyczne oznaki choroby, takie jak np. drżenie rąk, ból serca, duszność, nadmierna potliwość, ból żołądka. Ponad to pojawia się obniżenie temperamentu oraz depresyjne nastroje. Chory często boryka się z takimi dolegliwościami emocjonalnymi jak stres, przygnębienie, wewnętrzne napięcie, poczucie bezradności, smutek, a przede wszystkim nieuzasadniony lęk.
Początkowe rozpoznanie choroby wynika z samoobserwacji pacjenta, a także jego bliskich, którzy często jako piersi dokonują wstępnej diagnozy. W przypadku nerwicy natręctw człowiek niejako jest sam świadomy pogorszenia kondycji psychicznej, jednak ‘podstęp’ tych dolegliwości polega na tym, że właściwie sam nie jest w stanie zaniechać i poskromić irracjonalnych myśli czy zachowań. Najczęstsze objawy na tle emocjonalnym to silny lęk, różnego rodzaju fobie, histeria, myśli obsesyjne i kompulsyjne zachowania, a także depresja.
Zaburzenia ujawniają się przeważnie w sferze przeżywania i postrzegania, a także w myślach i zachowaniu. W obliczu choroby reakcje chorego bywają często przesadne w porównaniu z osobami zdrowymi. Pojawiają się odczucia negatywne, lęk, bezradność, obniżone poczucie własnej wartości, które dezorganizują życie chorego i jego bliskich. W przypadku chorób nerwowych rozpoznaje się tzw. objawy osiowe, w skład których wchodzą: stany lękowe, zaburzenia wegetatywne, egocentryzm oraz tzw. nerwicowe błędne koło. Zaburzenia układu wegetatywnego objawia się przez m.in. duszności, bóle serca, nadmierna potliwość; mogą dotyczyć różnych narządów. Egocentryzm nerwicowy objawia się odcinaniem od społeczeństwa i zamykanie się w kręgu własnych problemów. Jest to główny objaw najłatwiejszy do zidentyfikowania dla osób najbliższych. ‘Błędne koło nerwicowe’ sprawia, że objawy się nasilają i są nieustanie podtrzymywane. U chorego pojawia się jakaś obawa, lęk i najczęściej nakaz wykonania jakiejś czynności. Takie stany pojawiają się wielokrotnie i trudno ich zaniechać, bowiem wówczas pojawia się jeszcze większy strach, dotyczący konsekwencji po odmówieniu wykonania danej rzeczy.
Komentarze (38)
Paweł
Czytając to, zdaje mi się że sam to napisałem. Wszystkie objawy męczą mnie już od 20 lat, a mam 32, można powiedzieć, że zmarnowała mi ta choroba życie. Ale zrobię z tym coś. Dzięki :)
julka
Dzięki za stworzenie tej strony. Mam takie same objawy. Byłam już u wielu psyhologów i mi jakoś nie pomogły. Ale jak przeczytałam , że nie jestem sama na tym świecie to zrozumiałam,że muszę się jakoś z tego wyleczyć. DZIĘKI!!!
Maciek
Czy nerwica natrectw jest choroba psychiczna?
Paweł weteran
Witam
Ta choroba a raczej zaburzenie (bo tak jest klasyfikowane) towarzyszy mi już połowę życia a jutro kończę 34 lata. Mogę bez namysłu powiedzieć że jeśli istnieje piekło to jest w głowie człowieka z nerwicą natręctw. Jestem weteranem miałem wiele nawrotów były okresy spokoju i burze które jak nawałnica obcych wojsk atakowało mój umysł waląc się na niego jak wrogie samoloty z spokojnego nieba. Zaliczyłem wiele wizyt u wielu specjalistów w tym jedną w szpitalu. Piszę to do ludzi takich jak ja do ludzi którzy byli na granicy własnych możliwości. Wytrwajcie. Walczcie i nigdy się nie poddajcie. Nawet teraz pisząc ten tekst odczuwam dyskomfort i lęk. Jednak go piszę bo to jest moje życie i takie gówno jak nerwica natręctw mi go nie odbierze.
Nie dajcie sobie odebrać własnych marzeń bo każde zło można pokonać.
Pozdrawiam i wierzę że się nie ugniecie.
Paweł M
jiggy
ja cierpialem strasznie.. W sumie tracilem wiare.... Az pomogla mi jedna rzecz a w sumie magiczne slowo \"kupa\" hehe brzmi dziwnie co? A no wiec przemyslalem to sobie tak. Skoro zaluzmy te wszystkie stany lekowe to urojenia i wogole te cale gowno ktore mnie dreczy to urojenia to uroilem sobie magiczne slowo kupa ktore w momencie napadu leku czy czego tam, wypowiedziane w magiczny sposob mi pomaga...i \"kupa\" pomogla mi i wiele innym ludziom. Wiem pojebane to, tak jak pojebane sa te leki ...ale dziala.
Tak wiec magiczne slowo o magicznym dzialaniu moze byc mmagicznym lekiem.
Pozdro i \"kupa\"
anet
eee weszlamnata strone z ciekawosci... i terazmam wrazenie ze jestem posiadaczka tej choroby :O
sebahifi
okrutna choroba!malo co nie zwariowalem!myslalem ze diabel mnie opetal....
Iza
Witam wszystkich\\ Z NN[OCD] męczę się już ponad 25lat.Obecnie mam prawie 44,za sobą ponad 7lat leczenia specjalistycznego-psychoterapia,farmakoterapia-biorę Setaloft,12 tyg.
danka
Od wiele lat dreczy mnie lek przed pisaniem jak mam cos zaczac pisac przed ludzmi to mnie oblewa pot i motylki w brzuchu i tak mi zaczynaja sie trzas rece ze nie potrafie cos napisac jest to problem zamknelam sie w sobie nic nie potrafie zalatwic bylam wiele razy u nelrologa mialam wiele tabletek i nic mi nie pomaga jestem juz bezradna. Moze ktos mial taki problem i sobie poradzil.
kalina
Po przebytej depresji pozostał mi przykry lęk przed wyjściem z domu. Ja po prostu na ulicy zaczynam nerwowo rozglądać się za WC z obsesyjną myślą, że muszę .... To dopiero jest okropne ! Ten lęk nie pozwala mi podróżować, przemieszczać się choćby w obszarze kilku ulic. Próbuję żyć normalnie, ale moje samopoczucie po wyjściu z domu jest tragiczne. Zazdroszczę innym, że mogą robić zakupy, spacerować. A ja, zanim wyjdę z domu najpierw muszę opracować \"mapę\" WC znajdujących się po drodze, którą zamierzam przebyć.
kalina
Kochani, podzielę się taką informacją: od dzisiaj zaczęłam przyjmować lek LEXAPRO 10 mg. Mam nadzieję, że będzie skuteczny w leczeniu nerwicy natręctw. Ja w to wierzę. Życzcie mi powodzenia.
bezsilny
Czesc ja mam objawy nn zwiazane z religia,czesto drecza mnie mysli na temat smierci,mysli ktore sa sprzeczne z moim swiatopogladem plus fobia społeczna zwiazana z drżeniem rak w miejscach publicznych np.w kawiarni itp.Jesli ktos ma podobnie to chciałbym porozmawiac na ten temat wymienic sie sposobami walki z tym...moje gg 40280327
unknown
Nie wiem po prostu co robić, uważam to miejsce jako bardzo odpowiednie do tego, aby opowiedzieć o tych dziwactwach. Często gdy kładę się wieczorem mam problemy z zasypianiem, często płaczę, także często jest mi duszno. Nałogowo obgryzam paznokcie, wydrapuję osad, gdy jestem w domu bądź na spacerze pod nieobecność, biorę w rękę jakikolwiek podłużny przedmiot, może być to powiedzmy kij bądź butelka i nerwowo nim trzęsę jak w jakimś amoku;/ A potem zazwyczaj lecę do kibla się wy*rać;/ I to trwa od bardzo dawna. Oczywiście nie wspominając już o maniakalnym poprawianiu włosów, przeglądaniu się w lustrze, w szybie samochodu etc., huśtawkach nastroju, niepokojących myślach, odwracaniu się czasami w obie strony przechodząc gdzieś ulicą. Nie chcę tego, to może mieć negatywny wpływ na osoby, które kocham.
Wiktoria
czytając te objawy juz sama nie wiem czy to moze byc to, moze ktos mi pomoze bo juz sama nie daje rady. Może jestem po prostu hipochondryczką? Ale nie wiem. Mam takie objawy, ktore nie wiem jak opisac bo moze to cos normalnego. Właściwie to od może 2 lat mam dziwne myśli takie, ze są one w mojej głowie prawie przez cały czas i wiążą się z wykonywaniem wyliczenia. A więc zaczyna się tak, ze licze czy napewno wykonalam te czynnosci zwiazane z ubraniem się, uczesaniem, umyciem zębów itd. To nie caly problem bo na poczatku myslalam, ze to dobre zorganizowanie, dzieki temu niczego nie zapomne bo sprawdzam torbe co najmniej 2 razy. Ale co raz wiecej tych czynności mi przybywa. Teraz to musze nawet po wyjściu z domu miec caly obraz domu przed oczami i sprawdzam czy napewno wszystko z niego wziela i wyłaczylam sprzęt i światło. Co jest dziwne to to, ze mam 14 lat i wlasciwie to nie powinnam być narażona na ciągły stres wiec nie wiem skąd się to wzięło. Mam nadzieje, ze ktos mi pomoże czytajac to bo rodzicom nie powiem bo nie chce udac sie do lekarza bo sie boje, ze mogą pomyslec, ze sobie cos uroiłam ale tak raczej nie jest. Męczy mnie to bo nawet jak cos juz \"oblicze\" czy na pewno to zrobilam to i tak kilka razy musze to jeszcze wyliczyc a nawet sprawdzic. Zawsze też musze wszytko mieć na swoim miejscu. Na prawdę liczę na czyjąś pomoc. :( Już dłużej nie dam rady bo mi to połowe życia marnuje :(
Smutny
Ja się ciągle boję, że stanę się zły i wyślę wszystkich do diabła.
Okropne. Puki najbliższy przyjaciel mi nie umarł i nie zacząłem czytać biblii częściej niż zwykle, wszystko było ok. Teraz ciągle boję się, że odwrócę się umyślnie od Boga.
Nie wiem, dlaczego Pan Bóg naraża najbliższych na moje działanie i mnie nie chce stąd zabrać, co jeśli im zaszkodzę? Co jeśli znów mi odbije i zacznę rozmawiać ze złem?
Boje się, że przez myśli można skrzywdzić piekielnie.
Ach, gdyby można było zapomnieć o całym źle jakie widziało się na świecie i o tych diabelskich imionach, to w końcu czułbym się bezpiecznie i świetnie z Bogiem.
minia
Jak czytam Wasze słowa to chociaż jedno w tym pocieszające że nie jestem sama z tym cholerst....które męczy i sprawia że już sama nie wiem kim jestem.Mam chyba wszystkie najgorsze objawy nerwicy o których piszecie. Drżenie rąk, duszności kołatanie i ból serca i żołądka są niczym w porównaniu z tym co mam w głowie. Z bólem i tą nerwowością to jakoś sobie radzę ale z umysłem już nie daje rady. Myśli które wdzierają mi się do głowy każą coś robić, liczyć sprawdzać i ten strach ze jak tego nie wykonam to na pewno spotka mnie kara. Nie mogę spać mam koszmary, dostaje okropnych plam na twarzy szyi i ciele w rozmowie z ludźmi, boje się ze powiem coś niedorzecznego, stresuje się a jak już czuje fale gorąca to juz tylko gorzej ze mną bo ten wstyd jak ja wyglądam i te pytania co to za plamy?uczulenie? masakra jakaś. Idąc oglądam sie za siebie sprawdzam jak idę wydaje mi sie że każdy na mnie patrzy i wtedy już idę to plączą mi się nogi robię nerwowe ruchy. Wcześniej tego nie leczyłam, zdążały się też mi głupie myśli, nieśmiałość niepewność te duszności, drżenie rąk ale nigdy nie było aż tak źle.. Mam 32 lata i wydaje mi sie że chyba wariuje. Boje sie i nie wiem co z tym robic żeby nie oszaleć. Mam dobrą prace, męża, dziecko boję się nawet i wstydzę o tym mówić, trzymam w sobie to bo boje sie co inni powiedzą może będą się mnie bać....
Agata
a czy mogą pojawiać się zawroty głowy?
krzysiek
czesc wszystkim tez mam ta cholerna nerwice ale dam wam wszystkim rade uprawiajcie duzo sportu.i przedewszystkim myslcie pozytywnie i pozytywne nastawienie do ludzi to podctawa.mi duzo pomaga w chorobie ze mam duze poczucie wlasnej wartosci i sie zbytnio nie przejmuje.
LILI
A czy czeste mycie rak jest zwiazane z nerwica natrectw? Moj ex tak mial i bardzo mnie to meczylo. Jego obsesyjna czystosc i uwazanie mnie za gorsza bo tak nie robilam jak on. Ciagle patrzyl na to co i jak robie i krytykowal
Aga
Hej wszystkim. Mam ten sam problem co wy tylko ja już jestem w trakcie terapii oprócz tego mam jeszcze depresję. Straszne choroby i ciężko się z nimi żyje...Ale mam nadzieję że będzie tylko lepiej. Pozdrawiam.
Emilie
Częste mycie rąk wydaję mi się, że zalicza się do nerwicy natręctw. Ja także mam z tym duże problemy. Męczę się z tą paskudną chorobą od przedszkola, czyli z 7/8 lat. Kiedyś brałam tabletki i rzeczywiście pomagały, ale potem choroba zelżała i zaczęłam sobie z nią radzić sama. Nie życzę tego nawet najgorszemu wrogowi, bo naprawdę ciężko z tym wytrwać. Niestety w podstawówce byłam wyśmiewana przez moje dziwactwa i straciłam całkiem jakiekolwiek poczucie własnej wartości. Stresuję się dosłownie wszystkim, przez co wiem, że nigdy nie będę mogła zrealizować mych marzeń. Okropne dla mnie chyba najbardziej jest to, jak muszę robić te wszystkie bezsensowne rzeczy, bo boję się że moja rodzina umrze. Z drugiej strony, nie wiem czy chcę być leczona. Większość jak mi się wydawało moich cech charakteru jest właśnie spowodowanych tą chorobą. Więc bez niej byłabym zupełnie innym człowiekiem? I nie wiem, czy to by było dobre.
Aga
Nie zamartwiajcie się !!!! Ja wiem, że myślicie, że zwariowaliście albo że Wasze myśli przejęły nad Wami kontrolę. To nie prawda !!! To Wy je kontrolujecie i mało tego ! Macie nad nimi władzę. Mam 37 lat. Od wielu lat zmagam się z rytuałami, liczbami, myślami. Nad niektórymi udało mi się zapanować, choć było to trudne. Z innymi jeszcze walczę. W walce pomaga mi świadomość, że są inni którzy też walczą. Że dla każdego z nas każdy kolejny dzień to walka. Walka z własną głową. I udaje mi się żyć. Udaje mi się cieszyć życiem. Mimo utrapienia. Obecnie obserwuję zmagania mojego trzynastoletniego syna z tym natręctwem. Pomagam mu .... Uświadamiam mu, że to nie złe, że nie jest gorszy od innych, że uda mu się to kontrolować. Mam nadzieję że naprawdę mu się uda. Że będzie mógł żyć w miarę normalnie. Że nie będzie musiał przechodzić tego co ja. Bezsennych nocy, lęków, drętwiejących koniuszków palców, kołaczącego serca. I te bezdechy. Lęk że przy następnym - umrę. I lęk przed zaśnięciem. Mam nadzieję, że jemu się uda. I Wam też tego życzę ;)
Pozdrawiam \"natrętów\"
qwirus
wczoraj napisalem po 23h komentarzopisywalem w nim moie zachowania ipolecilem film Dzien swira dlaczego nie ma publikacji
annnusia
omg ja to mam i sie leczyc dzisiaj zaczęłam:-/mam 12 lat;-/musze ciagle myc rece-to mój problem
Lolek
Mam 20 lat i od jakiegoś czasu wciąż dręczą mnie różne myśli :/
Chodzi o to, że upierdliwie co chwila staram się sobie przypomnieć o czym przed chwilą myślałem. A zaczęło się od durnej kartki z krótką notatką, której nie mogłem sobie przypomnieć, mimo, że była napisana moim pismem. Męczyłem się z nią 2 dni i nic. Na chwilę odpuściłem sobie. Ale teraz kompletnie mnie \"opętało\", tzn. wciąż myślę o myślach sprzed minuty, obsesyjnie zapisuję swoje myśli w obawie, że je zapomnę, wciąż chcę być dokładny w rozumieniu czegoś, np. przy oglądaniu TV. Jeśli nie usłyszę wypowiedzi do końca, to mam uciążliwie nie daje mi to spokoju. No i co jakiś czas przy oglądaniu TV powtarzam w myślach wypowiedzi sprawdzając siebie czy udało mi się zapamiętać treść. Trwa już to od około tygodnia i okropnie mnie to męczy. Czy to może być początek nerwicy natręctw? Czy to wogóle jest objaw nerwicy?
marta
czesc. choruje na nn od okolo 2 lat. mam juz tego dosyc.
Wojti
Hej. Dzięki wszystkim za te wypowiedzi. Nie czuję się sam z tą chorobą. Jest okropna. Przez nią mam hamulce przed robieniem wielu rzeczy. Ostatnio nie pojechałem na wyjazd z ludźmi, których jeszcze dobrze nie znam ale oni chcieli żebym jechał. Mimo wszystko, moja niska samoocena nie pozwoliła mi na to. Obgryzam paznokcie, ostatnio udało mi się to na 2 miesiące zahamować ale powróciłem do tego. O myślach, lękach już nie wspomnę. Boję się, że zwariuję. Ehhhh
kasia
ja tez to mam odniechciewa sie wszystkiego jak i gdzie sie leczyc
psst_ona
Lolek - jakbys czytał moje myśli i je tutaj zapisał. Ja mam tak od... hm... od zawsze (ok 11, 12 rok zycia ). Teraz mam 29 lat. Niewola umysłu. Nie ma luzu, nie ma wolnej drogi, masz umysl w kajdanach. Jestes więźniem perfekcji swoich myśli. A mysli są jak bumerang, nie da rady ich poslac w przestrzeń. Emocje sa jak supeł, jestes wiecznie napiety. Nie jestes ze sobą, ale czujesz sie, jakbys siebie nosil, jakbys byl dla siebie wielkim cięzarem. Nie mozna odczuwac chwili, nie ma szczerego doswiadczania, bo obsesyjne mysli zatruwaja poznanie i odczuwanie. Świat widzisz jak film, z zewnątrz, nie ma głebokiego doznania. Trudno sie skupic, skoncentrowac, cos mocno doswiadczyc, zapomniec sie. Trudno siebie odczytac, trudno o samoswiadomosc. Trudno o przyjemnosc w glowie.
Dzis mialam wolna sobote. Jest godz 19:00 . Polowe dnia zajelo mi chodzenie po domu i sprawdzanie czy mam poukladane symetrycznie przedmioty i czy kurki w lazience sa zakrecone. Potem, kiedy w koncu usiadlam na kompa, dziesiec razy czytalam ten sam artykul, aby byc pewna, ze go poprawnie zrozumialam i ze go zapamietam. Teraz, jak skoncze tego posta, zapewne dzieisec razy go przeczytam zanim go wysle, a potem dwadziescia razy bede do niego wracala na te strone i go analizowala.
Od roku chodze na psychoterapie. Duzo pomogla, wiele uswiadomila, odrobine odblokowala, ale natrectwa nadal szaleją. Z leków zrezygnowalam.
( mimo wszytskiego powyzszego cholernie siebie lubie i jestem szczesliwa ;) )
pozdrawiam
Lukrecja
hej, przeczytajcie. Warto !Lat 33, ponoć ładna, zgrabna i mądra. Posiadaczka przecudnego 6-latka, wspierajacego męża, kochającej rodziny i satysfakcjonującej pracy. Bajka, nie ? Otóż nie. Od 12 lat zmagam się z nerwicą lękową z różną dynamiką, ewolucja w różne formy ( początek napady paniki, potem lęk ciągly, hipohondria, w konću natrętne leki i co za tym idzie obniżenie nastroju ). Pierwszy strzał pół roku po wypadku samochodowym, z czym wiąże przyczynę, ale równie dobrze może to być zbieg okolicznosci. Pierwszy strzał fluoksetyna ( osławiony prozac) rok czasu.Objawy szybko ustapiły, do tego terapia. Cod miód malina. Spokój na jakies 5 lat. Zapomnialam o sparawie. Czasem jakieś napady paniki, ale nauczyłam się z tym życ i bez więszego wpływu na zycie. cd na dole.
lukrecja
Były i okresy totalnego spokoju-długie. Jazda zaczęła sie gdzies rok po urodzeniu dziecka. Wtedy przestraszyłam sie nie na żarty. Lęki zaczęly być koszmarne dotyczące myśli, że zrobie krzywde małemu, że wyjde z nim na balkon i go wyrzuce, albo uduszę poduszką. Myślalam, że to psychoza jakas i początek choroby psychicznej. Nie musze mówić, jaki koszmarny lęk temu towarzyszył. Paroksetyna i zapewnienia, że synkowi nicnie grozi. Znowu szybko wszystko wróciło do normy. Po roku odstawiłam i nie minął miesiąc, a dostałam takiego ataku paniki, że myslałam, ze umieram. Wenlafaksyna ( efectin) szybko postawiła mnie na nogi i wizyty u pani psycholog. Brałam trzy lata, bałam sie odstawiac. Czułam sie dobrze. Leki nie zaburzały pracy wątroby ani reszty. No i pół roku temu postanowiłam spróbować. Super. 5 miesięcy bajka. 2 miesiące temu jazda odnowa. Lęk przed chorobą psychiczną, przed depresja, paniczny przed myślą, że poczuję się tak żle, że popełnie samobójstwo ( reakacja na taka myśl - drżenia calego ciała, zimne poty, walenie serca, mdłości, totalna panikia) mysli natrętne, nie ustępujące, znaczny spadek nastroju. Cd.na dole.
lukrecja
Wenlafaksyna znowu i psychoterapia z prawdziwego zdarzenia w końcu. Postanowiłam raz na zawsze pozbyć się tego gnoju z głowy. Bo chce bardzo żyć, cieszyćsię, synka wychować na fajnego człowieka, mieć może jeszcze dziecko. A myśl, że mogłabym stracić kontrole i sobie coś zrobić paraliżuje. Wiem, ze to bezsensu. Ale. Ważne słowa mojej pani psychiatry : NERWICA NIE EWOULUJE W CHOROBY PSYCHICZNE STRICTE ( SCHIZOFRENIA< CHOROBA AFEKTYWNA ITP), MYŚL I ILĘKI NIGDY NIE POWODUJĄ REALIZACJI TYCHŻE OBAW. LĘK MIMO, ŻE PATOLOGICZNY CHRONI NAS I W KOŃCU, ZE PSYCHOTERAPIA TO DROGA DO TRWAŁEGO WYLECZENIA, LEKI OWSZEM, ALE POMOCNICZNO. ALE NAWET JEŚLI NAWET PSYCHOTERAPIA NIE POMAGA (WINA TERAPEUTY, NIE PSYCHOTERPII,TA ZAWSZE SKUTECZNA ), TOOBECNE LEKI SA TAK BEZPIECZNE, ZE MOZNA JE CAŁE ZYCIE I CZUC SIE NAPRWDE DOBRZE. O WIELE SA BEZPIECZNIEJSZE NIZ LEKI NA NADCISNIENIE, CZY CUKRZYCE,KTÓRE PRZYJMUJE SIE DOŻYWOTNIO. Wiec kochani natreci brac sie za to gowno i wykopac je, bo sie da i ja wierze w to ogromnie. Obecnie jest lepiej, choc kryzysy sa i nie odpuszcza tak szybko jak poprzednimi razami, choc moze juz nie pamietam. Głowa do góry. Niz zlego Wam sie nie stanie, ani nic zlego nie zrobicie. HAWK !
Kornelia
Fajnie wiedzie że są tez inni ludzie,myslałam ze jestem sama,ja mam problem taki ze mysle ze dostane zawału,niema dnia zebym o tym niemyslała,wydaje mi sie ze mam cos z sercem,boje sie jezdzic autem co kiedys to kochałam ,a teraz sie boje jezdzic mam łapie mnie wtedy taki stres ze oddychac niemoge i mam wrazenie ze mam zawał najgorzej jest w aucie gdy prowadze,,kiedys miałam tez takie mysli ze zrobie cos swojemu synkowi bo tak go kocham to chore,,ale to mineło,lecz autem boje sie jezdzic ale czasem wyboru niema...
ktosia
czytalam o tej chorobie i wydaje mi sie że mogę ją mieć
już od dawna wydaje mi się że ze mną jest coś nie tak. wstydzę się mówić o tym nawet z najbliższymi. mam 14 lat nie wiem co robić objawy są takie jak przy nerwicy natręctw. wstydzę się o tym powiedzieć nawet rodzicom, ale chcę z tym skończyć. zaczeło się mniej więcej od wakacji. proszę potrzebuje pomocy..
jula
witam ja chyba tez mam z tym problem, moj mąż mowi ze mam nerwice paranoidalną - smiałam sie z tego ale teraz widziałam w tv program o nerwicy natrectw i czytam i sama nie wierze - mam podobne objawy, jak sobie przypomne gdy mialam z 10 lat mnie to dopadlo- powtarzałam modlitwe po kilka razy, calowalam obrazy w domu x razy, sprzatała nieustannie po kazdym wszystko mnie draznilo smietek na podłodze , krzywo wisząca zasłona,żle położony dany przedmiot i cały czas powtarzałam sobie w głowie że musze powtarzać ta modlitwę tyle razy bo inaczej coś się komuś stanie,wszystko przez to ze mialam trudne dziecinstwo, pijany , awanturujący sie ojciec itp. teraz jestem troche spokojniejsza ale czesto wszystko mnie drazni byle co , jest ok i nagle nie wiem co sie ze mną dzieje , a to naczynia nie umyte a to coś jest nie tak położone , albo coreczka mnie denerwuje aż sie boje ze zrobiie jej krzywde póżniej ja przepraszam mam wyrzuty sumienia , a przez to wszystko cierpi na tym moja rodzina a ja nie mogę nad tym zapanować . wydaje mi sie ze bede mieć raka, ze jadąc samochodem bede miala wypadek albo nawet jak ktoś kto nas odwiedził odjeżdżal ja miałam w myślach ze mu sie coś stanie bo np nie zatrabił odjeżdżając itp. to jest okropne żyć z takim czymś jak sobie poradzić?
Oskar
Przestańcie stękać.Ja też mam nerwicę natręctw,od 6 lat z tym się męczę.I co mam teraz pisać,że mi życie zmarnowała?MOŻNA z tego wyjść.6 lat temu miałem pierwszy objaw,zrozumiałem,że niektóre obsesje(myśli)mają swoje źródło.Czyli np.ktoś mnie uderzył kiedyś mocno,pomyślałem wtedy w nerwach,a rozwalę mu łeb,myśl została w formie obsesji,no to myślę sobie przecież to były nerwy,każdy może tak pomyśleć.I zdaję sobie sprawę z absurdu sytuacji.Powiem Wam więcej myśli atakują rzeczy i osoby dla nas najważniejsze!Rodzinę,dziewczynę(w moim wypadku:))przyjaciół i nas samych,atakują nas kiedy jesteśmy bardzo zmęczeni.
Jakie są moje wnioski?czy znam sposób na wyleczenie tego?Jasne,że nie znam,bo nikt go nie zna,na pewno:
-terapia u psychologa,
-autoterapia,ja mam tak,że mam swój zeszyt w nim zapisuję myśl,potem jej źródło,absurd tej myśli,wyjaśnienie i co powinienem zrobić.
Jest jeszcze jedna istotna ważna sprawa!!!!
Dzisiaj do tego doszedłem:te myśli są jak nałóg!!!!Zauważcie,że chcemy od tego odejść,ale nie możemy,macie takie uczucie,że jakby ciągną Was jak fajki czy alkohol?Jak ktoś palił to mi przyzna rację,niby chce się rzucić,ale myślisz jeszcze jeden maszek:)to tu tak samo,niby chcesz od tego odejść,ale dalej w tym jesteś.
Na pocieszenie Wam powiem,że nie mam kompulsji:)wyleczyłem się z tego,wiecie jak?prozaicznie:)psycholog mi uświadomił,ile czasu spędzam na tym badziewiu.Ponad 4 h dziennie,no to myślę pier.....nie będę chodził po chodniku 2 h do pracy:)i przeszło.
Jak ktoś ma jakieś złoty rady to czekam.Pozdro.Oskar
Ania
Mam prawie 14 lat i nie wiem co mi jest, ale te objawy pasują...
Zaczęło się to w sumie 2 lata temu. Ciągle boję się, że coś złego spotka moich bliskich, nie śpię w nocy bo płaczę cała się trzęsę. Jak gdzieś wychodzą, wmawiam sobie, że jak zacznę liczyć do iluśtam zrobie jakieś rzeczy to nic im nie będzie Dzwonie do nich ciągle pytam czy z nimi wszystko okej. Czasem miewam napady agresji. Rzucam różnymi rzeczami, nie mogę się uspokoić. Potem zaczynam płakać. Tak jest ciągle. Nie chce mówić moim rodzicom. Dla nich jestem dziewczynką bez problemów, której nic nie brakuje. Zawsze jestem przy nich szczęśliwa, nie chce okazywać tego co mnie męczy. Mam już tego dość. Nie jestem w stanie czasem wytrzymać. Nie wiem jak zatrzymać te myśli. Gdy moi rodzice nie odbierają wyobrażam sobie ich śmierć na wiele różnych sposobów i znowu się cała trzęsę. Zaczynam myśleć co by było gdyby naprawdę zgineli. Co by się ze mną działo? Gdzie bym trafiła? To mnie wykańcza. Prosze pomóżcie. mój numer gadu gadu - 12663910
dobity
ja się leczę 10 lat. Nieraz wydawało mi się ze już wychodzę na prosta, ale niestety atak przychodzi z znienacka i potrafi mnie rozwalić
Dodaj komentarz